"Handel ludźmi? To chyba w Afryce..." - mówią młodzi. A w Polsce? W niewoli jest nawet 15 tys. osób...

Fot. Krzysztof Szatkowski / AG

Przestępcy, którzy do tej pory zajmowali się np. sprzedażą narkotyków czy aut, "przekwalifikowują się" na sprzedaż ludzi. Zaobserwowali, że samochód sprzedadzą raz, a człowieka mogą sprzedać wiele razy. Jeżeli sprzedaje się kobietę, to nie dość, że sprzedaje się ją jednemu mężczyźnie - ten mężczyzna sprzedaje ją codziennie 50 razy różnym klientom
Z Danielą Sikorą, autorką e-booka "Milczenie jest złotem - prawda o handlu ludźmi" i działaczką współpracującą z międzynarodową organizacją The A21 Campaign walczącą z niewolnictwem, rozmawia Anna Sapieha.

"Na miłość" i "na pracę" - tak działają handlarze

Anna Sapieha: Ile osób w tej chwili może być w niewoli?

Daniela Sikora: Szacuje się, że 27 milionów osób w skali całego świata. W Polsce fundacja La Strada udziela pomocy 300 ofiarom rocznie, ale szacuje się, że jest ich 15 tysięcy. Bardzo trudno jest ustalić liczbę ofiar, ponieważ bardzo różnie kwalifikowane są te przestępstwa: jako gwałty, porwania, uprowadzenia, przetrzymywania. Najczęściej są to osoby, które są zmuszane do pracy, albo są to ofiary tzw. seksbiznesu - prostytucji, pornografii.

Są dwa najbardziej znane mechanizmy, których handlarze ludźmi używają - tzw. na miłość i na pracę. W życiu młodej dziewczyny pojawia się mężczyzna, który twierdzi, że jest zakochany, i bazuje na tych najgłębszych potrzebach - miłości, akceptacji. Zdobywa informacje na jej temat, których potem używa, aby ją szantażować. Skala zmuszania do przymusowej pracy jest jeszcze większa, daje się fałszywe ogłoszenia o pracę: "poszukujemy kelnerek, barmanek, wyjazdy na wymianę, praktyki zawodowe".

Największą desperację finansową można zauważyć na Białorusi, Ukrainie i Rosji. 25 procent kobiet zwerbowanych do tzw. seksbiznesu to kobiety pochodzące ze wschodniego bloku. Głównym docelowym miejscem jest Grecja, ale także USA, Niemcy, Holandia. Polska jest krajem tranzytowym, przeznaczenia i pochodzenia. Z naszego kraju ofiary wywożone są do Niemiec, Holandii, Belgii, Włoch, Hiszpanii, Francji, Szwecji i Wielkiej Brytanii.

Biznes się kręci...

- W tej chwili jest to druga na świecie najszybciej rosnąca forma zorganizowanej działalności. Dochodzi do tego, że przestępcy, którzy do tej pory zajmowali się sprzedażą narkotyków czy samochodów, można powiedzieć, że "przekwalifikowują się" na sprzedaż ludzi, ponieważ zaobserwowali, że samochód sprzedadzą raz, a człowieka mogą sprzedać wiele razy.

Jeżeli sprzedaje się kobietę, to nie dość, że sprzedaje się ją jednemu mężczyźnie - ten mężczyzna sprzedaje ją codziennie 50 razy różnym klientom. To jest tzw. produkt dla niego, na którym zarabia dużo większe pieniądze niż na autach i narkotykach. Używa się tych samych szlaków, znajomości. Handel ludźmi generuje około 39 milionów dolarów zysków rocznie.

"Ludzie nie mają o tym bladego pojęcia"

Napisałaś e-booka "Milczenie jest złotem - prawda o handlu ludźmi". Ku przestrodze?

- O tych przestępstwach nie jest wcale głośno. Ciągle mówimy o milionach ofiar II wojny światowej, a nie mówimy o 27 milionach ofiar handlu ludźmi, którym wciąż można pomóc. Wszyscy milczą: sprawcy - bo zbijają na tym majątek, ofiary - bo są zastraszane, a społeczeństwo milczy, bo się boi. Prewencja jest bardzo ważna. Raptem 1 procent ofiar daje się uratować. Nawet jeżeli organizacje wiedzą, że kobiety przebywają w niewoli, niewiele można zrobić. Stosuje się wobec nich tzw. mechanizm łamania. Ofiara ma wbite do głowy, że nie wolno jej uciekać, ona będzie odmawiała pomocy, bo boi się o swoją rodzinę. Bardzo trudno jest im pomóc. Dlatego z prewencją docieram wszędzie, gdzie tylko mogę. Organizuję w Polsce i w Londynie marsze i pikiety, w Polsce odwiedzam szkoły.

I co tam widzisz?

- Mówi się, że 80 procent społeczeństwa zetknęło się z terminem handlu ludźmi. Z moich doświadczeń wynika, że ludzie nie mają o tym bladego pojęcia. Za każdym razem, kiedy mówię podstawowe rzeczy, moi rozmówcy mają szeroko otwarte oczy. Ludzie są przekonani, że ten problem dotyczy innych kultur, np. Afryki, ale nie wiedzą, że chodzi o nas tu i teraz.

Na ostatnich zajęciach miałam spotkanie z dwiema grupami po 50 uczniów. W odpowiedzi na pytanie, czy słyszeli o tym, co to jest handel ludźmi, tylko cztery osoby podniosły ręce. To jeszcze jeden dowód na to, że warto edukować. Młodym ludziom możemy to podać na tacy. Mogłaby to być kwestia obowiązkowej godziny wychowawczej. W Polsce nie robi się wiele, aby edukować młodych w tym temacie.

Kilka złotych zasad?

- Edukujmy się sami, informujmy bliskich dokąd, z kim jedziemy, pod żadnym pozorem nie oddawajmy nikomu naszego dowodu osobistego, nie używajmy pornografii, bo sami napędzamy ten mechanizm. Są przypadki, że nawet dzieci w wieku czterech lat są porywane i sprzedawane do nielegalnej adopcji.

"Rynek" się zmienia. Kiedyś handlowano młodymi kobietami, a dzisiaj...

- Kto jest ofiarą handlu ludźmi w Polsce? Kiedyś były to głównie młode kobiety, ale to się zmienia - przyznaje w rozmowie z nami proszący o zachowanie anonimowości pracownik policji, zajmujący się problematyką handlu ludźmi.

W jaki sposób ofiary handlu ludźmi trafiają w ręce policji?

- W tej kwestii nie ma reguły, można jednak zauważyć, że z roku na rok coraz więcej jest przypadków identyfikowania ofiar handlu ludźmi w ramach tzw. pracy operacyjnej policjantów zmierzającej do likwidacji zorganizowanych grup przestępczych zajmujących się tym procederem. Zdarzają się przypadki zgłoszeń osób pokrzywdzonych, najczęściej jednak nie wygląda to tak, że same przychodzą do komendy czy komisariatu, ale zgłaszają potrzebę pomocy podczas np. kontroli agencji towarzyskiej czy miejsca pracy. Zdarza się również, że cudzoziemcy zgłaszają się na policję za pośrednictwem swoich konsulatów.

Jak jest w przypadku organizacji pozarządowych?

- Wydaje mi się, że większość przypadków inicjowanych jest przez kontakt telefoniczny z La Stradą. Dopiero po wstępnym rozpoznaniu przez pracowników fundacji, w przypadku gdy miało miejsce przestępstwo, następuje kontakt z organami ścigania (policja, straż graniczna). Możliwa jest jednak sytuacja, kiedy, mimo że do przestępstwa doszło, ofiara z różnych przyczyn nie chce złożyć zawiadomienia o przestępstwie, a nawet zupełnie kontaktować się z policją. Tu decyzja należy do La Strady: czy kierować się dobrem poszczególnych ofiar, czy ich kosztem przekazać informacje do policji w celu likwidacji procederu przestępczego. Na tę decyzję wpływu nie mamy.

Należy zaznaczyć, że w momencie, gdy nie ma oficjalnej identyfikacji przez organy ścigania, La Strada nie może zapewnić tego typu ofierze tak kompleksowej oferty, jak tej, która została zidentyfikowana i oficjalnie objęta programem wsparcia (dla ofiar cudzoziemskich).

Czy policja organizuje akcje, jeśli ma podejrzenie, że w danym miejscu przebywają ofiary handlu ludźmi? Jak często?

- Oczywiście, ale z uwagi na tok poszczególnych śledztw nie można mówić o cykliczności tego typu działań. Odbywają się kontrole różnych obiektów, realizowane często wspólnie ze strażą graniczną (pod kątem cudzoziemców przebywających w Polsce bez wymaganych dokumentów) czy inspektorami pracy (pod kątem łamania praw pracowniczych - przestępstwa stanowiącego częsty składnik handlu ludźmi do pracy przymusowej).

Innym przypadkiem są tzw. operacje ogólnokrajowe - dla przykładu w tym roku prowadzone były tego typu działania pod kątem ujawniania ofiar handlu ludźmi w ramach tzw. prostytucji przydrożnej (przed Euro 2012) oraz rozpowszechniania ogłoszeń o płatnym zbyciu narządów ludzkich (dwie operacje). Były one koordynowane przez Centralny Zespół do walki z Handlem Ludźmi CBŚ KGP.

Jaki jest średni wiek ofiar handlu ludźmi w Polsce?

- Kilkanaście lat temu były to raczej młode kobiety, w wieku od kilkunastu do, powiedzmy, 40 lat, ponieważ zdecydowana większość przypadków dotyczyła handlu ludźmi w celu eksploatacji seksualnej. Dzisiaj się to całkowicie zmieniło i pojawiają się przypadki z każdej kategorii wiekowej: od dzieci, do osób w podeszłym wieku. Zwłaszcza jeśli chodzi o handel ludźmi do pracy przymusowej, zmuszanie do żebrania czy wyłudzenie kredytów i świadczeń socjalnych - tu nie można określić szczególnej kategorii wiekowej czy też płci.

Zobacz także
Komentarze (23)
"Handel ludźmi? To chyba w Afryce..." - mówią młodzi. A w Polsce? W niewoli jest nawet 15 tys. osób...
Zaloguj się
  • katolik_polski1

    Oceniono 14 razy 14

    Chcialbym poruszyc problem rumunskich zebrakow .
    Ci ludzie sa sprowadzani sila i pracuja dla mafii .
    Odstawiaja ich samochodami w okreslonych miejscach
    i maja odpowiednia gotowke oddac .
    Pani Sikora powinna pofatygowac sie do Rumunii
    i sfilmowac palace baronow cyganskich ,ktorzy z tego procederu zyja .
    Niemiecka telewizja juz to uczynila .
    Tam wesele trwa tydzien ,koszty sie nie licza i nikt nie pracuje .

  • pelikannet

    Oceniono 11 razy 11

    PROBLEM WYWOZONYCH I UBEZWLASNOWOLNIONYCH MLODYCH KOBIET Z EUROPY WSCHODNIEJ JEST BARDZO POWAZNY, ALE NIKT TEMU NIE POSWIECA CZASU. To jest wspolczesne niewolnictwo - kobiety sa wywozone do domow publicznych - wiecie gdzie najwiecej? - nie wiecie. Poczytajcie w internecie .

  • korcia2000

    Oceniono 10 razy 10

    W Polsce nieważne są ofiary niewolnictwa. Ważne są tylko ofiary smoleńskie.

  • johniii

    Oceniono 11 razy 7

    Za sumę miliarda dolarów sutenerzy działający w Izraelu sprowadzają co roku kobiety do celów prostytucji, głównie z b. ZSRR - stwierdza raport ogłoszony w niedzielę w izraelskim parlamencie. Według raportu, co roku organizacje przestępcze sprowadzają do Izraela 3 tys. kobiet, które są eksploatowane w warunkach "współczesnego niewolnictwa".

    wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Kneset-demaskuje-handel-kobietami-w-Izraelu,wid,349737,wiadomosc.html
    Niewolnictwo seksualne: wzrastający handel Izraela, tysiące dziewcząt z Europy Wschodniej i Rosji zwabione do Tel Awiwu i zniewolone do prostytucji.

    f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=4830636

  • johniii

    Oceniono 12 razy 6

    Niewolnictwo seksualne: wzrastający handel Izraela, tysiące dziewcząt z Europy Wschodniej i Rosji zwabione do Tel Awiwu i zniewolone do prostytucji.

    f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=4830636

  • dziadekjam

    Oceniono 8 razy 6

    XIX wieczny niewolnik był ponad stokrotnie droższy niż XXI wieczny.

  • cyklina-klimkiewicz

    Oceniono 3 razy 3

    Od lat ten rynek rośnie. Są reż i nowe obszary w kórych praca niewolnicza jest wykorzystywana. Kiedyć tylko kobietami handlowano, teraz na wszystkich jest popyt. Przez 20lat rynek bardzo się powiększył. Jego dynamika jest duża. Rośnie szybciej niż gospodarka.Dzieci już o tym pisały prace dyplomowe na prawie. Dzieci się już starzeja a handel ma się dobrze. B.Klimkiewicz.

  • polak_imam_polskie_obowiazki

    Oceniono 6 razy 2

    W czasach Rzymu nie bylo wiecej niz 4 mln. niewolników w Amerykach tez bylo mniej, ale 27 mln to straszne i to powinno byc karane szubienica.
    Najwieksze fortuny dynastii zydowskich jak Philips ,etc powstały na handlu murzynami , a i teraz Izrael wiedzie prym w handlu kobietami ,o czym redakcja chyba zapomniała.

  • johniii

    Oceniono 6 razy 2

    f.kafeteria.pl/temat.php?id_p=4830636
    wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Kneset-demaskuje-handel-kobietami-w-Izraelu,wid,349737,wiadomosc.html

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje