"Cycolino", "debilu" w ośrodku dla cudzoziemców. "To nie mobbing"

04.12.2012 06:00
Ośrodek dla cudzoziemców
w Białymstoku

Ośrodek dla cudzoziemców w Białymstoku (fot. Rafa3 Malko / Agencja Gazeta)

- Cycolino, dziurawcu, debilu - mieli mówić do podwładnych dowódcy w Strzeżonym Ośrodku dla Cudzoziemców w Białymstoku. Jednak zdaniem komendanta o mobbingu nie może być mowy - czytamy w "Gazecie Wyborczej'.
Raport wewnętrznej komisji, która badała relacje między kadrą a podwładnymi w białostockim ośrodku dla cudzoziemców, jest druzgocący. Troje funkcjonariuszy z wydziału kontroli wewnętrznej Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej przez kilka tygodni badało dokumentację ośrodka, przeprowadziło też rozmowy z kilkudziesięcioma służącymi tam strażnikami. Ustalono m.in., że funkcjonariusze byli publicznie poniżani, podważano ich kompetencje, wbrew regulaminom część kadry dowódczej posługiwała się prywatnymi, nieujętymi w ewidencji kluczami do ośrodka; mogli dzięki temu niezauważeni wchodzić do niego nocą i egzaminować wybranych funkcjonariuszy poniżającymi kartkówkami.

Komendant oddziału płk Leszek Czech nie dostrzega jednak cech mobbingu w postępowaniu swoich podwładnych, ale żeby uniknąć zarzutów o stronniczość, powiadomił prokuraturę w Białymstoku o możliwości popełnienia dwóch przestępstw: mobbingu właśnie oraz przestępstw przeciw dokumentom w związku z rzekomym fałszowaniem notatek o zachowaniu osadzonych.

Cały tekst oraz wywiad z komendantem ośrodka w "Gazecie Wyborczej".

Zobacz najnowsze wideo

Komentarze (19)
Zaloguj się
  • hippolitkwas

    Oceniono 97 razy 89

    Nikt z tak ogromnym zaangażowaniem i dziką przyjemnością nie upodli polskiego pracownika, jak jego polski przełożony.
    Zgodnie z nauką kościoła i ojca świetego.

  • canabissativa

    Oceniono 94 razy 88

    ja nawet nie pytam jak traktowani byli ci osadzeni w osrodku cudzoziemcy

  • wysokiej-klasy-specjalista

    Oceniono 28 razy 26

    To jakieś jaja ,,Komendant oddziału płk Leszek Czech nie dostrzega jednak cech mobbingu w postępowaniu swoich podwładnych,, - jeżeli nie dostrzega, znaczy się, że jest ślepy ( i nie pisze tu o chorobach oczu) - a to chyba wystarczająca przesłanka do uznania go niezdolnym do pełnienia służby.

  • talbor73

    Oceniono 18 razy 16

    jednak niektórzy nadają się na odstrzał

  • evasz2

    Oceniono 11 razy 11

    Dlaczego Pan, komendancie, jeszcze nie podał się do dymisji? Jutro może być za późno.

  • jwko

    Oceniono 5 razy 5

    Gdzie kończy się rozum tam zaczynają się służby mundurowe.

  • plusik36

    Oceniono 6 razy 4

    To świadczy o nadmiarze chętnych do pracy. Zawsze tak jest w każdej dziedzinie gdy więcej chętnych niż miejsc do obsadzenia. Kiedyś na początku reformowania (zmniejszania liczebności) w wojsku wyrzucano wszystkich którzy nie mieli matury. Aby dostać się na szeregowego trzeba było mieć maturę. Armia została uzawodowiona stanowiska szeregowych zostawały nieobsadzone. Uruchomiono NSR w dobie braku pracy miano przebierać w chętnych jak w ulęgałkach. Ale po pierwszych latach gdy wyszło że praca ta nie jest perspektywiczna nastąpił wielki odwrót. Spoty reklamowe też nie spowodowały lawiny chętnych. Młodzi nie okazali się desperatami którzy za parę groszy mieli tak na prawdę przekreślić swoje możliwości. Będąc po 30 i mając w CV tylko służbę na stanowisku szeregowego strzelca w armii na pewno do pracy nikt nie weźmie za w miarę normalne pieniądze. Obniżono więc kwalifikacje na najniższe stanowiska wystarczy gimnazjum. Ale jak podawał ostatnio minister dalej jest tylko kilka procent zapełnienia. Straż graniczna to inna bajka tutaj praca jest bardziej stabilna więc i chętnych więcej a to powoduje takie zachowania przełożonych. Inna sprawa to widzimy problem z pozycji kobiet. A te nie zawsze muszą być obiektywne. Może to być tym że kończy się epoka feminizacji stanowisk. Gdy 10 lat temu pierwsze kobiety trafiały do wojska i straży granicznej to były prawie hołubione. Szybkie awanse które obecnie skutkują pracą na stanowiskach niezwiązanymi z bezpośrednim kontaktem najniższymi podwładnymi. Ale to już się kończy gdyż etatów nie przybywa. A panie są zawiedzione brakiem tak naprawdę specjalnego traktowania. Patrząc kolokwialnie to jest przepis który tak na prawdę działa przeciw mężczyznom, a mianowicie nie można naruszać godności czynem słowem i gestem drugiej osoby. Gdy na ten przepis powoła się kobieta to pozwany ma jazdę bez trzymanki. W druga stronę to wygląda to tak: chłopie co ty jaj nie masz? Baba na ciebie leci a ty przylatujesz ze skargą. Dla tego wszelkie tego typu sprawy powinny być oceniane w wyważony sposób. Nie mając dogłębnej sytuacji o warunkach nie dokonujmy autorytatywnych ocen.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje