Prokuratura wojskowa: Trotyl, nitrogliceryna? Nic nie stwierdzono

30.10.2012 13:48
Płk Ireneusz Szeląg i płk Zbigniew Rzepa z Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie

Płk Ireneusz Szeląg i płk Zbigniew Rzepa z Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

- Powołani przez prokuraturę biegli współpracujący z polskim prokuratorem pod Smoleńskiem nie stwierdzili na wraku Tu-154 M obecności trotylu ani żadnego innego materiału wybuchowego - wyjaśnił płk Ireneusz Szeląg. Tak szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie skomentował doniesienia "Rzeczpospolitej", jakoby na szczątkach tupolewa znaleziono ślady m.in. trotylu.
- Publikacja zawiera, niestety, szereg informacji nieprawdziwych, lub co najmniej nieprecyzyjnych. Odnajdujemy także liczne, nieuprawnione niestety, spekulacje - mówił.

Zdaniem Szeląga charakter artykułu "Rzeczpospolitej" o wykryciu trotylu na szczątkach samolotu jest "sensacyjny". Dodał, że "nie znaleziono śladów materiałów wybuchowych na wielkogabarytowych fragmentach wraku".

Nie jest prawdą, że na szczątkach znaleziono próbki materiałów wybuchowych

- Nie jest prawdą, że w wyniku przeprowadzonych czynności i badań stwierdzono, że na próbkach zarówno z wnętrza samolotu, jak i poszycia skrzydła znajdują się ślady trotylu, jak i nitrogliceryny. Nie stwierdzono również takich substancji na centropłacie samolotu, w miejscu łączenia kadłuba ze skrzydłem - powiedział Szeląg powołując się na opinię Zakładu Fizykochemii Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji w Warszawie. Prokurator dodał, że takiej ekspertyzie poddano również elementy samolotu wydobyte z ziemi, i również w tym przypadku nie stwierdzono żadnych śladów obecności materiałów wybuchowych.

Nie ma żadnej opinii biegłych z ostatniego wyjazdu do Smoleńska

- Biegli pracujący w ostatnich tygodniach pod Smoleńskiem nie wydali dotychczas żadnej ekspertyzy czy opinii obejmującej wyniki tych czynności. Przesłankami powołania tych biegłych nie były też rzekome braki proceduralne ekspertyz wykonanych przez stronę rosyjską ("Rz" napisała jakoby polscy prokuratorzy mieli wątpliwości co do rosyjskiej ekspertyzy pirotechnicznej. A ta, dostarczona przez Rosjan, nie spełniała wymogów proceduralnych - red.). Nie były także - mówił Szeląg - wynikiem żądania biegłych mających opiniować w sprawie okoliczności przyczyn i śmierci ofiar katastrofy. Te dwie opinie są prowadzone zupełnie odrębnie - podkreślił szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej.

Spektrometry ruchowości jonów reagują nawet na kosmetyki

Szeląg poinformował, że w toku prowadzonych oględzin wykorzystywano spektrometry ruchowości jonów. - Są to urządzenia przeznaczone do przesiewowego badania pod kątem obecności związków chemicznych mogących stanowić materiały wysokoenergetyczne, w tym materiały wybuchowe - wyjaśnił.

Tłumaczy, że istota działania tych urządzeń sprowadza się do sygnalizowania wykrycia przez czujnik zjonizowanych cząsteczek mających strukturę bądź masę zbliżoną do cząsteczek wchodzących w skład materiałów wybuchowych. - Urządzenie tego typu rejestruje wszystkie cząsteczki mające podobną strukturę lub masę, zatem związków wywołujących reakcje tego urządzenia jest bardzo dużo. Urządzenie może w takim sam sposób sygnalizować obecność materiałów wybuchowego jak i np. pestycydów, rozpuszczalników czy też niektórych kosmetyków - stwierdził.

Zaznacza, że sprzęt może także reagować na organiczne związki występujące w glebie. - Urządzenia reagowały też np. na namiot techniczny, który wykorzystywali do pracy eksperci - mówił. Prokurator zaznaczył, że spektrometrem zostały przebadane wszystkie elementy i fragmenty wraku. Podkreślił, że biegli nie stwierdzili obecności na badanych elementach jakichkolwiek materiałów wybuchowych, w tym trotylu i gliceryny.

"Jedynie laik może wyciągać takie wnioski"

- Urządzenia tego rodzaju wykorzystywane są do szybkiego, przesiewowego badania materiałów - mówiąc wprost chodziło o zabezpieczenie znalezionego materiału i późniejsze poddanie go badaniu w laboratorium. W ten sposób zabezpieczono kilkaset różnego rodzaju próbek - mówił Szeląg. Dodał, że tego typu fałszywie pozytywne alarmy są typowe przy pracy tego typu aparatów i służą jedynie wytypowaniu próbek do dalszych badań.

Szef Wojskowej Prokuratury Okręgowej podkreślił, że tylko jednoznaczne, zweryfikowane laboratoryjnie ustalenia biegłych mogą służyć do informowania opinii publicznej. - W innym przypadku może dojść do sytuacji, kiedy osoby nie mające kwalifikacji mogą w oparciu o szczątkowe informacje wyciągać niczym nieuprawnione wnioski. Niestety najlepszym przykładem jest treść dzisiejszej publikacji - powiedział Szeląg.

- Zawartą w publikacji konkluzję o stwierdzeniu w toku prowadzonych czynności obecności materiałów wybuchowych wyciągnąć może jedynie laik, osoba nie mająca elementarnej wiedzy na temat tego rodzaju czynności i badań - stwierdził szef WPO.

Zobacz także
Komentarze (203)
Zaloguj się
  • i_am_keyser_soze

    Oceniono 307 razy 225

    Kaczyński wpadałeś jak śliwka w kompot. Trzeba było poczekać te parę godzin.

  • jerjar

    Oceniono 261 razy 191

    No to dali się wypuścić Rzepa z Kaczorem. Z tą publikacją Rzeczpospolita na trwale zasiliła grono tabloidów.

    Nie mówię, że służby nie maczały w tym palców, ale wyszło zabawnie.

  • fakiba

    Oceniono 187 razy 135

    Pan Gmyz zaczyna być wiarygodny jak sam Macierewicz a swoje informacje to potwierdzał chyba u Biniędy i Sakiewicza znanych ekspertów

  • errata_net2

    Oceniono 141 razy 99

    Gmyz-chmyz puścił bąka, a wszystkie media roznoszą tę trupią woń. W jakim celu? Po mgle helu, gumowej brzozie i tym podobnych idiotyzmach mamy dalszy ciąg paranoicznych pomysłów. I ten zestaw "zatrotylowanych": Gosiewski, Kurtyka, Wasserman. To który z nich się nafaszerował?

  • jamcijest44

    Oceniono 117 razy 75

    PiS i środowiska "okołopisowskie" mają zadziwiającą zdolność narzucania większości Polaków swojej "narracji", opartej głównie na fobiach i kompleksach cynicznie podsycanych przez prezesa i jego spinkonowałów. Bo zauważmy - o sprawie napisała "Rzepa", o której powiedzieć, że "sympatyzuje" z PiSem to nic nie powiedzieć. Wszystko to wygląda na klasyczną wrzutę obliczoną na zrobienie zamieszania, bo to poprzednie już jakby z lekka wygasło. Ale i tak wszelkie "mainstreamowe" media rzucają się na to jak pies na kość nie zadając sobie prostego pytania czy czasem nie robią komuś darmowej kampanii. Na koniec - wyobraźmy sobie sytuację odwrotną: jakieś pismo kojarzone z lewicą (np. "Nie") publikuje równie "wiarygodny" i "bezstronny" materiał, np. o tym, że przewodniczący Episkopatu (albo Rydzyk albo ktokolwiek, to bez znaczenia) jest tak naprawdę satanistą, odprawia Czarne Msze itd. itp. Czy ktoś widzi te żółte paski w TVN 24, bo ja jakoś nie bardzo...

  • bombadilwlocie

    Oceniono 65 razy 47

    Ale ci dziennikarze z rzepy mają fantazję...
    Ciekawe o czym napiszą jutro? Że znaleziono nadpalony lont, krzesiwa z odciskami palców Putina i Tuska i beczkę prochu?

  • mitko32

    Oceniono 52 razy 40

    No to Rzepa musi udowodnić swoje źródło i to jak najszybciej.

  • pietro62

    Oceniono 56 razy 38

    A Jarosław już przeżywał kolejne chwile uniesienia
    .... i wzywał do uwięzienia wszystkich nie wierzących w idee smoleńskie!

  • marsyas

    Oceniono 43 razy 27

    Rzepa po prostu trolluje, a reszta dała się nabrać. Ciekawe zjawisko dla socjologów.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje