Skandal w berlińskim szpitalu: zaginęły zwłoki noworodka, pobito lekarza

25.10.2012 06:34
Noworodek

Noworodek (Fot. Tymon Markowski / Agencja Gazeta)

Najpierw stwierdzono tam zgon wcześniaka, potem zginęły przygotowane do obdukcji zwłoki dziecka, a na domiar złego dotkliwie pobito ordynatora oddziału ginekologicznego. W berlińskiej klinice uniwersyteckiej Charite panuje ogromne poruszenie. Lekarze i eksperci badają sprawę śmiertelnej infekcji na oddziale wcześniaków. Sprawą zajęła się już prokuratura.
Urodzone z wadą serca dziecko zostało poddane operacji w Niemieckim Centrum Kardiologicznym. Operacja się udała, po czym dziecko zainfekowało się bakterią Serratia i 5 października zmarło [Serratia jest bakterią występującą naturalnie u zdrowego człowieka; u osób z obniżoną odpornością może wywołać choroby - red.].

Przyczynę śmierci miała wyjaśnić obdukcja. Problem w tym, że nie można odnaleźć zwłok wcześniaka - oświadczył w środę rzecznik berlińskiej prokuratury.

Problemy z higieną

Petra Gastmeier, dyrektorka Instytutu Higieny w klinice Charite, stwierdziła, że "być może raz czy dwa zapomniano o dezynfekcji rąk". Dodała, że poważnie potraktowano też sugestie rodziców, że być może do infekcji doszło podczas kąpieli noworodka.

We wrześniu dwóch producentów wycofało butelki płynu do kąpieli dla dzieci. Powodem miały być drobnoustroje, które znalazły się w niektórych partiach produktu.

Według Gastmeier już w lipcu dwoje wcześniaków zaraziło się tą samą bakterią, która spowodowała śmierć świeżo zoperowanego noworodka. Jedno dziecko zainfekowało się od matki; przyczyna śmierci drugiego jest nadal nieznana.

Niezależnie od tego Gastmeier stanęła w obronie personelu, twierdząc, że nie może niczego zarzucić ich podejściu do higieny. Podkreśliła, że w czasie kontroli stwierdzono, iż personel kliniki stosuje się do przepisów higieny w 92-93 procentach. Zaznaczyła też, że w momencie infekcji na oddziale wcześniaków leżało 250 małych pacjentów, którzy się jednak nie zarazili.

Ataki na lekarza

Tymczasem we wtorek (23.10) około 16.00 do gabinetu ordynatora oddziału ginekologicznego, w należącej do Charite Klinice im. Rudolfa Virchowa, wdarło się dwóch mężczyzn i brutalnie pobiło lekarza kijami. Doznał on ciężkich obrażeń ciała, między innymi złamań. W momencie napadu rozmawiał z kolegą, który również został pobity, kiedy chciał mu przyjść z pomocą. Napastnikom udało się zbiec. Policja podała, że zarzucili lekarzowi zastosowanie niewłaściwego leczenia pacjentki.

Artykuł pochodzi z serwisu ''Deutsche Welle''

 

Zobacz także
Najczęściej czytane