Niemiecka prasa: Tusk nie może wrócić z Brukseli jako poklepywany po plecach przegrany

14.11.2012 13:45
Angela Merkel i Donald Tusk

Angela Merkel i Donald Tusk (Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta)

"Spór o budżet UE kładzie się cieniem na szczycie w Berlinie" - tak "Badische Zeitung" zapowiada polsko-niemieckie konsultacje międzyrządowe. "Warszawa chce większego udziału w procedurze współdecydowania w UE - pisze gazeta. W kontekście Polski niemiecka prasa pisze też o rozbudowie nadgranicznych linii kolejowych i cytuje apel Eriki Steinbach do Tuska.
"Badische Zeitung" wskazuje na wizyty, jakie kanclerz Angela Merkel składa w tym tygodniu. W poniedziałek (12.11.2012) była w Portugalii, gdzie odbyły się demonstracje przeciwko jej "dyktatowi oszczędności", a w piątek pojedzie w Rosji, gdzie przedmiotem rozmów będą prawa człowieka i obywatela.

"Wizyta polskiego premiera Donalda Tuska w środę w Berlinie akurat dobrze się składa. Tusk i Merkel przyjaźnią się, a relacje między obydwoma krajami uchodzą za niczym niezakłócone. Konsultacje międzyrządowe mogą więc stać się dla nich źródłem siły. Lecz pozory mylą" - pisze gazeta.

"Tusk nie ma wyboru, jak tylko zająć miejsce przy kierowcy - Merkel"

Dziennik cytuje niemcoznawcę z Instytutu Spraw Publicznych w Warszawie Agnieszkę Ładę, która wskazuje na brak wspólnej strategii obu partnerów. Innymi słowy: motor lokomotywy pracuje wolniej, ale pasażerowie pociągu nie wiedzą, dlaczego i do jakiego celu pociąg jedzie. Do tego dochodzi jeszcze w Polsce rośnie niezadowolenie z tego, że Merkel ciągle siedzi u steru, "podczas gdy Tusk nie ma wyboru, jak tylko zająć miejsce przy kierowcy i uprzedzać o czerwonym świetle".

Agnieszka Łada wyjaśnia, że Polska potrzebuje sygnału z Niemiec, że się liczy jako ważny partner. "Istnieją wyraźne obawy, że Polska w efekcie będzie pożytecznym idiotą kanclerz Merkel" - cytuje ją niemiecka gazeta.

"Tusk nie może sobie pozwolić na powrót z Brukseli jako przegrany"

W czasie środowych konsultacji międzyrządowych jednym z centralnych tematów obrad będzie budżet UE. Tydzień później szczyt w Brukseli ma podjąć decyzje w sprawie budżetu, co wisi jednakże na włosku. Niepowodzenie tego spotkania jest zaprogramowane. Krytycy już na wszelki wypadek przypisują winę za to Brytyjczykowi Davidowi Cameronowi. Jednak także Polska podobno negocjuje maksymalnie twardo. Czy w takiej sytuacji kanclerz zasygnalizuje Tuskowi partnerstwo, którego Polacy z utęsknieniem oczekują?", zastanawia się dziennik. Polska analityk wypowiada się na łamach Gazety Wyborczej, że "to będą trudne konsultacje" i jednocześnie wskazuje, że Polska i Niemcy mają wspólne interesy i oba kraje pragną kompromisu.

"Lecz trudno go będzie znaleźć", uważa dziennik. "Tusk nie może sobie pozwolić na powrót z Brukseli jako przegrany, jako ktoś, kogo wszyscy klepali jedynie po plecach. Czy wyjściem jest dyplomacja czekowa, którą preferował Helmut Kohl: wyjmował w trudnych sytuacjach portfel, aby rozwiązać problem? Dla Angeli Merkel ma to następujące konsekwencje: jeśli nadal chce stać u steru, musi płacić za paliwo".

Steinbach chce od Tuska uznania roli wypędzonych w pojednaniu

Z kolei "Rheinische Post" z Düsseldorfu zamieszcza informację z wypowiedzią przewodniczącej niemieckich ziomkostw Eriki Steinbach, która w związku z polsko-niemieckimi konsultacjami rządowymi domaga się do premiera Tuska "uznania roli niemieckich wypędzonych w procesie pojednania obydwu krajów", gdyż to oni, zaznacza "wznoszą ten coraz szerszy pomost porozumienia z Polską".

Steinbach wytyka na łamach "Rheinische Post" rządowi Tuska "nieodrobione lekcje" także w obszarze nauczania języka niemieckiego w Polsce, chwali natomiast to, że w 22 powiatach ponad 20 proc. ludności może posługiwać się niemieckim przy załatwianiu spraw administracyjnych. Przewodnicząca ziomkostw przypomina, że przedmiotem polsko-niemieckich uzgodnień międzyrządowych było "wypracowanie we współpracy z przedstawicielami niemieckiej mniejszości koncepcji analizy ".

Umowa o kolei pod koniec roku?

"Nowe szyny i dworce" pod tym tytułem "Neues Deutschland" (dawny organ komunistycznej partii SED, obecnie najczęściej czytany dziennik ponadregionalny w b. NRD) rozpisuje się o planach niemieckich kolei DB w Berlinie i Brandenburgii. "Priorytetu nabiera też rozbudowa trasy kolejowej Berlin-Szczecin" - pisze dziennik. "W tym celu jednak potrzebna jest polsko-niemiecka umowa, która w opinii Ingulfa Leuschela, pełnomocnika koncernu Deutsche Bahn AG, powinna zostać podpisana pod koniec roku".

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''



Zobacz także
Komentarze (34)
Zaloguj się
  • samad

    Oceniono 75 razy 49

    Steinbach wytyka rządowi Tuska "nieodrobione lekcje" w obszarze nauczania języka niemieckiego w Polsce!! to ja pytam panią Steinbach ilu Niemców mówi po Polsku ??

  • window_licker

    Oceniono 102 razy 48

    a teraz wyobraźmy sobie, że w Brukseli zamiast Tuska jest mały, naburmuszony, obrażony na wszystkich za wszystko nadęciuch, który ani me ani be w żadnym języku zachodnim (poza ruskim pewnie)...

    a czy się to komuś podoba czy nie to większość takich negocjacji załatwia się na "stronie", przy obiedzie, przy drinku, w kuluarach... w swobodnych rozmowach człowiek z człowiekiem... to co widzimy w TV: oficjalne uśmiechy to tylko teatr...

    braciszek, który ostatnio tam jeździł najczęściej dostawał laksacji żołądka w takich sytuacjach...

    ... bo zawsze tak jest, że łatwiej się dogadać z sąsiadem, który nie wywija głupio drewnianą szabelka i nie każe się wiecznie całować w d... za to, że mu się kiedyś mieszkanie zalało

  • evident

    Oceniono 105 razy 39

    Panie Primerze powodzenia !

  • hary221i

    Oceniono 40 razy 28

    Niech się Steinbach i 20% Niemców się polskiego nauczy, to wtedy o nauce niemieckiego w Polsce będzie mogła się wypowiadać.

  • rtd5rtd

    Oceniono 7 razy 7

    no chcial bym zobaczyc orginal . bo to na bank nie jest tlumaczenie a nad-interpretacja gazeciarska.

  • majuufes

    Oceniono 14 razy 6

    Niemieccy dziennikarze zupełnie niepotrzebnie się zamartwiają Czego by Tusk nie załatwił , jakiej pozycji by nie zdobył ilu pieniędzy by nie przywiózł to reakcje ZAWSZE będą trzy. Mała grupa , będaca fanami trotylu , ZAWSZE ogłosi ,że porażka, kolonia, mało kasy. Druga ciut większa stwierdzi ,że to ogromny sukces Polski, a przyszłość wyglada rózowo w zielone gwiazdki. A zdecydowana większość, nas szaraczków , która może sobie najwyzej pomruczeć pod nosem , zacznie się zastanawiać czy już zbierać chrust, suszyć chleb i kopać ziemianki, bo tak naprawdę nie będzie miała pojecia co nas czeka i co , kto nam szykuje. Amen.

  • the_qwert

    Oceniono 60 razy 6

    Niemiecka prasa kompletnie nie zna naszych realiów. Nawet jeżeli zabiorą wszystkie dotacje, to i tak nasze (p)osły powiedzą, że osiągnęli wielki sukces w Brukseli.

  • gosc_tk

    Oceniono 11 razy 5

    Mogą dać 300, mogą i 400 a nawet i 500 mld. Cały problem w tym, ze do sporej części tej kasy trzeba mieć wkład własny, a środki unijne tylko do współfinansowania. Tak że droga Unio "dawaj" ile wlezie - nas i tak nie będzie stać żeby to wykorzystać bo balansujemy na krawędzi progów konstytucyjnych, więc to takie obiecanki cacanki. Jest za to u nas sporo cynicznych polityków których, w zależności od zapisanej kasy, będzie stać na to aby chwalić się sukcesem albo potępiać w czambuł rządzących za "przegrane pieniądze".

  • az100

    Oceniono 21 razy 5

    A teraz wyobraźmy sobie, że zamiast Tuska mamy dziś Kaczyńskiego (obojętnie którego) i to on musi wynegocjować naszą przyszłość z Merkel: rzeczowo i bez histerii.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX