Korupcja czy okazywanie wdzięczności? Kończy się głośny proces dr. Mirosława G.

26.12.2012 09:03
Mirosław G. opuszcza areszt

Mirosław G. opuszcza areszt (Fot. Gazeta.pl)

Dobiega końca proces oskarżonego m.in. o korupcję i mobbing dr. Mirosława G., byłego ordynatora kardiochirurgii szpitala MSWiA w Warszawie. Na 27 i 28 grudnia planowane są mowy końcowe stron w tej głośnej sprawie.
Sąd Rejonowy dla Warszawy-Mokotowa, przed którym od listopada 2008 r. toczy się proces G. i 20 osób wręczających mu "korzyści majątkowe", uprzedził, że w przypadku zarzutów korupcyjnych wobec G. i innych osób może zmienić kwalifikację prawną czynów z aktu oskarżenia.

Proces jest precedensem jako sprawa o granice między korupcją a powszechnym w polskich szpitalach "okazywaniem wdzięczności" lekarzom przez pacjentów po operacjach.

52-letni dziś dr Mirosław G. został w spektakularny sposób zatrzymany w lutym 2007 r. przez agentów Centralnego Biura Antykorupcyjnego, którzy wyprowadzili go ze szpitala w kajdankach - co pokazano potem w telewizji. - Okazało się, że pan doktor Mirosław G. jest bezwzględnym, cynicznym łapówkarzem. Zebrane w tej sprawie dowody mogą też świadczyć o tym, że mogło też dojść do zabójstwa - mówił szef CBA Mariusz Kamiński. Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro dodawał: - Już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie.

Zarzuty zabójstwa, 40 zarzutów korupcyjnych oraz mobbing

Sprawa wywołała publiczną dyskusję o "teatralizacji" czynności procesowych i wykorzystywaniu ich w propagandowych celach. Media podały, że CBA nadało jednemu z wątków sprawy kryptonim "Mengele". CBA twierdziło, że nie chciało nikogo tym piętnować.

Prokuratura Okręgowa w Warszawie postawiła G. zarzut zabójstwa pacjenta (miał polecić odłączyć pacjenta od urządzeń wspomagających, bo nie dostał łapówki). Oprócz tego dostał ponad 40 zarzutów korupcyjnych (kwota łapówek miała sięgać w sumie ok. 50 tys. zł) oraz mobbingu wobec personelu. G. został aresztowany przez sąd. W maju 2007 r. sąd zwolnił go z aresztu za 350 tys. zł kaucji. Sąd uznał, że nie ma "dużego prawdopodobieństwa", iż G. miał umyślnie zabić pacjenta - potem prokuratura wycofała ten zarzut.

We wrześniu 2008 r. prokuratura wysłała do sądu akt oskarżenia wobec G. oraz osób, które wręczały mu łapówki. Lekarza oskarżono o 41 przestępstw polegających na przyjęciu korzyści majątkowych od pacjentów lub ich rodzin. Zdaniem prokuratury w kilku przypadkach uzależnił on od łapówki przyjęcie chorego na oddział; w kilkudziesięciu innych po operacjach przyjmował korzyści - było to od kilkuset do 13 tys. zł; dolary, kilkaset euro, złoty sygnet z rubinem. Inne zarzuty to "uporczywe naruszanie praw pracowniczych personelu medycznego"; znęcanie się nad osobą najbliższą i zmuszanie do "innej czynności seksualnej". G. grozi do 10 lat więzienia.

Oskarżony nie przyznał się do zarzuconych czynów. W śledztwie zapewniał, że nigdy nie warunkował operacji od łapówki. Przyznał, że pacjenci sporadycznie zostawiali mu koperty z pieniędzmi, które on "oddawał na potrzeby szpitala". Mówił, że dostawał "kwiaty, flaszki, obraz" oraz że "szarpał się" z pacjentami, gdy dawali mu alkohole.

Proces ruszył w listopadzie 2008 r. - Rozumiem intencję aktu oskarżenia, ale wiele razy wskazywałem podczas przesłuchań w prokuraturze, CBA i ABW na zupełnie błędną interpretację dowodów i niektórych zeznań - mówił G. Dodawał, że w aktach sprawy brak pierwotnej informacji o rzekomych łapówkach, od której CBA zaczęło inwigilowanie go. Mówił, że zaczynem jego sprawy było śledztwo w sprawie rzekomego handlu organami do przeszczepów.

W sądzie odtwarzano tajne nagrania CBA, dokonane sprzętem kontrwywiadu wojska, z gabinetu G. Pokazują one, jak lekarzowi wręczano koperty; na niektórych widać, jak doktor odmawia ich przyjęcia. Obrona mówiła o manipulowaniu nagraniami (jest ich w sumie 500 godzin); CBA twierdziło, że materiałów nie zmanipulowano. Mają one zakłócenia, a głosy są słabo słyszalne.

Dowody wdzięczności od pacjentów

Pacjenci G. potwierdzali przekazywanie mu pieniędzy, ale nie jako łapówek, lecz jedynie "dowodów wdzięczności" za udane operacje. Podkreślali też, że G. nie żądał od nich pieniędzy.

Prokuratura uważa, że wręczanie łapówek lekarzowi przez pacjentów należy traktować jako przestępstwa "mniejszej wagi", bo działali wobec zagrożenia życia i zdrowia. Wtedy odpowiedzialność sięga do dwóch lat więzienia; za wręczanie łapówek jako takich grozi zaś do ośmiu lat. Dlatego prokuratura nie sprzeciwia się wnioskom o warunkowe umorzenie sprawy, jakie złożyło kilkoro oskarżonych.

G. wygrał proces cywilny wytoczony Ziobrze, który w 2010 r. przeprosił go. Lekarz wygrał też cywilne procesy z "Faktem" i "Super Expressem" za słowa, że G. "zabijał w rządowym szpitalu" i nazwanie go "doktor śmierć".

Wydanie decyzji o aresztowaniu G. przez asesora zamiast przez sędziego było naruszeniem europejskiej konwencji praw człowieka - uznał w 2011 r. Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. Zasądził na rzecz G. 8 tys. euro odszkodowania od Polski. Trybunał nie podzielił innych zarzutów skargi G.; m.in., że naruszono domniemanie niewinności wypowiedzią Ziobry. Trybunał zwrócił uwagę, że Ziobro już go przeprosił.

Dwa procesy: błąd w sztuce i nieumyślne spowodowanie śmierci pacjenta

Wobec G. toczą się też dwa oddzielne procesy. W 2010 r. Prokuratura Okręgowa w Warszawie oskarżyła go o błąd w sztuce. W 2005 r. miał narazić pacjenta na niebezpieczeństwo utraty życia przez podjęcie decyzji o leczeniu zachowawczym, a według śledczych należało go zakwalifikować do zabiegu operacyjnego wymiany zastawki aortalnej. G. grozi do 5 lat więzienia. Nie przyznaje się także do tego zarzutu.

Z kolei w 2011 r. prokuratura oskarżyła G. o nieumyślne narażenie pacjenta Floriana M. na utratę życia i nieumyślne spowodowanie jego śmierci przez pozostawienie gazy w sercu po operacji. Pozostawienie gazika G. uznał za błąd w sztuce, ale nie przestępstwo. Grozi mu do 5 lat więzienia.

Zobacz także
Komentarze (166)
Zaloguj się
  • jhbsk

    Oceniono 280 razy 170

    Kiedy były minister sprawiedliwości odpowie za śmierć osób, które w wyniku jego działań nie doczekały się przeszczepu?

  • puzonik48

    Oceniono 182 razy 128

    Największym sukcesem CBA było doprowadzenie wspaniałego oddziału transplantologii do likwidacji ,ponieważ Ci skarżący się na mobbing współpracownicy,mimo wieloletnie asysty ,nie byli w stanie przeprowadzić operacji przeszczepu .Tylko współczuć doktorowi G.,że musiał z takimi miernotami pracować:)Przecież to był sadysta ,sam od rana do wieczora stał przy stole operacyjnym i jeszcze śmiał tego samego wymagać od asystujących przy operacjach .Szpital po likwidacji oddziału transplantologii w krótkim czasie osiągnął niewiarygodnie wysokie zadłużenie.Nie mówiąc o śmierci tych ,którzy przeszczepu nie doczekali.Zapewne doktor G.nie przeżyłby bez 400 piór wiecznych ,czy długopisów ,nie kupiłby sobie flachy ,gdyby nie otrzymał od pacjenta takiego dowodu wdzięczności .Pić za bardzo nie mógł ,więc mógł tylko kolekcjonować .Żeby przestać przy stole operacyjnym 10-12 godzin ,trzeba mieć siłę a nie kaca .

  • dziadekjam

    Oceniono 144 razy 122

    Ta cała "afera łapówkarska", to mocno naciągana sprawa. Większym, a prawnie usankcjonowanym problemem łapówkarstwa, jest prowadzenie przez ordynatorów prywatnych praktyk lekarskich. Przecież te tłumy pacjentów w tych gabinetach, to kandydaci do leczenia na oddziałach panów ordynatorów. Ten sam lekarz, wcześniej "oblegany" przez chorych, zaczyna rozwiązywać krzyżówki w oczekiwaniu na pacjenta kiedy przestaje być ordynatorem... W PRL ordynatorzy nie mogli prowadzić prywatnych gabinetów . Wiadomo dlaczego.

  • natter-horn

    Oceniono 88 razy 74

    Co jest lepsze ? Jakaś gratyfikacja dla dobrego kardiochirurga za życie,Albo to co sie zdarzyło niedawno że sześciu lekarzy nie rozpoznało białaczkę u 13 miesięcznego dziecka które zmarło bez gratyfikacji.Przepraszam rodziców Bolusia ale dla mnie to jest nie do pomyslenia że jednemu stawia się sądowne zarzuty a tym sześciu włos z głowy nie spadnie.

  • wanda43

    Oceniono 102 razy 54

    Za wszystkich skrzywdzonych przez PiS-lamski bezmiar niesprawiedliwosci od 2000r., za wszystkie fałszywe oskarżenia, niech nieboszczykowi smolenskiemu ziemia ciężką będzie na wieki, a jego pomagierzy niech utracą to, co kochają najbardziej. Szczególne życzenia dla policji i prokuratury z warszawskiego Żoliborza.

  • zenblue1

    Oceniono 54 razy 38

    Jeżeli doktor G. pójdzie do paki to ciekawe kto wypije te 2 tys. koniaków ?
    Może zrobią aukcję jak przy Amber Gold ?

  • mariatg8

    Oceniono 94 razy 38

    Mądry Pan Bóg wziął rewanż na pisowcach pod Smoleńskiem . Każdy wierzący w Boga wie , że ten wypadek to była karząca ręka Boga , bo nic na tej ziemi nie dzieje się bez Jego Woli ! Uwierzcie , a będziecie zbawieni !!!!

  • stan-1

    Oceniono 60 razy 38

    Oby za wszystkich lekarzy nie zabrali się tak jak w tym przypadku, nie będzie miał kto leczyć. Fakt, dowodów wdzięczności nie będzie komu zostawiać na parapecie.

  • kurzyrozumek

    Oceniono 25 razy 17

    Sprawa od początku wygląda na polowanie na czarownicę, jakby CBA działało na zlecenie. Powiedzenie "Dajcie mi człowieka, a znajdę na niego paragraf" w tym przypadku ma pełne zastosowanie.
    Tylko ludzie którzy nic nie robią nie popełniają błędów. Medycyna pomimo rozwoju i postępu w poznawaniu ludzkiego ciała nadal jest szamaństwem opartym na doświadczeniu lekarza i jego intuicji.
    Uwalanie w Polsce ludzi którzy potrafią coś zrobić jest faktem bezzasadnym. Zniszczono transplantologa, bo On już na salę operacyjną nie wróci, nawet jak Go uniewinnią i posadzą Ziobrę. To tak jakby wirtuozowi pianiście zabrać fortepian na kilka lat.
    Wszyscy w kolejce do przeszczepu, niech przeklinają tych co im ją głupimi działaniami wydłużyli, a prokuratura niech dochodzi zaniechań i zaniedbań ze strony NFZ kiedy pacjenci umierają czekając w kolejkach na zabiegi ratujące życie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje