Prokurator ws. doktora G.: Potwierdziły się dowody na korupcję

27.12.2012 16:20
Mirosław G.

Mirosław G. (Fot. Krzysztof Miller / Agencja Gazeta)

- Dowody na przyjmowanie i żądanie korzyści majątkowych potwierdziły się przed sądem - ocenia prokuratura. I żąda dla doktora Mirosława G., byłego ordynatora kardiochirurgii warszawskiego szpitala MSWiA, dwóch lat więzienia w zawieszeniu na 5 lat, 200 tys. zł grzywny oraz przepadku pieniędzy z łapówek i obciążenia kosztami procesu.
Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów zakończył właśnie trwający od listopada 2008 r. proces dr. G. i 20 osób - jego pacjentów oraz członków ich rodzin oskarżonych o wręczanie łapówek lekarzowi. Sąd zamknął proces i udzielił głosu prokuratorowi Przemysławowi Nowakowi. Jutro wystąpią obrońcy lekarza oraz pacjentów, adwokat reprezentujący lekarza będącego w tej sprawie oskarżycielem posiłkowym oraz sam doktor G. Wyrok zapewne po niedzieli - sąd ma prawo odroczyć ogłoszenie orzeczenia maksymalnie na 7 dni od ostatniej rozprawy.

"Wyroki ferowano w niej, zanim..."

- Dowody prokuratury na przyjmowanie i żądanie korzyści majątkowych potwierdziły się przed sądem - ocenił prok. Nowak. Jak mówił, sprawa nie była typowa - w sądzie złożono akt oskarżenia. Robili to politycy, media, opinia publiczna - mówił oskarżyciel, nazywając to "medialnym widowiskiem". Apelował do sądu o ocenienie tej sprawy "na chłodno i bez emocji".

52-letni dziś dr Mirosław G. został w spektakularny sposób zatrzymany w lutym 2007 r. przez agentów Centralnego Biura Antykorupcyjnego, którzy wyprowadzili go ze szpitala w kajdankach - co pokazano potem w telewizji. "Okazało się, że pan doktor Mirosław G. jest bezwzględnym, cynicznym łapówkarzem. Zebrane w tej sprawie dowody mogą też świadczyć o tym, że mogło też dojść do zabójstwa" - mówił wówczas szef CBA Mariusz Kamiński. Ówczesny minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro dodał: "Już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie". G. wygrał proces cywilny wytoczony Ziobrze, który w 2010 r. przeprosił go za te słowa. Lekarz wygrał też cywilne procesy z "Faktem" i "Super Expressem" za słowa, że G. "zabijał w rządowym szpitalu" i nazwanie go "doktor-śmierć".

Sprawa wywołała publiczną dyskusję o "teatralizacji" czynności procesowych i wykorzystywaniu ich w propagandowych celach. Media podały, że CBA nadało jednemu z wątków sprawy kryptonim "Mengele". CBA twierdziło, że nie chciało nikogo tym piętnować. W czwartek prokurator oświadczył przed sądem: "Były podstawy do zatrzymania lekarza, bo w wyniku działań CBA ujawniły się dowody na korupcję w klinice kardiochirurgii".

"Upominki z wdzięczności"

- Korupcja to patologia rzutująca na życie społeczne, polityczne i gospodarcze. Postuluje się rozszerzenie odpowiedzialności karnej za zachowania korupcyjne, które przybierają najróżniejsze postaci, również takie jak upominek czy prowizja - mówił, przypominając, że obrona kardiochirurga powoływała się na zwyczaj jako powód uwolnienia od odpowiedzialności karnej.

Według dr. G. i jego obrońcy były to upominki z wdzięczności. - To bardzo kontrowersyjne - ocenił oskarżyciel.

- Kwiaty albo bombonierka po operacji - budziłoby sprzeciw karanie za coś takiego. Ale dowód wdzięczności w publicznych placówkach opłacanych z naszych podatków w ogóle nie powinien mieć miejsca. Każdy taki upominek demoralizuje, wprowadza podział na dwie kategorie pacjentów - przekonywał.

Prokurator zauważył przy tym, że podstawowym czynnikiem korupcjogennym w służbie zdrowia były niskie płace. - To dlatego pacjenci uważają, że lekarzowi należy się "coś więcej", dlatego pacjenci nie wahają się przed dawaniem lekarzom łapówek. Jest społeczne przyzwolenie na taką korupcję - także w środowiskach lekarskich - mówił prokurator, przypominając zeznania lekarzy, którzy twierdzili, że korupcją jest tylko uzależnianie od łapówki podjęcia działań medycznych, a już pozostawianie kopert przez pacjentów po zabiegu za korupcję się tam nie uważa - mówił.

Zadzwonili na infolinię CBA

Prokurator wniósł o to, aby sąd warunkowo umorzył postępowanie bez wymierzania kary wobec 20 oskarżonych o wręczanie dr. G. łapówek pacjentów. Zarazem wniósł o uznanie, że oskarżony kardiochirurg popełnił zarzucane mu przestępstwa i zażądał dla niego kary łącznej: 2 lat więzienia w zawieszeniu na okres próbny 5 lat, łącznie 200 tys. zł grzywny, zwrotu pieniędzy uznanych za łapówki oraz kosztów czteroletniego procesu, a także orzeczenia 5-letniego zakazu zajmowania kierowniczych funkcji w publicznych placówkach.

Jak mówił prok. Nowak, nawet najbardziej przychylne doktorowi środowiska nie próbują polemizować z nagraniami, na których widać, jak przyjmuje koperty, sprawdza ich zawartość i chowa do marynarki. - Wersja, że są tam wyniki badań, nie może się ostać w kontekście całej sytuacji. Nie da się też tego uzasadnić twierdzeniami o roszczeniowych pacjentach, rozczarowanych wynikiem badań czy zabiegów, którzy zadzwonili na infolinię CBA - mówił oskarżyciel podkreślając, że podsłuch i ukryta kamera w gabinecie kardiochirurga były legalne. Zaprzeczał też słowom oskarżonego, że śledztwo prowadzono tendencyjnie.

- Bezsporne jest, że dr G. jest świetnym kardiochirurgiem, jak i to, że przyjmował korzyści majątkowe od pacjentów - mówił. Wskazywał na "dwoistość natury" kardiochirurga, który równie łatwo wpadał w gniew, jak też stawał się "spokojny, a niekiedy nawet uniżony".

- Dr G. nie liczył się z pracownikami, wywoływał u nich grozę, dotkliwie komentował ich kompetencje, charakter, a nawet wygląd zewnętrzny. Doszło do dyskryminacji, naruszania praw pracowniczych - na kardiochirurgii była największa w całym szpitalu rotacja personelu - mówił prokurator. Jego zdaniem dowody te potwierdził nawet dyrektor placówki dr Marek Durlik, do którego docierały skargi na ordynatora. Dyrektor apelował do niego o zmianę zachowania. W związku z rotacją Durlik szukał następcy dr. G. Jednocześnie Nowak podkreślił, że wprowadzenie przez dr. G. nowych zasad prowadzenia kliniki, polegających m.in. na zwiększeniu rygorów higienicznych, ograniczeń odwiedzin i zwiększenia dyscypliny pracy, doprowadziło do zwiększenia liczby zabiegów i konsultacji kardiochirurgicznych. Skutkowało to jednak - jak mówił Nowak - arbitralnością decyzji ordynatora, kogo przyjąć, a kogo nie; pogorszyło też atmosferę pracy i wywołało oskarżenia o mobbing.

G. nie przyznał się do zarzuconych czynów

Oskarżony w toku całego procesu nie przyznał się do zarzuconych czynów. W śledztwie zapewniał, że nigdy nie warunkował operacji od łapówki. Przyznał, że pacjenci sporadycznie zostawiali mu koperty z pieniędzmi, które on "oddawał na potrzeby szpitala". Mówił, że dostawał "kwiaty, flaszki, obraz" oraz że "szarpał się" z pacjentami, gdy dawali mu alkohole.

Wobec G. toczą się też dwa oddzielne procesy. W 2010 r. Prokuratura Okręgowa w Warszawie oskarżyła go o "błąd w sztuce". W 2005 r. miał narazić pacjenta na niebezpieczeństwo utraty życia przez podjęcie decyzji o leczeniu zachowawczym, a według śledczych należało go zakwalifikować do zabiegu operacyjnego wymiany zastawki aortalnej. G. grozi do 5 lat więzienia. Nie przyznaje się także do tego zarzutu. Z kolei w 2011 r. prokuratura oskarżyła G. o nieumyślne narażenie pacjenta Floriana M. na utratę życia i nieumyślne spowodowanie jego śmierci przez pozostawienie gazy w sercu po operacji. Pozostawienie gazika G. uznał za błąd w sztuce, ale nie przestępstwo. Grozi mu do 5 lat więzienia.

Zobacz także
Komentarze (193)
Zaloguj się
  • grymas50

    Oceniono 172 razy 122

    Kto był w szpitalu to wie, że zarowno chory, jak i jego rodzina gorączkowo zastanawia się ILE WRĘCZYĆ lekarzowi. Problem ten spędza sen z powiek najbliższych.

  • czynnik.rakotworczy

    Oceniono 138 razy 70

    To ofiara pisowskiego reżimu, a te legendarne, złote zegarki i inne drogie bibeloty stanowiły jedynie zabezpieczenie udzielonych pożyczek (co 2-gi lekarz tak robi), czyż nie można obok praktyki lekarskiej prowadzić w gabinecie także lombardu?

  • interfere

    Oceniono 64 razy 52

    Korupcją IMHO jest UZALEŻNIANIE decyzji/działań medycznych od gratyfikacji finansowej lub rzeczowej, a istotną przesłanką dodatkowo sugerującą taki mechanizm, jest przekazanie i przyjęcie korzyści przed zakończeniem procesu leczenia. Jeśli to mu udowodnią powinien iść do pierdla a nie dostawać wyrok w zawiasach, bo to oznacza, że lekarz uzależnia zycie i zdrowie ludzi od tego ile przekażą mu kasy pod stołem.

    Natomiast podniecanie się przez prokuratora faktem iż pacjenci są wdzięczni i kupują jakieś upominki czy kwiaty? Bez sensu. Gdy 12 lat temu po dwu latach choroby trafiłem na lekarkę która jako pierwsza rozpoznała i wyleczyła mnie z choroby zagrażającej w życiu (kilkunastu lekarzy przed nią umiało tylko ściemniać a ja powoili "się kończyłem"), to poszedłem do kwiaciarni i kupiłem tam naładniejsze, najdroższe i najbardziej eleganckie kwiaty. Gdyby były tam ładniejsze też bym je kupił nawet gdybym nie miał kasy do końca miesiąca. Gdyby wypadało - dałbym jej całą swoją kasę. I nie wiem ile jej w pracy za to płacą, ale z pewnością za mało.

    W naszym kraju lekarz może być dyletantem i dostawać za to pieniądze (ba czasem duże pieniądze - jej szef, któremu musiała się postawić aby mnie wyleczyć miał na temat mojej choroby zdanie podobne do kilkunastu tumanów przed nim). Ludzie którzy potrafią leczyć, uczą się i realizują to wbrew temu co się dzieje dookoła nie są za to jakoś szczególnie nagradzani, często jest im trudniej. Trudno więc dziwić się odruchowej chęci nagrodzenia ich wysiłków przez pacjentów. Jeśli nie działają mechanizmy instytucjonalne ludzie próbują realizować rózne rzeczy w sposób pozainstytucjonalny i nie ma sensu obwiniać o to lekarzy czy pacjentów, na zasadzie "kowal zawinił cygana powiesili"

  • dudibudi

    Oceniono 156 razy 38

    No i co Gazeto ? Kłamałaś broniąc tego złoczyńcę.........Przez ciebie umarło wiele osób nie doczekawszy się nieskorumpowanego systemu transplantacji.

  • yani-51

    Oceniono 75 razy 35

    potwierdzily sie dowody na korupcjie....?

    cyt.,..Wyrok zapewne po niedzieli

    wiec sie potwierdzily tylko u prokuratora, sad jeszcze nie podzielil jego zdania

  • yani-51

    Oceniono 58 razy 34

    Po przemowie adwokata zapewnie napiszecie...

    Dr...G..niewinny stawianych zarzutow....;-))))

  • gustdelf3

    Oceniono 145 razy 33

    Hmm ani słowa, że tego bandytę, który żerował na rozpaczy rodzin złapano za rządów PIS. Ale kiedy to wybuchło to co drugi artykuł był jak to biednego doktora złapali i teraz inni biedni lekarze się boją i spadła liczba przeszczepów.

    A może jeszcze dopiszę, że biedną zapłakaną ofiarę miłości niejaką Beatę S. , która brała w łapę i zdradziła zapędy swojej partii do kręcenia lodów na prywatyzacji służby zdrowia sąd już uznał winną nie mówiąc już o tym, że wbrew temu co pisała Gazeta poseł PO Czuma potwierdził, słowa szefa CBA, że Sawicka już wcześniej proponowała wejście w układ innym potencjalnym inwestorom i stąd właśnie znalazła się w kręgu zainteresowania CBA.

    Teraz jeszcze tylko czas na zajęcie jedną z największych gwiazd TVN panią Weroniką M. która to jak sama twierdzi legalne pieniażki w kwocie 100 000 przyjmowała pod stołem w restauracji, a która jak podają źródła CBA sama podobnie jak Sawicka szukała sponsora chwaliłąc się, że pomoże w prywatyzacji wydawnictwa. sz

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje