Kaczmarek u Kraśki: Nigdy wcześniej nie trzymałem takiej gotówki, chciałem się przygotować

05.12.2012 00:07
Zdjęcie wykonano 29 lipca 2009 r., o godz.10.54. Tomasz Kaczmarek (agent Tomek), najsłynniejszy agent ''pod przykryciem'' na kilka godzin przed operacją CBA, która miała dowieść, że były prezydent Aleksander Kwaśniewski i jego żona posiadali nielegalny majątek. Zakończyła się fiaskiem i kompromitacją. Zdjęcie przekazane nam przez byłego funkcjonariusza CBA.

Zdjęcie wykonano 29 lipca 2009 r., o godz.10.54. Tomasz Kaczmarek (agent Tomek), najsłynniejszy agent ''pod przykryciem'' na kilka godzin przed operacją CBA, która miała dowieść, że były prezydent Aleksander Kwaśniewski i jego żona posiadali nielegalny majątek. Zakończyła się fiaskiem i...

- Pan redaktor zdaje sobie sprawę, ile dziś zarabiają policjanci i funkcjonariusze służb specjalnych? Czy pan kiedykolwiek trzymał w ręku taką ilość gotówki? Ja nigdy jej nie trzymałem i chciałem sprawdzić, jak się przygotować - tłumaczył w TVP1 Tomasz Kaczmarek. Były agent CBA odniósł się w ten sposób do swojego półnagiego zdjęcia nad walizką pieniędzy, które opublikowały Gazeta.pl i "Gazeta Wyborcza".
Kaczmarek w programie Piotra Kraśki "Na pierwszym planie" próbował tłumaczyć, w jaki sposób doszło do sfotografowania go nad walizką pełną pieniędzy, z uśmiechem patrzącego w obiektyw. - To zdjęcie zostało wykonane wbrew mojej woli i nie miałem świadomości, że jest robione - przekonywał. - Przełożeni nakazali tej osobie zlikwidować zdjęcie, ale ten funkcjonariusz tego nie zrobił - mówił Kaczmarek.

Kaczmarek zapewniał, że "w tamtym momencie był w dużym stresie, w dużym napięciu". - Wykonywałem zadania, które naprawdę są dla funkcjonariusza bardzo stresujące i nie wiedziałem, że to zdjęcie jest mi robione. I proszę to tak pozostawić. Pozostawmy pracę funkcjonariuszy pracujących pod przykryciem CBA w tej sferze powagi, a nie kabaretu - mówił obecny poseł PiS.

- No tak, ale to zdjęcie wygląda trochę kabaretowo - dociskał Kraśko. - Ta osoba stała wśród ludzi, którzy mnie przygotowywali, z którymi ja się przygotowywałem. I proszę mi uwierzyć, że ja nie zwróciłem na to uwagi - bronił się Kaczmarek. Jak dodał, na zdjęciu jest bez koszuli, bo po prostu nie chciał jej zniszczyć przed wejściem w rolę. - Byłem wśród osób zaprzyjaźnionych. Dla pana jest to coś dziwnego? - pytał. - Powiem szczerze, że na zebraniach redakcyjnych jesteśmy wszyscy ubrani - zaznaczył Kraśko.

"Posiadam dobry humor i potrafię spędzać czas w sposób zabawowy"

Pytany o pozę na zdjęciu Kaczmarek mówił, że specyfika pracy funkcjonariuszy pozwala na to, żeby w dużym stresie, w dużym napięciu móc zachowywać się w taki właśnie sposób. - Ale po co ta sytuacja? To wygląda tak, jakby pan bawił się tą sytuacją i mówił: "patrzcie, mam walizkę i furę pieniędzy" - dopytywał dziennikarz TVP. - Pan redaktor zdaje sobie sprawę, ile dziś zarabiają policjanci i funkcjonariusze służb specjalnych? Rzeczywiście, elementem przygotowania do takiej roli jest zapoznanie się z taką ilością pieniędzy, czym się dysponuje, jakimi narzędziami, dzięki którym ściga się zorganizowaną przestępczość, w tym łapówkarstwo - bronił się były agent.

- Przecież pan wiedział, ile tam jest pieniędzy - zauważył Kraśko. - Czy pan kiedykolwiek trzymał w ręku taką ilość gotówki? Ja nigdy jej nie trzymałem i chciałem sprawdzić, jak się przygotować. Każdy, kto jest profesjonalnym funkcjonariuszem, wykonującym tego typu zadania, w ten sposób postępuje. Proszę mi zaufać, nie jest to nic nadzwyczajnego, karygodnego. To jest praktyka i standardowe postępowanie - wyjaśniał Kaczmarek.

Zapytany o zdjęcia z imprez, na których obejmował się z byłym szefem CBA Mariuszem Kamińskim, Kaczmarek tłumaczył: - To są zdjęcia ze spotkań prywatnych. Czy funkcjonariusze nie mogą mieć swojego życia prywatnego? To tylko świadczy o tym że posiadam dystans i dobry humor i potrafię spędzać w sposób zabawowy czas z przyjaciółmi i z ludźmi, którym ufam - wyjaśnił poseł. Jak zaznaczył, ci, którzy z nim pracowali, "po prostu zdradzili".

Kaczmarek: Informator dziennikarzy nie wytrzymał napięcia pod odejściu Kamińskiego

Kaczmarek poinformował, że przekazał dziś na ręce prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta pięć zawiadomień "w związku z popełnieniem przestępstw przez dziennikarzy i dwóch byłych funkcjonariuszy CBA". - Dzisiaj posiadam wiarygodne informacje, kto jest informatorem "Gazety" - oznajmił Kaczmarek. Poseł przekonywał, że naszym informatorem jest osoba lecząca się psychiatrycznie, mająca sprawę o pobicie policjanta i zwolniona dyscyplinarnie ze służby. - Ta osoba, która rozmawiała z dziennikarzami, po prostu nie wytrzymała pewnego napięcia, które zaserwowało obecne kierownictwo CBA po odejściu Mariusza Kamińskiego ze stanowiska szefa - powiedział Kaczmarek. Pytany, skąd wie, kto jest informatorem - nie odpowiedział.

"Dziś nie mogę szeroko mówić o faktach, bo mógłbym złamać tajemnicę"

Jak dodał Kaczmarek, w naszych publikacjach znalazły się nieprawdziwe wypowiedzi związane z jego pracą, m.in. kupowaniem ubrań czy "rzekomym prokurowaniem notatek służbowych". Kraśko pytał go m.in. o sens wydawania ogromnych pieniędzy na sprawę rozpracowania Weroniki Marczuk i Bogusława Seredyńskiego, którą prokuratura potem umorzyła. - Jestem przekonany, że te śledztwa w przyszłości zostaną wznowione. Wszyscy bohaterowie tej sprawy powinni ponieść konsekwencje. W mojej ocenie te osoby dopuściły się przestępstwa i powinny ponieść konsekwencje karne - bronił się Kaczmarek.

O czym pisaliśmy w sprawie agenta Tomka?

Gazeta.pl opublikowała trzyczęściowy wywiad z byłym funkcjonariuszem CBA. Nasz rozmówca anonimowo odsłonił kulisy pracy w Biurze pod kierownictwem Mariusza Kamińskiego, obecnego wiceprezesa PiS.

Opowiedział o bajońskich sumach wydawanych przez CBA na stworzenie legendy takich agentów i wyposażenie ich: Biuro ubierało ich od stóp do głów w markowe ubrania, gotówką płaciło 400 tys. zł za służbowe samochody. Agenci (w tym obecny poseł PiS Tomasz Kaczmarek), niestety, często okazywali się lekkomyślni - mimo że musieli działać pod przykryciem, nie mieli oporów przed wspólnym fotografowaniem się w mieszkaniach operacyjnych i rozprowadzaniem zdjęć między sobą za pomocą różnych nośników (co groziło i grozi ich zdemaskowaniem).

Na dowód pokazał nam takie zdjęcia, których część opublikowaliśmy.

Nasz rozmówca opowiedział nam też szczegółowo, jak wyglądają szkolenia agentów pod przykryciem (posługujących się fałszywą tożsamością do prowadzenia tajnych operacji), zaopatrywanie ich w dokumenty, sprzęt i inne środki. CBA - jak usłyszeliśmy - hurtowo podrabiało wszelkie dokumenty, w tym legitymacje dziennikarskie, m.in. Radia ZET i PAP, i mogło bez trudu kopiować wszelkie informacje z komórek i laptopów, które zostawiają w depozycie goście CBA.

Co więcej, jak powiedział nasz informator, w CBA Kamińskiego decyzje na temat rozpoczęcia nowej operacji i obrania celu prowokacji podejmowano w oparciu o względy polityczne - a nie interes państwa.

Zobacz także
Komentarze (309)
Zaloguj się
  • romek4805

    0

    szkda gadać ten żygolak powinien siedzieć w pierdlu za malwersacje razem ze swoim szefem prokuratura nic z tym nie robi a te szumowiny są dzi posłami tej jedynej słusznej parti na której czele stoi niezłomny prezes o całkiem słusznym wzroście .

  • kot2.only.0

    0

    To duży dzieciak. Dostał zabawki i bawi się całkiem dobrze. Tylko czy taki żygolak powinien być posłem ?

  • pondorondobendobendo

    Oceniono 1 raz 1

    czepiacie się biednego tomcia, pOSEŁ nie kaktus lecz człowiek - pić musi. Słit focie też trzaskać musi aby się odstresować, może jeszcze na fejsa kiedyś je wrzuci ;)

  • korowiow69

    Oceniono 1 raz 1

    Ludzie czytam komentarze i widzę że nic nie rozumiecie !!!!!
    Zasada jest taka że "IM WIĘKSZA KASA TYM TRUDNIEJ ZAPAMIĘTAĆ TWARZ " a przecież w przypadku takiego agenta specjalnej troski to ważny aspekt pracy.
    Ale tak poważnie to jak ten "erudyta" wyrywał te kobiety ...... a może kasa , albo lepiej nie mówić bo poco rozwijać nowy wątek dla urażonych feministek :)

  • 12345janka

    0

    Apolityczna CBA to była kpina w wykonaniu PiS-dzielców, ustawili na najbardziej lukratywnych stanowiskach swoich wiernych kundli, którzy po zakończeniu służby powrócili do jej szeregów i dzisiaj są najwierniejszymi poddanymi głównego psa Kaczyńskiego.
    Oni naprawdę wierzą w to, że my Polacy jesteśmy idiotami?

  • dudibudi

    0

    Brawo Tomek..... ,udowodniłeś temu Kraśce (progeniturze PZPR owskiej), że jego miejsce jest wśród politruków a nie obiektywnych dziennikarzy, którzy nie potrafi odróżnić (bo tak mu kazano), prowokacji Gazety Wyborczej. od rzetelnej informacji.

  • mekmis

    Oceniono 2 razy 0

    Ależ to musi być prostak - już po tej chamskiej facjacie to widać - jeśli takie jełopy są w tych służbach to współczuje temu biednemu państwu i dziwię się rządzącym, że nic z tym prostactwem nie robią.

  • ztychwaldi1964

    Oceniono 1 raz 1

    ten gościu umie bajerować ale tylko kobity i to tylko w średnim wieku .......

  • 71tosia

    0

    Tomus to Tomus ale jak ta koloratka (zdjecie 2) Kaminskiemu pasuje! I co oni tak swietowali? Ze Kamiskiego wywalili z roboty? Orginalne,n ie powiem bardzo orgninalne, moze to jakos 'nowa tradycja'? No i dla mnie to jednak odkrycie ze PISu je, jak mi sie wydaje owoce morza, a nie tylko patriotycznego schabowego.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje