Radiosłuchacz inżynier zagiął Gmyza: "Dobrze, ale jakie było stężenie?"

15.11.2012 07:23
Cezary Gmyz stracił pracę w dzienniku po tym, jak napisał, że na wraku Tu-154 znaleziono ślady materiałów wybuchowych

Cezary Gmyz stracił pracę w dzienniku po tym, jak napisał, że na wraku Tu-154 znaleziono ślady materiałów wybuchowych (Fot. Przemek Wierzchowski / Agencja Gazeta)

Późnym wieczorem w Radiu TOK FM gościł Cezary Gmyz. Były telefony z pytaniami od słuchaczy. - Sprawa jest poważna, nie można jej potraktować w sposób zdawkowy. Nigdzie nie znalazłem stężenia tego domniemanego trotylu. Szukałem w internecie i nigdzie nie znalazłem... - tak rozmowę zaczął jeden z nich, dr inż. Grzegorz Szewczyk.


Na pytanie Szewczyka Gmyz odpowiedział: - Z informacji, które ja dostałem, stężenie było różne, od ilości mniej niż śladowych - jak mówi jeden z moich informatorów - poprzez ilości śladowe, aż do informacji, że... Tu słuchacz wtrącił: - Zaraz, czy to były ppm-y, czy to były dziesiątki ppm-ów czy setki? - Wie pan, ja nie operuję w tych kategoriach... - zagubił się Gmyz. - Ppm-y to parts per million - uściślił słuchacz. - Muszę powiedzieć, że mnie pan tutaj zagiął - przyznał Gmyz.

- I tu dochodzimy do zasadniczej rzeczy. Ja rozumiem, pan i pan prowadzący jesteście humanistami, ale jest też podejście techniczne (...). Od trzydziestu lat zajmuję się analizą instrumentalną wszystkich związków, w tym również związków wysokoenergetycznych. (...) Ja się na tym znam. Analiza instrumentalna jest zawsze analizą "about", niedokładną. Końcowa analiza to analiza laboratoryjna - mówił dr Szewczyk. I dodał, że na konferencji prokurator Szeląg nie mógł wykluczyć, że na wraku były związki wysokoenergetyczne, bo nie było jeszcze właśnie analizy laboratoryjnej.

- W dodatku wiele związków ma wspólne półprodukty. To znaczy, że mogą się rozpadać do wspólnych półproduktów. Są też inne produkty rozpadu trotylu po wybuchu i inne w wyniku rozpadu naturalnego. I nikt nie powiedział, czy to, co zaobserwowano, to są produkty rozpadu po wybuchu, czy naturalnego - podkreślał słuchacz. - Nie możemy tego rozpatrywać bez osadzenia w warunkach technicznych. Nie wolno tego robić! - zakończył Szewczyk.

Co na to Cezary Gmyz? - Usłyszałem szereg rzeczy bardzo mądrych - stwierdził. - Ale jeśli ja bym moim czytelnikom opowiadał o ppm-ach i używał takiego języka, to musiałbym się przenieść do jakiegoś pisma naukowego. Staram się przekładać wszystko na język zrozumiały czytelnikom - powiedział dziennikarz.

Posłuchaj całej rozmowy:



Zobacz także
Komentarze (863)
Zaloguj się
  • atomasz

    0

    ppm - na poziomie gimnazjum

  • infectious

    0

    jak mam posluchac calej rozmowy jak nie widze linka?

  • gazeta_czy_gazetka

    Oceniono 1 raz -1

    Z ostatniej chwili:

    W bazie danych nauka-polska.pl, zawierajej biogramy 121 000 polskich naukowców, jest dwóch doktorów o imieniu i nazwisku Grzegorz Szewczyk - biofizyk z UJ i leśnik z Akademii Rolniczej w Krakowie. Żaden z nich nie ma tytułu dr inż. Polska Łubianka nawet porządnie mistyfikować nie potrafi, niechlujstwo całkiem jak z tym światłomierzem na szyi Putina.

    Kłopot w tym, że dr inż. Grzegorz Szewczyk, rzekomy fachman od analizy instrumentalnej który zadzwonił do TOK FM, jest akurat tak samo wiarygodny jak “emerytowany pilot wojskowy Nikołaj Łosiew” który na potrzeby Gaz Wyb widział 20 minut po katastrofie smolenskiej nie tylko kokpit Tupolewa, ale i pięć ciał w tym kokpicie, zaś natychmiast po udzieleniu wywiadu rozwiał się w niebyt, tak samo jak kokpit zresztą, i dotychczas nie powrócił.

    wyborcza.pl/1,76842,7851954,Piaty_glos_w_kokpicie__dyrektor_Kazana_.html



    Dlaczego? Dlatego, że detektory do użytku polowego, oparte na wykorzystaniu spektroskopii ruchliwości jonów (IMS) i spektroskopii Ramana, jakich użyli ostatnio polscy eksperci w Smoleńsku, podają odczyt jakościowo, a nie ilościowo. Identyfikują substancję, a nie mierzą jej stężenia. Od tego są inne instrumenty, już w laboratorium.

    więcej: wtemaciemaci.salon24.pl/464166,doktor-inzynier-losiew-i-presume

  • aquarius62

    Oceniono 1 raz 1

    Panie Gmyz, to dodrze z pana strony, że pisze pan językiem zrozumiałym dla czytelników ;) Tyle że gdybym ja miała takiego newsa zaserwować, to najpierw poprosiłabym o opinię kogoś mądrzejszego i bardziej kompetentnego w danym temacie, a potem napisałabym artykuł. Ale czego od pana wymagać - pan jak cały PiS i Rydzyk wiecie swoje i zgodnie z maksymą waszego guru - "nas nie przekonają ze białe jest białe a czarne jest czarne".

  • kuciapka1938

    Oceniono 1 raz 1

    Po pierwsze zbłaźnił sie dokumentnie bo powiwdział "jakiejś bi pi emy bipiem Idiota jakich mało Byle użytkownik piecyka gazowego czy pieca centralnego ogrzewania Jak kupi wykrywacz CO to on nie jest wyskalowany w procentach Stężenia nie pokazuje w procentach ile jest tlenku wegla czyli CO Tylko w "pipiemach" bo niewielkie stężenia jaest zabójcze więc mierzy i podaje miernik w milionowych częściach
    Tak było w przypadku pomiarów w Smoleńsku Podano stężenia nie w BIPIEMACH jak mówił Gmyz przekrecając zupełnie nowe pojęcie Inzynier przypomniał o super ważnej sprawie A mianowicie czy to co zostało stwierdzone w Smoleńsku to nikłe steżenie mat wybuch lub jego komponentów Czy to były produkty po wybuchu To już dla Gmyza było nieistotne Istotne było przeświadczenie że zatrzęsie Polską Ja nawet nie mam pretensji do tego człowieka z powodu jego preferencji politycznych Ale chodzi o prawdziwe, prawidłowe informowanie któremu służy Gmyz i inni jak doopa sraniu A nie wymyślaniu że on to upraszcza (jednocześnie przeinacza) bo tego "zwykły odbiorca nie pojmie To jest kondycja mediów My wiemy wszystko i lepiej bo nam dał taka moc...... No kto im dał taka moc, takie wykształcenie że oni wiedzą lepiej od fachowców A jak się znajdzie jakiś Binięda który gada głup[oty to nie tylko nie sprawdzaja czy on w przypływie głupoty gada Ale jest wiarygodny bo pod ich teze gada Jest to tak modne w mediach że aż żal doopę ściska Podaje się informację dla tłuszczy jak przed wiekami Nie biorąc pod uwagę że wykształcenie ludzi jest zajebiste a dostęp niwykształconego do naukowych udokumentowanych źródeł jest nieograniczona Część "mocherów" nie kozysta z żadnej wiedzy poza wiedzą z Radio Maryja I to jest wiedza dla nich objawiona Ale to mały procent społeczeństwa

  • rechts

    Oceniono 2 razy 2

    wiadomości Gmyza sa jak scena z "Rozmów kontrolowanych"

    – Złapali Bujaka.
    – Eee, kogoś ważniejszego.
    – Boże Święty!
    – Ojca Świętego złapali.
    – Słyszała pani? Jaruzelski porwał papieża.
    – Nie. Kiedy?
    – Dzisiaj z samego rana!
    – Reagana aresztowali?!

  • toni209

    Oceniono 1 raz 1

    Na teatrologii też się nie zna. Pomylił mu się dramat z farsą.

  • topiramax

    Oceniono 1 raz 1

    Stężenie wiadomo zasadnicza rzecz. A jakie stężenie stwierdzono u autora Gmyza? Na razie to mozemy mówić w tej sprawie o stężeniu pośmiertnym;(

  • elzbietawypych

    Oceniono 6 razy -4

    Gdzie niby zagiął? Dziennikarz jest od pisania o sprawach, a nie o szczegółach itp duperelach. elzbietawypych.blog.onet.pl

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje