"Chcę być z Tobą mamo!". Polskie prawo jest okrutne wobec matek w poprawczakach

17.10.2012 07:00
Każdego roku w placówkach resocjalizacyjnych dla dziewcząt blisko 60 niepełnoletnich zachodzi w ciążę.

Każdego roku w placówkach resocjalizacyjnych dla dziewcząt blisko 60 niepełnoletnich zachodzi w ciążę. (Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta)

Polskie prawo jest bezwzględne, nie pozwala młodym matkom przebywać z dzieckiem w poprawczaku, podczas gdy takie prawo mają matki w zakładach karnych. Dlatego Fundacja Po Drugie rozpoczęła właśnie kampanię "Chcę być z Tobą mamo!", której celem jest utworzenie przy placówkach resocjalizacyjnych dla dziewcząt oddziałów dla matek z dziećmi.
W Polsce rocznie brakuje kilkudziesięciu miejsc dla nieletnich matek z poprawczaków czy młodzieżowych ośrodków wychowawczych. Wszystko dlatego, że po urodzeniu dziecka prawo nie pozwala dziewczynom pozostać z maluchem w tego typu placówkach. Najczęściej są oni rozdzielani lub trafiają do domów samotnej matki.

"Dramat dla matki i dla dziecka"

Fundacja Po Drugie rozpoczęła właśnie kampanię "Chcę być z Tobą mamo!", której celem jest utworzenie przy placówkach resocjalizacyjnych dla dziewcząt oddziałów dla matek z dziećmi. Z badań przeprowadzonych przez dr Renatę Szczepanik z Uniwersytetu Łódzkiego wynika, że każdego roku w placówkach resocjalizacyjnych dla dziewcząt blisko 60 niepełnoletnich zachodzi w ciążę.

- W Polsce jest ponad 30 placówek resocjalizacyjnych dla dziewcząt, w tym kilka koedukacyjnych, udało mi się dotrzeć do większości z nich. Z moich badań wynika, że w każdej z placówek resocjalizacyjnych, w których przebywają dziewczęta (domów poprawczych, młodzieżowych ośrodków wychowawczych, schronisk), rocznie jest kilka przypadków ciąż - mówi Szczepanik.

- Sytuacja naprawdę jest skomplikowana - tłumaczy Agnieszka Sikora z Fundacji Po Drugie. - Chodzi o dwa przypadki. Po pierwsze, kiedy wychowanka przebywająca w placówce rodzi dziecko, to zgodnie z prawem nie może kontynuować swojego w niej pobytu. Wówczas przerywa proces resocjalizacji i niestety wraca do zazwyczaj patologicznej rodziny. Natomiast gdy nieletnia już posiadająca dziecko trafia do placówki resocjalizacyjnej, wtedy jest rozdzielona z maluchem. I analogicznie jak w pierwszym przypadku, opiekę nad dzieckiem sprawują wówczas często rodziny wychowanek, zdarza się, że dzieci trafiają do pogotowia opiekuńczego lub do domu dziecka. Młodą matkę spotka zatem podwójny cios - pobyt w placówce i oddzielenie od dziecka. Taki stan rzeczy powoduje rosnącą frustrację i utrudnia prawidłowy przebieg procesu resocjalizacji.

Z badań dr Renaty Szczepanik wynika, że dyrektorzy takich placówek najczęściej wskazują - po pierwsze - na brak miejsc w ośrodkach, do których można skierować podopieczną po urodzeniu dziecka, a po drugie, na to, że często nie ma też możliwości ustanowienia rodziny zastępczej, która zajęłaby się i dzieckiem, i jego matką. Wreszcie brakuje miejsc w domach dla samotnych matek. Idealnym rozwiązaniem problemu byłoby miejsce w domu małego dziecka, gdzie maluch może przebywać z matką, ale tych jest w Polsce zbyt mało. - Mamy do czynienia z sześćdziesięcioma dramatami rocznie, które można pomnożyć przez dwa. Bo to jest dramat dla matki i dla dziecka - mówi Szczepanik.

"To są może pojedyncze dramaty, ale tych dramatów jest dużo"

- Nie możemy bagatelizować tego problemu, nawet jeśli dotyczy on niewielkiej grupy dziewcząt. To są może pojedyncze dramaty, ale tych dramatów jest dużo - dodaje Sikora.

- Zresztą przykłady takich sytuacji mówią same za siebie - podkreśla dr Renata Szczepanik i przytacza historie, o których opowiedzieli jej dyrektorzy placówek resocjalizacyjnych. - W jednym ośrodku są cztery wychowanki w ciąży, wszystkie odczuwają więź z dziećmi, wybrały dla nich imiona, mają przygotowane ubranka, ale po porodzie nie mogą zostać w placówce. Dla trzech dziewczyn znalazły się miejsca w domu małego dziecka, dla czwartej zabrakło i wciąż nie wiadomo, co się z nią stanie. Pracownik socjalny szuka po całym województwie miejsca, do którego zostanie przyjęta. Na razie bezskutecznie. W drugim ośrodku jest jedna ciężarna wychowanka, która z kolei nie czuje więzi z dzieckiem, ale nie rozważa adopcji, a ciążę traktuje instrumentalnie. Najprawdopodobniej dziecko trafi do pogotowia opiekuńczego, ponieważ matka nie chce z nim być, równocześnie nie chce także się go zrzec.

- Prawo do przebywania z dzieckiem mają matki w zakładach karnych, tym bardziej nie ma powodu, by odmawiać go nastolatkom w podobnej sytuacji - mówi z kolei prof. Marek Konopczyński, rektor Wyższej Szkoły Nauk Społecznych "Pedagogium" w Warszawie. A umożliwienie matce przebywania w ośrodku razem z dzieckiem ma ogromne znaczenie dla resocjalizacji.

"Jeśli już tak się stanie, że nieletnia dziewczyna zostanie matką, to zróbmy wszystko, żeby jej pomóc"

Te słowa potwierdza praktyk, dyrektor Zakładu Poprawczego w Falenicy Romuald Sadowski: - Podopieczne takich placówek to dzieci z domów dziecka lub rodzin patologicznych, skrzywdzone przez życie i samotne, często po traumatycznych doświadczeniach, jak molestowanie czy przemoc fizyczna. Nie wolno oceniać tych dziewcząt, które zachodzą w ciążę jako nastolatki, ale należy zrobić wszystko, by zadbać o ich dzieci.

Dlatego zdaniem Sadowskiego potrzebny jest przepis, który umożliwiłby przebywanie w placówkach resocjalizacyjnych wychowankom w dziećmi. - Jeśli już tak się stanie, że nieletnia dziewczyna zostanie matką, to zróbmy wszystko, żeby jej pomóc, dajmy jej szansę, a jeśli z niej nie skorzysta, np. zostawi dziecko, ucieknie, to trudno. Ale w takich sytuacjach musimy brać na siebie odpowiedzialność za los słabszych i pokrzywdzonych - tłumaczy Sadowski. On sam - jak mówi - stara się indywidualnie pomagać wychowankom w ciąży, doprowadzić do końca jakiegoś etapu edukacji czy pomóc w zdobyciu zawodu. - W pierwszym takim przypadku stworzyliśmy dziewczynie miejsce w ośrodku, miała własny pokój, zajmowała się dzieckiem, personel pomagał jej, jak tylko mógł, miała wsparcie koleżanek. Trwało to dziewięć miesięcy, a potem dziewczyna uciekła, zostawiając dziecko w placówce.

Obecnie w Falenicy przebywa Dominika z trzymiesięcznym synkiem. - Najpierw dziewczyna wróciła do rodzinnego domu, ale tam - na 24 m kw. z matką i jej konkubentem - dochodziło do ciągłych awantur, w końcu ojczym wyrzucił dziewczynę z mieszkania. Wychowanka przyjechała do Falenicy. Sadowski przyjął dziewczynę z chłopcem, napisał do sądu i czeka na odpowiedź. - Jeśli sędzia okaże się formalistą, Dominika będzie musiała opuścić ośrodek, bo zamknięta placówka nie jest odpowiednim miejscem dla dziecka. Ona jest w drugiej, ostatniej klasie szkoły zawodowej, w czerwcu skończy 18 lat. Ale nie można zostawić jej samej sobie, bo cały proces resocjalizacyjny będzie na nic.

Więcej o akcji ''Chcę być z Tobą mamo''

Zobacz także
Komentarze (1)
"Chcę być z Tobą mamo!". Polskie prawo jest okrutne wobec matek w poprawczakach
Zaloguj się
  • plantin

    Oceniono 3 razy 3

    "Jeśli sędzia okaże się formalistą" - znamienne zdanie ! Czyli są sędziowie, którzy myślą i mają jakieś ludzkie odruchy i są sędziowie, którzy idąc "na wygodę" kierują się głupawymi kodeksami i postępują bezdusznie i bezwzględnie ! Co ciekawe i jedni i drudzy jednak są w zgodzie z literą prawa. Tak więc tych drugich lepiej żeby usunąć z grona sędziów - bo niczemu dobremu się nie przysłużą a prawo należy zmienić tak aby służyło ludziom a nie zostawiało furtkę dla nieludzkiego postępowania.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje