Powstanie centralny program do wykrywania plagiatów

06.12.2012 06:00
Studenci

Studenci (Fot. Sebastian Rzepiel / AG)

Ministerstwo Nauki chce zbudować centralny program do wykrywania plagiatów. Student wrzuci pracę do komputera i po kilku minutach dowie się, ile procent tekstu skopiował - pisze "Gazeta Wyborcza".
Ministerstwo Nauki chce uruchomić wielką bazę prac studentów oraz pracowników naukowych. Każda uczelnia miałaby obowiązek wrzucać do niej każdą pracę naukową - od licencjatu po habilitację. Specjalny program porówna nowe prace z tymi, które już zostały zapisane w bazie, i z tymi, które są dostępne w internecie. Decyzję o tym, kiedy uznać pracę za wtórną i co z nią zrobić, będą podejmować promotor i uczelnia.

- Zależy nam na tym, żeby prace studentów oraz pracowników naukowych były samodzielne. Chcemy przywrócić wiarę w wartość studiów i dyplomów. W ten sposób zadbamy też o poprawę jakości studiów - mówi "Gazecie" minister nauki Barbara Kudrycka.

Nikt nie zbadał, ilu studentów w Polsce ściąga. W internecie z łatwością jednak można znaleźć oferty osób, które są gotowe napisać na zlecenie niemal wszystko, począwszy od licealnych esejów aż po poważne doktoraty. Są nawet poradniki, jak odróżnić ofertę "uczciwą" od "nieuczciwej" (czyli: jak nie dać się wrobić w jawny plagiat).

Na razie polskie uczelnie korzystają z kilku platform, które pomagają w wyłapywaniu plagiatów. Jednak każda z nich działa na własną rękę.

Cały tekst w "Gazecie Wyborczej".

Zobacz także
Komentarze (23)
Zaloguj się
  • wredny_gad

    Oceniono 40 razy 34

    A kiedy będą centralne programy do wykrywania nierobów/niekompetencji/głupoty?

  • niewyspany77

    Oceniono 32 razy 28

    "Student wrzuci pracę do komputera i po kilku minutach dowie się, ile procent tekstu skopiował"

    "Proszę pana, a u pana od ilu % u pana tekst przejdzie"? ;)

    I w ten sposób zacznie się Wielka Uczelniana Improwizacja aka Na Ile Sposobów Można Przerobić Tekst z Wikipedii ;)

  • tojuzchyba10konto

    Oceniono 18 razy 18

    W czasie gdy studiowałem jedną rzecz, którą mój Promotor (ukłon przed Nim) powtarzał nam z uporem godnym podziwu są tylko trzy rzeczy, które dyskwalifikują naukowca: wykorzystanie cudzych wyników bez podania źródła, preparowanie wyników na potrzeby publikacji i plagiat pracy. Niby wszyscy to widzą i co z tego skoro życie daje każdego dnia zupełnie odwrotne wzorce. Krzysztof, współautor bloga abcdw.pl/

  • aeromonas

    Oceniono 13 razy 13

    No przecież jest Antyplagiat. Tyle, że za zapożyczenia uznaje np.... greckie litery. Używanie go do sprawdzania prac z nauk przyrodniczych jest bez sensu, bo w nich istotne są nie tyle sformułowania, ale to, czy ktoś nie wykorzystał powtórnie tych samych wyników.

  • blski

    Oceniono 5 razy 5

    W dawnych czasach wielu po prostu przepisywalo prace z publikacji zagranicznych. Ludzie nie znali obcych jezykow i mazna bylo to robic bezkarnie. Byly pewne klopoty z rosyjskimi, bo te byly na ogol znane. Natomiast przepisywanie rosyjskich bylo powszechne na zachodzie. Niby wymagane jest wykazanie czegos nowego, trzeba uwazac zeby bylo to nowe dla komisji. Prowadzacy prace uzywa takiego aspiranta jako taniej/bezplatnej sily roboczej i na ogol wie kiedy i na ile jest to oszustwo, ale jezeli taki mlody czlowiek spedzi juz z piec lat na tej panszczyznie to w koncu trzeba go wyzwolic.

  • readme.txt

    Oceniono 9 razy 5

    Na UJ nie ma zabawy w takie niby-systemy. W pracy cytowane są ustawy, właśne książki, definicje których nie da się wymyślić... to bez sensu. Student powinien podpisać jedynie oświadczenie, że jest autorem samodzielnym. W pracy umieścic odpowiednie przypisy. Koniec. Wszelkie systemy antyplagiatowe są i będa zawsze bezużyteczne. Zorumcie to wreszcie ludzie i nie dajcie sie naciągać.

  • siekier35

    Oceniono 7 razy 5

    chęć rozwoju zamienia się w pogoń za literkami.....

  • zenblue1

    Oceniono 3 razy 3

    Gdyby sprawdzili prace naszych profesorów ,ich ilość znacząco by zmalała

  • huston_mamy_problem

    Oceniono 33 razy 3

    zachęcam do robienia doktoratów z TEOLOGII która nie jest do tej pory uznana za naukę...ale uczelnie wykładające dzieje wymyślonych istot są współfinansowane przez podatników.
    .
    Można naprzykład zrobić mgr czy doktorat z życia Pinokia, Jezusa, Sierotki Marysi czy Dziewczynki z Zapałkami.
    .
    Nikt się nigdy do niczego nie przyczepi - bo jak powszechnie wiadomo żaden z tych bohaterów legend nigdy nie istniał w rzeczywistości - więc można ich dowolnie cytować i o nich opowiadać.
    .
    Tytuł doktora niestety jest juz PRAWDZIWY

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane