Brytyjskie media żyją historią zaginięcia 5-letniej dziewczynki. April Jones jak Madeleine?

Wiadomości >  Archiwum
dpiw
04.10.2012 12:10
A A A Drukuj
Poszukiwania April Jones

Poszukiwania April Jones (Fot. REBECCA NADEN REUTERS)

Brytyjskie media od poniedziałku żyją zaginięciem pięcioletniej April Jones. Mimo poszukiwań na ogromną skalę i zaangażowania wielu osób nie udało się natrafić na żaden ślad. Zatrzymanie 46-letniego mężczyzny również nie okazało się punktem zwrotnym. Tragizm sytuacji potęguje fakt, że dziewczynka jest chora i powinna przyjmować leki.
Ciche i spokojne miasteczko, jakim było Machynlleth w Walii, od kilku dni znajduje się w centrum zainteresowania Wielkiej Brytanii. Media z informacji na temat zaginięcia pięcioletniej mieszkanki miasteczka robią główne tematy wydań wiadomości i tzw. jedynek w gazetach i na portalach internetowych. Opinia publiczna chłonie każdy szczegół dotyczący śledztwa.

April Jones była ostatni raz widziana na placu zabaw niedaleko swojego domu. Według dzieci, które są jedynymi świadkami zdarzenia, do April podjechał szary van. Po tym, jak dziewczynka do niego wsiadła, samochód odjechał w nieznanym kierunku - informuje serwis BBC.

- Proces przesłuchiwania dzieci, które były świadkami tego zdarzenia, jest delikatny i trudny - mówi jeden z policjantów prowadzących dochodzenie. Mimo że policja przeczesała teren miasta i okolice, postawiła blokady i punkty kontrolne, nie natrafiła na żaden ślad. Nie pomogły także dwa helikoptery, które brały udział w akcji. W poszukiwania z zaangażowaniem włączyło się także ponad 200 mieszkańców Machynlleth.

Akcja jest o tyle trudna, że poszukiwania odbywają się na rozległym terenie porośniętym lasem. - Ten teren jest dla nas naprawdę wyzwaniem - mówi na konferencji prasowej prowadzący śledztwo Reg Bevan.

Tragizm sytuacji wzmaga fakt, że dziewczynka cierpi na lekkie porażenie mózgowe i powinna regularnie przyjmować leki, bez których jej stan zdrowia pogarsza się. - Jeśli nie będzie ich brała, zacznie po prostu odczuwać ból - podaje BBC. Dziadek dziewczynki podkreśla, że mimo porażenia, na skutek którego dziewczynka miała problemy z koordynacją ruchów, starali się, żeby wiodła normalne życie.

"Był tylko jednym z tropów"

Wydawało się, że punktem zwrotnym w śledztwie będzie zatrzymanie 46-letniego Marka Bridgera. Mężczyzna, który przez jakiś czas był sąsiadem April i jej rodziny, został zatrzymany na jednej z podmiejskich dróg i był przesłuchiwany już dwukrotnie. Policja nie zdradza, co udało jej się ustalić na podstawie przesłuchań.

- Nie chcę zaprzepaścić szansy jej znalezienia, więc nie mogę powiedzieć, co do tej pory powiedział - mówi Bevan, który jest bardzo ostrożny w formułowaniu wniosków. Zaznacza, że społeczność miasta jest nieliczna, a on nie chce spekulować.

- Mamy szereg wątków. Jedne są ważniejsze, drugie mniej ważne - ucina Bevan i zaznacza, że mężczyzna jest tylko jednym z nich.

"Żyjemy w nadziei"

Brytyjska policja jest pod wrażeniem reakcji i zaangażowania lokalnej społeczności. Według burmistrza miasteczka Garetha Jonesa ludzie wyciągali z garaży własne terenówki i quady, żeby nocą przeszukiwać okolice. - Żyjemy w nadziei. Wierzymy, że wszystko dobrze się skończy - mówi.

W kościele pw. św. Piotra odbywają się modlitwy i czuwanie w intencji znalezienia dziewczynki. Poszukiwania ciągle trwają.

Tagi: