Tusk wspomina 13 XII. "Sprzedawałem bułki w tunelu dworcowym"

13.12.2012 12:40
Tusk unika wspomnień kombatanckich. Mówi, że by utrzymać rodzinę musiał sprzedawać bułki

Tusk unika wspomnień kombatanckich. Mówi, że by utrzymać rodzinę musiał sprzedawać bułki (Fot. Kancelaria Premiera)

Donald Tusk dołączył do polityków, którzy wspominają wprowadzenie stanu wojennego. W filmiku na stronie kancelarii premiera unika wspomnień kombatanckich. Wspomina, jak stracił pracę i musiał sprzedawać bułki. 13 grudnia ocenia jednoznacznie: To była wojna komunistycznych władz z narodem.
Wspomnienia Tuska pojawiły się na stronie kancelarii w rocznicę stanu wojennego, na kilka godzin przed rozpoczęciem marszu PiS i dzień po słynnym już wywiadzie Jarosława Kaczyńskiego.

- Trzynasty grudnia zaczął się dla mnie tak naprawdę dwunastego grudnia wieczorem. Byłem wtedy w stoczni, pracowałem jako solidarnościowy dziennikarz i robiłem relację z posiedzenia władz "Solidarności". Mniej więcej koło północy Lech Wałęsa powiedział do zebranych: "Słuchajcie, czuję, że i tak to nie ma już znaczenia. I tak już nam strzelili gola". Docierały do nas informacje o jakichś zatrzymaniach i aresztowaniach, ale nikt na serio nie przejął się jakoś tymi słowami Lecha Wałęsy, chociaż okazały się wyjątkowo przenikliwe - ocenia Tusk.

"Przez wiele miesięcy sprzedawałem bułki"

- Następnego dnia rano - tak jak wszyscy Polacy - dowiedziałem się, że wybuchła wojna. Wojna komunistycznego rządu, komunistycznych władz z własnym narodem. Dla mnie to był w jakimś sensie też koniec świata - wspomina Donald Tusk.

Szef rządu opowiada, że wtedy z żoną pracowali w "Solidarności", stracili wynajmowany pokój ("gospodarz chyba nie chciał mieć kłopotów"). Dowiedzieli się, że będą mieli pierwsze dziecko. Zaczął się trudny czas. - Trochę bez pracy. Trochę pracy fizycznej. Przez wiele miesięcy sprzedawałem bułki w tunelu dworcowym w Gdańsku, żeby utrzymać naszą powiększającą się rodzinę - opowiada szef rządu.

Opór był bez sensu?

- Kiedy przypominam sobie obrazy dużej grupy stoczniowców i studentów w stoczni - kiedy atakuje milicja i wojsko - to wydawałoby się, że ten opór, gesty heroiczne, to poświęcenie nie miały większego sensu. Bo niby przegraliśmy wojnę 13 grudnia o Polskę solidarną - mówi Tusk. - Ale to miało głęboki sens, jak na to patrzymy z dzisiejszej perspektywy. (...) Ta droga (..) i doprowadziła, a to nieczęste w naszej historii, do szczęśliwego, niełatwego oczywiście, ale szczęśliwego zakończenia.

- Mam nadzieję, że ta najważniejsza lekcja, by już nigdy więcej Polak do Polaka nie celował z karabinu, nie wymierzał mu ciosu pałką, żeby mu nie odbierał nadziei na całe życie, że ta lekcja z 13 grudnia jest dla nas najważniejsza.

Na koniec Tusk apeluje o refleksję "byśmy byli ze sobą razem i odnosili się do siebie z szacunkiem. I z miłością - jeśli to tylko możliwe".

Zobacz także
Komentarze (253)
Zaloguj się
  • widz102

    Oceniono 699 razy 485

    Można lubić go lub nie, ale przynajmniej po tych kilku zdaniach widać od razu - zero martyrologii, zero megalomanii, normalny facet o normalnych priorytetach: żona, dziecko, rodzina, dom, myślenie najpierw o innych, a nie o sobie. Polska też, ale jakoś tak - normalnie: trzeba zrobić, więc się zrobi. Internowanie lub jego brak jak widać niekonieczne. Zwyczajny człowiek nie musi zaraz z tego powodu doznawać poczucia boskiego wywyższenia lub poniżenia. Kuźwa, dlaczego nie mamy też w Polsce takiej opozycji, zamiast chorych na władzę kosztem nawet wojny domowej, mitomanów i porąbanych niespełnionych Napoleonów?

  • inv28

    Oceniono 276 razy 236

    Dla porównania słowa Jarosława Kaczyńskiego (cytuję z pamięci, więc staram się utrzymać kontekst wypowiedzi):
    "Tego dnia wstałem około 10-11.
    Obudziła mnie sprzeczka rodziców o niezapłacony rachunek telefoniczny- telefon nie działał.
    Zjadłem śniadanie i poszedłem do kościoła. Kazanie było jakieś dziwne.
    W drodze powrotnej dowiedziałem się, że wprowadzono stan wojenny..."
    Bez komentarza.

  • dziadekjam

    Oceniono 328 razy 192

    Tusk wspomina 13 XII."Sprzedawałem bułki w tunelu dworcowym"
    ===================================================
    Teraz by sobie Pan Premier nie posprzedawał, bo Straż Miejska by pogoniła, po wcześniejszym przywaleniu mandatu...

  • ugrydul

    Oceniono 261 razy 189

    Od razu widać, że facet nie ma kompleksów w odróżnieniu od Polskęzbawa. Trzeba utrzymać rodzinę to będzie sprzedawał bułki albo zamiatał ulice a nie siedział z kotem u mamusi pod pierzyną przeżuwając nieszczęście z powodu nie internowania.

  • 3.janusz

    Oceniono 260 razy 176

    No,proszę: mąż,przyszły ojciec, NORMALNY facet,bez wstydu zarabia na utrzymanie rodziny sprzedawaniem bułek.
    Mógłby przecież napisać,że zatrzymywali go kilkadziesiąt razy,przesłuchiwali i ...KU JEGO ZDUMIENIU WYPUSZCZALI.
    Dzisiaj mógłby iść obok "WYBITNEGO OPOZYCJONISTY" Jarosława,którego - też "KU JEGO ZDUMIENIU" - głupi esbecy nie internowali.
    I co Panie premierze,Jarosław niebawem będzie "Napoleonem" (jest już tuż-tuż),a Pan wyszedł na "frajera".

  • friedmar

    Oceniono 188 razy 144

    No i mamy Premiera, który nie szuka Żyda i Niemca.
    I nie opowiada jak odważnie przeszedł koło milicjanta szukając mamy po strajku w jakimś eleganckim instytucie.
    I nie opowiada jak to był nieludzko nieinternowany.

  • supon1954

    Oceniono 294 razy 72

    Pamiętam tamte czasy, miałem wtedy 27 lat, żonę oraz dwójkę dzieci. Miałem pracę i stać mnie było na coroczne wczasy rodzinne oraz godziwe utrzymanie rodziny.
    Jaka wtedy była atmosfera? Ano taka: Ciągłe strajki, często nie wiadomo dlaczego - np. :
    - że strajkują górnicy albo hutnicy,
    - że zwolnili drobnego pijaczka, który dwa miesiące się nie pojawiał w pracy,
    - że przewodniczący związkowej organizacji nienawidził dyrektora.
    Rolnicy strajkowali, bo nie było mleka i chleba w wiejskich sklepach. Więc nie sprzedawali swoich produktów
    Górnicy strajkowali, bo mieli zimno w mieszkaniach i braki w dostawach prądu dlatego nie wydobywali węgla
    Kierowcy komunikacji miejskiej strajkowali bo nie mieli czym dojechać do pracy więc nie siadali za kierownicami autobusów i tramwajów.
    Puste półki, kilometrowe kolejki przed każdym sklepem, bo kierowcy transportu wewnętrznego (PTHW) strajkowali z powodu braków w zaopatrzeniu, etc, etc.
    Totalny absurd, nawet Kafka by takiego czegoś nie wymyślił.
    Narastająca agresja i hasła nawołujące do fizycznej likwidacji funkcjonariuszy rządowych i partyjnych. Ciągła eskalacja żądań i narastające zagrożenie oraz brak poczucia bezpieczeństwa Polaków. Taka była rzeczywista atmosfera w państwie.
    Wprowadzenie stanu wojennego było jak przecięcie wrzodu - nagle się wszystko uspokoiło - i dlatego Ci którzy pamiętają tamte czasy, uważają, że taka była potrzeba chwili!
    Pominę możliwość interwencji obcych wojsk - bo w ówczesnej sytuacji międzynarodowej było to tylko kwestią czasu.
    Natomiast wielki wpływ na braki w zaopatrzeniu, miały sankcje gospodarcze wprowadzone pod naciskiem USA - za namową struktur Solidarności. Hasło Solidarności „Im gorzej tym lepiej" stało się mottem jej działalności.
    Stan wojenny w Polsce był sanatoryjnym zabiegiem w porównaniu do krwawej jatki jaką zgotował swemu narodowi amerykański pupil, emisariusz demokracji Pinoczet. Tam było k]ilka tysięcy zabitych, zrzucanych z helikopterów, duszonych reklamówkami. Kilkanaście tysięcy okrutnie torturowanych, gwałconych etc., etc.
    Ale to polityczni kompani J. Kaczyńskiego składali hołdy temu mordercy. Jakie wobec tego mają moralne prawo plugawić postać gen. W. Jaruzelskiego, który jako prawdziwy mąż stanu zapobiegł narodowej masakrze.
    Wałęsa umywał rączki od pełzającej anarchii, bo na niepopularną decyzję nie było go i jego doradców po prostu stać. Histeryczny jazgot na gen. Jaruzelskiego nie zagłuszy winy Solidarności” za ten stan.
    Kończąc temat dodam, że zasadniczym pozytywem stanu wojennego było to, że zatrzymał on rozwój wzajemnej nienawiści i zatrzymał zagrożenie wojną domową oraz nie dopuścił do wielotysięcznych ofiar.
    Mego zdania nie zmienią nawet „zaklinacze historii” z IPN-u, bo ja to przeżyłem na własnej skórze a oni NIE!

  • ok-cham

    Oceniono 66 razy 50

    Różnica między Tuskiem a Kaczyńskim? Taka sama jak pomiędzy robić coś a robić w gacie, działać a migać się, rozwijać się a uwsteczniać, patrzeć w przyszłość a tęsknić za pogrzebaną dawno przeszłością. To różnica pomiędzy rzeczywistością a urojeniami, a przede wszystkim różnica pomiędzy historią a histerią.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje