Pomnik pomordowanych Polaków w Berlinie? "Pomysł realny" vs. "Nie za późno?"

Barbara Cöllen, Deutsche Welle
02.11.2012 07:21
Zniszczona Warszawa w 1945 roku

Zniszczona Warszawa w 1945 roku (Fot. M. Swierczynski/Wikimedia Commons)

Prof. Władysław Bartoszewski uważa, że w Berlinie powinien powstać pomnik upamiętniający Polaków zamordowanych przez Niemców podczas II wojny światowej. - Projekt wydaje się realny - mówi prof. Włodzimierz Borodziej. Z kolei Cornelius Ochmann, analityk Fundacji Bertelsmanna pyta: "Czy nie jest za późno na taki pomnik?".
- Pomysł pomnika jest realny, bo bardzo "trudno będzie powiedzieć Polakom, że ten pomnik im się nie należy" - mówi prof. Włodzimierz Borodziej. Historyk z UW sądzi, że będzie to projekt trudny, bo takie przedsięwzięcia są realizowane przez wiele lat i wywołują ogromne dyskusje. - Ja już słyszę te argumenty, że jeżeli Polacy mają mieć pomnik to następni w kolejce będą Rosjanie, Białorusini, Ukraińcy, a po nich następni, i że przecież nie można Berlina zastawiać takimi pomnikami, i że każda inflacja jest niedobra. I potem jeszcze będzie taki argument, że Polacy tak naprawdę cierpieli znacznie mniej od Romów i od Żydów. To wszystko będzie mało apetyczne - prognozuje. Borodziej uważa, że "historia porodu tego pomysłu byłaby szczęśliwsza, gdyby to Niemcy sami wystąpili z taką inicjatywą".

Upamiętnienie zniszczenia państwa i społeczeństwa

Prof. Jerzy Kochanowski z Instytutu Historii UW wskazuje, że "Niemcy hitlerowskie zaatakowały w 1939 roku państwo polskie i społeczeństwo polskie, które było znacznie bardziej złożone. Doprowadziły do rozpadu państwa wielokulturowego, wielonarodowego. I skoro miałoby muzeum lub pomnik powstać, to raczej nie muzeum ofiar Polaków, tylko ofiar polskich w bardzo szerokim rozumieniu - w rozumieniu państwa, które przestało istnieć, zostało zniszczone w swoim dawnym kształcie".

Pomnik w Berlinie przed nową ambasadą RP?

Piotr Madajczyk, profesor w Instytucie Studiów Politycznych PAN i na Uniwersytecie Łazarskiego, wskazuje, że propozycja Władysława Bartoszewskiego dotyczy jednego z ostatnich niezałatwionych problemów w relacjach polsko-niemieckich. - Uspokoiła się atmosfera wokół "Widocznego Znaku". Złagodniały kontrowersje, gdy mówiąc "totalitaryzm", Niemcy myśleli o III Rzeszy, a Polacy także o Rosji Sowieckiej. Niemcy przestały być w Polsce postrzegane jako zagrożenie. Pozostało w niej przekonanie, że pamięć o polskich ofiarach nie pasuje do niemieckiego rozliczenia z narodowym socjalizmem - mówi polski historyk.

- Pamięć o ofiarach Holocaustu - to oczywiste. O pięciu do piętnastu tysięcy homoseksualistów zesłanych do obozów - od paru lat też. O co najmniej 200 tys. zamordowanych Sinti i Roma - od tego roku też. Natomiast utrwalenie w szerokiej pamięci historycznej w Niemczech, bo temu służą pomniki, wspomnienia o około 3 mln ofiar narodowości polskiej, jako części około 6 mln zamordowanych obywateli polskich, wydaje się zbędnym obciążeniem przeszłością - sądzi. Patrząc na wcześniejsze niemieckie reakcje, polski historyk uważa, że propozycja nie ma szans na realizację. - Być może, remontując wreszcie swoją ambasadę w Berlinie, Polska powinna sama sobie postawić przy wejściu do niej taki pomnik? - zastanawia się Madajczyk.

Pomnik i centrum informacyjne w Berlinie-Friedrichshain?

Dyrektor Centrum Studiów Niemcoznawczych i Europejskich im. W. Brandta przy Uniwersytecie Wrocławskim prof. Krzysztof Ruchniewicz przypomina, że w Berlinie-Friedrichshain znajduje się już pomnik poświęcony Polsce i Polakom.

Pomnik odsłonięto jeszcze w latach 70. w byłej NRD. Są na nim dwa napisy po polsku i po niemiecku "Za naszą i waszą wolność" i godła PRL i NRD. W 1995 r. dodano tablice pamiątkowe z informacjami o niekomunistycznych polskich żołnierzach i ofiarach nazizmu, jak i o niemieckim ruchu oporu z okresu II wojny światowej.

- Wydaje mi się, że może warto byłoby zastanowić się teraz na spokojnie, czy nie można by tego miejsca wykorzystać, aby ta polska obecność w Berlinie była bardziej widoczna - uważa Ruchniewicz. Jego zdaniem jest wiele możliwości "przebudowania tego miejsca i stworzenia centrum informacyjnego".

"To nie jest pozytywny sygnał dla stosunków polsko-niemieckich"

Propozycja budowy pomnika jest uzasadniona, uważa Cornelius Ochmann, analityk Fundacji Bertelsmanna ds. Europy Wschodniej. Jednocześnie zastanawia się, czy w obecnej sytuacji jest to w interesie dalszego pozytywnego rozwoju stosunków polsko-niemieckich.

Ochmann spodziewa się, że propozycja spotka się z zainteresowaniem, powstanie jakaś grupa robocza, która latami będzie się tym zajmować. - Ale czy nie jest za późno na taki pomnik? - pyta.

Niemiecki analityk wskazuje na powstającą Unię Bankową, Europę dwóch prędkości, na przygotowania Unii Europejskiej do przyszłych wyzwań w kryzysie, na polskich i niemieckich polityków, którzy dominują europejską dyskusję, na polski wzrost gospodarczy, który od lat ma gigantyczny wpływ na sposób postrzegania Polski w Niemczech. - Oczywiście można by jeszcze kilka pomników i muzeów wybudować w samym centrum Berlina, ale zdominuje to całkowicie polsko-niemiecką dyskusję i polski wpływ na kształtowanie przyszłości Unii Europejskiej - uważa Ochmann.

''Deutsche Welle''



Tagi:

Zobacz także
Komentarze (34)
Zaloguj się
  • adammis

    Oceniono 29 razy 21

    Budujmy pomniki zwycięstw i sukcesów = pomników kiedy dostawaliśmy w dupę jest ponad miarę. Teraz czas aby świat zobaczył jak potrafimy być pracowici ,mądrzy i budować silny kraj z którym każdy na świecie będzie się liczył .

    Mam taką nadzieję , że większość moich rodaków tak myśli. Amen

  • y0rg

    Oceniono 20 razy 12

    właśnie , po co , bo przecież wiadomo ,że w wojnie tylko żydzi byli ofiarami , a ruch oporu to był tylko żydowski kierowany przez przez braci Bielskich , a jedyne powstanie, to te w getcie warszawskim - więc po co tu wygłupiać sie z tymi pomnikami

  • hmodzel

    Oceniono 10 razy 8

    Moim zdaniem jeżeli już to pomnik ofiar hitleryzmu ogólnie z wyszczególnioną statystyką wszystkich nacji łącznie z niemiecką.
    To by było najbardziej obiektywne i neutralne w stosunku do każdej nacji. I faktem jest że w Berlinie z taką inicjatywą powinni wyjść sami Niemcy a nie Polacy. Polacy niech sobie stawiają takie pomniki w Warszawie jak już. Takie moje zdanie, ale każdy ma prawo do swojego...

  • cynik24pl

    Oceniono 8 razy 4

    To już narcyzm, bo inaczej tego nazwać nie umiem. Pomniczki, przepraszanie itd. - im dalej od wojny, tym więcej głupoty. Kombatantów przybywa i to tylko w Polsce. A może tak zacznijmy działać wspólnie i przestańmy te potworki stawiać ?! Ja nie mam zamiaru ciągle żyć w trupiarni i mauzoleum.

  • elbertson

    Oceniono 4 razy 4

    Pan Profesor z tym pomysłem łaskawie sie obudził dobre 20 lat za pózno

  • jaga500

    Oceniono 3 razy 3

    Zdumiewają mnie te komentarze. Uważam, że skoro pomnik dostali Romowie, to Polacy przede wszystkim powinni być wyrzutem sumienia dla Niemców. Wprawdzie Pan Profesor nieco się opóźnił, ale powinny wszyscy jednym głosem go popierać. A w ogóle czytać książkę Wassersteina ostatnio wydaną przez Magnum.

  • mipel

    Oceniono 1 raz 1

    Co to za słaby marketing!?!? Uniwersytecie Łazarskiego !?!? to jest szkoła wyższa "uczelnia łazarskiego" nie ma statusu uniwersytetu!!!

  • sebolargo

    Oceniono 6 razy 0

    To może w Warszawie pomnik pomordowanych Niemców na Śląsku i w Prusach Wschodnich

  • supertlumacz

    Oceniono 4 razy 0

    Pomnik homoseksualistow i pedofili zesłanych do obozów powinien być wspolny z pomnikiem ofiar Holokaustu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX