Australijczycy udawali Elżbietę II: "Przepraszamy. To szok, że się udało. Przecież mamy fatalne akcenty"

06.12.2012 09:55
Książę William przed szpitalem im. króla Edwarda VII

Książę William przed szpitalem im. króla Edwarda VII (Fot. NEIL HALL Reuters)

"Największy żart w historii" - tak australijskie radio 2Day nazwało wczorajszy wyczyn swych prezenterów. Mel Greig i Michael Christian zadzwonili do szpitala, w którym przebywa księżna Kate, i, podając się za królową Elżbietę i księcia Karola, dostali informacje o stanie zdrowia ciężarnej. Teraz Greig i Christian przepraszają. - To był szok. W ogóle się nie spodziewaliśmy, że nas połączą. Byliśmy pewni, że rzucą słuchawką, jak tylko usłyszą nasze fatalne akcenty - podkreślają.
O żarcie Australijczyków informują media na całym świecie. Wszyscy mówią o skandalicznej niedyskrecji personelu szpitala im. króla Edwarda VII i zaskakującej łatwości, z jaką dziennikarze dowiedzieli się szczegółów o stanie zdrowia księżnej. Nagranie rozmowy, którą przeprowadzili prezenterzy, błyskawicznie stało się hitem na YouTube.

Radio 2Day próbuje wykorzystać nagłą popularność. - Najgorsze akcenty w historii nie przeszkodziły im w przekonaniu personelu szpitala, że są królową Elżbietą II i księciem Karolem. (Zadzwonili - red.)... i najlepiej jak potrafili udawali królową i księcia i zostali połączeni z oddziałem, na którym przebywa księżna. To był dla nich absolutny szok - czytamy na stronie radia.

- Myśleliśmy, że rzucą słuchawką, jak tylko usłyszą nasze fatalne akcenty. Bardzo przepraszamy i bardzo się cieszymy, że stan Kate się poprawił - napisali prezenterzy w komunikacie. Nagranie potwierdza, że faktycznie Australijczycy nie spodziewali się, iż zostaną połączeni.

"Naprawdę nas łączą?!"

Chwilę po rozpoczęciu rozmowy słychać, jak Christian mówi z niedowierzaniem i lekkim przerażeniem: "naprawdę nas łączą?!". "Tak" - odpowiada z "królewskim" akcentem Mel, a Christian śmieje się nerwowo i dodaje: "Jeżeli to się udało, to najłatwiejszy żart, jaki kiedykolwiek zrobiliśmy". Później w tle rozmowy słychać kolejnego pracownika radia, który szczeka, udając ulubionego corgie'go królowej.

Posłuchaj całej rozmowy (zaczyna się w 2. minucie nagrania)



Od pielęgniarki dyżurującej na oddziale księżnej dziennikarze dowiedzieli się m.in., że stan księżnej się poprawił, że powinna dużo spać, że, gdy trafiła do szpitala, była odwodniona, ale teraz jej stan się poprawił. Kate cierpi na niepowściągliwe wymioty ciężarnych - najcięższą formę mdłości ciążowych.

Rzecznik Williama i Kate odmówił komentarza ws. niedyskrecji personelu szpitala. Lecznica w komunikacie ogłosiła, że "głęboko żałuje incydentu". - Traktujemy prywatność pacjentów bardzo poważnie - zaznaczył dyrektor szpitala John Lofthouse. - Teraz sprawdzamy zapisy rozmów telefonicznych - dodał.

Tagi:

Zobacz także
Komentarze (13)
Zaloguj się
  • jacek990

    Oceniono 28 razy 24

    Z pozoru rzecz wydaje się niewiarygodna, ale gdy trochę się zastanowić, to wcale nie. Wyobraź sobie być Brytyjczykiem, na oddziale leży księżna, nagle dzwoni królowa. I co to teraz??? Zapytać ją o PESEL w celu weryfikacji? A może zapytać, czy Pani na pewno królową jest? Czy Pani się nie podszywa? No właśnie...
    Ciekawe co zrobiliby owi dowcipnisie, gdyby nagle zadzwonił do nich "premier", albo "właściciel Radia"?

  • blue911

    Oceniono 10 razy 8

    Naiwnosc I czapkobicie ludzkie nie zna granic,hahaha. Whatever. Grunt,ze dowcipnisie nie mieli parszywych,dziennikarskich zamiarow zeby znow niewinna osobe w cos wrobic!

  • paliwoda2

    Oceniono 7 razy 5

    Nie pierwszy to raz Australiczycy robią sobie jaja z monarchii. To pewnie zemsta potomków kryminalistów zsyłanych w poprzednich wiekach z anglii do australii. "Wdzięczni " za banicję kpią sobie z wyliniałego lwa. Ile jeszcze upokorzń zbierze upadłe mocarstwo?

  • marac

    Oceniono 4 razy 4

    Jedna z oszukanych pielęgniarek popełniła samobójstwo. :-(

    Pisałem wczoraj, że żal mi tej pielęgniarki (a właściwie dwóch, bo przecież dwie dały się nabrać). Bałem się, że je zwolnią, a stało się jeszcze gorzej.

    "Szpital im. króla Edwarda VII w Londynie wydał oświadczenie, w którym stwierdził, że wobec pielęgniarki nabranej przez dziennikarzy nie wyciągnięto żadnych konsekwencji"

    Nie wyciągnięto, bo nie zdążono. Pytanie, czy miano wyciągnąć. Wątpię, żeby się zabiła tylko dlatego, że ludzie darli z niej łacha. Matka dwojga dzieci. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że była na dywaniku i zapowiedziano jej dyscyplinarne zwolnienie z pracy - tylko nie zdążono wcielić słów w czyn. Po tym jak cały świat w świętym oburzeniu oceniał - jak nawet tu czytamy - "skandaliczną niedyskrecję personelu szpitala", nie wierzę, żeby szpital mógł nie ukarać "winnych" tego "skandalu".

    I tu przechodzimy do kwestii kto jest winny tej śmierci. Nie - wcale nie szpital. Co mieli zrobić, gdy cały świat huczał o skandalu? I nie - nie dziennikarze. Takie prowokacje robią dziennikarze na całym świecie - w Polsce np. Janusz Weiss dzwoniący w nietypowej sprawie czy w ostatnich latach Kuba Wojewódzki. I nie ma w tym nic złego. Czy komuś stała się jakaś krzywda od samego faktu, że zadzwonili? Tak to już jest, że bardzo trudno się nie nabrać, gdy dzwoni ktoś rzekomo ważniejszy w hierarchii.

    Więc kto jest winny? Hieny. Ale nie dziennikarskie. Zwykłe ludzkie hieny, komentujące sprawę na forach internetowych, grzmiące o skandalu pod filmikiem na YT, wszyscy "pierwsi rzucający kamieniem". Wszyscy, którzy uważali, że doszło do potwornego skandalu i przekonali do tego - swoim masowym oburzeniem - owe nieszczęsne pielęgniarki oraz władze szpitala. Dowód ich współudziału w tej śmierci pozostanie po wsze czasy pod artykułami o żarcie.

    Ta pielęgniarka została zamordowana przez zbulwersowaną tzw. "opinię publiczną". W cudzysłowie, bo to głupia nazwa dla stada baranów.

    I jeszcze jedno. Porównajmy dwie reakcje:
    "Po informacji o śmierci pielęgniarki para książęca wyraziła "głęboki smutek" z powodu śmierci pielęgniarki. "
    vs
    "Rzecznik Williama i Kate odmówił komentarza ws. niedyskrecji personelu szpitala."

    Może gdyby para książęca raczyła "wyrazić" się po incydencie - że w sumie nic się nie stało i się nie gniewa - pielęgniarka nadal by żyła.

  • erhacepe

    Oceniono 3 razy 3

    Doprawdy królowa sama by zadzwoniła? Wydaje mi się, że najpierw jakiś jej "rzecznik" by zadzwonił do szpitala, a potem ewentualnie połączyłby z samą królową... Nie wierzę, że personel szpitala jest tak nieogarnięty...

  • kotek.filemon

    Oceniono 6 razy 2

    Księżna tam leży i umiera na pawia,a tu ci grubianie takie żarty, no!

  • tokontoniejestwolne

    Oceniono 1 raz 1

    Szkok. Normalnie wszyscy podawali tą informację wczoraj.

  • arkadius.muhomory

    Oceniono 7 razy -1

    monarchia to przeżytek - jak angole mogą tolerować takie pasożyty

  • huston_mamy_problem

    Oceniono 12 razy -4

    tylko jakiś durny naród może się tym pasjonować....

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje