14-latek prowadził auto. Matka: Jeździ już od 8. roku życia

11.12.2012 18:57
Policja

Policja (Fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta)

Mój syn jest dobrym kierowcą, jeździ samochodem od 8. roku życia - usłyszeli policjanci od matki 14-latka, który jechał samochodem ulicami Lubartowa. Zdolności chłopaka miały potwierdzać puchary zdobywane na torze kartingowym.
Sprawę opisuje "Dziennik Wschodni". W poniedziałek wieczorem policjanci zauważyli forda, za kierownica którego siedział bardzo młody chłopak. Jego wygląd wskazywał, że z pewnością nie ma prawa jazdy. Kontrola potwierdziła przypuszczenia policjantów.

Jak się okazało, chłopak prowadzący samochód miał 14 lat. Na fotelu pasażera siedziała jego 34-letnia matka.

Kobieta przyznała, że to ona dała kierować swojemu synowi samochodem i to już nie pierwszy raz. Jak mówiła, jest dobrym kierowcą i nie obawia się z nim podróżować. Chwaliła się też, że już od 8. roku życia uczyła syna samodzielnej jazdy samochodem. Jego zdolności miały potwierdzać puchary zdobywane na torze kartingowym - czytamy w "Dzienniku Wschodnim". - Kobieta sprawiała wrażenie, jakby nie rozumiała, że postępuje bardzo nierozważnie - przyznał w rozmowie z dziennikarzami sierż. szt. Grzegorz Paśnik z Komendy Powiatowej Policji w Lubartowie. Teraz sprawą 34-latki i jej syna zajmie się sąd.

Komentarze (55)
Zaloguj się
  • supertlumacz

    Oceniono 1 raz 1

    Tę historię odbieram głownie jako przyczynek do dyskusji nad fałszywie pojmowaną politycznie poprawną RÓWNOŚCIĄ PŁCI. Mam szacunek dla matki kierowcy że odważyła się przełamać bariery propagandowe i prawne dla bezpieczeństwa swojego i syna. Upośledzenie kobiet pod względem psychomotorycznym jest naukowo udowodnione. W sportach intelektualnych kobiety są bardziej upośledzone niż uczestnicy paraolimpiad w porównaniu do olimpijczyków. Najgłupsze, humorystyczne orzeczenia sądowe wydają sędziowie kobiety. Podobnie , jeśli w Warszawie na torowiskach tramwajowych w godzinach szczytu widziałem porzuconego małego fiata, bo kierowca uciekł, to czy mogła to nie być kobieta?

    Straty społeczne spowodowane forsowaniem rzekomej równości są ogromne. Chemia to najbardziej sfeminizowany wydział Politechniki Gdańskiej. W latach 70-tych absolwentki stanowiły blisko 50%. Na niedawnym zjeździe absolwentów jednego z roczników okazało się że ŻADNA nie pracuje w wyuczonym zawodzie. Natomiast aż 5 (pięć) osiągnęło szczyt kariery zawodowej jako …EKONOMISTKI uzyskując uprawnienia BIEGŁEGO REWIDENTA. Wiadomo, nawet najgłupsza mgr inż. po studiach dziennych na dobrej politechniki lepiej liczy niż prymuska na studiach z nauk społecznych czy ekonomicznych…Pamiętam że zdarzały się nawet takie które obliczały dni płodne w pamięci, a nie sposobem kobiecym poślinionymi palcami w kalendarzyku…

  • emeryt21

    Oceniono 1 raz -1

    Ta kobieta nie powinna miec prawa jazdy,bo nie dorosla psychicznie...totalny brak wyobrazni....
    czuje sie zagrozony na drodze takimi wspoluczestnikami ruchu.....

  • supertlumacz

    Oceniono 1 raz 1

    Kiedy miałem 11(?) lat jeździłem z ojcem motocyklem do rodziny na wsi gdzie na lokalnych drogach i podwórkach uczyłem się jeździć. Ówczesne motocykle nie miały kierunkowskazów i zamiar skrętu sygnalizowało się przez wyciągnięcie ręki. Takie ósemki i stójki opanowałem do perfekcji bo stanowiły stały element mego treningu przez 3(?) wakacje. Później jeździłem tylko na rowerze i samochodem.

    Ponad 30 lat później wróciłem z emigracji, ale zaniedbałem przedłużyć prawo jazdy na samochód uzyskane za granicą. Zgodnie z przepisami musiałem zdawać jeszcze raz w Polsce, ale wobec posiadania pojazdu mogłem zdawać jako ekstern pod warunkiem wykupienia jazd. Postanowiłem zdawać również na motocykl, przy okazji. Ten egzamin praktyczny był pierwszy. Był traktowany po macoszemu , motocykl egzaminacyjny był przechowywany w budzie ciężarówki AVIA używanej do kursów na zawodowe prawo jazdy. Choć wykupiłem 10 godzin jazdy na tym motocyklu, użyczono mi go tylko jeden raz, na pół godziny przed egzaminem. Pojeździłem sobie pół godziny po 30 (?) latach przerwy po podwórkach między okolicznymi blokami na Jelonkach w Warszawie i wróciłem na placyk manewrowy.

    Egzamin przeprowadzał młody instruktor, pewnie młodszy ode mnie o kilkanaście lat, ale wobec mego młodego wyglądu traktujący mnie jak rówieśnika, pewnie nieświadom zmian w przepisach i w wyposażeniu od czasów mego dzieciństwa . Filmowała kamerą moja żona. Zacząłem od ósemek przeplatanych stójkami co wzbudziło aplauz grupy kandydatów na zawodowe prawo jazdy obserwujących moje poczynania. Egzaminator myślał że jestem z nimi w zmowie i zostałem nasłany dla skompromitowania go. Egzamin zakończył komentarzem że to nie są kwalifikacje do występów w cyrku i ostrzegł przede mną innego egzaminatora, który miał przeprowadzać egzamin z jazdy samochodem. Po takiej rekomendacji egzamin samochodowy trwał krótko, a egzaminator samochodowy siedział cicho… Na moje szczęście, bo kierowcą samochodowym byłem wtedy marnym. Tylko dobrze parkowałem; moje ówczesne doświadczenie to niemal wyłącznie jazda pożyczonymi dużymi samochodami z automatyczną skrzynią biegów po pustych drogach w Kanadzie.

  • kefasp

    Oceniono 2 razy 2

    Skoro chłopak tak dobrze prowadzi samochód to dlaczego nie dać mu prawa jazdy. Zdarza się często, że młodzi ludzie są często bardziej odpowiedzialni niż ich rodzice.

  • kicha12345

    Oceniono 2 razy -2

    Kolejy dowod na to ze rodzice nie potrafia wychowywac swoich dzieci.

  • misiak-pysiak

    Oceniono 4 razy 0

    Jak się mamusia rozmnożyła w wieku 20 lat, to czego wymagać??? Skończy jako kierowca jakiegoś mafiozo albo w kostnicy.

  • wojtem

    Oceniono 3 razy -1

    A co w tym zlego?

  • von_seydlitz

    Oceniono 2 razy 2

    Ja też jeździłem jak tylko rodzice mieli samochód..... tylko Milicja Obywatelska mnie nie złapała, a i rodzice nie zawsze o tym wiedzieli....

    A koło Policji trzeba przejechać spokojnie i zgodnie z przepisami, bez paniki....

    Co w tym dziwnego?

    To przepisy są trochę wypaczone a nie rzeczywistość.....

    Rozum można mieć i w młodym wieku, a głupotę i do grobu.....

  • pocalujta_wujta

    Oceniono 2 razy 2

    Moze dorzuce cos ze swojego ogrodka rodzinnego. Ojciec uczyl mnie jezdzic pod jego nadzorem na bocznych drogach gdy mialem 14 lat. Potem (15 lat) to juz jezdzilem na srednich dystansach i glownych drogach. Wyrobilem sobie wyobraznie i umiejetnosci. Prawo jazdy dortalem za pierwszym podejsciem w wieku 16 lat. Dzis? Dwa prawa jazdy na dwoch kontynentach. Licencja stewarta bezpiecznstwa w sportach motorowych. Startuje w pewnej dziedzinie samochodowej z jakimis sukcesami... i jestem instruktorem jazdy wyczynowej. Na drogach staram sie zachowac spokoj i bezpieczenstwo (nie zawsze bezpiecznswo oznaczaja ograniczenia i znaki i trzeba czasem zignorowac je zeby bezpiecznie wyjsc z krytycznej sytuacji albo sytuacji gdzie statystycznie moze sie zdarzyc cos bardzo groznego). Prosze bardzo ocenic sytuacje ale z argumentami, bo ignorancji i bezsensownie naciaganych statystyk drogowych nie toleruje nawet od policjanta.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje