Kraków: Bezdomni "turyści". W zimie ruszają do dużych miast.

04.12.2012 18:04
Bezdomna para

Bezdomna para (Fot. Sebastian Adamus / AG)

Przyjeżdżają do dużych miast, bo tu łatwiej się żyje. W Krakowie blisko połowa bezdomnych to "turyści". W zimie zjeżdżają się tu nawet z odległych o kilkaset kilometrów miejscowości, chociaż w schroniskach i noclegowniach jest miejsce tylko dla jednej trzeciej z nich.
Dlatego większość żyje na dziko. W Krakowie, według szacunków MOPS-u, to około 700 osób.

- Śpię na dworcach, najlepiej na autobusowym, bo tu najcieplej - mówi pan Tomasz z Mysłowic. - A i na ciepłą zupę do kapucynów blisko mam - dodaje.

Najazd bezdomnych, szczególnie zimą, to prawdziwa plaga większych miast. Tu łatwiej im znaleźć pomoc. - Są kuchnie społeczne, schroniska, noclegownie, działa tu wiele organizacji pozarządowych niosących pomoc najuboższym, są też hojni turyści - wymienia Marta Chechelska-Dziepak z MOPS-u. Dodaje jednak, że jest to duże obciążenie finansowe.

Bezdomni "turyści" to najczęściej ludzie, którzy od czegoś uciekają, szukają anonimowości. - Zostawiają za sobą poważne problemy, konflikty rodzinne - wyjaśnia Łukasz Filek, streetworker, który na ulicy pracuje od 12 lat - ale są też tacy, którzy w pewnym momencie postanawiają zmienić swoje życie, jak jeden prawnik spod Tarnowa, który doszedł do wniosku, że ma za mało czasu w życiu na czytanie książek, rzucił pracę, wyjechał, teraz mieszka na działkach w Krakowie i z takiego życia jest zadowolony - opowiada.

Według MOPS-u najwięcej przyjezdnych pochodzi ze Śląska i z Pomorza, większość mieszkających na dziko odmawia przyjęcia pomocy. - Mówią nam, że sami są w stanie zapewnić sobie schronienie albo że wolą żyć w samotności lub w bardzo wąskiej grupie i wbrew stereotypom nie zawsze chodzi o to, że w noclegowniach nie można pić alkoholu - zapewnia Filek.

Streetworkerzy namawiają bezdomnych do powrotu do swoich miejscowości, ale zazwyczaj bezskutecznie - Tu nikt ich nie zna, tu łatwiej wyciągnąć im rękę po pomoc, mniejszy wstyd żebrać - tłumaczy Chechelska. - Nie przemawia do nich to, że u siebie mogą starać się choćby o mieszkanie socjalne, pomoc gminy czy pracę. Niektórzy żyją tak od wielu lat.

Krakowski MOPS ma pod opieką 1600 bezdomnych, w zimie ich liczba wzrasta nawet o 15 procent.

Tagi:

Komentarze (17)
Zaloguj się
  • joankb

    Oceniono 104 razy 98

    Mitologia,,,
    Nie dostaną ani mieszkania, ani pracy, ani pomocy gminy. Nic takiego w małych gminach nie funkcjonuje i zdarzyć się nie może. A przynajmniej bardzo rzadko, na granicy błędu statystycznego.

  • lesgor54

    Oceniono 74 razy 64

    W swojej gminie dostaną mieszkanie socjalne----- czy ten redaktorek zupełnie zgłupiał...

  • juleksuki

    Oceniono 38 razy 34

    To kwestia statystyki, Państwo redaktorzy i miejscy specjaliści, a nie wstydu.

    Jakie jest prawdopodobieństwo zebrania 100 zł w miejscowości o liczbie mieszkańców rzędu 1 mln osób, a jakie w miejscowości 30-tysięcznej?
    Zakładając, że jest takie samo w obu miejscowościach - pierwsza wyżywi 1000 osób, druga 30.
    Ilu ludzi bezdomnych nie przyjechało do Krakowa? Może tych 30 pozostało w rodzinnym mieście?

    BTW - to ilu ich w końcu jest? 700 czy 1600?
    I jaki to problem dla miasta, że ich liczba wzrasta o 15% (105 lub 240 osób), skoro miejsc jest odpowiednio dla 233 lub 533? I tak brakowało miejsc dla 467 lub 1067 osób...

    Nieuporządkowana grafomania, a nie artykuł...

    Pozdrawiam

  • snajper21

    Oceniono 32 razy 22

    @ joankb

    W dużych miastach też nie dostaną ani mieszkania, trochę łatwiej o pracę na czarno, ale większość z nich
    nie chce pracować. Oferowałem pracę z rejestracją odmówił bo za ciężko, dużo łatwiej żebrać pod " Żabką".

  • pawelzaw

    Oceniono 37 razy 11

    Wtorek, Kraków, tramwaj linii 50. Do zatłoczonego tramwaju laduje się bezdomny/zul a jeden z pasażerów pokazując jakiś dokument rzekł: "kontrola biletów się nie skończyła, masz pan bilet? Jeśli nie to nie wsiadasz".
    Gratuluje gościowi pomysłu. Dzięki temu nie jechaliśmy w potwornym smrodzie brudu, uryny i kału.

  • leslaw28

    Oceniono 15 razy 7

    streetworker, czy wy nie chorujecie na udar mozgu?,w Polsce sa to pracownicy uliczni.Bezdomni to wynik zmian spoleczno-ekonomicznych w Polsce po 89 roku, to nowy bezwzgledny kapitalistyczny system.

  • vinogradoff

    Oceniono 7 razy 5

    Najwieksze miasta sa najbardziej atrakcyjne do zycia nie tylko dla Bezdomnych ale i dla kazdego, kto ambitny i chce robic jakas wieksza kariere a glownie dla absolwentow wyzszych uczelni z prowincji, dla specjalistow i nawet dla pan do towarzystwa. Prowincja jest juz skazana na stepowienie gdyz nikt tam nie bedzie chcial zyc a jesli zyja tam jeszcze to dlatego, ze musza i nie maja za bardzo innych mozliwosci. W problemie bezdomnosci jedna z gorszych rzeczy jest zjawisko zwane przez naszych Drogich Braci Rosjan,,, prywykaniem,,, czyli przyzwyczajeniem i akceptacja takiego zycia co uniemozliwia zmiany. Jak wynika z badan Ludzie maja taka zdolnosc, ze moga adoptowac sie w zasadzie do najgorszych, totalnie extremalnie trudnych warunkow zycia gdzie,,, prywykaja,,,i jakos sobie radza. Natomiast do osrodkow dla Bezdomnych i Noclegowni niektorzy nie chca isu dlatego, ze tam obowiazuja zasady podkultury przestepczej a wiec sa narazeni na przemoc, kradzieze, pobicia gdyz rzadzi tam multirecydywa na emeryturze.

  • atosatos1

    Oceniono 4 razy 4

    Mieszkanie socjalne dla bezdomnego? To chyba trzeba między bajki włożyć, co ta pani opowiada.
    A w noclegowniach nocują bezdomni z wszami,świerzbem , grużlicą i innymi chorobami, którymi można bardzo łatwo zarazić się.
    Także bezdomni chorzy psychicznie, krzyczący w nocy, niekiedy grożący nożem innym nocującym.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX