Kaczyński: To, że mnie nie internowali, było dla mnie bardzo niemiłym zaskoczeniem

12.12.2012 09:49
Jarosław Kaczyński

Jarosław Kaczyński (Fot. Agata Grzybowska / Agencja Gazeta)

- Wieczorem mnie wypuścili i było to dla mnie bardzo niemiłym zaskoczeniem. Nie ukrywam, że nieprzyjemnym, bo przecież działałem cały czas. Uważałem zresztą, że jestem w sytuacji dużo gorszej niż internowani - stwierdza Jarosław Kaczyński, który "Gazecie Polskiej" opowiedział o początkach stanu wojennego.
Kaczyński w rozmowie z tygodnikiem odpowiedział na słowa Donalda Tuska, który przypominał, że 13 grudnia, gdy wprowadzano stan wojenny, był pod Stocznią Gdańską, "co wymagało jednak odwagi". Premier mówił też, że nie widział tam "tych, którzy teraz chcą maszerować". Chodzi o marsz 13 grudnia organizowany przez PiS.

"Nie słyszałem, żeby Tusk protestował przeciw wprowadzeniu stanu wojennego"

- Ja akurat w tym czasie byłem pod Hutą Warszawa. Sądzę, że to wymagało tego samego poziomu odwagi - przekonuje Kaczyński. - Nie słyszałem natomiast, żeby Donald Tusk był później w stoczni wśród tych, którzy protestowali przeciw wprowadzeniu stanu wojennego, ani żeby był wśród tych, którzy uciekli przed internowaniem i przeszli do podziemia, tak jak Bogdan Borusewicz. Myślę, że lepiej, by pod względem odwagi i zaangażowania w podziemie lider PO się nie ścigał. Niewątpliwie przejawiał jakąś aktywność, ale jego próby przedstawiania się jako bohatera raczej są niefortunne - stwierdził.

Prezes PiS opowiada, co robił 13 grudnia. - Była niedziela. Dowiedziałem się (o stanie wojennym) w kościele św. Stanisława Kostki, dokąd poszedłem na mszę. (...) Szedłem z domu bocznymi ulicami i nie widziałem żołnierzy. Spotkałem moją mamę i Martę Fik i ona mi powiedziała, że w Związku Literatów powstał ośrodek, gdzie się można czegoś więcej dowiedzieć - wspomina Kaczyński. I zaznacza. - W opozycji byłem od 1976 roku, od powstania Komitetu Obrony Robotników. Na przełomie 1979 i 1980 roku przeszedłem z Biura Interwencyjnego KOR do redakcji "Głosu".

"Pewnie przeszedłem między milicjantami"

Dalej Kaczyński relacjonuje. - Pojechaliśmy rano do Huty Warszawa. To był najbliższy wielki zakład pracy, który protestował. (...) Ludzie ze strajku powiedzieli nam, że Lech Wałęsa jest gdzieś w Warszawie, że trzeba go ściągnąć do strajkującej huty. - Jedźcie do go szukać, jest w jakimś hotelu - usłyszeliśmy. Pojechaliśmy, ale oczywiście żadnego Wałęsy nie było, tylko informacje, że jest w sądzie, więc tam pojechaliśmy - opowiada.

Następnie Kaczyński pojechał do Pałacu Staszica, do siedziby Polskiej Akademii Nauk, gdzie pracowała jego mama. - Popędziłem tam, milicja blokowała wejście, ale idąc pewnie, przeszedłem między nimi i wszedłem do środka. (...) W Instytucie nikogo już nie było, strajk trwał tylko kilka godzin i został spacyfikowany przez milicję, wszystkich wyprowadzono. W grupie osób, które zatrzymano, był wtedy Piotr Gliński - przywołuje.

"To było gorsze od internowania"

Prezes PiS opowiada szczegółowo o zamieszaniu, które wtedy panowało. - Szukaliśmy się przede wszystkim z ludźmi z "Głosu", bo część się ukrywała. Doszło do nas, że prawie nikt z naszych nie został internowany - opowiada.

Kaczyński ubolewa, że choć został zatrzymany i przewieziony do MSW, nie został ostatecznie internowany. - Dowiedziałem się od rodziców, że była po mnie ekipa z SB. No i następnego dnia mnie zwinęli. Byłem spakowany i przygotowany na ucieczkę, czekałem z wyjściem z domu, aż skończy się godzina policyjna. Zjawili się jednak przed 6 rano i zabrali do MSW. Pamiętam, że zawieźli mnie na wysokie piętro i jakiś facet dość uprzejmie próbował mnie przesłuchać. (...) Wieczorem mnie wypuścili i było to dla mnie bardzo niemiłym zaskoczeniem. Nie ukrywam, że nieprzyjemnym, bo przecież działałem cały czas. Uważałem zresztą, że jestem w sytuacji dużo gorszej niż internowani. Miałem absolutny imperatyw, że muszę działać, i sądziłem, że w efekcie pójdę siedzieć, co było gorsze od internowania - przekonuje.

Prezes PiS przekonuje, że po 13 grudnia cały czas działał w opozycji. - Później zacząłem natychmiast działać i mam dla niedowiarków nawet dowody sądowe, bo w tej sprawie miałem proces z Jerzym Urbanem. Działałem trochę w MRKS-ie i dalej w "Głosie". Szybko został ściągnięty Ludwik Dorn, którego ukryłem. Kontynuowaliśmy działalność związkową, czyli w naszym przypadku Ośrodka Badań Społecznych regionu. Działał do 1989 roku, chociaż pod koniec, trzeba przyznać, jego działalność była już bardziej towarzyska - wspomina.

Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także
Komentarze (970)
Zaloguj się
  • jerjar

    Oceniono 2076 razy 1996

    Wywiad dość uczciwy, ale mimo wszystko odnosi się wrażenie, że perfidna władza ludowa niektórych ciemiężyła szczególnie, na przykład uporczywie nie internując.

  • aquiwasza

    Oceniono 1545 razy 1471

    Ten czlowiek przekracza wszelkie granice, teraz sukcesem jest to, czego nie zrobil, i to co go nie spotkalo.
    Ja tez przechodze pewnie przez ulice miedzy policjantami (jak np, maja patrol, albo wypisuja mandaty), czy jestem bohaterem na miare Kaczynskiego?

  • kongreszydowski

    Oceniono 1343 razy 1269

    Drogi Jarku! Nie internowali cie ze wzgledu na kota, ktos musial sie nim opiekowac. Oczywiscie, ze byles w duzo gorszej sytuacji. Niestety, zostalo ci to.

  • milorex10

    Oceniono 1075 razy 1033

    Patrzcie , patrzcie, Prezes chciał być męczennikiem. Chciał do więzienia. Nie chciał ciepłego łóżeczka i smacznych obiadków mamusi. Wolał twardą pryczę, czarną kawę i czarny chleb. Już wtedy wiedział, że to dobre dla politycznej kariery w III RP. Jednym słowem cwaniak.

  • chi_neng1

    Oceniono 946 razy 908

    Hahahahahha......

    No tego jeszcze nie bylo !

    TO DOPIERO CELEBRYTA !!!

    "TO BYLO GORSZE OD INTERNOWANIA !!!"

    RACZEJ JEST ....DLA PISU !!!

    Wybrac takiego idiote za lidera partii, to tez trzeba miec z glowa cos nie tak.

    Zaufal, jak widac swoje mocy prania mozgow, ale tym razem chyba sie za daleko posunal !

    Choc wlasciwie to nie po raz pierwszy. To zaczyna byc nalogiem !

    Co on zazywa ?

  • harimau666

    Oceniono 792 razy 756

    jakoś mnie to nie przekonuje, kretaczu-podkołderniku...:)
    zaskoczony to ty byłeś gdy po dwóch latach dostałeś kopa od Polaków,ot co...

  • marek_nazarowski

    Oceniono 728 razy 698

    Czy ówczesne przywileje nie dostępne dla zwykłych śmiertelników a w szczególności dla krewnych AK-owców również były dla Pana Jarosława niemiłym zaskoczeniem?

  • kaczyzmowi_stop

    Oceniono 403 razy 383

    Jakim cynicznym sukinsynem trzeba być, żeby wypowiedzieć takie słowa jak Jarosław Kaczyński. Przez pamięć choćby Tomka Hopfera, którego w stanie wojennym internowano i zamęczono na śmierć w więzieniu w Głogowie. Ludzi trzymanych na mrozie i o głodzie na placach więziennych było tysiące, a ta kanalia śmie twierdzić, że ciepłe łóżeczko i obiadki u mamusi były czymś gorszym od internowania. Uważam, ze jutro powinien tą kanalię spałować policjant. Niech by poczuł chociaż pałę na swoich plecach, bo uciążliwości PRL-u i stanu wojennego nie poczuł nigdy!

  • pis-dryk

    Oceniono 353 razy 341

    Biedny Jarek - tak bardzo konspiracyjnie działał, że o jego działalności nie wiedzą nawet jego domniemani koledzy... I do tego nikt nie chciał go internować! No, po prostu masakra. Może by go tak, w ramach zadośćuczynienia, internować 13.12 do Tworek? :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje