Hajdarowicz ws. trotylu: Jeśli nie dochowano standardów, będą daleko idące konsekwencje

02.11.2012 18:58
oświadczenie

oświadczenie (fot. rp.pl)

"Jeśli okaże się, że nie dochowano standardów wykonywania zawodu dziennikarza, a tym samym wprowadzani w błąd czytelników
"Rzeczpospolita" we wtorek napisała, że we wraku Tu-154M znaleziono ślady trotylu i nitrogliceryny. Autorem tekstu był Cezary Gmyz. Wybuchła burza medialna i polityczna. Prokuratura wojskowa zaprzeczyła, że są takie ustalenia, wskazała, że znalezione ślady mogą oznaczać obecność substancji wysokoenergetycznych, ale też ślady wielu innych substancji. Dopiero badania laboratoryjne będą mogły być podstawą do twierdzenia o istnieniu bądź nieistnieniu śladów materiałów wybuchowych - replikowała prokuratura.

Postępowanie wyjaśniające

W środę do dyspozycji rady nadzorczej oddał się Tomasz Wróblewski, redaktor naczelny "Rzeczpospolitej".

Dzisiaj wieczorem na stronie dziennika pojawiło się oświadczenie Hajdarowicza i rady nadzorczej ws. artykułu "Trotyl we wraku tupolewa".

W oświadczeniu czytamy o rozpoczęciu postępowania wyjaśniającego. "Przestrzegając najwyższych standardów etyki dziennikarskiej, Rada Nadzorcza i właściciel wydawnictwa Presspublica Grzegorz Hajdarowicz rozpoczęli postępowanie wyjaśniające w sprawie opublikowania w należącym do wydawnictwa dzienniku »Rzeczpospolita « artykułu »Trotyl we wraku tupolewa «. W ciągu najbliższych dni z najwyższą starannością zbadamy wszystkie aspekty związane z wyżej wymienioną publikacją, a wyniki swoich prac przedstawiamy opinii publicznej", czytamy w oświadczeniu.

Gmyz poniesie konsekwencje?

Zarząd pisze o możliwych konsekwencjach, które mogą dotyczyć Cezarego Gmyza i Tomasza Wróblewskiego.

"Jesteśmy przekonani, że w przypadku potwierdzenia źródeł informacji oraz zasadności publikacji powinniśmy chronić zarówno źródła osobowe, jak i samych dziennikarzy. Jednak jeśli okaże się, że nie dochowano standardów wykonywania zawodu dziennikarza, a tym samym wprowadzani w błąd czytelników »Rzeczpospolitej «, osoby za to odpowiedzialne poniosą daleko idące konsekwencje", czytamy.

Pod oświadczeniem podpisana jest rada nadzorcza: Dorota Hajdarowicz, Marek Dworak, Jarosław Knap i prezes zarządu Grzegorz Hajdarowicz.

Pomyliliśmy się?

Przypomnijmy, wieczorem po ukazaniu się artykuługazeta wydała oświadczenie : "Pomyliliśmy się, pisząc dziś o trotylu i nitroglicerynie. To mogły być te składniki, ale nie musiały. Aby ostatecznie przekonać się, czy to materiały wybuchowe, okazuje się, że potrzeba aż pół roku badań laboratoryjnych". Zostało ono potem zmienione. Kluczowe sformułowanie "pomyliliśmy się" zniknęło. Zostały tylko słowa: "Nie można jednoznacznie stwierdzić obecności trotylu i nitrogliceryny. To mogły być te składniki, ale nie musiały". Zmianę oświadczenia wywalczył Gmyz. - Po rozmowie ze mną redakcja "Rzeczpospolitej" usunęła ze swego oświadczenia słowa "pomyliliśmy się" i uważam to za satysfakcjonujące. Myślę, że zebrany przeze mnie materiał pokazuje, że wysoce prawdopodobne jest, iż wykryte substancje to trotyl i nitrogliceryna - mówił Gmyz niezalezna.pl.

Zobacz także
Komentarze (269)
Zaloguj się
  • zujezo

    Oceniono 1 raz 1

    @fuzzybear, zyks:
    Czy Panowie pobierają wynagrodzenie za wszczynanie kłótni i obrażanie pozostałych użytkowników wyrażających własne zdanie? współczuje braku pożyteczniejszego pomysłu na spędzanie czasu.

  • zyks

    Oceniono 2 razy 0

    Zawsze mówiłem: zarówno wypadek w Smoleńsku jak i wszystko, co po nim nastąpiło, to jeden wielki mega polish joke. To, że w ten bełkot wierzy parę milionów Polaków jest też częścią tego absurdu. Zupełnie nie rozumiem, jak ten kraj może funkcjonować w miarę normalnie (a funkcjonuje), jeśli jest w nim tylu świrów-oszołomów i kilka milionów kolesiów, którzy wierzą w ich bełkot. To jest dom wariatów.
    Gmyz i Wróblewski będą wywaleni (no bo co z nimi zrobić?), ale dla sekty smoleńskiej będzie to najlepszy dowód, że ma rację. W tej sprawie działa zresztą znana zasada prezesa: brak dowodów to najlepszy dowód !

  • gazetaplum

    Oceniono 2 razy 0

    A co z badaniami i opinią 100 profesorów?
    Ich też pozbawić tytułów i katedr?

  • eryn_7

    Oceniono 2 razy 0

    Z jakiej racji Gmyz lub Wróblewski mają ponosić za rozpowszechnianie nieścisłych i oficjalnie nie potwierdzonych przez prokuraturę wiadomości konsekwencje większe niż redaktorzy GW, którzy podawali wiadomości całkiem wyssane z palca, jak rzekoma kłótnia dowódcy sił powietrznych z pilotem, "debeściaki" na kopii taśm itd. Nieuzasadnione szkalowanie nieżyjących przywódców i funkcjonariuszy Państwa Polskiego jest OK, ale publikowanie informacji podważających oficjalnie przyjętą wersję wydarzeń już tak, bo godzi w interesy Federacji Rosyjskiej? A gdzie miejsce wolności słowa i prasy? To GW wolno bezczelnie, w żywe oczy, jawnie kłamać, lżąc przy tym i poniżając pamięć funkcjonariuszy, którzy odeszli, ale podanie oględnie sformułowanej informacji o nowych dowodach w śledztwie (nawet gdy stawiane konkluzje są przedwczesne) to złamanie etyki dziennikarskiej? To na czym ma ta etyka polegać? Jeśli bronimy zaciekle oficjalnej wersji rządowej, to wolno wszystko i wszystko przejdzie, ale gdy wersję tą podważamy, to już ostateczne konsekwencje? To mi bardziej przypomina etykę dziennikarzy "Trybuny "Robotniczej" lub "Prawdy", a nie wolnego kraju, jakim podobno jest Polska obecnie.
    A gdzie konsekwencje wobec śledczych komiusji Millera, którzy przyjęli niczym nieuzasadnioną tezę, że przywódca sił powietrznych przebywał podczas lądowania w kokpicie? Czy zawarcie takich błędnych wniosków w oficjalnym dokumencie nie powinno skończyć się rezygnacjami lub dymisjami ze stanowiska w Komisji badania katastrof lotniczych? W normalnym, demokratycznym państwie tak. Co dzieje się obecnie w Polsce, trudno i zrozumieć i wytłumaczyć.

  • aekielski

    0

    Takie tytuły gazet jak "Rzeczpospolita" czy "Gazeta Polska" do czegoś zobowiązują. Jeżeli chcą pisać co im ślina na język przyniesie niech zmienią nazwę. To samo z partiami politycznymi, nie możemy szukać prawa i sprawiedliwości w partii bo tam ich nie ma. Nazwy partii powinny odzwierciedlać miejsca w sejmie do których pretendują.

  • fuzzybear

    Oceniono 2 razy 2

    NALEŻY WRESZCIE ODEBRAĆ TĘ DUMNĄ NAZWĘ TEMU SZMATŁAWEMU DZIENNIKOWI.
    Niech te wygłupy pseudo-dziennikarzy nazywają się inaczej ! - Np. : "PiS- dowate Nowiny"

  • wuj1234

    Oceniono 3 razy 1

    A ja uważam że to był ZAMACH i mam prawo tak myśleć bo tyle już było kłamstw i tyle w temacie.

  • fordysta

    Oceniono 6 razy -4

    Przecież kuzyn jednej ze zmarłych w katastrofie kobiet - po przekazaniu jej odzieży i pasa bezpieczeństwa do badań w laboratoriach USA - otrzymał opinię, że w pasie bezp. jest TROTYL.
    A to jest JEDNO -pisemne zródło informacji - i w dodatku powaznej instytucji. O naszej prokuraturze trudno wspomnieć, bo pełna jest wzajemnie wykluczających się słów - wkrętów.

    Zastanawia natomiast stanowisko wszystkich dziennikarzy, w obliczu nagonki na dziennikarza i redaktora naczelnego. Że jest rywalizacja, to wiadomo, ale czy akceptacja nagonki nie odbije sie rykoszetem na WSZYSTKICH DZIENNIKARZACH ?! To juz będzie TOTAL ZAMORDYZM> .

  • zbycholj23

    Oceniono 4 razy 0

    Najbardziej "wiarygodnym" dziennikarzem polskim (no może niezupełnie polskim) był niejaki Jerzy Urban (mniejsza o prawdziwe imię i nazwisko) który jako rzecznik prasowy ówczesnego rządu okłamywał naród oświadczając po wybuchu reaktora elektrowni w Czernobylu że stężenie promieniotwórczych pierwiastków nie zagraża życiu i zdrowiu Polaków. Szkoda że ten pan właśnie został idolem i mistrzem nie tylko dziennikarzy ale i większości współczesnych polityków.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje