Śmierć dzieci w rodzinie zastępczej - prokuratorzy dopuścili się "rażącej obrazy przepisów"

05.10.2012 16:10
Zastępca prokuratora rejonowego w Pucku oraz asesor prowadzący śledztwo w sprawie śmierci dzieci w rodzinie zastępczej dopuścili się "rażącego naruszenia przepisów".
Dziś zakończyło się postępowanie wyjaśniające w sprawie nieprawidłowości w "puckim śledztwie". Prokurator okręgowy w Gdańsku, który prowadził postępowanie, stwierdził, że "doszło do rażącego naruszenia przepisów określonych w Ustawie o prokuraturze i regulaminie wewnętrznego urzędowania powszechnych jednostek organizacyjnych prokuratury". Wystąpił więc z wnioskiem do prokuratury apelacyjnej o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego wobec obu prokuratorów. Grozi im kara od upomnienia do wydalenia ze służby.

Rzeczniczka prasowa gdańskiej prokuratury okręgowej Grażyna Wawryniuk odmówiła informacji na temat tego, na czym miały polegać uchybienia ze strony puckich prokuratorów. - Postępowanie z zasady jest niejawne - powiedziała.

Jeżeli sąd dyscyplinarny dopatrzy się związku między zaniechaniem podjęcia decyzji po śmierci pierwszego dziecka a śmiercią drugiego dziecka, możliwe jest, że prokuratorom zostaną postawione zarzuty karne i staną przed sądem powszechnym.

Rodzice zastępczy przyznali się do śmiertelnego pobicia dzieci

Opiekunowie zmarłych dzieci to 32-letnia Anna C. i 36-letni Wiesław C. Cieszyli się dobrą opinią, w ich domu mieszkało siedmioro dzieci (w tym dwoje naturalnych).

Na początku lipca zmarł trzyletni Kacper. Małżeństwo twierdziło, że chłopiec spadł ze schodów, a rodzina została objęta pomocą psychologa. Policja i prokuratura wszczęły postępowanie w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci.

12 września zmarła siostra Kacpra - pięcioletnia Klaudia. Anna C. twierdziła, że dziewczynka podczas kąpieli w brodziku potknęła się i zachłysnęła wodą.

Rodzice zostali zatrzymani. Ze złożonych przez nich wyjaśnień wynikało, że śmierć obu dzieci była wynikiem bicia i znęcania się nad nimi. - Wiesław C. przyznał się do pobicia chłopca ze skutkiem śmiertelnym, a jego żona Anna C. przyznała się do znęcania nad dziewczynką, do jej pobicia i zabójstwa - powiedział Piotr Styczewski, prokurator rejonowy w Pucku.

Zatrzymani rodzice czekają na decyzję o areszcie. Kobiecie grozi dożywocie, mężczyźnie do 10 lat więzienia.

Rodzina C. nie przeszła szkolenia, jej dom nie spełniał warunków

W drugiej połowie września wojewoda pomorski zlecił kontrolę w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie w Pucku, które umieściło pięcioro dzieci w rodzinie C. i sprawowało nad nią pieczę.

Kontrola wykazała liczne nieprawidłowości. W jej trakcie stwierdzono m.in., że rodzina C. nie przeszła odpowiedniego szkolenia, wywiad środowiskowy jej dotyczący został przeprowadzony nieprawidłowo, a dom państwa C. nie spełniał warunków do przyjęcia pięciorga dzieci. Stwierdzono też, że już kilka tygodni przed śmiercią chłopczyka, a także po niej, pracownik centrum miał sygnały o niewłaściwym stosunku małżeństwa C. do powierzonych im dzieci, ale nie podjął odpowiednich działań.

Po kontroli starosta pucki zwolnił dyscyplinarnie szefową PCPR. Własne śledztwo ws. działalności Centrum prowadzi też Prokuratura Rejonowa w Gdyni.

Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także

Najnowsze informacje