Specjaliści o sponsorowaniu skoku Felixa przez Red Bulla: Należy się marketingowy Nobel

15.10.2012 13:29
Austriacki wyczynowiec Felix Baumgartner w marcu 2012 roku wyskoczyłz balonu na wysokości 29 km nad Ziemią i spadał z szybkością ponad 800 km na godzinę. Podniebny nurek wylądował bezpiecznie na pustyni w pobliżu Roswell w stanie Nowy Meksyk.

Austriacki wyczynowiec Felix Baumgartner w marcu 2012 roku wyskoczyłz balonu na wysokości 29 km nad Ziemią i spadał z szybkością ponad 800 km na godzinę. Podniebny nurek wylądował bezpiecznie na pustyni w pobliżu Roswell w stanie Nowy Meksyk. (Fot. Jay Nemeth AP)

- To była najdłuższa reklama telewizyjna produktu, za którą Red Bullowi należy się marketingowy Nobel - mówi o wczorajszym skoku Felixa Baumgartnera Anna-Maria Siwińska, Community Manager w Agorze. - Spektakularne, niestandardowe i nie do powtórzenia widowisko. Red Bull zapisał się nim w historii marketingu - potwierdza Michał Samojlik, dyrektor kreatywny agencji Autentika i Nowymarketing.
Misja Felixa Baumgartnera kosztowała 20 mln dolarów, a jej przygotowanie trwało 5 lat. W zamian za to organizator wydarzenia, producent Red Bulla, kupił sobie reklamę niemal na całym świecie, bo nazwa marki była niemal nieodłącznym elementem informacji na temat wydarzenia. Na dodatek, raczej nieprzypadkowo, misja Felixa zbiegła się z premierą trzech nowych smaków napoju.

- Na pewno była to najdłuższa reklama telewizyjna produktu, idealnie wpisująca się w wizerunek Red Bulla, jaki firma chce promować. Sądzę, że obejrzeli ją nawet ci, którzy nie mają pojęcia, co to jest Red Bull - ocenia Anna-Maria Siwińska. - Biorąc pod uwagę konsekwencję Red Bulla w tworzeniu wizerunku związanego ze sportami ekstremalnymi, to na pewno decyzja o zorganizowaniu takiej akcji była trafna. Nie znam globalnej liczny osób, która oglądała to wydarzenie, ale podejrzewam, że szła w dziesiątki, a nawet setki milionów - stwierdza z kolei Michał Samojlik.

"Nieudany" start był zaplanowany?

Samojlik zauważa, że pewne okoliczności sprzyjały Red Bullowi. - Firma miała sporo szczęścia, bo należy zaznaczyć, że mieliśmy dwie transmisje po kilka godzin w dużych mediach - mówi.

W szczęście w tym przypadku nie wierzy Siwińska. - Nikt mnie nie przekona, że to nie tak miało być. Akcja z "nieudanym" startem we wtorek została perfekcyjnie rozegrana. Podgrzanie emocji, płacząca matka głównego bohatera. Przyznam, że brakowało mi tylko ulubionego kota Baumgartnerów albo psa, z którym Felix się wychowywał. Poza tym wszystkie elementy układanki były świetnie dopasowane - ironizuje.

"Red Bullowi należy się marketingowy Nobel"

Specjaliści zgodnie oceniają, że pod względem marketingowym Red Bull trafił w dziesiątkę. - To było spektakularne, niestandardowe i nie do powtórzenia widowisko. Red Bull zapisał się nim w historii marketingu. Trudno sobie na ten moment wyobrazić coś równie dużego, głośnego. Teraz to jest numer jeden i jeszcze przez długie tygodnie będzie się o tym mówiło - twierdzi Samojlik.

- Za ośmiogodzinną reklamę Red Bulla w światowych telewizjach we wtorek i czterogodzinną w niedzielę - w USA rano, w Europie po południu - należy się marketingowy Nobel. Jednocześnie rozegranie tego we wszystkich mediach społecznościowych - strona projektu Redbullstratos na FB aktualizowana na bieżąco, dedykowane tagi na Twitterze [#stratos, #livejump, #felix - red.] - wszystko zagrało idealnie - potwierdza Siwińska.

Mam świadomość, że jestem "sprzedawana" Red Bullowi

A czy tego typu reklama, jest lepiej odbierana przez klientów? - Na pewno. Zwyczajne reklamy już się nam wszystkim znudziły. Żeby wymyślić coś, co budzi emocje, trzeba skoczyć z kosmosu - mówi Siwińska.

Jak dodaje, sama ma świadomość, że Red Bull "kupił ją" swoją akcją. - Nikt mnie nie oszukiwał, że to akcja społeczna. Obejrzałam niezły show z przystojnym facetem po czterdziestce, który z ciężkim sprzętem, skacze z 39 km i siada na ziemi lżej niż ja zeskakuję z taboretu. Mam świadomość, że jestem "sprzedawana" Red Bullowi, ale nie boli mnie to - jeśli mam się sprzedać, to drogo, a w zamian za oglądanie marki napoju dostałam akcję, trochę informacji na temat stratosfery, ładne obrazki z kosmosu i emocje - przyznaje Siwińska i dodaje: - Skok Felixa ma pokazać, że Red Bull jest fajny, wspiera działania naukowe, skupia freaków robiących rzeczy, o którym się nie śniło kanapowym ekstremalistom.

- Walka o emocje jest największym wyzwaniem dla marek, które nie chcą być kojarzone z rzeczami banalnymi. A Red Bull jest wszędzie tam, gdzie przekracza się wszelkie granice odwagi, rozsądku i zdrowej logiki. Myślę, że wywiera to duży wpływ na odbiorców i konsumentów, którzy mogą być bardziej przychylni marce - ocenia Samojlik.

Austriacki skoczek Felix Baumgartner wzniósł się w niedzielę balonem na wysokość ponad 39 km (39.044 m), ustanawiając rekord najwyższego załogowego lotu balonem. O ok. 8 km pobił też rekord skoku ze spadochronem z największej wysokości. Po ok. 9 minutach szczęśliwie wylądował na wschodzie stanu Nowy Meksyk. Baumgartner przekroczył w trakcie skoku barierę dźwięku osiągając szybkość 1.342 km/godz, czyli 1,24 liczby Macha.



Zobacz także
Komentarze (131)
Zaloguj się
  • l666

    Oceniono 170 razy 154

    1. Nigdy nie pilem RB, relacje ogladalem i nadal nie wypije

    2. Loga ani nazwa RB w calej relacji byly bardzo malo dokuczliwe. Juz bardziej mnie wkurzaja okreslenia "orlen liga" albo "Pepsi arena" bo sa naduzywane.

    3. Wole, zeby takie wyczyny byly organizowane za prywatne niz za panstwowe pieniadze. Wiec obecnosc sponsora jest jak najbardziej uzasadniona.

  • tlenek_wegla

    Oceniono 124 razy 54

    "ocenia wczorajszy skok Felixa Baumgartnera Anna-Maria Siwińska, Community Manager w Agorze. "

    I to w zasadzie wszystko...

  • three-gun-max

    Oceniono 126 razy 30

    I tak tego nie kupię. Trzeba być powalonym, żeby płacić 3x drożej za picie, którego smak jest dokładnie taki sam jak tańszych odpowiedników.

  • stefan_psychiatra

    Oceniono 37 razy 29

    Szanowna pani od marketingu. Zapraszam na stronę tego wydarzenia. Dowie się tam pani wiele o naukowych i technicznych wyzwaniach tego wydarzenia. To także promocja nauki i wiedzy.

  • jottsp

    Oceniono 32 razy 26

    tytul brzmi "Specjalisci o sponsorowanym skoku ..." ale wypowiada sie 1 osoba i to nie-specjalista, o braku profesjonalizmu swiadcza zenujace bledy - jak np. 29 km !!! oraz topornosc komentarza - np. sugestie ze duza czesc przygotowan do skoku to byla mistyfikacja i tzw. PR - widac ze autorka "artykulu" sadzi innych po sobie

  • ventus_historicus

    Oceniono 21 razy 19

    "w zamian za oglądanie marki napoju dostałam akcję, trochę informacji na temat stratosfery, ładne obrazki z kosmosu i emocje - przyznaje Siwińska"

    Każdy dostał tyle ile jest w stanie ogarnąć rozumem. To co widzieliśmy na zawsze wpisze się w historię lotnictwa i astronautyki - to największy po 50 letniej przerwie krok w stronę opracowania systemów ewakuacji z wchodzących w atmosferę lądowników pojazdów kosmicznych. Do chwili obecnej takich systemów nie ma. Amerykanie, po praktycznie nieudanej próbie Kittingera z 1960 roku, zrezygnowali z dalszych prób. Promy kosmiczne początkowo planowano wyposażyć w system ewakuacyjny, ale finalnie z tego zrezygnowano. Dlatego też astronauci z Columbii nie mieli żadnych szans na ewakuację z uszkodzonego promu i jedyną drogą powrotu było podjęcie próby lądowania zakończone destrukcją promu po wejściu uszkodzonym wahadłowcem w gęste warstwy atmosfery.

  • lava71

    Oceniono 21 razy 17

    już po pierwszej "próbie" spokojnie mogli byli odtrąbić sukces. Cały dzień darmowej reklamy na całym świecie na większości kanałach....

  • electri

    Oceniono 45 razy 15

    ależ odkrywcza publikacja. pulitzera dla autora !

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX