Anne Applebaum: Prezydent USA ma ograniczony wpływ na świat i własny kraj

02.11.2012 20:19
Anne Applebaum

Anne Applebaum (Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta)

Prezydent USA nie jest w stanie rozwiązać wszystkich problemów świata. Ma ograniczony wpływ nawet na własny kraj - pisze w komentarzu dla "Washington Post" Anne Applebaum, rozprawiając się z mitem "wszechwładnej i wszechwiedzącej Ameryki".
Zdaniem Applebaum obecna kampania w USA jest mniej poważnie relacjonowana za granicą od wszystkich wcześniejszych. Mitt Romney jest znany w zagranicznych mediach ze swoich wpadek i gaf, np. krytykowania Igrzysk Olimpijskich w Londynie podczas wizyty w Wielkiej Brytanii. "Dopiero niedawno ludzie zaczęli sobie zdawać sprawę z niezwykłego pomysłu, że może on zostać prezydentem" - pisze dziennikarka.

Gaśnie mit wszechwładnej Ameryki

Applebaum zauważa, że większa część świata (w tym państwa europejskie) wolałaby, żeby to Obama pozostał na stanowisku prezydenta, ale nikt nie martwi się specjalnie słabym występem Obamy w pierwszej debacie prezydenckiej czy jego ewentualną przegraną.

"Jest wiele przyczyn tej obojętności, przede wszystkim fakt, że ludzie nie wierzą już w to, że amerykański prezydent może rozwiązać wszystkie ich problemy. Ani Obama, ani Romney nie będą mogli zrobić wiele w sprawie kryzysu strefy euro. Żaden z nich nie stworzy efektywnych rządów w Egipcie czy Libii. Żaden nie sprawi, że w Rosji będzie mniej korupcji, a w Chinach mniej nepotyzmu" - stwierdza Applebaum. Dodaje, że mit "wszechwładnej i wszechwiedzącej Ameryki" ocalał w niewielu miejscach - najczęściej, jak wytyka, jest powtarzany w świecie arabskim.

Prezydent ograniczany nawet we własnym kraju

Zdaniem dziennikarki wielu obcokrajowców i część Amerykanów zdało sobie sprawę z tego, że prezydent USA ma ograniczony wpływ nawet na własny kraj. Podczas kampanii oczywiście wygląda to inaczej: prezydent ubiegający się o reelekcję przedstawia wszystko, co dobre, jako swoją osobistą zasługę, a jego rywal wini go za wszystkie złe wydarzenia - od wycieku ropy po atak na konsulat.

Tymczasem - jak pisze Applebaum - Kongres jest podzielony między Demokratów a Republikanów, więc kolejny prezydent nie będzie miał wolnej ręki w kwestiach budżetowych. Nie będzie też mógł zaprowadzić pokoju na Bliskim Wschodzie według własnego uważania ani kontrolować Rady Bezpieczeństwa ONZ - wylicza dziennikarka.

"Inauguracja Baracka Obamy nie sprawiła automatycznie, że Ameryka stała się bardziej lubiana na świecie, a wybór Mitta Romneya nie spowoduje, że USA będą bardziej szanowane, potężne czy znienawidzone. Czy więc te wybory mają znaczenie?" - pyta Applebaum i sama sobie odpowiada: "Oczywiście, to najważniejsze wybory od 2008 roku".

Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także
Komentarze (108)
Zaloguj się
  • vikaromaniuta

    Oceniono 192 razy 112

    “To my żydzi, kontrolujemy Amerykę i Amerykanie o tym wiedzą”. – premier izraela, Ariel Sharon, 03 października 2001.

  • supertlumacz

    Oceniono 118 razy 86

    Dojrzała, sluszna analiza. Dodam że również wyborcy USA mają niewielki wpływ na kierunek polityki USA, zwlaszcza zagranicznej. W wielu istotnych sprawach decydują WŁAŚCICIELE USA...

  • jerzy.zywiecki

    Oceniono 78 razy 70

    Prezydent USA zrobi to co mu nakaże grupa bankierów i właścicieli koncernów przemysłowych,często powiązanych z armią.

  • tetradrachma

    Oceniono 77 razy 57

    Żaden nie sprawi, że w Rosji będzie mniej korupcji, a w Chinach mniej nepotyzmu" - stwierdza Applebaum. Szkoda, że nie pomyślała o Polsce bo u nas te dwie patologie występują obie.

  • doni72

    Oceniono 50 razy 46

    Wszystko co napisala pani Sikorska sie zgadza i nie dotyczy tylko Stanow Zjednoczonych ale duzej wiekszosci panstw swiata.Wybrancy nie tylko nie maja specjalnego wplywu na plityke ale traca rowniez kontrole nad wieloma zjawiskami i roznymi instytucjami.My o tym w zasadzie wiemy,kryzys jest na to dowodem np.W takim razie kto ma wplyw,kto ponosi odpowiedzialnosc za rzeczy zwiazane z polityka wewnetrzna jak zagranczna,na czym to wszystko polega?O tych dylematach pisze sie marginalnie.

  • usmiech_prezesa

    Oceniono 62 razy 36

    Pani Applebaum mowi prawde: prezydent USA robi to, co mu kaza jej rodacy pod dyktando Izraela.

  • obocep

    Oceniono 24 razy 20

    Po przeczytaniu '200 lat razem' Sołżenicyna,
    patrzę teraz na was pod zupełnie innym kątem

  • paczek3147

    Oceniono 19 razy 19

    pewnie bedziesz placil za wojny, niezaleznie czy obama czy romney pozdrowienia

  • leser.1

    Oceniono 15 razy 13

    Ktoś kiedyś powiedział, że polityka to ku.wa.
    Zachłanna i nienasycona.
    Bez grubej forsy nie ma co z nią zaczynać.
    Stać na nią tylko ludzi bogatych, którym znudziły się własne żony.
    Takli warunek spełniają w przeważającej mierze żydowscy banksterzy i wystawione przez nich "słupy".

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje