ONZ walczy ze zmianami klimatycznymi. Eksperci: Nic z tego nie będzie

26.11.2012 14:13
18. konferencja klimatyczna ONZ odbywa się w Katarze

18. konferencja klimatyczna ONZ odbywa się w Katarze (Fot. MOHAMMED DABBOUS REUTERS)

Anomalie pogodowe, takie jak huragan Sandy, to - zdaniem ekologów - skutki ocieplania się klimatu. Aby mu zapobiec ONZ corocznie organizuje konferencję klimatyczną (COP), podczas której podjęte mają zostać globalne działania proekologiczne. Niestety, z powodu sprzeciwu wielkich graczy, m.in. Chin i USA, zazwyczaj obrady kończą się fiaskiem i podobnie będzie w tym roku. Choć eksperci przestrzegają: - Jeżeli chcemy przetrwać jako gatunek i nie płacić ogromnych kosztów związanych z adaptacją do zmian klimatu, porozumienie jest potrzebne.
Nawet niewielki wzrost średniej temperatury na świecie może doprowadzić do dużej zmiany klimatu, co - zdaniem części naukowców - będzie miało katastrofalne konsekwencje. Aby temu zapobiec, ONZ corocznie organizuje szczyty, na których negocjatorzy ze wszystkich państw mają ustalić zobowiązania, które ograniczą zmiany klimatyczne.

W ocenie części ekspertów niebezpieczeństwo jest bardzo poważne. Ich zdaniem, najlepiej dowodzi tego fakt coraz częstszego występowania wielkich anomalii pogodowych - takich jak huragan Sandy. To występowaniu podobnych katastrof mają zapobiec negocjatorzy na konferencji COP18, która właśnie rozpoczęła się w stolicy Kataru.

Podczas zeszłorocznej konferencji ONZ w Durbanie politycy nie zdołali wypracować ostatecznego, wspólnego stanowiska, które zadowoliłoby obserwatorów. Udało się jedynie ustalić, że globalne porozumienie zostanie przyjęte w 2015 roku, a obowiązywać zacznie w 2020. Czy w tym roku można spodziewać się lepszego efektu? Analitycy są sceptyczni.

Czym jest COP?

Najistotniejszym punktem każdego szczytu COP, czyli Konferencji Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych w sprawie Zmian Klimatu, jest kwestia ograniczenia poziomu emisji dwutlenku węgla do atmosfery. To CO2 jest główną przyczyną ocieplania się klimatu, któremu chcą zapobiec uczestnicy szczytu. Niestety, globalne emisje w 2010 i 2011 r. znów osiągnęły rekordowe poziomy.

Głównym celem COP jest ustanowienie globalnego porozumienia, które zobowiązywałoby wszystkie kraje do ograniczania emisji szkodliwych gazów. To jak poszczególne państwa będą realizowały ten cel, jest ich wewnętrzną sprawą. W Unii Europejskiej stawia się m.in. na ograniczanie użycia paliw konwencjonalnych (zwłaszcza węgla), zmniejszanie zużycia energii, promocję odnawialnych źródeł energii, efektywność energetyczną. COP ma zmobilizować polityków do wdrażania takich rozwiązań.

Do tej pory negocjatorom nie udało się ustalić zbyt wiele. Ostatnie konferencje przyniosły mizerne efekty. Rok temu udało się ustalić jedynie, że ostateczne porozumienie zostanie podpisane w 2015 roku, a obowiązywać zacznie pięć lat później. Zdaniem obserwatorów był to bardzo mały krok naprzód.

Co może zmienić COP18?

- Nie bardzo wierzę, że w tym roku padną jakiekolwiek wiążące deklaracje. To raczej będzie plan działań na kolejne trzy lata. Wyznaczone będą jakieś kroki milowe - mówi nam Monika Marks z WWF Polska.

Jakie warunki muszą zatem zostać spełnione, by można było stwierdzić, że konferencja w Doha była udana? - Negocjatorzy muszą wyjechać z Kataru z konkretnym planem dojścia do tego porozumienia - mówi Monika Marks.

Ekspertka wymienia także inne punkty, które powinny zostać zrealizowane podczas COP18. - Państwa muszą przyjąć do wiadomości, że dotychczasowe zobowiązania są zdecydowanie niewystarczające. To, co zadeklarowali do tej pory, nie składa się na ostateczny cel. Trzeba zaostrzyć te zobowiązania - podkreśla ekspertka.

Interesy Polski

Inne podstawowe warunki sukcesu szczytu dotyczą kwestii finansowania zielonych inwestycji oraz ustanowienia drugiego okresu rozliczeniowego Protokołu z Kioto. To właśnie ten drugi punkt szczególnie interesuje polską delegację do Kataru.

Protokół z Kioto to wypracowane w 1997 r. międzynarodowe porozumienie dotyczące przeciwdziałania globalnemu ociepleniu. Na jego mocy kraje, które go ratyfikowały zobowiązały się do zmniejszenia poziomu emisji CO2. Pierwszy okres rozliczeniowy dokumentu kończy się w tym roku. W Katarze powinien zostać ustanowiony kolejny etap.

Z punktu widzenia Polski jest to o tyle istotne, że Protokół z Kioto gwarantował państwom możliwość handlu tzw. jednostkami AAU, czyli uprawnieniami do emisji CO2. Polska ma ich wiele, więc chętnie nadal będzie je sprzedawać. Trzeba jednak zaznaczyć, że ich wartość ostatnio spada, ponieważ jest ich na rynku zbyt wiele.

"Staram się być optymistą"

Jednak wypracowanie zadowalającego wszystkie strony porozumienia raczej się nie uda. Nic nie wskazuje na to, żeby w tym roku negocjacje miały być łatwiejsze. Wielkie światowe gospodarki, takie jak USA, Chiny czy Kanada, które do tej pory nie zgadzały się na globalne zobowiązania, raczej zdania nie zmienią.

- Przez ostatnie lata nie udało się osiągnąć porozumienia. Co miałoby się zmienić teraz - mówi Monika Marks. Jej zdaniem szanse na przekonanie do porozumienia wielkich graczy, takich jak USA czy Chiny są znikome.

Nieco większe oczekiwania wobec COP18 ma prof. Zbigniew Karaczun, ekspert w dziedzinie ochrony środowiska - Staram się być optymistą. Władze coraz częściej zdają sobie sprawę z zagrożenia, jakie niosą ze sobą zmiany klimatu. Naukowcy już jednoznacznie o tym mówią - przekonuje. - Jeżeli chcemy przetrwać jako gatunek, cywilizacja i nie płacić za te 20 czy 30 lat ogromnych kosztów związanych z adaptacją do zmian klimatu, musimy zdać sobie sprawę, że to porozumienie jest potrzebne - przekonuje.

Zobacz także
Komentarze (90)
Zaloguj się
  • tworkowian

    Oceniono 2 razy 0

    I znow wszystkiemu winni EKOTERRORYSCI, Ekolodzy, Zieloni, Greenpeace, Zydzi , Cyklisci i Rowerzysci, Zolci i Czarni oraz Niebiesko-Czarni z Ada Rusowicz. Bez nich wszystko byloby w najlepszym porzadku, lody by nie topnialy i nie byloby zadnego efektu cieplarnianego. Polak wszystko wie najlepiej i jest odporny na wszelaka wiedze a ekologie ma po prostu w d.upie, bo wlasne smieci wywozi do lasu. Dlatego wie ze to wynik tajemnego spisku EKOTERRORYSTOW i ich poplecznikow.

  • zaanawetprzeciw_2.0

    0

    www.youtube.com/watch?v=IM1-DQ2Wo_w

  • ferroetigni

    0

    @threeme
    koleś, ale bzdury wypisujesz. Bilans nigdy nie jest zerowy, możemy tylko powiedzieć, że w jakimś okresie jest constans. Co do ilości CO2 w powietrzu to uczyłeś się chyba o gigantycznych roślinach - skrzypach, paprociach - rosły jak na drożdżach właśnie dzięki dużej ilości CO2 i wyższej temperaturze niż obecnie. Takie warunki na terenie Polski, oznaczałyby 2-3 krotne zbiory w roku. Ekolodzy straszą, bo na naszym strachu zarabiają kolosalne pieniądze. Dwa lata temu Wikileaks upublicznił korespondencję klimatologów, w której zmawiali się jak fałszować dane, by wmówić ludziom, że globalne ocieplenie to skutek działalności człowieka. Nie dajmy się robić w konia, a zresztą: "Lepsze globalne ocieplenie, niż totalne oziębienie".

  • threeme

    0

    Jest jeszcze jedna bardzo ważna kwesta związana z Polskim uzależnieniem od węgla. Nie powie o tym żaden polityk ani tym bardziej żaden górnik. Nasze rezerwy węgla są z roku na rok coraz niższe, węgla kamiennego starczy nam na około 20 lat, lepiej jest z węglem brunatnym, którego teoretycznie mamy na 60 i więcej lat, ale wszystko zależy od tego, czy lokalne społeczności zgodzą się na kopalnie i od tego czy te zasoby będą opłacalne w wydobyciu. Być może, za 20-30 lat okazę się, że mamy bardzo mało węgla a Chiński smok węglowy podbijając ceny skutecznie wyssie nasze wydobycie.

  • blski

    Oceniono 2 razy 0

    Tym ktorzy maja watpliwosci co do konsekwencji skazenia srodowiska przez cywilizacje polecam zapoznanie sie z Wielkim smogiem londyńskim w 1952 w ciagu tych 4 dni zmarlo z tego powodu 4 tys. a w ciagu nastepnych 2 tyg. dodatkowo 8 tys. ludzi. 25 tys. zostalo kalekami. Londynczycy po prostu chcieli sie ogrzac. Ta tragedia spowodowala przeglosowanie w Parlamencie Clean Air Acts. Uboczna konsekwencja bylo to, ze mozna bylo wyczyscic wiele budynkow. Ja sam oniemialem widzac, ze wiele z nich okazalo sie nie byc roznego odcienia szarosci. Caly Londyn jak tez inne miasta okazaly sie byc kolorowe.

  • zeppo1234

    Oceniono 1 raz -1

    wyzysk i chec dominacji w egoistycznym swiecie naprawde wysoko doszla. Wszyscy mysla tylko o sobie i to spowodowalo, ze wlasciwie kazdy z nas jest sam. Pierwszym krokiem aby cos sie tu zmienilo trzeba odczuc ta samotnosc i zaczac dazyc do integracji. Zapraszam na strone zdrowieducha.pl/ . Jesli postawiasz sobie pytanie o sensie zycia, to znajdziesz tam duzo wskazowek na odpowiedz.

  • byrcyn11

    Oceniono 3 razy 1

    Jak na razie to najwięcej szkód zmiana klimatu (nieważne z jakiego powodu) robi na biegunach i w rejonie Karaibów. Więc jeszcze 3-4 takie huragany jak ostatnio w Nowym Jorku, a USA stanie się najzagorzalszym orędownikiem wszystkich ograniczeń w zakresie szeroko pojętej ekologii ;-)

  • fanuel1981

    Oceniono 4 razy 2

    technologie eko ..sa drogie bo w porównaniu z technologiami opartymi na weglowodorach sa niszowe..szanowni forumowicze widza podstep uu "eko oszustów"aa zapominaja o najpotezniejszych korporacjach swiata(firmach wydobywczych)..korporacjach ,które blokuja rozwój eko technologi,na przerózne sposoby..wykupujac chociazby najlepsze(tansze) patenty. Samo miejsce zorganizowania tej konferencji to jakis kiepski zart..Kartar..potetat ropy i gazu..jasny przekaz zeby Ci dla których ziemia jest matka..a nie dziwka pocałowali sie w dupe..

  • abies

    Oceniono 5 razy 3

    W średniowieczu, jak była katastrofa/klęska żywiołowa, tłumaczono to gniewem boską spowodowaną przez ludzi, którzy grzeszą
    Teraz, jak są huragany i powodzie, tłumaczone to jest gniewem natury spowodowanym przez ludzi, którzy zanieczyszczają.

    Wtedy było to poparte mądrością kleru, którego przetrwanie zależały od tego czy ludzie w to wierzą.
    Teraz jest to popierane mądrością klimatologów, których posady zależą od tego, czy ludzie w to wierzą.

    Gdy wtedy się kwestionowało, w najlepszym przypadku tłumaczyli ci że jesteś za głupi, żeby zrozumieć prawdy objawione bez studiów w seminarium, w gorszym przypadku ogłaszano heretykiem (i czasem palono).
    Gdy dziś się to kwestionuje, w najlepszym przypadku tłumaczą ci, że nie jesteś w stanie zrozumieć danych klimatycznych bez studiów, w gorszym przypadku jesteś 'climat change denialist' (i czasem będą bojkotować produkty twojej firmy)'

    Zielony to nowy czarny.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje