Jak się pan właściwie nazywa? - W tej chwili Severski... [WYWIAD Z B. OFICEREM WYWIADU]

- Nim informacja pojawi się w internecie, pojawia w czyjejś głowie. My to musimy wiedzieć wcześniej - mówi Vincent Severski, ukrywający się pod pseudonimem literackim oficer polskiego wywiadu, wielokrotnie odznaczany przez władze RP. - Ludzie sami wszystko mówią, wystarczy ich odpowiednio zmotywować. Miewają bardzo dziwne potrzeby i zachcianki. Trzeba tylko o tym wiedzieć.
Vincent V. Severski to pseudonim literacki oficera polskiego wywiadu, który przez wiele lat pracował poza granicami kraju pod przybraną tożsamością, zajmował jedno z najwyższych stanowisk kierowniczych w Agencji Wywiadu. Odszedł ze służby w 2007 r. Wielokrotnie odznaczony i wyróżniony przez najwyższe władze RP. Uhonorowany Legią Zasługi przez prezydenta Baracka Obamę. Pod przybraną tożsamością napisał powieści: "Nielegalni", a ostatnio "Niewierni".

Rozmowy z nim warto również posłuchać, bo głos Severskiego i sposób, w jaki mówi, to niezapomniane wrażenie:



Grzegorz Chlasta, TOK FM: Ten głosik tak troszkę niski, to z pracy?

Vincet V. Severski: Nie, to głosik po niehigienicznym życiu, jakie prowadziłem przez lata.

Jak się pan właściwie nazywa?

- W tej chwili nazywam się Severski.

A naprawdę jak pan się nazywa?

- Nie ma znaczenia chyba.

Zdjęcia pan pokazuje, a nazwiska nie chce podać. Taka ściema?

- To jest ściema, oczywiście (śmiech). Jak się przez 30 lat żyło, wykorzystując różne tożsamości, to już mi tak zostało. Nie jestem przyzwyczajony do swojego oryginalnego nazwiska i nie podoba mi się. Ale kto chce i w internecie popracuje, to je znajdzie. Nie ma żadnego problemu.

Można gdzieś sprawdzić, czy ktoś rzeczywiście był szpiegiem?

- Szpiegostwo to taki zawód, który można udowodnić tylko w dwojaki sposób. Albo jak się złapie szpiega na gorącym uczynku, albo jak się sam przyzna. Innej możliwości nie ma. Ja się przyznałem.

Skończył pan jakąś szkołę dla szpiegów?

- Każdy szpieg kończy szkołę dla szpiegów. Kiejkuty, polski szpieg.

Długo się pan uczył?

- Cały rok to trwa. Ta, powiedzmy, szkoła polega na tym, że się poznaje elementarne zasady, jakie obowiązują w szpiegostwie, ale tak naprawdę chodzi o to, żeby przyjrzeć się przyszłym szpiegom, czy oni się do szpiegostwa w ogóle nadają.

Trzy najważniejsze predyspozycje takiego szpiega?

- Oczy, uszy i mowa. Musi dobrze widzieć, dobrze słyszeć i dobrze mówić. No i mózg, który wieńczy to wszystko.

Ile lat miał najmłodszy szpieg, którego pan poznał albo o którym słyszał?

- Ja miałem 25 lat, jak zaczynałem. I tak zaczynamy, jeśli chodzi o oficerów wywiadu. Natomiast osoby, które pracują dla wywiadu, z reguły mają już jakieś kompetencje, możliwości, umiejętności. Najczęściej są to osoby dojrzałe.

Jak pan wspomina pierwszy dzień w Kiejkutach?

- Nie pamiętam już tego dnia. Ale zdaje się, że zrobił na mnie wrażenie, ponieważ w tamtych czasach ten ośrodek był dosyć wyjątkowy. Dobrze wyposażony, ładny, estetyczny, nowoczesny.

ZBIERAMY NIELEGALNE INFORMACJE NIELEGALNYMI METODAMI

Bał się pan kiedyś o życie?

- Bałem się wielokrotnie. Kiedy leciałem samolotem z dziurawym podwoziem, kiedy byłem w niebezpiecznych miejscach. Bałem się wielokrotnie, ale nie będę teraz ujawniał szczegółów. Może moje strachy były na wyrost, trudno mi dzisiaj powiedzieć. Niektóre, z perspektywy czasu, jawią się jako śmieszne i nieprawdziwe, a niektórych zagrożeń nie dostrzegałem. I teraz, jak sobie przypominam, to naprawdę czuję strach.

Zabił pan człowieka?

- Nie, nie, nie...

Nie uczą w takiej szkole zabijać?

- Ależ oczywiście, że nie. Wywiad to nie jest organizacja policyjna ani żadna represyjna, ani oddział specjalny. Wywiad to organizacja informacyjna. My jesteśmy od zbierania informacji nielegalnych nielegalnymi metodami.

A po co wy zbieracie informacje, jak wszystko jest w internecie?

- Nie wszystko. Zanim się pojawi w internecie, rodzi się w czyjejś głowie. My musimy to wiedzieć wcześniej.

I ma pan taki aparat, który pozwala zajrzeć do cudzej głowy?

- Ludzie sami mówią. Wystarczy ich tylko zmotywować odpowiednio.

I jak pan motywował ludzi?

- O, to jest ogromna paleta. Najpierw trzeba znaleźć powód, tę motywację, wiedzę, co na kogo działa, co komu jest potrzebne. Czego oczekuje z naszej strony. A później mu się to zapewnia, a on w zamian daje, co tam ma, co tam jest potrzebne.

Chodzi o pieniądze?

- Najczęściej, ale nie tylko. Korzyści. W ten sposób to się określa. Korzyści to nie tylko pieniądze, korzyści są różne. Materialne, niematerialne. Ludzie mają czasem bardzo dziwne potrzeby i zachcianki. Tylko trzeba o tym wiedzieć. A najtrudniejsze jest, w jaki sposób się o tym dowiedzieć.

A skąd pan o tym wiedział?

- Do tego jesteśmy szkoleni, żeby umieć znaleźć te informacje, żeby się dowiedzieć.

Niematerialne korzyści, którymi pan kusił, to jakie?

- Ludzie chcą awansować, chcą zaspokajać swoje potrzeby osobiste. Są próżni, chciwi, łatwowierni. Czasami jest też odpowiedzialność, patriotyzm i gotowość, naprawdę szczera chęć poprawy rzeczywistości, ale to się zdarza niezwykle rzadko. Bardzo trudno w wywiadzie wykorzystywać ludzi, którzy w poczuciu oddania i patriotyzmu dokonują tak dramatycznych kroków jak współpraca z obcym państwem.

MASZYNĘ ŁATWO OSZUKAĆ, CZŁOWIEKA - NIE

Umie pan oszukiwać wykrywacz kłamstw, tego też pana uczyli?

- Wykrywacz kłamstw jest bardzo prosto oszukać. To tylko maszyna. Ale poligrafera, który bada, oszukać się nie da. Jeśli jest odpowiednio przygotowany, wie, czego szuka, to on to znajdzie. Owszem, rolą szpiega jest oszukać, ale rolą poligrafera jest zdobyć prawdę. Jeśli poligrafer jest dobry, wie, czego szuka, i jak o to zapytać, to szpieg nie da mu rady.

W jakich krajach pan operował i w jakich latach?

- Bardzo dobre pytanie. Pomidor.
Mogę powiedzieć, że byłem w różnych krajach. Natomiast, gdzie operowałem, tego się nie mówi. Żaden oficer wywiadu tego nie mówi. Dlatego, że to jednoznacznie świadczy, że się wykonywało jakieś czynności operacyjne. Może to sugerować, że przeciwko temu krajowi, a wcale nie zawsze tak jest. Czasami wykorzystuje się tzw. kraje trzecie do pewnych działań.

Ile zna pan języków?

- Trzy. Znam angielski, rosyjski i szwedzki.

Ma pan jakiś patent na szybką naukę języka?

- Nie mam żadnego patentu. Po prostu jak trzeba, to się człowiek nauczy. W tym zawodzie bez znajomości języka nie ma co robić.

Suworow uczył się całych stron książek na pamięć w obcym języku.

- Są prostsze metody.

WYWIAD ROSYJSKI JEST NA CZELE LISTY

Wybryki Macierewicza faktycznie wpływają na bezpieczeństwo wywiadowców?

- Oczywiście, że tak. Dzisiaj, gdybym miał ocenić jego zachowanie, to one wpływają na całe państwo, więc na wywiadowców też. Ale to, co robił, poprzednie działania dotyczące rozwiązania wojskowych służb i tego, co się później stało... Ja rozumiem, że można zlikwidować służby, nożyczki, i ciach!, parlament podejmuje decyzję, nie ma. Ale jak się w to miejsce wprowadza amatorów do prowadzenia spraw, to się, niestety nieszczęścia zdarzają. A tak to było.

Zdemaskował pan kogoś? Jakichś obcych agentów?

- Tak, oczywiście.

Nie boi się pan zemsty?

- Nie. To się robi bardzo kulturalnie. W dzisiejszych czasach nie jest tak, jak się wydaje po lekturze książek sensacyjnych. Między oficerami, którzy stoją po przeciwnych stronach i realizują interesy swojego kraju, obowiązuje jednak pewien rodzaj kodeksu honorowego. Nie dotykamy rodzin, nie dotykamy siebie.

Które państwo ma najlepszy wywiad na świecie?

- Nie ma rankingów wywiadów. Jak to ocenić, w jaki sposób? Ilu agentów pozyskali? Czy ile porażek mieli?

Skuteczność działania.

- Tego się nie da tak powiedzieć. Wywiady współpracują czy też walczą ze sobą, więc my się znamy. I każdy oficer ma osobiste doświadczenia ze współpracy. W mojej ocenie, po naszej stronie, jak to się mówi, najlepsze wywiady to izraelski i brytyjski. Natomiast po tamtej, i chyba w ogóle na czele listy, jest rosyjski wywiad z całą pewnością.

Dlaczego Rosjanie są tacy dobrzy?

- Bo mają państwo całe swoje. Mają swojego prezydenta, mają swoich ministrów wszędzie. A prawdę mówiąc, mają coś innego: niezachwianą tradycję swoich służb. Niedługo już stuletnią. One trwają nieprzerwanie.

SZPIEG ZARABIA NIEDUŻO, ALE PIENIĘDZY NIE LICZY

Jak często przechodzi się badania psychiatryczne?

- Badania przechodzi się zawsze podczas wstępowania do służb. Są bardzo pogłębione. Natomiast jeśli oficer w czasie pracy zaczyna wykazywać pewne zachowania, no to się go kieruje na badania.

Przyjaźni się pan z innymi szpiegami?

- Oczywiście. Prawie wyłącznie.

I wspominacie, jak to drzewiej bywało?

- Nie, nigdy nie wspominamy. Co mamy wspominać? To nie są nasze prywatne sprawy.

A jak się tak spotykacie...

- No wspominamy, wspominamy tak trochę...

I co, wtedy koledzy, którzy są na służbie, dyskretnie was obserwują?

- (śmiech) No nie. Tak nie jest, trzeba mieć zaufanie do oficerów. Psycholog, psychiatra, wykrywacz kłamstwa. To wszystko jest ważne. Ale najważniejsze jest zaufanie. Bez tego pozostałe elementy nie są przydatne.

Ile zarabia szpieg?

- Niedużo. Stanowczo za mało. Ale to nie jest tak. Szpieg nie liczy pieniędzy, które zarabia. On dostaje pierwszą wypłatę, mówi "cholera", i następnego dnia przychodzi do pracy i pracuje z takim samym entuzjazmem jak poprzednio. W tym zawodzie, jeśli się nie ma entuzjazmu, chęci, woli, nawet misji bym powiedział, chociaż wiem, że to wyświechtane słowo, ale akurat do tej profesji pasuje dobrze, to nie ma co robić.

A jak taki szpieg skończy pracę, to potem, jeżeli podejmuje jakieś inne prace, np. rozkręca jakiś biznes, to korzysta ze swojego know-how?

- Oczywiście, że korzysta ze swojego know-how. Skłamałbym, gdybym zaprzeczył. Są pewne cechy, których się nabywa w tym zawodzie, zwłaszcza jeśli się spędziło w nim wiele lat. Pewne cechy, które bardzo trudno później spacyfikować. I one niestety wchodzą do arsenału twoich cech osobistych. No i jest też wiedza, przede wszystkim o tym, jak sobie radzić w trudnych sytuacjach, jak rozmawiać z ludźmi, jak kształtować otoczenie na określone potrzeby.

Ale to jest wiedza też o ludziach.

- Nie. Tego nie wykorzystujemy, nigdy.

Dlaczego?

- Bo wywiad pracuje za granicą głównie. Mam pojechać i szantażować kogoś, że był moim współpracownikiem?

No, ale przecież...

- W każdym zawodzie zdarzają się oczywiście podłe jednostki. I u nas też. Ja co prawda nie znam, ale zakładam, że mogą gdzieś być. Natomiast nie słyszałem nigdy, aby oficer kiedykolwiek wykorzystał swoje możliwości czy wiedzę, którą zdobył do swoich osobistych spraw.

Bo by się bał?

- Nie, po prostu jesteśmy tak dobierani, że nam się takie rzeczy raczej nie kleją w głowie.

SZPIEGOSTWO TO PISANIE: NAJPIERW SCENARIUSZE, PÓŹNIEJ REPORTAŻE. UZALEŻNIŁEM SIĘ

Był debiut literacki "Nielegalni". Teraz jest kontynuacja bestsellerowej powieści szpiegowskiej, tym razem "Niewierni". Dalej o szpiegach pan pisze?

- O szpiegach, o terrorystach, o zwykłych ludziach. To jest przyjemność, to jest uzależnienie. Najczęściej jak człowiek jest od czegoś uzależniony, to sprawia mu to przyjemność. Ja jestem uzależniony od pisania.

A gdzie się pan uzależnił?

- W szpiegostwie. Szpiegostwo to pisanie, nieustanne pisanie: najpierw scenariusze, a później reportaże. Dwie formy literackie uprawiamy w wywiadzie.

Czyli najpierw pisze pan scenariusz jakiejś akcji?

- Dokładnie, a później jak się ją zrobi, to się pisze reportaż z tej akcji.

Skąd wiemy, że to, co pan o sobie napisał, to prawda?

- Do tej pory nikt tego nie zakwestionował. Gdybym ujawnił w tej książce tajemnicę lub zaczął kłamać...Pan sądzi, że słuchacze i internauci darowaliby mi?

Pana ulubiony autor szpiegowski?

- Le Carre, bo to spośród szpiegów-pisarzy jedyny, który był prawdziwym szpiegiem.

Komentarze (30)
Jak się pan właściwie nazywa? - W tej chwili Severski... [WYWIAD Z B. OFICEREM WYWIADU]
Zaloguj się
  • lechito72

    Oceniono 60 razy 44

    Agent Tomek i agent Severski.
    Dwaj szpiedzy. Obaj juz swoje tajne kariery zakonczyli.
    Jednak roznica wypowiedzi i profesjonalizmu porazajaca.

    PS.
    Mam podejrzenie, ze to sie tak calkiem przypadkiem nie ukazalo ...
    Jednak ...
    ;)

  • wlodfer

    Oceniono 41 razy 33

    Sokołowski Włodzimierz s. Aleksego, ur. 4.10.1956 r.

    W okresie od 24.08.1981 do 15.07.1982 Studium Podyplomowe Ośrodka

    Kształcenia Kadr Wywiadu Departamentu I MSW. Delegowany służbowo: od

    1.10.1983 do 4.10.1983, od 3.12.1983 do 6.12.1983, od 31.03.1984 do

    2.04.1984, od 24.08.1984 do 27.08.1984, od 2.07.1986 do 8.07.1986 oraz od

    13.10.1987 do 16.10.1987 do Austrii; od 3.10.1985 do 4.10.1985 do Berlina

    Zachodniego; od 29.04.1986 do 30.04.1986, od 5.10.1986 do 8.10.1986 do

    Berlina; od 25.05.1986 do 9.06.1986 do Włoch; od 13.07.1987 do

    18.07.1987, od 11.12.1987 do 15.12.1987 do NRD. Według raportu z dnia

    17.07.1984 prowadził samodzielnie rezydentury szwajcarskie w Bernie i

    Genewie (IPN BU 002175/28, k. 101). Z dniem 6.06.1988 delegowany do pracy

    w rezydenturze w Sztokholmie w charakterze oficera operacyjnego, przez

    instytucję przykrycia mianowany II sekretarzem Ambasady PRL w

    Sztokholmie. Dane dotyczące późniejszego okresu służby zostały

    zanonimizowan.

  • rabingoldblatt

    Oceniono 34 razy 22

    Fajny weekendowy wywiad. Mam po nim dwie refleksje: - po pierwsze Chlasta wstał z kolan i pytania jakie zadawał rozmówcy maja sens a nie są wazeliniarską laurką jak w wywiadzie z senatorem Panadolem; - po drugie pan Severski ma genialny patent na promocję i zwiększenie sprzedaży swoich ksiązek. Szacun panie szpiegu:)))))

  • dziadekjam

    Oceniono 21 razy 19

    "Zdjęcia pan pokazuje, a nazwiska nie chce podać. Taka ściema?"
    ================================================
    Tak samo było z Hansem Klossem.
    Dopiero niedawno się wydało, że nazywał się Stanisław Mikulski :-)

  • jerzy.zywiecki

    Oceniono 42 razy 18

    Podnoszenie autorytetu polskich tajnych służb?Stary,jeszcze z czasów PRL zrównoważony człowiek,z błyskiem inteligencji i młody dupek, pozujący na agenta,chwalący się swym pedziowskim torsem, z dużą emeryturą i funkcją posła polskiego Sejmu.

  • staq

    Oceniono 36 razy 16

    agent Tomek ? .... buahahahaha... prowincjonalny zigolak a nie żaden agent !

  • capraia

    Oceniono 19 razy 9

    Obie książki Severskiego są świetne! Ale jak sam autor w innych wywiadach zaznacza "ze służb nie odchodzi się nigdy" i przyznaje, że jego książki to również w pewnym stopniu jakaś gra. Nie można więc wykluczyć, że książki mają w jakiś sposób wybielić WSI, peerelowskie służby i ich ludzi, dodać im nimbu przebojowości niczym CIA czy Mi6. Tak czy owak, czekam na kolejną książkę Severskiego:)

  • orientespl

    Oceniono 23 razy 9

    Phi, Ja też jestem szpiegiem ale się tym nie chwalę;-))) Clinton mnie odznaczał osobiście wraz Moniką Levinsky..... To żarty oczywiście ale podoba mi się, że akcja obydwu powieści w dużej części dzieje się w miejscach gdzie mieszkam i pracuję - Kabaty i okolice Stacji Centrum, Wilanów, ulica Sobieskiego..... A Konrad Wolski spotkał w Lesie Kabackim Przemysława Saletę, który był moim sąsiadem na Kabatach:-) Panie Severski, chyba się znamy z widzenia:-)
    Pozdrawiam i wracam do lektury "Niewiernych"

  • zenblue1

    Oceniono 15 razy 5

    Jeżeli udziela wywiadu TOK FM to pewnie niedługo opowie o pijanym polskim generale [a może już opowiedział ? ]

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX