Sikorski: "Po błędach w MSZ wiemy dziś, że w starciu z dyktaturą pewne rzeczy muszą być tajne"

27.10.2012 19:43
Radosław Sikorski

Radosław Sikorski (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

MSZ przygotowuje zmiany w prawie. Po ostatnich przeciekach chce pilniej strzec swoich informacji i pracuje nad wprowadzeniem instytucji "tajemnicy dyplomatycznej". - Dla chronienia interesów kraju i ludzi, którzy z nami współpracują - tłumaczy szef resortu Radosław Sikorski.
W resorcie spraw zagranicznych trwają prace nad nowelizacją Ustawy o służbie zagranicznej, która przewiduje m.in. wprowadzenie instytucji "tajemnicy dyplomatycznej". Szef MSZ przekonuje, że taki instrument jest niezbędny.

- W najbliższych tygodniach do Rady Ministrów wpłynie projekt nowelizacji Ustawy o służbie zagranicznej. Jego częścią będzie też zapis mówiący o stworzeniu kategorii tajemnicy dyplomatycznej - powiedział w Bydgoszczy szef MSZ Radosław Sikorski.

"Dziś, także po błędach w moim resorcie, wiemy, że..."

Jak zaznaczył minister, dzisiaj wiemy, także po urzędniczych błędach w jego własnym resorcie, że w konfrontacji z dyktaturami dyplomacja nie może odbywać się przy otwartej kurtynie.

- Dla chronienia interesów naszego kraju i chronienia także ludzi, którzy z nami współpracują, pewne rzeczy powinny pozostać niepubliczne - przekonywał Sikorski i podkreślał, że tajemnica dyplomatyczna byłaby użyteczna, by chronić wrażliwe informacje dotyczące udzielania pomocy rozwojowej, świadczenia pomocy polonijnej czy formułowania stanowisk negocjacyjnych np. w Unii Europejskiej.

- I o to będę prosił Sejm, wszystkie stronnictwa w parlamencie, gdyż większość partii albo już rządziła, albo ma szansę rządzić i będzie zabiegała o polski interes w Unii, o naszych rodaków na Wschodzie, o tych, co walczą o demokrację na świecie i taki instrument tajemnicy dyplomatycznej będzie im też niezbędnie potrzebny - oświadczył szef MSZ.

Czego polska dyplomacja nie może

Teraz Ustawa o ochronie informacji niejawnych przewiduje możliwość przypisania dokumentom klauzuli: ściśle tajne, tajne, poufne i zastrzeżone. Aby uzyskać do nich dostęp, należy mieć odpowiedni certyfikat, wgląd do niektórych dokumentów możliwy jest tylko w odpowiednich "tajnych kancelariach".

Jak przekonują nasi dyplomaci, MSZ, który kontaktuje się nie tylko z podmiotami administracji rządowej w Polsce czy za granicą, ale też np. z fundacjami czy organizacjami pomocowymi, nie ma możliwości "klauzulowania" informacji wrażliwych. Gdyby resort przypisał dokumentom którąś z klauzul, np. "tajne", wówczas dostępu do nich nie miałyby organizacje pozarządowe.

"Tajemnica dyplomatyczna"

"Tajemnica dyplomatyczna" miałaby obejmować informacje dotyczące spraw zagranicznych lub członkostwa Polski w UE, których udostępnienie osobom niewykonującym zadań publicznych w tym zakresie mogłoby zagrozić realizacji naszych zadań lub osłabić pozycję negocjacyjną.

MSZ powoływał się na brak specjalnej kategorii informacji wrażliwych, wyjaśniając omyłkowe przekazanie jednemu z amerykańskich portali swojej bazy danych dotyczących pomocy rozwojowej, zawierającej m.in. kwoty na wsparcie opozycji białoruskiej.

- Wspomaganie demokracji wymaga pewnej dyskrecji. Nie możemy tego robić przy otwartej kurtynie, mówiąc, kogo konkretnie, jakimi sumami wspomagamy. Może się skończyć jak na Białorusi, że ludzie trafiają za kratki - stwierdził w rozmowie z PAP proszący o zachowanie anonimowości dyplomata. Jak powiedział, nowa "tajemnica dyplomatyczna" byłaby też użyteczna dla organizacji przekazujących pomoc na Wschód, które niejednokrotnie dostają z różnych źródeł szczegółowe pytania dotyczące tego, komu i ile przekazały środków.

W MSZ mają nadzieję, że po wprowadzeniu do ustawy pojęcia "tajemnicy dyplomatycznej" możliwe będzie odpowiednie oznaczanie materiałów, dzięki czemu prawdopodobieństwo ich przypadkowego przekazania na zewnątrz spadnie. Możliwe będzie też udzielenie odmownej odpowiedzi w przypadku prośby o wgląd do takich wrażliwych dokumentów. Za ujawnienie "tajemnicy dyplomatycznej" urzędnik ponosiłby odpowiedzialność dyscyplinarną, a niewykluczone, że również karną.

MSZ o przecieku: "Karygodny błąd urzędnika"

- Sprawa danych o pomocy rozwojowej, które znalazły się na jednym z amerykańskich serwerów przez karygodny błąd urzędnika (...), to tylko kolejny przykład tego, że tego typu dookreślenia czy nowe regulacje są potrzebne - powiedział rzecznik MSZ Marcin Bosacki. Według niego również wewnętrzne notatki resortu, które nie mogą być klauzulowane, powinny być objęte "tajemnicą dyplomatyczną".

Bosacki przekonuje, że dane z bazy MSZ dot. pomocy rozwojowej, które wyciekły z ministerstwa, nie mogły być klauzulowane, bo składały się w absolutnej większości z informacji z oficjalnych konkursów. - Tego nie można objąć klauzulą zgodnie z Ustawą o ochronie informacji niejawnych - podkreśla rzecznik.

Po tym jak dziennikarze PAP ujawnili, że baza danych resortu spraw zagranicznych była przez kilka miesięcy dostępna na jednym z amerykańskich portali, MSZ zwolniło odpowiedzialnego za przekazanie tych informacji urzędnika.

Zobacz także
Komentarze (63)
Zaloguj się
  • zwyczajny_zjadacz_chleba

    Oceniono 1 raz 1

    Rychło w czas. Durniu!

  • lokator

    Oceniono 1 raz 1

    "Sikorski: "Po błędach w MSZ wiemy dziś, że w starciu z dyktaturą pewne rzeczy muszą być tajne""

    Nie do wiary! Radek Sikorski, absolwent I LO w Bydgoszczy i Oxfordu, wspaniały korespondent wojenny z Afganistanu, bohater walki z reżimem sowieckim, w końcu zauważył, że jest różnica między podawaniem ręki Łukaszence a podawaniem ręki Barackowi Obamie...

    Jest takie powiedzenie, że człowiek uczy się na błędach. Premier Tusk w spotach przedwyborczych przyznawał się do błędów, ale twierdził, że oni wyciągnęli wnioski i kwalifikują się do tego, żeby ponownie obdarzyć ich zaufaniem. W skrócie można przyjąć, że Tusk powiedział: Wyborcy! Pozwólcie nam nadal uczyć się na naszych błędach za wasze pieniądze.
    I ludzie to kupili. Dlaczego? A bo jakby Kaczyński doszedł do władzy to ble, ble ble kupa i d..pa...

    Dla mnie oczywiste jest, że na własnych błędach należy się nauczyć czegokolwiek wcześniej, na pośledniejszych stanowiskach - taka jest racja stanu - ale dla PO i jej elektoratu najważniejsze jest, żeby uchronić Polskę przd PiSem, ZA KAŻDĄ CENĘ. PiS jest bowiem, według ogólnopolskiej propagandy, tworem bardziej krwiożerczym niż GESTAPO, KGB i STASI razem wzięte. Ludzie w to wierzą, tak samo jak zaraz po wojnie uwierzyli, że USA zrzucają na nas stonkę ziemniaczaną, a AK to zaplute karły reakcji.

    Proces wychodzenia z głupoty trwał wtedy od 1945 do 1980, kawał czasu...

  • iremus

    Oceniono 4 razy 2

    Nie dość że karp wyciągnięty z wody to na dodatek szczyt niekompetencji. Kłania się "Ustawa o ochronie informacji niejawnych" i Kodeks Karny. Pewnie ma znowu wypłynąć z resortu milionik albo więcej dla podstawionych doradców. kodeks-karny.org/czesc-szczegolna/przestepstwa-przeciwko-ochronie-informacji
    Jak długo będzie jeszcze trwała radosna twórczość niekompetentnych urzędasów ???

  • senior2244

    Oceniono 5 razy 5

    A może wystarczy aby w MSZ wszyscy ludzie myśleli i używali rozumu.

  • metenburg

    Oceniono 3 razy 3

    Krawat na gumce ? Ten facet nawet nie potrafi sie ubrac, za ciasna koszula no i ten krawat....
    Juz lepiej wygladal w szmatach z przewieszonym kalachem i aparatem Zorki 5 jako "reporter" .

  • sparky6

    Oceniono 3 razy 3

    Wyksztalcony w Anglii ruski agent.
    Pracownicy jego ambasad na Ukrainie i Bialorusi to lapowkarze.

  • antyinteligent

    0

    Rakiety tak,regulamin nie,to Twoja tajemnica ale nie da się jej ukryć.

  • archimago7

    Oceniono 11 razy -5

    Ale na to forum piździelczego robactwa nalazło.
    Nie macie swoich Gazet (anty)Polskich czy innych parszywych brukowych Waszych Dzienników ?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje