Eksplozja w autobusie w Tel Awiwie. Hamas: Zaatakowaliśmy w centrum syjonistycznego reżimu

21.11.2012 11:18
Autobus w Tel Awiwie zniszczony po wybuchu bomby. Do zamachu przyznał się palestyński Hamas

Autobus w Tel Awiwie zniszczony po wybuchu bomby. Do zamachu przyznał się palestyński Hamas (Fot. NIR ELIAS REUTERS)

W autobusie w Tel Awiwie doszło do eksplozji - podała izraelska telewizja. Kilkanaście osób zostało rannych, nikt nie zginął. Po ataku radykalna palestyńska organizacja Hamas wyraziła radość z "uderzenia w serce syjonistycznego reżimu" Izraela.
Do wybuchu doszło w autobusie na jednej z najruchliwszych arterii miasta - ulicy Shaula HaMelecha (króla Saula) w Tel Awiwie, w pobliżu Muzeum Sztuki, naprzeciwko budynków sił zbrojnych. Rzecznik izraelskiego premiera Beniamina Netanjahu oświadczył, że wybuch był atakiem terrorystycznym. Do zamachu przyznał się palestyński Hamas.

Izraelska telewizja pokazała zdjęcia wypełnionego dymem autobusu, z którego powypadały szyby. Izraelski kierowca, który widział wybuch, powiedział, że autobus jest wewnątrz "całkiem zwęglony". Inny świadek powiedział, że w autobusie było kilka osób, gdy bomba eksplodowała, ale siła wybuchu powaliła ludzi stojących wokół pojazdu.

Kilkanaście osób rannych

Poszkodowanych zostało 17 osób. Trzy zostały poważnie ranne - poinformował rzecznik służb ratunkowych Zaki Heller. Wszyscy poszkodowani zostali już zabrani do szpitali. Nie było ofiar śmiertelnych. Policja odgrodziła teren, na którym doszło do eksplozji. Szkoły w Tel Awiwie nie pozwoliły swoim uczniom na opuszczenie budynków po wybuchu - podaje "Haaretz".

Wicemarszałek Knessetu oświadczył, że "czas na powściągliwe zachowanie dobiegł końca, pora ogłosić wojnę". - Był to atak terrorystyczny - wtórował rzecznik premiera Benjamina Netanjahu, Ofir Gendelman. Na Twitterze poinformował też, że policja poszukuje osoby, która podłożyła ładunek wybuchowy. Gendelman potwierdził, że nie był to zamach samobójczy.

Radio "Voice of Israel" podaje, że zamachowiec podłożył w autobusie torbę z ładunkiem wybuchowymi i uciekł. Z kolei "Haarec" informuje, że w związku z zamachem poszukiwane są dwie osoby. Izraelskie media twierdzą, że zatrzymano jedną osobę odpowiedzialną za atak.

Poprzedni tego rodzaju zamach miał miejsce w Tel Awiwie w 2006 roku. Palestyński zamachowiec-samobójca zabił 11 osób przy stoisku z kanapkami obok dawnego dworca autobusowego.

Gaza się cieszy: "Bóg jest wielki"

Po podaniu wiadomości o zamachu w Tel Awiwie w Strefie Gazy wybuchła radość, a ludzie zaczęli strzelać w powietrze na wiwat. O zamachu informowano przez głośniki umieszczone koło meczetu. - Bóg jest wielki, Bóg jest wielki, zamach w samym centrum syjonistycznego reżimu - mówiono z głośników.

Palestyński Hamas cieszy się z eksplozji i twierdzi, że był to odwet za izraelski ostrzał posterunku policji w Gazie - podały izraelskie media. Kontrolowana przez Hamas telewizja Al-Aksa oświadczyła, że "Hamas wita męczeńską operację i podkreśla, że jest ona naturalną odpowiedzią na masakrę palestyńskich cywili" - podaje BBC.

Zaostrzył się konflikt izraelsko-palestyński

W odpowiedzi siły izraelskie zbombardowały pozycje Hamasu w Strefie Gazy. Około 12.30 dziennikarze BBC donieśli z Gazy, że słyszeli kilka głośnych eksplozji. Napięcie pomiędzy Izraelem a Autonomią Palestyńską wzrosło w środę w ubiegłym tygodniu. Wtedy to izraelskie wojsko rozpoczęło operację wojskową w Strefie Gazy przeciwko palestyńskim grupom zbrojnym. Wcześniej rządzący Strefą Gazy Hamas wielokrotnie ostrzeliwał rakietami izraelskie miasta, zwłaszcza na południu kraju.

Środa jest już siódmym dniem izraelskiej operacji wojskowej Według palestyńskich źródeł zginęło w Gazie 140 osób. Od początku ofensywy od palestyńskich pocisków śmierć w Izraelu poniosło pięć osób.

Zobacz także
Najczęściej czytane

Najnowsze informacje