Noc wyborcza w USA: Od przewagi Romneya do zwycięstwa Obamy

07.11.2012 00:30
Barack Obama i Mitt Romney w czasie ostatniej prezydenckiej debaty przed wyborami w USA

Barack Obama i Mitt Romney w czasie ostatniej prezydenckiej debaty przed wyborami w USA (Fot. KEVIN LAMARQUE REUTERS)

Według wyników z kilku stanów na początku wyborów zdecydowanie prowadził Mitt Romney. Kandydat Republikanów był pewien sukcesu. Przygotował nawet "mowę zwycięstwa". Sytuacja zmieniała się jednak bardzo dynamicznie. Obama szybko zyskiwał kolejne głosy, wyprzedził republikanina i ostatecznie wygrał wybory.
Śledź wybory w USA dzięki naszej relacji na żywo

Początek był wyraźnie korzystny dla Mitta Romneya. Po północy czasu polskiego, po zamknięciu pierwszych lokali wyborczych w stanach Indiana i Kentucky, zdecydowanie wygrywał kandydat Republikanów. Obama prowadził w stanach Vermont oraz New Hampshire, natomiast w Wirginii, według pierwszych szacunków, kandydaci zdobyli taką samą liczbę głosów. O godzinie 1.25 czasu polskiego Mitt Romney zdecydowanie prowadził - miał aż 30 głosów więcej od Obamy. Nie był to zaskakujące - obaj kandydaci zyskiwali przewagę w stanach, gdzie sondaże przedwyborcze wskazywały na nich jako na zwycięzców.



Mimo to Romney był pewny wygranej. Oświadczył, że przygotował już "mowę zwycięstwa". - Liczy ona 1118 słów i na pewno będzie zmodyfikowana, bo jeszcze jej nie przeczytałem mojej rodzinie, przyjaciołom i doradcom - powiedział kandydat Republikanów.

Sytuacja zmieniała się co kilka minut

Dwie i pół godziny po zamknięciu pierwszych lokali wyborczych sytuacja nadal była korzystna dla kandydata Republikanów. O godzinie 2.40 czasu polskiego miał w sumie 82 głosy elektorów - o 18 więcej od Obamy. Wcześniej zdecydowanie prowadził obecny prezydent. O godzinie 3 rano Romney miał już 152, a Obama 123 głosy.

Ameryka wybiera prezydenta - najlepsze zdjęcia z nocy wyborczej



Z czasem proporcje głosów zaczęły się mocno zmieniać. Romney stracił Wisconsin, a to oznaczało, że do ostatecznej wygranej potrzebuje zwycięstwa w Wirginii, Ohio oraz na Florydzie, na której Obama powoli zyskiwał lekką przewagę.

Ponury nastrój w sztabie Romneya

Przez cały czas sytuacja była intensywnie komentowana w mediach społecznościowych. Na Twitterze, pod popularnym dziś tagiem #StayInLine, wciąż pojawiały się zachęty do głosowania. Użytkownicy przypominali, że ktoś, kto stanie w kolejce do urny przed zamknięciem lokalu, musi zostać dopuszczony do głosowania bez względu na godzinę. Tego typu zachęty padały zdecydowanie częściej ze strony Republikanów, choć podobna informacja została opublikowana również na profilu Baracka Obamy.



Około godziny 4 czasu polskiego Mitt Romney miał już niewielkie szanse na wygraną. Większość komentatorów stawiała na Obamę. - Wszystkie znaki wskazują na to, że Obama zdecydowanie wygra - powiedział Michał Kolanko z 300polityka.pl. "Nastrój w hali w głównym sztabie Romneya w Bostonie zmienił się z zaniepokojonego na ponury" - donosił na Twitterze Serwis RealClearPolitics.



Kilka minut przed 5 rano Romney wciąż prowadził. Miał 169 głosów elektorów - o 12 więcej niż Barack Obama. Jednak było to jeszcze przed podliczeniem głosów w najważniejszych stanach. Wciąż trwała zażarta na Florydzie, jednak nawet gdyby Romney zdobył tam większość, nadal musiałby pokonać Obamę co najmniej w Ohio i Wirginii.

Kolejne zwycięstwo Obamy

Kilkanaście minut po godzinie 5 polskiego czasu nikt nie miał już wątpliwości. Wybory prezydenckie w USA ponownie wygrał Barack Obama. Zwycięstwo w kluczowym stanie Ohio zapewniło mu łącznie ponad 270 głosów elektorów. Zobacz, jak zmieniały się wyniki poparcia dla kandydatów w ciągu kilku ostatnich godzin:









Kibicujesz Mittowi Romneyowi czy Barackowi Obamie? Podyskutuj o wyborach w USA na naszym profilu na Facebooku >>>

Amerykanie wybierają prezydenta - najnowsze informacje z USA na naszym liveblogu >>>

Zobacz także
Komentarze (38)
Zaloguj się
  • wujeksknerus

    Oceniono 70 razy 18

    W Izraelu smutek, a u nas spokój z tarczą (nie będziemy na celowniku Rosjan).

    Mam nadzieje, że podwyższy podatki na Wallstreet.

  • jezory.pasiukowski

    Oceniono 51 razy 17

    Brawo Obama! A faszystom kij w oko! XD

  • mapi7

    Oceniono 21 razy 11

    Jest mi OBOJĘTNE,kto w USA jest prezydentem.Każdy zawsze ma w nosie Polskę,którą traktuje jako kraik czasami użyteczny!

  • wj_2000

    Oceniono 11 razy 9

    Jak się czyta historię mormonów, te bzdury o tablicach w nieznanym języku rzekomo pokazane przez Boga facetowi co miał 32 żony (niezły cwaniak) i pomyśli, że są OSZOŁOMY co biorą to za dobrą monetę, to już wiara w hel i sztuczną mgłę wydaje się szczytem rozsądku!!!!!!!!!
    Bush był koszmarem podobnym do Romney'a, też religijnie nawiedzony, wpędził świat w absurdalne wojny.
    I jak pomyślę, że O MAŁY WŁOS, oszołom znów miałby stanąć na czele mocarstwa, to czuję ULGĘ.
    Z drugiej strony, zagrożenie idiotyzmem Amerykanów zostało tylko odsunięte na 4 lata. Strach się bać!

  • na_pis_dobry_kij

    Oceniono 19 razy 5

    o i co, PiSdzielcy od Cywilizacji Białego Człowieka? Pięta, pies cię pisdzielski chamie trącał.

  • shadowthrone

    Oceniono 10 razy 4

    Może i Obamę niewiele obchodzi Polska (trudno się zresztą dziwić), ale i tak ulżyło mi jakoś, że Amerykanie wolą go od prawicowca.

  • naubyd

    Oceniono 8 razy 4

    i dobrze. Przynajmniej nie będzie zakazu na świecie picia, palenia, picia herbaty i kawy

  • iremus

    Oceniono 55 razy 3

    Jeden wart drugiego. Niezależnie który wygra przez kolejne 4 lata szykują się kolejne wojenki o pola naftowe, kolejne skrytobójcze zabójstwa przeciwników , kolejne manipulowania gospodarkami innych państw, .....

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje