Indie: nie żyje zgwałcona w autobusie studentka

28.12.2012 17:26
Szpital w którym zmarła 23-latka

Szpital w którym zmarła 23-latka (Fot. Wong Maye-E AP)

Nie żyje 23-letnia studentka, ofiara brutalnego gwałtu, do którego doszło w autobusie w stolicy Indii. Gwałt na studentce wstrząsnął krajem, na ulice wielu indyjskich miast wychodziły tysiące młodych ludzi. Demonstrujący domagali się zaostrzenia prawa i kary śmierci dla sprawców. Dziś znowu na ulicach pojawiły się spontaniczne manifestacje. Władze apelują o spokój.
O śmierci dziewczyny po godz. 23.00 poinformował Reuters. Przed szpitalem, w którym leżała, niemal codziennie zbierały się tłumy ludzi ze zniczami i plakatami.

Władze apelują o spokój

Szef indyjskiej policji Neeraj Kumar wezwał do zachowania porządku w mieście, gdyż na ulicach stolicy - po ogłoszeniu wiadomości o zgonie kobiety - pojawiły się spontaniczne manifestacje. Policja obstawiła przede wszystkim okolicę Bramy Indii oraz 10 stacji metra.

Wcześniej premier Indii Manmohan Singh wyraził głęboki smutek w związku ze śmiercią ofiary brutalnego gwałtu w New Delhi i zobowiązał się do podjęcia konkretnych działań. Jak napisał w swym oświadczeniu, sprawa zgwałconej kobiety wytworzyła "emocje i energię" pośród młodych obywateli Indii, dążących do zmian w społeczeństwie.

- Byłoby to prawdziwym hołdem dla jej pamięci, jeśli bylibyśmy w stanie przekuć te emocje i energię na konstruktywne działania - oświadczył szef indyjskiego rządu.

Trafiła do szpitala w ciężkim stanie

Dziewczyna trafiła do szpitala w Singapurze 16 grudnia, jej stan był ciężki. Została tam przetransportowana helikopterem, co było krytykowane przez niektórych lekarzy. Ich zdaniem manewr był zbyt ryzykowny, biorąc pod uwagę obrażenia, jakich doznała 23-latka.

Studentka przeszła trzy operacje, podczas których m.in. usunięto jej niektóre organy poważnie uszkodzone tępym narzędziem. Szpital informował, że 23-latka doznała znacznych uszkodzeń mózgu. W kolejnym komunikacie ujawniono, że jej stan nagle zaczął się pogarszać, a narządy wewnętrzne przestają pracować.

Koszmar trwał ponad godzinę

16 grudnia, w weekend, w autobusie w stolicy kraju sześciu pijanych mężczyzn zaatakowało jadącą z nimi parę - 23-letnią studentkę i towarzyszącego jej 28-latka. Uniemożliwili im ucieczkę, bili metalowym prętem. Po kolei gwałcili dziewczynę. Koszmar trwał ponad godzinę. Później sprawcy wyrzucili parę z jadącego autobusu.

Sześciu sprawców zostało aresztowanych. Zatrzymano także kierowcę autobusu, który nie zareagował na brutalny akt przemocy.

To zdarzenie wstrząsnęło Indiami. Na ulice wyszły tysiące demonstrantów, domagając się kary śmierci dla gwałcicieli studentki. Przedstawiciele rządu zapowiedzieli już, że będą chcieli dożywocia dla sprawców.

Według oficjalnych statystyk w 2012 roku doszło do 661 gwałtów w samym New Delhi. To 17 proc. więcej niż rok wcześniej.

Zobacz także

Najnowsze informacje