Specjalny dodatek do "Rz". Cała prawda o "trotylu"?

17.11.2012 10:16
Dodatek specjalny do

Dodatek specjalny do "Rz" (Fot. Za "Rzeczpospolitą")

- Opinia publiczna powinna poznać wszystkie okoliczności tej sprawy - deklaruje Grzegorz Hajdarowicz w tekście "Cała prawda o Trotylu". To szczegółowe oświadczenie właściciela Presspubliki otwiera specjalny czterostronicowy dodatek do dzisiejszej "Rzeczpospolitej". W nim jeszcze "Tak było...", czyli rekonstrukcja prac na tekstem Gmyza i duży materiał określający uprawnienia wydawcy i redaktora naczelnego.
"Z uwagą i pokorą obserwuję rozwój sytuacji zapoczątkowany feralną publikacją w "Rzeczpospolitej" autorstwa Cezarego Gmyza. Uważam, że opinia publiczna powinna poznać wszystkie okoliczności tej sprawy" - tą deklarację Grzegorz Hajdarowicz, otwiera specjalny czterostronicowy dodatek do "Rz" zatytułowany "Rzecz o mediach".

W tej sposób właściciel Presspubliki chce zapewne podsumować medialne spekulacje o tym, co i kiedy działo się z tekstem "Trotyl na wraku Tupolewa". Dodatek to też bezpośrednia odpowiedź Tomaszowi Wróblewskiemu, byłemu redaktorowi naczelnemu "Rz". Tydzień temu Wróblewski opublikował na YouTube dwudziestominutowe wystąpienie pod znaczącym tytułem "Mniejsza o Trotyl".

"To się dla Rzepy źle skończy"

Na Twitterze od razu pojawiły się komentarze do dodatku "Rz". Jego treść krytycznie ocenił m.in. Michał Majewski, dziennikarz dziennika w latach 1994-2005.



Dodatek skrytykowała też znana prawicowa blogerka:



"Współodpowiedzialność prawna i finansowa wydawcy"

W dodatku Hajdarowicza nie ma co szukać przełomowych informacji dot. publikacji tekstu Gmyza. O tym Grzegorz Hajdarowicz mówił już obszernych wywiadach m.in. dla TVP i tygodnika "Wprost". Za to w "Rzeczy o mediach" Hajdarowicz deklaruje, że z "z każdego potknięcia stara się wyciągnąć wnioski".

Dlatego sięga po dziennikarskie credo Dariusza Fikusa, do którego, jak pisze, dodał nowe kwestie. Kluczowy, w kontekście tekstu Gmyza, wydaje się punkt siódmy, wg którego " w przypadku pojawiających się wątpliwości co do rzetelności przygotowanego materiału wydawca ma prawo zażądać ujawnienia źródeł redaktorowi naczelnemu, gwarantując ich poufność wobec świata zewnętrznego". Wszystko dlatego, że to wydawca ponosi "współodpowiedzialność prawną i finansową za błędy dziennikarzy".

Tak było...?

W dodatku specjalnym czytelnicy "Rz" znajdą też szczegółową rekonstrukcję pracy nad tekstem "Trotyl na wraku Tupolewa". I tu nowych informacji brak. Ciekawe, że w tym drobiazgowym wypisie nie ma ani słowa o szeroko komentowanym nocnym spotkaniu Hajdarowicza z rzecznikiem rządu Pawłem Grasiem. Podkreśla w nim za to niekonsekwencje zachowania i nierzetelność pracy odwołanego naczelnego.

Podobnie jak Wróblewski w swoim internetowym oświadczeniu, Hajdarowicz w dodatku odwołuje się też do największych skandali medialnych, wywołanych przez niesprawdzone informacje, lub oszustwo dziennikarzy. Właściciel Presspubliki szczegółowo opisuje m.in. problemy BBC po pomówieniach konserwatywnego polityka Alistaira McAlpine'a.

Zobacz także
Komentarze (184)
Zaloguj się
  • puszka-3

    Oceniono 286 razy 202

    RZECZPOSPOLITA która była poważną gazetą została sprowadzona tą niesprawdzona i nie przemyślaną publikacją do roli brukowca goniącego za tanią sensacją.
    Oni już się nie podniosą.

  • zgw

    Oceniono 185 razy 167

    sprawa jest jasna, bo do 4 władzy pretendują ludziki o bardzo małych rozumkach, a gdy wychodzi na jaw brak podstawowej wiedzy ogólnej zaczynają się sami nawzajem obrzucać błotem

  • amorvertical

    Oceniono 169 razy 129

    Problemem Hajdarowicza jest umiejscowienie Rzepy na rynku. Chciał być gdzieś w Centrum, ale przy obecnej postępującej polaryzacji zepchnęli go mocno na prawo w okolice Naszego Dziennika i Rydzyka. Miejsce po lewej jest już zajęte przez GW. Ale czy ktoś obecnie w ogóle chce być w Centrum, czytać taką gazetę? Mocno wątpię. Przepaść została wykopana i przy takiej miernocie klasy politycznej w Polsce i zacietrzewieniu na wiele lat tak już pozostanie. Wszyscy chcą pogłębiać ten podział myśląc że przeciągną na swoją stronę. Może nowe pokolenie zmarginalizuje i osamotni te skrzydła i zacznie budować jakieś centrum osieracając ekstrema.
    A co do samego postępowania właściciela. To jego kasa i jego gazeta. Może zatrudniać i wyrzucać kogo chce. Te oburzenia dziennikarskie to taka kłótnia w rodzinie i ludzi to guzik obchodzi. Czy pisowcy tak walczyli o bezstronność mając władzę w TVP? Rżnęli lewicę do kości.
    Polacy cały czas porównujemy się do cywilizowanych państw jak Francja, Niemcy czy USA. A my, proste kmiotki jesteśmy, dopiero co oderwani od pługa, słoma z butów wystaje, lukier cywilizacyjny jeszcze cieniutki i nie mamy we krwi dogadywania się ale sięganie po szablę czy raczej kosę. Bo cytując klasyka "Sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie."

  • i-tyle

    Oceniono 121 razy 97

    cóż, naturalna kolej rzeczy. Dali się podpuścić i za to zapłacą. Ja tam po Rz płakał nie będę. Niegłupia była gazeta, ale wszystko musi minąć. Szkoda, że w takim stylu, ale zawsze będzie nauka na przyszłość dla innych. To też ma jakąś wartość, bo normalności trzeba się ciężko uczyć. Tym ciężej im ogół głupszy.

  • seboc

    Oceniono 65 razy 55

    Jakość mediów i życia publicznego w Polsce osiągnęła niespotykany nigdzie indziej na świecie niski poziom.
    Czołowymi postaciami zostały zwykłe wieśniaki i inne głupki. Bekanie i pierdzenie przy stole to wysoka kultura.
    Dno.

  • wj_2000

    Oceniono 34 razy 24

    Zadeklaruję się najpierw, żem lewica, bezbożnik i antychryst. Jest dla mnie oczywiste - tak ze zgromadzonych materiałów, czyli odczytów rejestratorów jak i obserwacji miejsca katastrofy przez członków Komisji d/s Wypadków Lotniczych bezpośrednio po katastrofie - iż była to katastrofa o jasnym przebiegu.

    Ale chciałbym dziennikarza Gmyza TROCHĘ bronić.

    Przecież to PROKURATURA, przystępując do badania materiałów wybuchowych 30 miesięcy po katastrofie robi SABOTAŻ przeciwko Państwu i spokojowi społecznemu. DEZAWUUJE ustalenia Komisji mówiące, że wybuchu nie było.
    Co więcej, robi badania i informuje o nich w idiotyczny sposób: Przyrząd (służący do wykrywania takich materiałów) dał SYGNAŁ POZYTYWNY. Jednak, dodają, to nie jest przyrząd doskonały, CZASAMI daje też sygnał pozytywny z niewinnego powodu. Jak jest naprawdę - powiemy za pół roku!!!!!!!!!

    No, zesz kurna. Gdyby Gmyz tak opisał wyniki działania Prokuratury, włos nie spadł by mu z głowy. Ale histeria w kraju była by PODOBNA. Przecież każdy zna powiedzenia "nie ma dymu bez ognia". Zaczęli szukać - muszą miec przesłanki. Co gorsza - pojechali i choc teoretycznie mogło sygnału nie być, co by wykluczyło ten trotyl, to jednak NIE WYKLUCZYŁO.

    Nie jest to faktycznie dowód na trotyl, ale NIEZWYKLE SILNA POSZLAKA, iż on tam jest!

    W dyskursie publicznym silne poszlaki powodują skutki takie same jak dowody. I jest to racjonalne! Bo silna poszlaka najczęściej się potwierdza, więc warto się martwić JUŻ co robić gdy potwierdzi się ona do końca. Jest też wspaniałym argumentem do ataku politycznego.

    POMSTUJCIE na Prokuraturę, nie na Gmyza. On trochę przesadził. Wykazał tym samym (chyba) co by chętnie zobaczył jako wynik dochodzenia (zamach), bo zamiast podkreślać cień nadzieji że się trotyl nie potwierdzi, on "poszedł na całość".

    Dlatego nie mam dla niego cienia sympatii, ale BŁAGAM. Zacznijcie stawiać pytania Prokuraturze. Bo tam jest jakieś bagno, nie wiem czy to jacyś prokuratorzy "pisuary", czy AGENCI obcego mocarstwa, czy pożyteczni idioci, czy ZWYCZAJNI IDIOCI, czego zresztą obawiam się najbardziej.

  • littoral

    Oceniono 23 razy 15

    Nie czytałem dodatku "Rz", co więcej, nie mam zamiaru czytać. Od dawna nie lubię się bawić w piaskownicy. Ale ...

    ... mimo to wypowiedzieć się mogę, bo: widzę na zdjęciu dodatku wielki napis: Cała prawda o "trotylu". I to mi wystarczy. To od progu porażka autora/autorów.

    Niekorzystnie brzmi zapewnianie o "całej prawdzie" ze strony wydawcy, który jest stroną trotylowego konfliktu. Gdyby - teoretycznie - "całą prawdę" przedstawił Sąd Najwyższy, podpierając wyrok dokumentacją z możliwie najbardziej wiarygodnych źródeł - to jeszcze, jeszcze... Ale dodatek napisany za pieniądze wydawcy, który (jak informują media) pomija w nim np. fakt nocnego spotkania się tego wydawcy z rzecznikiem rządu - to nie jest "cała prawda", ale wyłącznie pana Hajdarowicza i piór, które dodatek napisały na jego zamówienie.

    Za chwilę podobny dodatek z "całą prawdą" może wydać Cezary Gmyz, (jeśli mu to ktoś zasponsoruje), za chwilę Tomasz Wróblewski... I tak będziemy sobie biegać z "całą prawdą" w dowolnych odsłonach.

    Pan Hajdarowicz jest w gorącej wodzie kąpany. Bo skoro już doszło do "afery", najlepiej było pożegnać się z autorem tekstu (nie przedstawił redaktorowi naczelnemu [obowiązek wynikający z prawa prasowego] wiarygodnych dowodów, że był "trotyl na pokładzie tupolewa", pożegnać się z redaktorem naczelnym [nie umiał uwiarygodnić wobec wydawcy, że takie dowody od red. Gmyza otrzymał), nie ruszać pozostałych członków kierownictwa redakcji (za całość odpowiada autor i redaktor naczelny, oni "lecą", z reszty sobie wrogów nie robić...), oświadczyć, że na tym "Rz" sprawę kończy, a sprawę trotylu niech wyjaśnia prokuratura i eksperci przez nią wskazani, co "Rz" dokładnie zrelacjonuje.

    I zamilknąć !!!

    Krótkie, spokojne, stanowcze rozegranie tematu przez wydawcę, bez potoku słów i chaotycznych ruchów, byłoby najlepszym sposobem na przepchnięcie "Rz" i swego imienia przez ucho igielne. Hajdarowicz miał okazję pokazać, że stoi ponad "całym tym zgiełkiem", zdarzyło się potknięcie, sprawcy zostali odsunięci, karawana jedzie dalej. Piasek by opadł, a wszyscy zapamiętaliby Hajdarowicza jako sprawnego kapitana.

    A tak wkopuje się on coraz głębiej w piaskownicę i dopiero teraz grzebie w nim "Rz". Nikt nie będzie już pamiętać o +całej prawdzie o "trotylu"+, tylko zapamięta ogólnik, że "Rz" zrobiła zadymę, zadyma trwa, wydawca szaleje, końca nie ma...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje