Hamas zaatakował Jerozolimę rakietami wystrzelonymi z Gazy. Izrael mobilizuje wojsko

16.11.2012 16:00
Jerozolima: kobieta biegnie do schronu po tym, jak usłyszała syreny ostrzegające przed atakiem rakietowym

Jerozolima: kobieta biegnie do schronu po tym, jak usłyszała syreny ostrzegające przed atakiem rakietowym (Fot. BAZ RATNER REUTERS)

Jerozolima została zaatakowana wystrzelonymi ze Strefy Gazy rakietami. Do agresji przyznało się zbrojne skrzydło Hamasu. W mieście ogłoszono alarm. Natomiast w izraelskich nalotach na Strefę Gazy tylko dziś zginęło pięcioro Palestyńczyków - podały służby zdrowia Hamasu. Izrael tymczasem chce zmobilizować 75 tys. rezerwistów.
Zbrojne skrzydło Hamasu przyznało się wystrzelenia ze Strefy Gazy trzech rakiet w kierunku Jerozolimy. W świętym mieście rozległy się syreny alarmowe. Tuż po godzinie 16 podano, że rakieta uderzyła w tereny w pobliżu Jerozolimy, ale nie w samo miasto. Inne media podają, że rakieta uderzyła w niezamieszkaną dzielnicę. Potem media podały, że nastąpiło kilka eksplozji. Na razie brak doniesień o ofiarach.

Piątek: 5 ofiar w Strefie Gazy

Zmarło dwoje Palestyńczyków rannych na skutek porannego nalotu izraelskiego na północną część Strefy Gazy - powiedział AFP tuż po alarmie w Jerozolimie rzecznik palestyńskich służb kryzysowych Adham Abu Selmija.

Palestyńskie służby medyczne informowały wcześniej, że w porannych nalotach na miasto Gaza zginęły dwie osoby, w tym dziecko.

Premier Egiptu Hiszam Mohammed Kandil, który przyjechał rano na kilka godzin do Strefy Gazy, by zademonstrować poparcie dla Palestyńczyków, wraz z premierem z ramienia Hamasu Ismailem Hanije odwiedził szpital Al-Szifa w Gazie i widział tę młodą ofiarę konfliktu.

Wcześniej komitet kryzysowy ministerstwa zdrowia rządu Hamasu poinformował w oświadczeniu, że jeden Palestyńczyk został zabity, a drugi ranny podczas nalotu na Chan Junis (południe Strefy Gazy).

Barak chce zmobilizować 75 tys. rezerwistów

Minister obrony Izraela Ehud Barak zabiegał dziś o zgodę rządu na mobilizację do 75 tys. rezerwistów, którzy mieliby wziąć udział w operacji w Strefie Gazy - poinformowały źródła polityczne, na które powołuje się Reuters. Źródła te wypowiadały się po doniesieniach o tym, że palestyńskie pociski zostały wystrzelone w piątek na Tel Awiw i Jerozolimę.

W czwartek władze izraelskie wyraziły zgodę na mobilizację 30 tysięcy żołnierzy rezerwy do udziału w operacji "Filar Obrony" przeciwko zbrojnym ugrupowaniom w Strefie Gazy. Armia izraelska rozpoczęła dziś mobilizację pierwszych 16 tysięcy rezerwistów. To przygotowanie do możliwej operacji lądowej - podał portal Ynet.news.

Armia poinformowała w piątek wieczorem o zamknięciu trzech dróg w pobliżu Strefy Gazy, co, jak pisze Retuers, może oznaczać koncentrowanie sił w tym rejonie.

Zaostrzenie konfliktu

Konflikt palestyńsko-izraelski uległ w tym tygodniu gwałtownemu zaostrzeniu. Zabicie przez izraelskie siły lotnicze w ub. środę jednego z dowódców wojskowych rządzącego Strefą Gazy radykalnego Hamasu, spowodowało eskalację napięcia i falę wzajemnych ataków. Palestyńczycy przeprowadzają ataki rakietowe na terytorium Izraela. Izrael atakuje Strefę Gazy z morza i powietrza. Wczoraj wystrzelono m.in. dwie rakiety na Tel Awiw.

Bilans ofiar śmiertelnych obecnej fazy konfliktu to 21 Palestyńczyków i troje Izraelczyków.

Merkel: Przerwijcie ostrzał

Do obu stron konfliktu apelują międzynarodowi przywódcy. Niemiecka kanclerz wzywa Hamas, by natychmiast zaprzestał ataków rakietowych na Izrael. - Nie ma żadnego usprawiedliwienia dla ataków rakietowych na Izrael, które przysparzają ludności cywilnej ogromnych cierpień - powiedział rzecznik niemieckiego rządu Georg Streiter. Dodał, że Izrael "ma prawo i obowiązek chronić swoich obywateli w odpowiedni sposób"

Z kolei Wielka Brytania ostrzega przed ofensywą izraelskich sił lądowych w Strefie Gazy. - Rząd Izraela musi sobie uświadomić, że takie działania w przeszłości spowodowały ogromną utratę poparcia i sympatii (dla Izraela) na całym świecie - powiedział Hague w Londynie. Hague i premier David Cameron widzą w Hamasie główną siłę odpowiedzialną za eskalację przemocy.

W pełni identyfikujemy się ze stanowiskiem unijnej dyplomacji, które wskazuje, że Izrael ma prawo do obrony - oświadczył z kolei wiceszef naszego MSZ Jerzy Pomianowski. Podkreślił przy tym, że Izrael musi używać siły precyzyjnie i unikać ofiar wśród cywilów.

Zobacz także
Najczęściej czytane

Najnowsze informacje