Oficjalnie: Pielęgniarka, którą nabrali dziennikarze, popełniła samobójstwo. Zostawiła listy

13.12.2012 11:53
Pielęgniarka ze szpitala, w którym przebywała księżna Kate, popełniła samobójstwo

Pielęgniarka ze szpitala, w którym przebywała księżna Kate, popełniła samobójstwo (Fot. OLIVIA HARRIS Reuters)

- Powieszenie było przyczyną śmierci pielęgniarki, która padła ofiarą żartu prezenterów australijskiego radia 2DayFM - oficjalnie podała brytyjska policja. Trzy dni po telefonie od prezenterów kobietę znaleziono martwą w pokoju ochrony szpitala, w którym przebywała księżna Kate. Śledczy poinformowali też, że przy ofierze znaleziono trzy listy pożegnalne - podała agencja AP.
Jacintha Saldanha powiesiła się na szaliku na drzwiach od szafy w pokoju służbowym ochrony szpitala - brzmi oficjalny komunikat policji.

Inspektor prowadzący śledztwo powiedział, że Saldanha miała również obrażenia na nadgarstkach. W jej pokoju znaleziono trzy listy pożegnalne. Zdaniem policji to dowód, że nie były w to zamieszane osoby trzecie. Do podobnych wniosków śledczy doszli po rozmowach z rodziną, przyjaciółmi zmarłej kobiety oraz po przejrzeniu jej e-maili i rozmów telefonicznych.

W zeszłym tygodniu Mel Greig i Michael Christian zadzwonili do szpitala, by po przedstawieniu się jako królowa i następca tronu zażądać połączenia z małżonką księcia Williama, oficjalnie księżną Cambridge, która przebywała w szpitalu z powodu uporczywych wymiotów ciężarnych. Pielęgniarka odparła, że księżna śpi, jej stan jest stabilny i w nocy nie wydarzyło się nic szczególnego.

Trzy dni po emisji nagrania na antenie stacji radiowej londyńska policja otrzymała zgłoszenie o nieprzytomnej kobiecie na terenie szpitala Edwarda VII. Na miejscu stwierdzono, że nie żyje. Później okazało się, że to właśnie kobieta, która rozmawiała z dziennikarzami, Jacintha Saldanha. Była mężatką, osierociła dwójkę dzieci.

Saldanha nie była pielęgniarką, która zajmowała się księżną Kate, i to nie ona informowała o jej stanie zdrowia. Telefon odebrała, bo dziennikarze dzwonili o 5.30 lokalnego czasu, a w recepcji londyńskiego szpitala jeszcze nikogo nie było.

Śledztwo w sprawie samobójczej śmierci pielęgniarki potrwa co najmniej do 26 marca.

Zobacz także
Najczęściej czytane

Najnowsze informacje