"To dzwonek alarmowy dla świata!" Eksperci o sukcesie próby rakietowej Korei Płn.

29.12.2012 10:25
Przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un

Przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un (Fot. AP)

Niewątpliwy sukces Korei Północnej, jakim było wystrzelenie 12 grudnia br. na okołoziemską orbitę rakiety z satelitą, jest dzwonkiem alarmowym dla świata. Kolejna prowokacja Pjongjangu realnie przybliżyła ten komunistyczny reżim do pozyskania technologii balistycznej.
Ostatnia próba z rakietą dalekiego zasięgu nie tylko pokazuje nieskuteczność 20-letniej waszyngtońskiej polityki przeciwstawiania się rozprzestrzenianiu broni jądrowej przez Pjongjang, ale również konieczność zajęcia przez administrację prezydenta Baracka Obamy zupełnie nowego stanowiska wobec KRLD - uważa Evan Moore z waszyngtońskiego ośrodka The Foreign Policy Initiative (FPI).

Zdaniem eksperta północnokoreański pokaz siły to kolejny argument za tym, by USA jeszcze ściślej współpracowały z sojusznikami w regionie Azji i Pacyfiku na rzecz rozwoju i rozmieszczenia tam faktycznie silnego systemu obrony antybalistycznej (BMD). Pociski przechwytujące w Azji przyczynią się do zmniejszenia podatności zarówno sił USA i ich sojuszników, jak i cywilnej ludności Pacyfiku na cios ze strony Korei Płn.

"Ta rakieta może dosięgnąć terytorium USA"

- Ta trzyczłonowa rakieta balistyczna ma zasięg do 6 tys. km; może więc dosięgnąć terytorium USA - podkreśla Marceli Burdelski z Centrum Studiów Azji Wschodniej Uniwersytetu Gdańskiego. Dodaje, że "zamiast satelity obserwacyjnego można na takiej rakiecie umieścić głowicę nuklearną, gdyż rakiety dalekiego zasięgu mogą służyć jako nośnik przenoszenia ewentualnie broni jądrowej".

Według Moore'a kontrowersje wokół próby rakietowej dają Waszyngtonowi powód i możliwość "wysunięcia na pierwszy plan na arenie międzynarodowej kwestii skandalicznego łamania praw człowieka przez północnokoreański reżim". Analityk FPI przypomina, że w obozach pracy przetrzymywanych jest ponad 200 tysięcy więźniów politycznych. Jak pisał "The New Yorker", głód w Korei Północnej pozostaje najbardziej nieudokumentowaną katastrofą humanitarną od czasów reżimu Pol Pota w Kambodży, powodując śmierć, jak się szacuje, od 1 do 2 mln osób.

Wspólnota międzynarodowa rozkłada ręce

Chociaż wspólnota międzynarodowa dokładnie wie, co pod względem humanitarnym dzieje się w Korei, to od lat jest bezsilna wobec tego najbardziej nieprzewidywalnego reżimu na świecie, mimo nakładania na niego kolejnych sankcji przez Radę Bezpieczeństwa ONZ.

- Ja naprawdę nie widzę, co można by jeszcze więcej zrobić - mówi Burdelski. - Dobra luksusowe są tam zakazane, ale praktycznie w dzisiejszym świecie są sposoby na ominięcie tego embarga. Gdybym miał powiedzieć o ewentualnych dalszych sankcjach, to po prostu nie bardzo wiem, co by to mogło być.

Nowy przywódca Korei nie jest bardziej ugodowy

Wystrzelenie rakiety Unha-3 ma również aspekt wewnętrzny. Próba została przeprowadzona na kilka dni przed 1. rocznicą śmierci północnokoreańskiego przywódcy Kim Dzong Ila, ojca obecnego młodego lidera Kim Dzong Una. Zaraz po wystrzeleniu rakiety MSZ KRLD wydał oświadczenie, że jest to wielki sukces wodza Kima, który prowadzi naród koreański do nowych zwycięstw.

Według "Washington Post" jest bardzo prawdopodobne, że nowy przywódca będzie powtarzał "sztuczki" swych poprzedników, ojca i dziadka (Kim Ir Sena), prowokując USA i Koreę Południową, by próbowały powstrzymać postępowanie Phenianu, przekupując reżim pieniędzmi i dostawami żywności. "Korea Płn. już dawno nauczyła się składać czcze obietnice odstąpienia od prób rakietowych lub zamrożenia programu nuklearnego w zamian za taką pomoc, którą inkasuje, po czym wycofuje się z obietnicy" - pisał niedawno waszyngtoński dziennik.

Zobacz także
Komentarze (223)
Zaloguj się
  • brutalny_cyrkiel

    Oceniono 226 razy 76

    To nie jest dzwonek alarmowy dla świata, tylko dla modelu świata ustalonego między potęgami, które myślały, że zawsze będą wszystko rozgrywać między sobą. Teraz wiadomo już, że kraje takie jak Iran i Korea będą dysponowały realnymi możliwościami obrony przed USA i Izraelem i skończy się dyktowanie warunków. Wiadomo również, że nie potrzeba rozbudowanego arsenału nuklearnego (patrz - impuls EMP), żeby realnie zagrozić tym właśnie krajom.

    Oczywiście, jest jasne, że kraje tzw. "bandyckie" nie rozpoczną wojny pierwsze z tak ograniczonymi mimo wszystko możliwościami, jak to próbują nam wmówić "zachodnie demokracje". Chodzi o to, że USA i Izrael nie będą sobie mogły bezkarnie zbombardować kiedy i kogo chcą, bo mogą się narazić na nuklearny odwet na swoim terytorium. Odwet, nie atak! W inwazjach to akurat specjalizują się miłujące pokój USA. Ale to i tak zupełnie zmienia równowagę sił. Wszystko trzeba zaplanować na nowo.

    Ta informacja to doskonała wiadomość dla tych, którzy rozumieją, że zbytnia potęga jednej strony nigdy nie prowadzi do niczego dobrego.

  • staalkeer

    Oceniono 206 razy 52

    USA może sobie pohukiwać a i tak nic nie zrobią. Więcej sankcji już się nie da nałożyć. Na wojnę się nikt nie zdecyduje bo była by to rzeź dla Korei Południowej a USA ugrzęzło by w tej wojnie na lata tak jak w Wietnamie i Afganistanie. Już nie mówiąc że tej wojny nie ma za co prowadzić, bo kasa pusta. A teraz sobie wyobraźmy ze nagle otwiera się drugi front w Iranie. A taki Irak tylko czeka aby wykopać koncerny amerykanskie z ich pól naftowych. Teraz w USA sie głowią co tu zrobić bo prawie cała Ameryka Poludniowa jest wrogo nastawiona do USA i Izraela, a taka niby pro zachodnia Brazylia ostatnio wprost poparła Iran w ONZ. I co z całym światem USA z Izraelem chcą prowadzić zimną albo otwartą wojnę? W Europie społeczeństwa ich też maja dość, elity nie ale społeczenstwa tak.

    www.ynetnews.com/articles/0,7340,L-4325782,00.html
    www.ynetnews.com/articles/0,7340,L-4324300,00.html

  • takisobiestatystyk

    Oceniono 163 razy 41

    Dzisiejsze USA to taki światowy dres z bejsbolem w łapie. Niby silny, ale w gruncie rzeczy tchórzliwy, odważający się napadać jedynie na zupełnie bezbronnych. A Korea Północna pomimo swojej gospodarczej degrengolady i nędzy całkowicie bezbronna nie jest. A więc ze strony USA nie zagraża jej zupełnie nic, poza pohukiwaniem zza węgła i wygrażania kułakiem - z bezpiecznej odległości.

  • merkury-3

    Oceniono 112 razy 36

    Czemu jedne kraje moga miec a inne nie . Korea Pn nikogo od 1951 roku nie zaatakowala a USA owszem

  • aprox99

    Oceniono 185 razy 33

    Co?boli zachód i strażnika świata USA że taka mała Korea się nie podporządkuje?Taka polska i cała europa wschodnia słucha ich rozkazów a korea nie,nie może być.Ameryka juz swoje powystrzelała,taraz czas na innych mają takie samo prawo.Jako jedyni(USA)uzyli broni atomowej i dzisiaj się chlubią wieprze i nikt im nie zabroni.Prawdziwe niebezpieczaństwo to USA i żydowo a nie korea pln

  • ulebyk

    Oceniono 180 razy 32

    Największym zagrożeniem dla pokoju na świecie jest pozostawiony poza wszelką kontrolą nuklearny, zbrodniczy reżim izraelski.

  • jerzy.zywiecki

    Oceniono 86 razy 30

    Czy Korea ,którakolwiek, zagrażała kiedyś Polsce lub Europie?Czy Koreańczycy napadali na jakieś inne państwa?Dotychczas czytałem,że to Japonia,tudzież jakieś USA, w historii stanowiły i stanowią zagrożenie dla innych państw - może to też nieprawda?

  • mangusta3

    Oceniono 102 razy 28

    Amerykański humanitaryzm w Japonii po wojnie w latach 40-tych, 50-tych i 60-tych doświadczyli m.in. rolnicy, studenci i pacyfiści do których amerykańscy żołnierze nie wahali się otwierać ognia gdy ci pierwsi stawiali opór przeciwko powiększaniu baz wojskowych i lotnisk wojskowych na Okinawie, która notabene do 1972 znajdowała się po amerykańską okupacją...W latach 1952-2004 na Okinawie doszło do 200 tysięcy incydentów i przestępstw (wypadki samochodowe i lotnicze, bójki, gwałty, napady i inne) z udziałem żołnierzy amerykańskich w wyniku których śmierć poniosło 1076 Japończyków…

    Amerykański humanitaryzm poznali mieszkańcy Korei Południowej pomiędzy 26 a 29 lipca 1950 roku pod wiaduktem w No Gun Ri gdzie żołnierze amerykańscy otwarli ogień z m.in. z broni maszynowej do bezbronnych cywili południowokoreańskich w tym dzieci, których to uprzednio wypędzono ze swoich domostw...takich masakr było więcej, tych z udziałem USA oblicza się na 60...Z kolei podopieczni USA z południowokoreańskiej policji, armii i skrajnie prawicowych bojówek wymordowali kilkaset tysięcy ludzi a najbardziej znane masakry to:

    1. ludobójstwo członków Ligi Bodo
    2. masakra w Sancheong i Hamyang
    3. masakra w Namyangju
    4. masakra w Mungyeong
    5. masakra w Ganghwa
    6. masakra w Geochang
    7. masakra w Goyang
    8. ludobójstwo na wyspie Jeju...

    Wiele zbrodni południowokoreańskiej armii, policji i antykomunistycznych skrajnie prawicowych bojówek miało miejsce na długo przez wybuchem wojny koreańskiej…

  • calli

    Oceniono 137 razy 27

    Koreańska Republika Ludowo-Demokratyczna jako suwerenne państwo ma pełne prawo rozwijać swoją technologię rakietową i jądrową. Przynajmniej do momentu, w którym terrorystyczne państwo Izrael nie ujawni i podda międzynarodowej inspekcji swojego arsenału atomowego.

    Zbrodniczych jankesów boli nie to, że Koreańczycy ludowi się zbroją, ale to, że zbroją się na poważnie od kiedy odkryto u nich jedne z największych złóż metali rzadkich o szacowanej wartości 6 bln (europejskich, nie amerykańskich) USD. Bo w takiej sytuacji to Chińczycy będą eksploatować te kopaliny, zaś jankesom zostanie jedynie obejść się smakiem.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje