Izraelski minister przeprasza za "polskie babsztyle"

17.12.2012 07:45
Avigdor Lieberman podał się do dymisji i przeprosił za żarty z koleżanek z opozycji

Avigdor Lieberman podał się do dymisji i przeprosił za żarty z koleżanek z opozycji (Fot. BAZ RATNER REUTERS)

Avigdor Lieberman, który do wtorku pełni jeszcze funkcję ministra spraw zagranicznych Izraela, przeprosił trzy liderki partii opozycyjnej za nazwanie ich "polskimi babsztylami". Polityk opublikował swoje przeprosiny na Facebooku - donosi Israelnationalnews.com.
Tzipi Livni, Shelly Yechimovich i Zehava Galon z opozycyjnej partii zdenerwowały Liebermana żądaniami jego dymisji. Stało się to po tym, jak - po 12 latach śledztwa przeciwko politykowi - izraelski prokurator generalny oskarżył ministra m.in. o oszustwa i nadużycie zaufania w sprawie byłego ambasadora Izraela na Białorusi. Według prokuratury Lieberman mianował go dyplomatą w innym kraju, mimo że był świadomy błędów, jakie ambasador popełnił, m.in. przekazując tajne informacje w sprawie śledztwa policyjnego przeciwko Liebermanowi.

W czwartek, po żądaniach koleżanek z opozycji, Lieberman nazwał je "trzema polskimi veibers". "Veibers" w języku jidysz dosłownie oznacza "żony" lub "matki", ale rozumie się je jako babsztyle, przekupki czy plotkary. Słowo "polskie", w sformułowaniu "polska matka" wywodzi się z dowcipów o Żydówkach aszkenazyjskich, które przedstawiają je jako kobiety wykorzystujące poczucie winy w stosunku do dzieci oraz znajomych.

Jeden z dowcipów opowiada o "matce Polce", która mówi swoim dzieciom, że siedzi sama w domu i nagle wypala jej się lampa, ale zapewnia je: "Wszystko w porządku. Po prostu będę tutaj siedzieć w ciemności".

Szczere przeprosiny?

Po ostrej fali krytyki wywołanej przez komentarz Liebermana polityk wystosował na Facebooku przeprosiny: "Bardzo doceniam polską społeczność w Izraelu i nie sądziłem, że taki żart wywoła tak duży problem" - napisał na swoim profilu i ofiarował "szczere przeprosiny" dla każdego, kogo uraził. Na koniec dodał jednak: "A teraz będę siedzieć trochę w ciemności i przemyślę to raz jeszcze".

Zobacz także

Najnowsze informacje