Wstyd mi. Wstyd mi za pana, wstyd mi za ten szpital. Bo stała się tragedia, której nie może pan zaprzeczyć [LIST]

05.12.2012 17:54
Dziecięcy Szpital Kliniczny

Dziecięcy Szpital Kliniczny (Fot. Marcin Onufryjuk)

Pana słowa dyskwalifikują pana wiedzę medyczną i kierowniczą. Jako pracownik naukowy z doświadczeniem zawodowym w dziedzinie białaczek i jako ojciec zapytuję: jak pan może zakładać, że nie można było zapobiec tragedii? - pisze Mateusz Koptyra do dyrektora Szpitala Uniwersyteckiego w Białymstoku.
Opublikowaliśmy dziś poruszający artykuł o 13-miesięcznym Bolku i jego rodzicach, którzy trzykrotnie próbowali umieścić synka w szpitalu. Mieli skierowanie od lekarza i jego wyraźne wskazanie, że konieczna jest hospitalizacja. Mimo to szpital dwukrotnie odmówił przyjęcia dziecka, które było w coraz gorszym stanie. Gdy ojciec po raz trzeci przywiózł synka, lekarz zamiast zająć się dzieckiem, zajął się wzywaniem policji do rozwścieczonego z bezsilności ojca. Okazało się, że stan chłopca dramatycznie się pogarszał. Bolek zapadł w śpiączkę, z której do dziś się nie obudził.

W reakcji na ten artykuł Mateusz Koptyra przesłał do nas poniższy list:

"Do Szpitala Uniwersyteckiego w Białymstoku, Pana Janusz Pomaskiego i innych lekarzy zaangażowanych w sprawę.
Zwracam się do pana Janusza Pomaskiego, który stwierdził w ww. artykule, że nie dopatrzył się żadnych zaniedbań w działaniu lekarzy w sprawie małego Bolka. Panie Januszu, sytuacji, do której pana personel dopuścił, można było uniknąć. Na tym trzeba się skupić. Pan za to skupił się na tym, że tragedii nie dałoby się zapobiec.

Cytat z artykułu: "...udało nam się skontaktować z dyrektorem placówki Januszem Pomaskim. - Nie dopatruję się żadnych zaniedbań ze strony moich pracowników. Lekarze nikogo nie zbywali - powiedział. - W niektórych szpitalach tak jest. U nas dziecko było badane - dodał. Dyrektor podkreślił, że w jego ocenie nawet zrobienie badań morfologii krwi w poniedziałek, gdy rodzice po raz pierwszy przyprowadzili Bolesława do szpitala, mogłoby nie zapobiec tragedii...".

Panie Januszu, pana słowa dyskwalifikują pana wiedzę medyczną i kierowniczą. Jako pracownik naukowy z doświadczeniem zawodowym w dziedzinie białaczek i jako ojciec zapytuję: jak pan może zakładać, że nie można było zapobiec tragedii? A może można byłoby zapobiec tragedii, gdyby reakcja lekarzy była prawidłowa. Prosta morfologia krwi na pewno by państwu dała odpowiedź na wiele pytań. A co dalej? Transfuzja, przeszczep, nie wspominając nawet o możliwościach terapii celowanej. Jeżeli nawet pański szpital nie jest w stanie w żaden sposób przeprowadzić żadnych z powyższych (czy w związku z niekompetencją pracowników czy też z innego powodu), to dlaczego nie spróbować gdzie indziej?

Wstyd mi. Wstyd mi za pana, wstyd mi za ten szpital i mimo że nie mam żadnego związku z Białymstokiem, to wstyd mi, że jesteście szpitalem uniwersyteckim. Wstyd mi, bo stała się tragedia, której nie może pan zaprzeczyć (mimo że sugeruje pan inaczej), że była szansa jej uniknąć, gdyby po ludzku potraktowano pacjenta i gdyby rodzice i kompetentni lekarze otrzymali to "okienko czasowe" na reakcję.
Nawet poważania mi brakuje
Mateusz Koptyra"

Mateusz Koptyra

Zobacz także
Skomentuj:
Wstyd mi. Wstyd mi za pana, wstyd mi za ten szpital. Bo stała się tragedia, której nie może pan zaprzeczyć [LIST]
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje