Bandyta z Sanoka: "Nie będę gadał z psami". "I wtedy policja powinna móc użyć siły, ale prawo ją krępuje"

11.01.2013 16:26
Policyjni antyterroryści na dachu bloku, w którym zabarykadował się 32-latek

Policyjni antyterroryści na dachu bloku, w którym zabarykadował się 32-latek (Fot. Artur Kucharski)

Dlaczego policja tak długo czekała, by wejść do mieszkania 32-letniego Andrzeja B. w Sanoku? Gdy przestępca odmawia negocjacji i strzela do ludzi, policja powinna móc wyeliminować go siłą - mówią zgodnie były dowódca GROM Roman Polko i policyjny negocjator Dariusz Loranty. I obaj podkreślają: dziś nie ma przepisów, które to umożliwiają, co więcej, prawo utrudnia policji skuteczne działanie.
- Próba nawiązania rozmowy z zabarykadowanym mężczyzną podczas akcji policji w Sanoku się nie udała, ale wiem z moich źródeł, których nie zdradzę, że odpowiadała dziewczyna - ta 17-latka, która z nim była. To, co mówiła, można złożyć w jeden komunikat: że "on z psami nie będzie rozmawiał" - mówi portalowi Gazeta.pl doświadczony policyjny negocjator Dariusz Loranty.

- Cała postawa tego człowieka w tej sprawie świadczyła, jaka to jest osoba - niebezpieczna, zdeterminowana. My w żargonie mówimy, że był "elektryczny", czyli spięty. Bo to jest taki typ osoby, która mówi: "Ja z psami nie dyskutuję! Weźta mnie żywcem, psy, jak jesteście takie cwane". W środowisku przestępczym to nie jest irracjonalne zachowanie - dodaje.

Samą próbę negocjacji w Sanoku Loranty ocenia jako poprowadzoną "w miarę poprawnie". - Z punktu widzenia obowiązujących przepisów i praktyki prawnej działali prawidłowo - mówi.

B. dowódca GROMu: Brak uregulowań działania snajperów

Co mogła zatem zrobić policja po fiasku negocjacji?

- Nigdy nie kwestionowałem wyszkolenia policji, ale cały czas mówię o braku systemu. Dalej nie ma uregulowań dotyczących użycia broni snajperskiej czy środków, które mogłyby w sposób chemiczny wykorzystane, żeby obezwładnić napastnika. I źle się to skończyło - komentował w TVN24 akcję policji w Sanoku, w trakcie której zabarykadowany w mieszkaniu z 17-letnią dziewczyną 33-letni Andrzej B. zastrzelił ją i siebie, były dowódca GROM, generał Roman Polko.



- Na szczęście [Andrzej B.] nie miał całego arsenału broni - bo równie dobrze mogłoby się okazać po wejściu antyterrorystów, że całe mieszkanie zrobiłoby wielkie "bum" - mówił gen. Polko. - Policyjni antyterroryści znają swoją robotę, ale często brakuje "głowy" - kogoś, kto podejmie decyzję, że w sytuacji, w której ten człowiek wychyli głowę na zewnątrz, to - jeżeli będzie stwarzał zagrożenie - ma paść natychmiastowy strzał - dodał.

Podkreślił, że "Newtown policja nie czekała i nie mówiła, że najważniejsze jest życie ludzkie, w tym bandyty". Wczoraj słyszałem, że "policja to nie wojsko". Ochrona życia jest cenna, ale w takim wypadku trzeba działać skutecznie i szybciej, niż to zrealizowano - podkreślał były dowódca GROMu.

Krępujące przepisy? Tak, bo "policja ma nie zabijać"

Dlaczego na krytykę Romana Polko dotyczącą akcji policjanci odpowiadali, że "policja to nie wojsko"?

- Proszę sobie przypomnieć akcję sprzed 10 lat, jak szaleniec wziął zakładników na wizji w TV. Policja go sprawnie obezwładniła i na wizji ostro potraktowała, bo nie da się takiej akcji prowadzić inaczej. A wie pan, że ich ukarano za nadmierne użycie siły w stosunku do zagrożenia, bo on już leżał? - mówi portalowi Gazeta.pl Dariusz Loranty.

- Najważniejszym przepisem w ocenie działań policji przez prokuraturę będzie ustawa o policji, gdzie jest czarno na białym, że policja ma nie zabijać! "Policjant ma użyć broni jak najmniej skutkowo" - mówi.

"Policja powinna mieć możliwość eliminacji takiej osoby"

Nasz rozmówca zgadza się jednak z gen. Polko, jeśli chodzi o brak przepisów regulujących siłowe działania policji. - Policja powinna mieć przepis, który, gdy ktoś swoim zachowaniem sprowadza groźbę powszechnego zagrożenia w rozmiarze znacznym, daje jej prawo do eliminacji takiej osoby - podkreśla Dariusz Loranty. I zaznacza, że "w Polsce powinien być system zarządzania taki tą sytuacją, że powinna być w to włączona od początku prokuratura".

- A teraz zaczyna ona swoje działania po zakończeniu całej sprawy. System przepisów w Polsce ma jedno zadanie: wskazać błędne działania policji. Jak pan nagra, że policjant, po akcji, na przykład przyjął od pana czekoladę, to prawo w tym przypadku jest jasne: dyscyplinarka z pracy i osądzamy za przyjęcie łapówki. To pokazuje kulturę prawną wokół działań policji - mówi policyjny negocjator.

Według obecnych przepisów było wszystko OK. Ale kto zaryzykuje?

- Ci policjanci są spętani stresem zawodowym wynikającym z tej sytuacji, a od dziś zaczęły ich badać dwa czynniki: dochodzeniówka i Biuro Spraw Wewnętrznych. Proszę pana, proszę mi wierzyć, nie przy takich akcjach byłem. Wie pan, co by było, jakby im tam najprostszą metodę zastosowali? A wie pan, jaką? Biorę rurkę, przez rurkę im tam do środka wciskam na gęsto pieprzówki (gaz pieprzowy), oni się drą, my wpadamy, lejemy - i są "bezskutkowi", czyli nikt nie zginął - mówi nam Loranty.

A wtedy, według słów naszego rozmówcy, "Biuro Spraw Wewnętrznych z automatu robi sprawę temu, kto wydał polecenie użycia gazu w pomieszczeniu zamkniętym". - Pan mi powie, który policjant zaryzykuje minimum 6 miesięcy swojej pensji. Ale tak - według obowiązujących przepisów i zasad wszystko było w porządku.

Zobacz także
Komentarze (122)
Zaloguj się
  • vidi12

    Oceniono 175 razy 137

    Dariusz Loranty już wczoraj po południu mówił w TVN24, że ten bandzior zabije siebie i dziewczynę (oczywiście w odwrotnej kolejności). Był tego pewien ! To emerytowany policjant wyszkolony jeszcze w PRL-owskiej Milicji Obywatelskiej... fachowiec, negocjator. Ale.... kto by tam słuchal byłego milicjanta...

  • fakiba

    Oceniono 156 razy 100

    Pan Polko siedział za rządów Kaczora u jego brata w BBN to bardzo dobra instytucja żeby coś zrobić w sprawach bezpieczeństwa i czym on może się pochwalić ze swojej działalności oprócz wspierania Antka przy likwidacji WSI

  • benderrodriguez

    Oceniono 95 razy 75

    "Jak pan nagra, że policjant, po akcji, na przykład przyjął od pana czekoladę, to prawo w tym przypadku jest jasne: dyscyplinarka z pracy i osądzamy za przyjęcie łapówki. To pokazuje kulturę prawną wokół działań policji - mówi policyjny negocjator."

    Tyle teorii, a w praktyce można nagrać nawalonego w trzy dupy komendanta, a cała sprawa zostanie zamieciona pod dywan.

  • spluwa-orginal

    Oceniono 58 razy 44

    "Policjant ma użyć broni jak najmniej skutkowo"...

    Niech kolbami karabinow grochowke w kotlach polowych mieszaja.
    Ale jaja.

  • 1pytanie

    Oceniono 112 razy 44

    Myślę, że radar Rostowskiego rozwiązałby problem......WIĘCEJ FOTORADARÓW NA ULICACH !

  • ergosumek

    Oceniono 53 razy 37

    Zaczyna się bicie piany, szturm, snajperzy, a po jaką cholerę?
    Transmisja LIVE z ataku, a w przerwach reklama margaryny?

    Sprawa zakończyła sie w sposób optymalny, pan bandyta opuścił padół ziemski dokonując racjonalnego wyboru: zamiast 25 lat męczarni w pierdlu sam zakończył swe bandyckie życie.

    Nie wiemy i chyba się nie dowiemy, czy dziewczyna była zakładniczką, czy została z własnej woli, to jedyny niejasny punkt.

  • awo

    Oceniono 77 razy 35

    "Nie będę gadał z psami" - policjanci myśleli pewnie, że koleś mówi o dwóch psach z mieszkania, co uśpiło ich czujność, a może i nieco zdezorientowało, i dlatego nie zareagowali odpowiednio.

  • albin11

    Oceniono 81 razy 35

    pan polko celebryta juz jest, ale to widocznie dlan za malo. czyzby pozazdroscil najwspanialszemu bondowi IV RP, agentowi tomkowi i zapragnal zostac jego kolega - poslem ?

  • swan_ganz

    Oceniono 65 razy 19

    rozumiem więc, ze jak zatrzyma mnie jakiś pies z suszarką a ja mu powiem, że nie będę z nim gadał to rozwiążę w ten sposób problem mandatu? Super... Zawsze najprostsze rozwiązania sa najbardziej skuteczne..

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje