Mucha u Lisa: Nagonka? Nie chcę tak mówić. Ale ataki na mnie są nieracjonalne. Sami oceńcie

29.10.2012 23:23
Joanna Mucha u Tomasza Lisa

Joanna Mucha u Tomasza Lisa (Źródło: TVP2)

Niektóre ataki na mnie są dalekie od racjonalnego uzasadnienia, można je nazwać brutalnymi. Należy to pozostawić państwa ocenie - mówiła w programie Tomasza Lisa w TVP Joanna Mucha. Przyznała, że część zarzutów jest zasadna, ale większość nie, a pytania, które zadają jej dziennikarze, dotyczą głównie jej osoby, nie - tego co robi. Pogratulowała Zbigniewowi Bońkowi: - Jego wybór na szefa PZPN to szansa na zmianę.
Mucha mówiła u Lisa, że wiele zarzutów, jakie się jej stawia, jest wyolbrzymionych: - Cały czas spodziewam się rozmów i rozliczania z pracy. Ale te informacje, które pojawiają się na mój temat w mediach, są odrealnione, przynajmniej, jeśli chodzi o ostatni tydzień, i pozbawione krztyny racjonalności. Ta sytuacja jest przedziwaczna. Nie chcę mówić o krzywdzie. To duży dyskomfort w pracy.

Minister sportu czuje się pokrzywdzona tym, że media i opinia publiczna czekają na jej błędy. Wspomniała o artykule "Dziennika Gazety Prawnej", który w poprzednim tygodniu doniósł, że przez zwłokę w wydaniu rozporządzenia minister sportu doprowadziła do kryzysu w branży szkoleń żeglarskich. - Sytuacja z ostatnich dni: jedno jedyne rozporządzenie, które już wyszło z mojego ministerstwa, ale jest zaległością - duży materiał na pierwszej stronie "Dziennika". Nie chcę nikomu wypominać, ale moje ministerstwo ma najmniej zaległości w rozporządzeniach. W innych miejscach jest więcej zaległości niż u mnie, ale mówi się tylko o tym jednym rozporządzeniu i na pierwszej stronie poważnego pisma. Niektóre ataki na mnie są dalekie od racjonalnego uzasadnienia - stwierdziła Mucha.

Nagonka? "Nie, ale brutalne ataki"

- Wygląda mi to na nagonkę... - rzucił Lis. - Nie chcę używać słowa "nagonka, ale cały czas czekam na normalną rozmowę nt. tego, co jest do zrobienia w ministerstwie - odparła Mucha.

Odmawiała oceniania przyczyn "nagonki". - Mam na ten temat swoje przemyślenia, ale nie chcę się nimi dzielić. To przemyślenia osobiste, ale myślę, że należy to pozostawić państwa ocenie - dziennikarzy, widzów... Nie chcę w żaden jednoznaczny sposób się na ten temat wypowiadać - ucięła.

Czy to kwestie merytoryczne, czy inne? Czy kobietom jest trudniej być ministrami? - naciskał Lis. - Nie wiem, czy Basi Kudryckiej, czy Eli Bieńkowskiej jest trudniej sprawować urząd niż moim kolegom z rządu. Wydaje mi się, że nie. To nie jest kwestia kobiet - mężczyzn, to nie są kwestie związane z płcią, tylko z innymi okolicznościami.

Czy kobiecie atrakcyjnej jest trudniej pełnić funkcję publiczną w Polsce? - nie dawał za wygraną Lis. - Nie chcę odpowiadać na takie pytania. Większość audycji publicystycznych skupia się na pytaniach, które nie dotyczą mojej pracy, tylko mnie. To pewna spirala, która nakręca się w sposób niekorzystny dla mnie. Mam niewiele możliwości opowiedzenia o tym, co robię. Pytania dotyczą mojej osoby, a nie - pracy. Stąd powstaje wrażenie, że nie mam nic do powiedzenia nt. mojej pracy, bo ciągle mówię o sobie - odpowiedziała minister sportu.

- Myślę, że w ogóle nastąpiła duża brutalizacja języka i życia publicznego. Tak, te ataki, które w stosunku do mnie są formułowane, można nazwać brutalnymi - dodała i odmówiła komentowania seksistowskiej wypowiedzi rzecznika SLD Dariusz Jońskiego na jej temat.

Przyznała, że część zarzutów pod jej adresem jest uzasadniona: - Oczywiście, że tak. Popełniłam bardzo wiele błędów komunikacyjnych, na początku był brak komunikacji i komunikaty były nie takie, jak powinny być. Były pewnie na początku i błędy merytoryczne. Ale nie popełnia ich ten, kto nic nie robi, a w moim ministerstwie naprawdę dużo się dzieje w tej chwili.

Za swoją największą "wpadkę komunikacyjną" uznała oświadczenie sprzed Euro 2012, gdy zasugerowała, że - w związku z protestami Solidarnych 2010 i zwolenników teorii zamachu - rosyjska reprezentacja powinna wyprowadzić się z hotelu Bristol i że organizatorzy znajdą im inny hotel.

Wpadka z dachem. "Pracę NCS-u oceniam źle"

Co z ostatnim "kryzysem" wokół dachu Stadionu Narodowego i meczu Polska - Anglia? Jak wyglądała rozmowa Muchy z premierem? - To była długa i dobra rozmowa. Nie mam zwyczaju relacjonowania rozmów, szczególnie z moim przełożonym. Ale była merytoryczna ocena tego, co wydarzyło się 16 października, ale i tego, co jest do zrobienia w moim ministerstwie. Bez emocji i poszukiwania sensacji. (...) Moja ocena tego dnia, jak i ocena pana premiera, jest negatywna - jeśli chodzi o to, co można było zrobić w NCS-ie. Poza tym cały następny dzień, ten, w którym już odbył się mecz, spędziłam w samym NCS-ie i nie byłam zadowolona z tego, jak procedowano - mówiła Mucha, wyjaśniając ogłoszoną dziś decyzję o powołaniu nowego szefa Narodowego Centrum Sportu, odpowiedzialnego za organizację imprez sportowych na Stadionie Narodowym. Wcześniej Donald Tusk przyznał, że rządowa kontrola, co prawda, nie wykazała błędów formalnych w działaniu NCS-u, ale jego pracownicy mogli wykazać się większą wyobraźnią.

Dlaczego decyzję o odwołaniu Roberta Wojtasia i zastąpienia go Michałem Prymasem ogłoszono teraz, a rozmowa Muchy z Tuskiem w tej sprawie odbyła się w poniedziałek, dopiero 6 dni po odwołanym meczu? Minister sportu wytłumaczyła to koniecznością oczekiwania na wyniki kontroli: - Premier zarządził kontrolę zarówno w moim ministerstwie, jak i NCS-ie. Zwolnienie szefa NCS-u przed jej zakończeniem byłoby niestosowne.

Mucha: Czuję się odpowiedzialna za błędy zespołu

- Ja również podałam się do dymisji, czując odpowiedzialność za tę sytuację. Decyzja premiera była taka, a nie inna. Natomiast moja ocena funkcjonowania w tych dwóch krytycznych dniach była negatywna, stąd ta decyzja - ogłoszona dziś, ale podjęta znaczenie wcześniej - dodała.

Minister sportu przyszła na Stadion Narodowy w dniu meczu Polska - Anglia. Gdy okazało się, że pada i mecz się nie odbędzie, Mucha - jak twierdzi - myślała, co robić dalej: - Nie chcę zdradzać szczegółów, ale stąd moja negatywna ocena nt. funkcjonowania NCS-u. Myślałam o tym, jak zorganizować formalności i wszystko, by mecz następnego dnia się odbył.

Przyznała też, że zaraz po decyzji o przełożeniu meczu premier wezwał ją do siebie. Jak mówiła, sytuację z feralnego wtorku analizowała setki razy: - Okienko decyzyjne pojawiło się między 11.30 (nowe prognozy o deszczu) a 14.30, akurat w tym czasie byłam na posiedzeniu Rady Ministrów, dlatego żadnej możliwości podjęcia decyzji z mojej strony nie było. Ale czuję się odpowiedzialna politycznie, bo każda osoba zarządzająca zespołem musi brać za niego odpowiedzialność. A ten zespół się po prostu w tej sytuacji nie sprawdził.

Gratulacje dla Bońka

Mucha wspominała też o swoich planach reform: - W tej chwili odpowiedzialność jej rozproszona. Środki finansowe przepływające do związków nie są obwarowane żadnymi warunkami dotyczącymi rywalizacji, nie tylko sportowej. Odpowiedzialność musi być skupiona w odpowiednim miejscu i egzekwowana. To najważniejsze wyzwanie.

- Te plany i propozycje, które składam związkom - choć dla nich trudne - są, ku mojemu zdziwieniu, przyjmowane z otwartością. Związki sa naprawdę zainteresowane tą reformą - dodała.

Kolejne dwa najważniejsze zadania to konieczność zmian w sporcie powszechnym, w tym szkolnym: - Bo on zanika. Kolejna rzecz to profesjonalizacja organizacji sportowych podległych pod ministerstwo.

Tak cieszę się, przekazałam mu szczere gratulacje. To szansa na dobrą zmianę - mówiła, podkreślając wiedzę Bońska nt. zarządzania federacjami i szkoleń młodzieży: - Może poprowadzić ten związek do działania w sposób bardziej profesjonalny i zmiany zwyczajów, które wszyscy krytykujemy.

Zobacz także
Komentarze (115)
Zaloguj się
  • lechujarek_wolski

    Oceniono 4 razy 2

    Płaczki z TVP powtarzają do znudzenia, że telewizja "publiczna" ma misję do spełnienia ... jaka była misja tego żałosnego spektaklu z ministrą?

  • lechujarek_wolski

    Oceniono 3 razy 1

    W krajach Skandynawskich każda firma (również prywatna!) musi posiadać 50% kobiet w zarządzie czy kierownictwie. Jak zrozumiałbym to w przypadku fabryki farby do włosów czy podpasek, ale dlaczego to obowiązuje również w fabryce maszyn rolniczych?

    Kto wybierał te drużyny do pamiętnego meczu na "basenie"?

  • nora_syracuse

    Oceniono 4 razy 4

    Znowu polityczna ustawka u Lisa.

    Kiedy wreszcie powstanie w pełni niezależna telewizja publiczna!

  • lechujarek_wolski

    Oceniono 3 razy 3

    Nie ma to jak tandeta i tani lans :)

    www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090528/ROZRYWKA/28763457

  • the.witcher

    Oceniono 6 razy 4

    mikroskopijne kompetencje i gargantuiczna ambicja.
    nie ufam kobietom, które dla kariery rezygnują z roli matki i żony. jest beznadziejnym ministrem bo prywatnie jest złym, podłym i małostkowym człowiekim opętanym zdegenerowaną ambicją.

  • klip-klap

    Oceniono 4 razy 4

    Liz rzadu rozmawia z paprotka.

  • lechujarek_wolski

    0

    Zastanawiam się dlaczego Tusk nie obejmie tego ministerstwa :)

  • y0rg

    Oceniono 9 razy -7

    Jedyną wadą Muchy jest jej uroda i sylwetka, której to , całe te moherowe towarzystwo, pełne miłosierdzia do bliźniego, pozazdrości i dlatego nie mogą jej strawić. My jesteśmy przyzwyczajeni do gburowatości i arogancji typków w stylu G. LATO i , ktoś o inne aparycji i kulturze nie mieści się w ustalonych schematach.
    A profesjonalizm , rzecz nabyta , a wielu rządzących do końca swoich kadencji ich nie nabywa i nikt się temu nie dziwi.

  • lechujarek_wolski

    Oceniono 5 razy -3

    Manhattan pod wodą, a w tym ciemnogrodzie dalej pyskówka o kałużach na stadionie z krytym dachem :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje