Śledczy: pracownicy laboratorium fałszowali wyniki badań DNA szczątków Olewnika

31.12.2012 11:22
Sierpień 2007 r. Konferencja szefa olsztyńskiej prokuratury Cezarego Kamińskiego po skierowaniu do sądu aktu oskarżenia w sprawie zabójstwa Krzysztofa Olewnika. Na ekranie film z ekshumacji zwłok

Sierpień 2007 r. Konferencja szefa olsztyńskiej prokuratury Cezarego Kamińskiego po skierowaniu do sądu aktu oskarżenia w sprawie zabójstwa Krzysztofa Olewnika. Na ekranie film z ekshumacji zwłok (Fot. Tomasz Waszczuk / AG)

Gdańska prokuratura oskarżyła dwoje pracowników Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie o niedopełnienie obowiązków i sfałszowanie wyników ekspertyz badań DNA szczątków Krzysztofa Olewnika. Grozi im do pięciu lat więzienia.
Jak poinformowała dziś Barbara Sworobowicz, rzeczniczka prasowa Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku, oskarżenie dotyczy szefowej laboratorium Jolanty D. oraz biegłego medycyny sądowej Bogdana Z., a związane jest z wykonanymi przez nich w październiku 2006 r. w olsztyńskim laboratorium badaniami DNA zwłok Krzysztofa Olewnika.

Według śledczych pracownicy laboratorium pobrali do badań trzy fragmenty kości: z ramienia, biodra i uda. Dwie próbki wykazały zgodność DNA z kodem genetycznym Olewnika, natomiast jedna wykazała inny od pozostałych profil. W tej sytuacji ekspertyzy powinny zostać powtórzone, czego nie zrobiono. Poza tym w wynikach badań zatajono sam fakt odmienności profilu jednej z próbek.

Oprócz sfałszowania wyników badań prokuratorzy zarzucili też pracownikom laboratorium niedopełnienie obowiązków. Zarzut ten ma związek z zaginięciem fragmentów kości badanych w 2006 roku, do czego przyczynił się niewłaściwy nadzór nad dowodami rzeczowymi.

Akt oskarżenia w tej sprawie został skierowany do Sądu Rejonowego w Olsztynie. Za oba zarzucane czyny grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności.

Zatajone rozbieżności w ekspertyzie powstałej w 2006 roku w Olsztynie, spowodowało, że na początku 2010 r. gdańska prokuratura apelacyjna - na wniosek rodziny - zdecydowała się przeprowadzić ekshumację zwłok Olewnika. Wyniki badań próbek pobranych po ekshumacji potwierdziły ostatecznie tożsamość ofiary.



Przesłuchano 1170 świadków i podejrzanych

Dotąd w śledztwie przesłuchano ok. 1170 świadków i podejrzanych, z czego aż 660 osób zostało przesłuchanych w ciągu ostatnich czterech i pół roku, czyli w czasie, gdy śledztwo prowadzone było w Gdańsku. Akta główne sprawy w momencie przejęcia jej przez gdańska jednostkę liczyły 106 tomów, a dziś obejmują w sumie 240 tomów (dodatkowo ok. 100 tomów to załączniki).

W śledztwie przeprowadzono 116 przeszukań miejsc, pojazdów i osób oraz ok. 230 różnego rodzaju oględzin miejsc, dokumentów i przedmiotów.

Sworobowicz wyjaśniła, że zgodnie z nowym, zaktualizowanym w 2012 r. planem śledztwa - na najbliższe miesiące przewidziano "wiele różnego rodzaju czynności". Odmówiła podania jednak jakichkolwiek konkretnych informacji na temat planów prokuratury.

Śledztwo, w którym badane są niewyjaśnione dotąd okoliczności porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika, zostało zainicjowane w październiku 2001 r., tuż po uprowadzeniu mężczyzny. Wszczęła je prokuratura w Sierpcu. Potem postępowanie przejmowały inne jednostki, aż w 2006 r. trafiło do olsztyńskiej prokuratury, która rok później oskarżyła 13 osób o udział w grupie, która uprowadziła i zabiła Olewnika.

Mimo sporządzenia aktu oskarżenia olsztyńscy śledczy nadal prowadzili postępowanie, licząc się z tym, że mogli nie wykryć wszystkich osób odpowiedzialnych za przestępstwa. W maju 2008 r. postępowanie trafiło do Gdańska wraz z drugim śledztwem prowadzonym w Olsztynie, w którym badano nieprawidłowości w dotychczasowych postępowaniach.

Po przejęciu sprawy gdańscy prokuratorzy zdecydowali się na nowo zweryfikować dotychczasowe ustalenia - dokonane głównie przez Prokuraturę Okręgową w Olsztynie.

Przeprowadzono m.in. powtórną analizę akt oraz dowodów zebranych w czasie dotychczasowych postępowań. Przesłuchano ponownie większość osób związanych ze sprawą i jeszcze raz przeszukano istotne dla śledztwa miejsca, w tym dom Krzysztofa Olewnika oraz miejsce, w których był przetrzymywany i gdzie po zabójstwie zakopano jego zwłoki.

11 lat po uprowadzeniu eksperyment z udziałem statystów

Wielokrotnie przeprowadzano też różnego rodzaju czynności i eksperymenty w domu Krzysztofa Olewnika w Drobinie pod Płockiem, który rodzina stara się utrzymać w nienaruszonym stanie od momentu porwania. M.in. w lipcu 2009 r., przy udziale podejrzanego w sprawie Jacka K., przyjaciela i wspólnika Krzysztofa odtwarzano zdarzenia związane z porwaniem Olewnika, a w październiku br. - dokładnie 11 lat po uprowadzeniu - przeprowadzono podobny eksperyment z udziałem statystów. W jego ramach odtworzono osiem epizodów związanych z uprowadzeniem.

Analizy fonoskopijne, bilingi, nieznane dotąd ślady krwi

Śledczy zlecili też wiele ekspertyz - częściowo nowych, częściowo powtórnych, w tym analizy fonoskopijne nagrań, analizy billingów zgromadzonych w śledztwie oraz śladów zabezpieczonych w domu Olewnika.

Efektem pracy śledczych było m.in. znalezienie w domu K. Olewnika nieznanych wcześniej śladów krwi. Nie wiadomo, kto i kiedy je naniósł. Dla wyjaśnienia tych okoliczności śledczy powołali w ub.r. biegłego - specjalizującego się w tego typu badaniach Bernda Brinkmanna - szefa Instytutu Genetyki Sądowej w Muenster. Biegły sporządził już zamówioną opinię i została ona przetłumaczona z niemieckiego na polski. Przed kilkoma dniami śledczy poinformowali, że zwrócą się do eksperta o jej uzupełnienie, bo opinia nie w pełni odpowiedziała na zadane pytania.

Wyniki ekspertyzy mogą okazać się istotne zwłaszcza w kontekście ujawnionych przez prokuraturę pod koniec ub.r. nowych dowodów, które - jak poinformowali wówczas śledczy - "każą podać w wątpliwość dotychczas ustaloną wersję przebiegu zdarzeń, zarówno w czasie zaginięcia K. Olewnika 26-27 października 2001 r., jak i w późniejszym okresie".

Rozmowy między rodziną Olewników a porywaczami

Wśród nowych dowodów śledczy wymienili m.in. ekspertyzę zapisu rozmowy między rodziną Olewników a porywaczami przeprowadzonej w styczniu 2002 r., a więc kilka miesięcy po porwaniu, w czasie gdy Krzysztof Olewnik miał być więziony na działce w okolicach Kałuszyna. W tle rozmowy pojawia się głos instruujący porywaczy: biegli orzekli, że instrukcji udzielał Krzysztof Olewnik, a rozmowa przeprowadzona została w centrum Warszawy.

Śledczy dysponują też zeznaniami świadków, którzy utrzymują, że widzieli Krzysztofa Olewnika już po jego porwaniu w okolicznościach, które wskazywały na to, że nie jest on przez nikogo przetrzymywany siłą.

Wątpliwości śledczych wzbudziły też - ujawnione przez biegłych ds. fonoskopii - luki i nieścisłości w treści nagrań między rodziną Olewników a porywaczami. Na podstawie wyników ekspertyz prokuratorzy nabrali podejrzeń, że rodzina nie przekazała organom ścigania wszystkich dowodów, które mogły być istotne dla sprawy. Aby zweryfikować te wątpliwości, w listopadzie ub.r. śledczy dokonali przeszukań w domach rodziny Olewników. Zabezpieczono tam ok. 480 przedmiotów: dokumentów, nagrań monitoringu. Śledczy nie zdradzają efektów analiz tego materiału.

"Osoba wydająca instrukcje porywaczom to nie Krzysztof"

Rodzina Olewników kategorycznie zaprzecza, jakoby miała ukrywać przed śledczymi jakiekolwiek dowody. Zdaniem rodziny nieprawdziwa jest także wersja zakładająca, że Krzysztof Olewnik sam się uprowadził. Rodzina utrzymuje też, że osoba, która na nagraniu wydaje instrukcje porywaczom, to nie Krzysztof Olewnik.

Jak dotąd głównym podejrzanym w gdańskim śledztwie jest przyjaciel porwanego - Jacek K., któremu śledczy na początku 2009 r. przedstawili zarzuty udziału w grupie przestępczej planującej porwanie Olewnika oraz współudziału w jego uprowadzeniu i przetrzymywaniu. K. nie przyznał się do winy. Od 11 lutego do 11 sierpnia 2009 r. przebywał w areszcie. Zwolniono go, gdy warszawski Sąd Apelacyjny nie uwzględnił zażalenia prokuratury na decyzję o nieprzedłużeniu aresztu, podjętą przez płocki sąd okręgowy.

Warszawski sąd uznał, że prokuratura nie przedstawiła przekonujących dowodów, uprawdopodobniających popełnienie przestępstwa przez K. W przekonaniu sądu zaprezentowany przez śledczych łańcuch poszlak nie zazębiał się w logiczną całość. Gdańska prokuratura nie zdradza, na czym miałby polegać udział K. w przestępstwie.

W śledztwie postawiono też kilku osobom zarzuty wyłudzenia od Włodzimierza Olewnika pieniędzy, które - tuż po porwaniu, rzekomo miały posłużyć do przekupienia przestępców mogących pomóc w odnalezieniu Krzysztofa Olewnika.

W trakcie śledztwa prokuratorzy natrafili na ślady mogące wskazywać na przestępstwa niezwiązane ze sprawą Olewnika, a popełnione przez osoby, których działania badali. W sprawach tych prokuratorzy wszczynali odrębne śledztwa.

Równolegle z postępowaniem, w którym wyjaśniane są nieznane okoliczności porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika, gdańscy prokuratorzy prowadzą też śledztwo, w którym badają nieprawidłowości we wcześniejszych postępowaniach w tej sprawie.

Śledztwo to zmierza ku końcowi. Przed kilkoma dniami gdańska prokuratura oskarżyła dwóch policjantów pracujących przy sprawie porwania o niedopełnienie obowiązków, skutkujące narażeniem Olewnika na utratę życia. Śledczy umorzyli natomiast postępowania wobec 24 prokuratorów, którzy także zajmowali się sprawą.

Do porwania Krzysztofa Olewnika doszło w nocy z 26 na 27 października 2001 r. Mężczyzna został uprowadzony z własnego domu w Drobinie. Sprawcy kilkadziesiąt razy kontaktowali się z jego rodziną, żądając okupu. W lipcu 2003 r. porywaczom przekazano 300 tys. euro, jednak uprowadzony nie został uwolniony. Jak się później okazało, miesiąc po odebraniu przez przestępców pieniędzy został zamordowany. Jego ciało zakopano w lesie w pobliżu miejscowości Różan na Mazowszu. Odnaleziono je w 2006 r.

Gdańska prokuratura przedłużyła śledztwo do końca czerwca 2013 r.

Zobacz także
Komentarze (137)
Zaloguj się
  • kekx

    Oceniono 198 razy 152

    Dlaczego policja tuszuje sprawe? Jak inaczej nazwac sfałszowanie badań przez policyjne laboratorium?

  • wanda43

    Oceniono 123 razy 105

    Ilekroć w jakiejkolwiek sprawie maczala pazury policja, to kolesie ich kryją. Dzis ty mnie, jutro ja tobie pomoge.
    I nie pierwsza to sprawa, w ktorej policja z prokuratura mataczą i falszują.

  • naz_niepoprawna

    Oceniono 113 razy 97

    Sprawa Olewnika to dobry materiał na wielotomową powieść i/lub wieloczęściowy film.

  • aprox99

    Oceniono 114 razy 86

    Jak obserwuję tę sprawę olewnika to wlaściwie każdy z tym związany ma coś do ukrycia.począwszy od rodziny poprzez policję itd.Sprawcy nie będą do końca wykryci,zawracacie tylko ludziom dupę a nic się nie dzieje.Takich spraw jest wiele ale o nich nie piszecie tylko o burżujach

  • 5rolnikzwilkowiecka

    Oceniono 93 razy 51

    "Gdańska prokuratura oskarżyła dwoje pracowników Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie o niedopełnienie obowiązków i sfałszowanie wyników ekspertyz badań DNA szczątków Krzysztofa Olewnika. Grozi im do pięciu lat więzienia."

    Ta Temida to se może grozić !!! Może im skoczyć !!!
    Przecież nawet dziecko wie, że łona jest ślepo a ta polsko to mo jeszcze doszyte dwie kieszenie !!!

  • oservattoreromano

    Oceniono 80 razy 46

    Policja, prowadząc śledztwo lub dochodzenie, działa pod nadzorem prokuratury, a zatem za nieprawidłowości odpowiada prokuratura ( konkretny prokurator) i to właśnie tego gnoja w pierwszym rzędzie należy wsadzić dim więzienia.
    Niestety, nie w Polsce, bo polskie prawo wyrosło na komunistycznym podglebiu, a prokuratura działa na podstawie stalinowskich ustaw.
    I nikt tego nie zmieni, bo ani się obejrzy jak popełni samobójstwo poprzez strzał w tył głowy lub powiesi się w celi bez udziału osób trzecich.
    Ludzie, żyjemy w stalinowskim kraju.

  • kalasanty18

    Oceniono 153 razy 31

    Brzydzą mnie wszelkie informacje o:Katarzynie W. /"matce" Madzi/,Krzysztofie O.,oraz wypadku pod Smoleńskiem.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje