Wyrok ws. Amwaya: TVP może pokazać film, ale musi usunąć z niego nieprawdziwe informacje

18.12.2012 15:59
TVP może pokazywać głośny film o korporacji Amway z lat 90., ale musi najpierw usunąć z niego nieprawdziwe dane o strukturze dochodów korporacji. Producent filmu musi zaś przeprosić za podanie w nim nieprawdziwych danych - orzekł nieprawomocnie Sąd Okręgowy w Warszawie. - Dziwne, że potrzeba było 15 lat, żeby usłyszeć taki wyrok. To jest kuriozum - skomentował wyrok prezes Contra Studio Jacek Gwizdała.
Sąd tylko częściowo uwzględnił pozew spółki Amway Polska o ochronę dóbr osobistych wobec producenta filmu spółki Contra Studio oraz TVP, która go zamówiła. Uznał bowiem, że reżyser miał prawo ostro skrytykować w nim nowe w latach 90. w Polsce zjawisko sprzedaży bezpośredniej prowadzonej przez Amwaya. - Dziwne, że potrzeba było 15 lat, żeby usłyszeć taki wyrok. To jest kuriozum - powiedział prezes Contra Studio Jacek Gwizdała. - W tej chwili to jest film historyczny i może go TVP Historia puszczać - dodał.

Producent musi przeprosić

Zgodnie z wyrokiem producent filmu, za podanie w nim nieprawdziwych danych o strukturze dochodów Amwaya, musi opublikować przeprosiny w dwóch gazetach. W filmie padła informacja, że większość zysków Amwaya trafia do bardzo wąskiej grupy dystrybutorów. Sąd zakazał też TVP rozpowszechniania filmu w zakresie danych o podział dochodów w korporacji. Film Dederki prezentował techniki oddziaływania na ludzi stosowane w tej założonej w USA korporacji.

W filmie kilku dystrybutorów Amwaya przedstawiało ideologię firmy, metody werbowania współpracowników i fragmenty szkoleń. Sceny z ich udziałem połączono z inscenizacjami. Sąd podzielił opinię biegłego, że film był "dokumentem z elementami kreacji". - Sceny autentyczne pochodziły z materiałów szkoleniowych Amwaya i zostały zacytowane zgodnie z prawem - podkreśliła sędzia Maria Piasecka w uzasadnieniu wyroku. Według niej krytyka reżysera była uprawniona; miał on też prawo posłużyć się fragmentami inscenizowanymi.

"Bezkrytycznie powtórzyli" informację o dochodach

Zdaniem sądu to, co reżyser dołączył do materiałów autentycznych (m.in. sceny wyścigu szczurów), mieściło się w ramach swobody twórczości artystycznej oraz wolności wypowiedzi.

Zrazem sąd uznał, że pozwani nie dowiedli prawdziwości podanych w filmie danych finansowych o firmie Amway - że 30 proc. dochodu korporacji pochodzi ze sprzedaży materiałów szkoleniowych, a 95 proc. dochodów trafia do 0,2 proc. osób z Amwaya. Sędzia Piasecka dodała, że dane te zaczerpnięto z publikacji, która nie była powszechnie dostępna, a twórcy filmu "bezkrytycznie je powtórzyli", nie starając się dotrzeć do stanu faktycznego.

Pozostaje jeszcze zakaz emisji

Po wyroku prezes Contra Studio powiedział dziennikarzom, że nie wyklucza apelacji. Przyznał, że usunięcie planszy z danymi finansowymi z filmu nie będzie problemem. - Natomiast dalej problemem pozostaje emisja tego filmu, bo telewizja ma zakaz emitowania go, wynikający z innego procesu, w którym nie złożyła kasacji - oświadczył. Dodał zarazem, że ten wyrok "daje pewną furtkę, by ten film pokazać", ale musiałby o tym porozmawiać z prawnikami TVP.

Gwizdała podkreślił, że informacja o podziale dochodów była ogólnie dostępna; znał ją też Amway, do którego zwracano się w tej sprawie, ale bez odpowiedzi.

Dwie trzecie filmu do zmiany?

Pełnomocnik Amwaya mec. Stefan Jaworski mówił dziennikarzom, że wyrok jest korzystny dla jego klienta, który głównie kwestionował dane o dochodach. Adwokat podkreślił, że gdyby telewizja chciała pokazać film, to musiałaby też - oprócz usunięcia danych o podziale dochodu - zamazać twarze dystrybutorów i nie emitować ich głosów - bo tego już wcześniej prawomocnie zakazał sąd w procesie z powództwa kilku dystrybutorów. - To chyba dwie trzecie filmu - powiedział Jaworski o tym, co musiałoby być usunięte.

"Intencją Amway Polska nie było karanie kogokolwiek, a jedynie zwrócenie uwagi, że nie należy rozpowszechniać fałszywych oraz krzywdzących informacji o jakiejkolwiek firmie, gdyż może się to odbić negatywnie na jej działalności oraz aktywności współpracujących z nią dystrybutorów" - oświadczyła z kolei sama Amway Polska.

Zaskarżony jeszcze przed emisją

Jeszcze przed emisją film został zaskarżony przez polski oddział korporacji i kilku jej dystrybutorów. TVP i producentowi zarzucili oni "narażenie na utratę społecznego zaufania potrzebnego do prowadzenia działalności". Twierdzili, że film, stosując manipulację, prezentuje negatywny obraz korporacji jako nastawionej tylko na sukces materialny oraz podaje o niej nieprawdziwe dane.

Już na początku jednej ze spraw sąd w drodze tzw. zabezpieczenia powództwa zakazał emisji filmu w TVP. Spotkało się to z krytyką w mediach; pojawiły się głosy o powrocie cenzury (w 2010 r. Trybunał Konstytucyjny uznał, że sądowy zakaz publikacji nie narusza konstytucji, ale muszą być określone ramy czasowe jego obowiązywania). "Witajcie w życiu" pojawił się jednak w obiegu nieoficjalnym, sprzedawany był m.in. na bazarach; jest też dostępny w internecie. Nagradzano go także na festiwalach, gdzie odbywały się pokazy zamknięte.

Dederko: To film o technikach, które niszczą ludzką autonomię

Sam Dederko zeznawał, że był to film dokumentalny o przemianach świadomości społecznej. Dodał, że sceny inscenizowane odtwarzają prawdziwe sytuacje. - Film opowiadał o technikach psychologicznych, które niszczą ludzką autonomię; powodują, że wielu dystrybutorów po zakończeniu pracy trafia pod opiekę psychologiczną - mówił Dederko, z wykształcenia psycholog.

W 2004 r. Sąd Okręgowy w Warszawie oddalił pozew firmie Amway, uznając że film jedynie krytycznie ocenia "dążenie do sukcesu za wszelką cenę". W 2005 r. Sąd Apelacyjny uznał apelację Amwaya i zmienił wyrok SO, stwierdzając, że film wytwarza negatywny obraz korporacji. Według SA autora filmu dokumentalnego, tak samo jak i dziennikarza, obowiązuje szczególna staranność przy zdobywaniu materiałów, jak i rzetelna ich prezentacja. SA zakazał TVP emisji filmu, a producentowi nakazał przeprosiny w mediach i wpłatę 10 tys. zł na cel dobroczynny (Amway chciał 50 tys.).

W 2006 r. SN nakazał ponowny proces, uznając kasacje pozwanych od wyroku SA. SN uznał, że skoro film jest w części dokumentalny, a w części - inscenizowany, to nie można go oceniać tak jak materiału dziennikarskiego.

Zobacz także
Komentarze (111)
Zaloguj się
  • massarro76

    0

    Film Witajcie w Zyciu nie jest o Amway a o N21.Czemu w tym filmie nie uwzględniono 2 pozostałych firm,ktore w latach 90 do dziś odmiennie dzialaja niż N21?Zapytajcie reżysera filmu.FAKT JEST FAKTEM,ze w Polsce ludzie nie mieli pojęcia o istnieniu pozostałych 2 firm oprócz n21,w którym działali i dzialaja profesjonaliści jak i osoby,ktore zrobili z biznesu kaszane

  • 1997linda

    0

    U nas w stanach mowia, Czemus biedny - bos glupi a czemus glupi- bos biedny.
    W USA ksiazka AMWAY; the Cult of free Enterprise, jest dostepna od roku 1985 i jest to pozyjca bardzo krytyczna, zreszta jak sam tytul mowi. Nie jest ona zakazana i to pokazuje ze tutejsza demokracja pracuje inaczej niz w Polsce. CI, ktorzy chca do niej dotrzec znajda odpowiednia droge. Mozna znalezc w bibliotece, ale dosc trudno, mozna kupic na AMAZON cena $14.00
    Ludzie, wierzcie mi, WIEDZA to POTEGA, w dzisiejszym swiecie dostepna dla wszystkich bez wyjatku, a nie jak dawniej bylo, tylko dla KOSCIOLA. I to jak ja pojmuja DEMOKRACJE!!!!!!.....

  • dr_bloger

    0

    To i o Amwayu nie wolno źle mówić, choćby to była prawda?
    Myślałem, że tylko o Żydach i/lub Kościele (zależnie od tego, w którym z massmediów).
    Nie chodzi o procenty. Nieliczna garstka na górze wysysa krocie z tysięcy szaraczków, którzy wciskają towar klientom.

  • z.lo

    0

    Mam niejasne wrażenie, że problemem jest struktura zarobków sędziego. Sędziowie powinni mieć płacone za sprawy zakończone w terminie do 1 roku od ich rozpoczęcia. Za sprawę zakończoną w terminie do 2 lat nie powinni dostawać pieniędzy, a za sprawę zakończoną później powinni dostawać punkty karne, których kumulacje skutkują karami - od braku premii, poprzez degradację, po dyscyplinarkę.

  • 1234qwerty

    0

    Czyli nastepne 15 lat przepychanki w SUNDACH przed nami.

  • mecenas28

    Oceniono 1 raz 1

    jak nagrał film o świrach z amłeja to teraz niech nakręci film pod tytułem 15 lat polskiej paranoi sądowniczej może być dobra komedią

  • mille666

    Oceniono 2 razy 2

    "wolność słowa"

  • 1997linda

    Oceniono 2 razy 2

    Zanim sie wejdzie w jakis business to warto przed tym zrobic research, a wystarczylo tylko przeczytac ksiazke,
    AMWAY: The Cult of Free Enterprise by Stephen Butterfield

  • tomesio

    Oceniono 2 razy 2

    Polski sąd - i wszystko jasne. Wszystko i tak jest w sieci, wystarczy hasło w google wpisać i... oglądać.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje