PiS do prokuratury: To Gmyz miał rację

05.12.2012 19:22
Antoni Macierewicz po konferencji zespołu smoleńskiego

Antoni Macierewicz po konferencji zespołu smoleńskiego (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

PiS zarzuca prokuratorom, że kłamali, mówiąc o wskazaniach detektorów materiałów wybuchowych w Smoleńsku. Prokuratorzy replikują, że wyświetlenie się na nich napisu TNT (trotyl) nie jest równoznaczne ze stwierdzeniem obecności trotylu. Obecny na posiedzeniu komisji producent urządzeń do wykrywania materiałów wybuchowych powiedział. - W warunkach naturalnych (...) jeśli takie urządzenie wskazuje, że był to trotyl, to prawdopodobieństwo, iż nie był to trotyl, jest równe zeru.
- To red. Gmyz miał rację, a nie wy, mówiąc, że detektory wskazały też m.in. trotyl - powiedział poseł Mariusz Kamiński (PiS) na posiedzeniu sejmowej komisji sprawiedliwości. - Nie mieliście prawa tego ukrywać przed opinią publiczną - dodał.

Szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie płk Ireneusz Szeląg replikował, że dla prokuratury wyświetlenie się napisu TNT "nie jest równoznaczne ze stwierdzeniem obecności trotylu". - Państwo nie przyjmujecie tego do wiadomości - dodał.

"To pańska ocena; ona nie jest prawdziwa"

Po wysłuchaniu repliki prokuratorów przewodniczący komisji Ryszard Kalisz (SLD) zamknął obrady - przeciw czemu protestowali posłowie PiS. Będą chcieli wrócić do sprawy. Posiedzenie było pełne emocji; dochodziło do spięć słownych. - To pańska ocena; ona nie jest prawdziwa - zwrócił się w pewnym momencie Szeląg do Antoniego Macierewicza (PiS). Potem go przeprosił za "niestosowną uwagę". Sam poseł kilka razy przerywał wystąpienie Szeląga, twierdząc, że mu pomaga. Zarzucił mu też kłamstwo - Szeląg prosił, by go nie obrażano.

"Jak pokazało, że był trotyl, to prawdopodobieństwo, iż nie był, jest równe zeru"

Obecny na posiedzeniu komisji Jan Bokszczanin - producent urządzeń używanych do wykrywania śladów ewentualnych materiałów wybuchowych - powiedział, że "nie może zgodzić się ze stwierdzeniem", że jeśli takie urządzenie wskazuje na jony trotylu, to "mogą to być także jony innych substancji".

- W warunkach naturalnych (...) jeśli takie urządzenie wskazuje, że był to trotyl, to prawdopodobieństwo, iż nie był to trotyl, jest równe zeru - mówił Bokszczanin. Dodał, że kwestia, w jaki sposób trotyl trafił na badane miejsce - "czy został naniesiony przez osoby mające do czynienia z materiałami wybuchowymi i mające na przykład zanieczyszczone ubrania" - to już sprawa śledztwa prowadzonego przez prokuraturę.

Bokszczanin powiedział też, że takich urządzeń używa około 60 państw i gdyby ich wskazania były nieprecyzyjne i miały błędy, to urządzenia te "nie byłyby kupowane i takie drogie". Poinformował też, że urządzenia te produkowane są na licencji rosyjskiej.

Co napisała "Rzeczpospilita"?

W końcu października "Rzeczpospolita" napisała, że śledczy znaleźli na wraku w Smoleńsku ślady trotylu i nitrogliceryny. Prokuratura wojskowa zaprzeczyła tym doniesieniom.

Zaznaczyła, że znalezione ślady - podczas pobytu biegłych w Smoleńsku - mogą oznaczać obecność tzw. substancji wysokoenergetycznych. Jak wtedy wyjaśniał Szeląg, urządzenia wykorzystywane w Smoleńsku mogą w taki sam sposób sygnalizować obecność materiału wybuchowego, jak i innych związków np. pestycydów, rozpuszczalników i kosmetyków.

Zobacz także
Komentarze (467)
Zaloguj się
  • peppers01

    Oceniono 1 raz 1

    Praktycznie od samego początku nie wierzyłem, i nadal nie wierzę, w teorię `zamachu Smoleńskiego`. To co wydarzyło się 10.04.2012 pod Smoleńskiem było wynikiem splotu wielu niesprzyjających okoliczności (pośpiech, mgła, ranga wydarzenia) oraz, co pokazał raport komisji Millera, powszechnie panującego niedbalstwa.
    Jeśli zaś chodzi o o rzekome wykrycie trotylu na wraku samolotu to zamiast podnosić wielki krzyk w mediach powinno się wytłumaczyć społeczeństwu na czym rzeczywiście ów problem `wykrycia trotylu` polega.
    Otóż jakiekolwiek urządzenia pomiarowe charakteryzują dwie cechy: czułość (czyli odsetek pomiarów fałszywie ujemnych) oraz swoistość (czyli odsetek pomiarów fałszywie dodatnich). Im większa swoistość danego urządzenia tym mniejsza jego czułość. I na odwrót.
    Urządzenie charakteryzujące się wysoką swoistością (czyli jednocześnie małą czułością) będzie charakteryzowało się dużym odsetkiem wyników fałszywie ujemnych (czyli niewykryciem poszukiwanej substancji w przypadku gdy fizycznie znajdowała się ona badanym obiekcie) przy jednoczesnym dużym współczynniku predykcji wyniku dodatniego (czyli graniczącym z pewnością prawdopodobieństwem, że wykryta substancja była właśnie tą poszukiwaną a nie tylko do niej podobną).
    Urządzenie charakteryzujące się wysoką czułością (czyli jednocześnie małą swoistością) będzie charakteryzowało się dużym odsetkiem wyników fałszywie dodatnich (czyli zasygnalizowaniem obecności poszukiwanej substancji w przypadku gdy fizycznie nie znajdowała się ona w badanym obiekcie) przy jednoczesnym dużym współczynniku predykcji wyniku ujemnego (czyli graniczącym z pewnością prawdopodobieństwem iż w razie niewykrycia badanej substancji nie znajdowała się ona na badanym obiekcie)
    Używane detektory TNT z założenia charakteryzują duża czułością (a tym samym małą swoistością). Logicznym jest, że używającym ich służbom (np. straży granicznej) zdecydowanie bardziej zależy na małym odsetku wyników fałszywie ujemnych niż na współczynniku predykcji wyniku dodatniego. Obrazowo mówiąc lepiej jest przeprowadzić kilka dodatkowych kontroli osobistych (po zasygnalizowaniu prawdopodobieństwa obecności materiałów niebezpiecznych przez zbyt czuły i mało swoisty skaner) niż przepuścić przez kontrolę choćby jedną osobę przemycającą materiały niebezpieczne (po braku sygnalizacji niebezpieczeństwa przez zbyt swoisty i zarazem mało czuły skaner)
    I na tym właśnie polega problem rzekomego wykrycia TNT na wraku naszego samolotu. Do badań użyto urządzenia od dużej czułości (a małej swoistości) tak aby przypadkiem nie przeoczyć chociażby śladu TNT.
    Tym samym gdyby na wyświetlaczu w/w urządzenia nie zaświeciła się lampka `TNT` oznaczałoby to iż we wraku na 99,99999% nie znajdowało się TNT. Zaś zapalenie się tejże lampki na urządzeniu (co według badaczy miało miejsce, i o co rozpętała się cała burza medialna) oznacza ni mniej ni więcej, że we wraku BYĆ MOŻE znajdowało się TNT (duży ryzyko wyniku fałszywie dodatniego!) co wymaga KATEGORYCZNEGO POTWIERDZENIA w dalszych, dokładniejszych (i czasochłonnych) badaniach. I do czasu ich zakończenia nie można powiedzieć na ten temat nic więcej. Tyle.

  • walekpapla

    0

    Mojej babci koleżanka - sławna jasnowidzka z plemienia Nawaho, potwierdziła, że trotyl był , jest i bądzie póki nie wymysli się czegoś lepszego i skuteczniejszego Póki co Antek - nawigator ma potrójnie świętą rację. Howgh

  • leonzelig

    0

    Wyborcy pis czeszą się rano na lewą stronę.

  • 07agenttomek

    0

    czy maciarewicz odnowił badania psychiatryczne ?

  • hurdy-gurdy-x

    0

    olewus upart jest albi nie ma nowej wklejki. Za starą jeszcze płacą?

    BOR: Wszystko sprawdziliśmy. Żadnych substancji nie znaleźliśmy

    Według Dariusza Aleksandrowicza, rzecznika BOR, prezydencki samolot został przed wylotem dokładnie sprawdzony i nie natrafiano na żadne substancje. - Samolot był bardzo dokładnie sprawdzony przez grupę funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu. Podczas sprawdzania użyto także psa. Nie zostały wykryte żadne niebezpieczne substancje - mówi Aleksandrowicz.

    ciekawe skąd ten trotyl? Wszyscy sobie wypastowali buty na uroczystość?

  • maczor

    Oceniono 1 raz 1

    Prokuratura w odróżnieniu od publicystów oraz komentatorów (niestety) posługuje się językiem spójnym logicznie oraz dowodami. Jeżeli mówi iż nie wykryto to nie mówi że wykryto że ich nie było tylko nie ma dowodów (użycie detektora nie jest dowodem) na to że były. Całe to wasze gadanie, obrażanie itd. ma podstawy jedynie słabo poszlakowe.

  • mypetroniusz-ak-25

    Oceniono 3 razy 3

    No tak ten gmyz to jakiś wybitny ekspert w dziedzinie wykrywania trotylu,drugi ekspert od wykrywania helu to maciar,jest jeszcze kilku ekspertów z poza Polski,a w pisuarze to są sami eksperci,gmyz na p(osła).

  • kakaz39

    Oceniono 2 razy 2

    Dlaczego Pan Macierewicz nie zrozumie że pasta do butów zawiera nośniki trotylu!
    Niech zapyta swojego pryncypała dla czego stara się unikać pastowania obuwia?
    odpowiedz będzie jednoznaczna "bo pasta jest niebezpieczna "
    Mój brat miał buty wypastowane ! i co?

  • kczyna

    0

    "Podczas gdy ekstrakt z próbki rękawa koszuli nie wykazał obecności materiałów wybuchowych, trzy próby przeprowadzone na ekstrakcie z pasa bezpieczeństwa wykazały obecność T.N.T. (2,4,6-trinitrotoluen, trotyl). Test został powtórzony po 24 godzinach i dokonano w tym czasie dokumentacji fotograficznej" - czytamy we wnioskach opublikowanych przez profesora Nowaczyka.

    "Wyniki uzyskane drogą szybkiego testu terenowego wskazują na możliwy kontakt pasa bezpieczeństwa z materiałem wybuchowym T.N.T. Badanie przy użyciu technik analitycznych, takich jak spektrometria mas jest konieczne dla potwierdzenia zaprezentowanych tu wynik?w wstępnych. Kt?re wskazują obecność T.N.T. w materiale testowanym" -

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje