Ministerstwo skontroluje uczelnie związane z "Giedroyciem"

02.10.2012 12:17
Wiceminister Nauki i Szkolnictwa Wyższego, dr hab. Daria Lipińska-Nałęcz

Wiceminister Nauki i Szkolnictwa Wyższego, dr hab. Daria Lipińska-Nałęcz (fot. Gazeta.pl)

- Trzeba sprawdzić, gdzie się aplikuje - odpowiedziała wiceminister nauki Daria Lipińska-Nałęcz na pytanie, co ze studentami, którzy powpłacali pieniądze na bankrutującą uczelnię. Dodała, że resort skontroluje inne szkoły związane kapitałowo z właścicielem uczelni im. Giedroycia. - Takiego nagromadzenia złej woli jeszcze nie mieliśmy - skwitowała działanie niepublicznych uczelni.
Od ponad tygodnia informujemy o nieprawidłowościach dydaktycznych i finansowych w warszawskiej Wyższej Szkole Komunikowania i Mediów Społecznych im. Giedroycia. Jej studenci dostali pisma od komornika z informacją, że ten zajmie ich czesne. Ministerstwo ma wątpliwości, czy kadra naukowa w tej szkole jest wystarczająca. Studenci i naukowcy pisali w tej sprawie skargi do resortu. Uczelnią zarządza - jako jej prezydent - Jarosław Podolski, który razem z Piotrem Kusznierukiem (kanclerzem innej niepublicznej uczelni - WSHiFM im. F. Skarbka) ma pod swoimi skrzydłami jeszcze kilka niepublicznych uczelni.

Ministerstwu Nauki do wniosków, po kontroli przeprowadzonej jeszcze w maju, udało się dojść dopiero w zeszłym tygodniu. Już po tym, gdy studenci zaczęli wpłacać czesne, a maturzyści - przystępować do płatnych egzaminów wstępnych.

Nie mamy narzędzi, by wyeliminować zło raz na zawsze

O to, czemu ministerstwo nie reagowało na skargi studentów i wykładowców dotyczące niepokojących praktyk na uczelni Giedroycia i jak zamierza pomóc teraz studentom, zapytaliśmy wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego dr hab. Darię Lipińską-Nałęcz.

- Prawo, którym dysponujemy, nie daje ministrowi takich narzędzi, żeby można było każde zło wyeliminować raz na zawsze - mówi. Dlatego w ministerstwie trwają pracę nad zmianami. Resort - jak zapewnia wiceminister Lipińska-Nałęcz - chce stworzyć lepsze narzędzia do "dyscyplinowania swoich partnerów".

- Takiego nagromadzenia złej woli nie mieliśmy nigdy przedtem. Uczelnie w różnym stopniu stawiały opór, natomiast nigdy ta współpraca nie układała się tak źle. Nigdy też władze uczelni nie wykorzystywały prawa tak bezwzględnie i bardzo skutecznie, by uniemożliwić nam działanie - dodaje Lipińska-Nałęcz.

Nie ma gdzie przenieść studentów?

W trudnej sytuacji znajdują się studenci "Giedroycia". Resort obiecał im pomoc w znalezieniu innej uczelni, jeżeli wyraziliby taką chęć.

Problem jednak w tym, że nie ma szkoły, która prowadzi taki kierunek. - Właściwie nie ma szansy przeniesienia studentów na inne studia, bo nie ma takiego profilu gdzie indziej. Staramy się być przede wszystkim uczciwi wobec studentów. Nie sztuką jest zamknąć biznes, a studentów zostawić na lodzie - mówi wiceminister.

"Trzeba sprawdzać, gdzie się aplikuje"

Po ostatniej kontroli ministerstwa w uczelni Giedroycia zawieszona została rekrutacja. Szkoła nie może zacząć nowego cyklu kształcenia, czyli przyjąć studentów na pierwszy rok. Nie wiadomo jednak, co z maturzystami, którzy zapłacili po 400 złotych wpisowego i 150 złotych za egzamin próbny, zanim ministerstwo wydało swoją decyzję.

- Trzeba sprawdzać, gdzie się aplikuje - kwituje Lipińska-Nałęcz.

Obawiam się, że kadry naukowej już tam nie ma

Jak mówi wiceminister, w "Giedroyciu" trwa kolejna kontrola, która ma zweryfikować, czy na uczelni jest jeszcze jakaś kadra naukowa. - I tu się obawiam największego zła. Obawiam się, że ci pracownicy już tam nie pracują. Musimy mieć pewność, że uczelnia ma kadrę, do której się przyznaje. A to wcale nie jest takie oczywiste. Jeżeli coś będzie nie tak, jedyną możliwością dla ministra nauki będzie, na podstawie kontroli, zawiesić lub zlikwidować kierunek - dodaje.

Kontrole w innych powiązanych uczelniach trwają

Ministerstwo kontroluje uczelnie powiązane kapitałowo z Jarosławem Podolskim i Piotrem Kusznierukiem. - Mam nadzieję, że wnioski będziemy mieli relatywnie szybko. Serce krwawi, jak się słyszy o losie tych studentów. Uczelnia wyższa nie powinna być traktowana jak każdy inny biznes. To jest działalność misyjna - mówi Lipińska-Nałęcz.

To jednak nie wszystkie problemy ministerstwa. Pisaliśmy, że w "Giedroyciu" mogło dojść do bezprawnego wydawania dyplomów studentom innych uczelni. - Będziemy to wszystko weryfikowali, łącznie z albumami i teczkami studentów. Jeżeli zarzuty się potwierdzą, nie będziemy mieli innego wyjścia, jak powiadomić prokuraturę - dodaje wiceminister Nałęcz.

Zobacz także
Komentarze (38)
Zaloguj się
  • konto_live

    Oceniono 44 razy 36

    tzw. ministerstwo nauki pokazało - jest całkowicie zbędne

  • marek12567

    Oceniono 32 razy 30

    Jest takie coś jak PKA (Państwowa Komisja Akredytacyjna ) problemem jest to ,że w jej skład wchodzą ludzie ,którzy później sami są kontrolowani za parę lat (jak kadencja się skończy). Wychodzi na to że rączka rączkę myje.

    PAK się nie przyczepiła do szkoły tj. nauczyciele akademicy bo w niczyim interesie jest wyłapywanie oszustów bowiem jakby się tak chciało to do każdego można się przyczepić.

    I tak wystawiają pozytywną opinię szkółce bo sami później kontrolujący nie chcą podpaść jak kiedyś ich szkółki będzie się kontrolowało.

    chory kraj

  • micro5

    Oceniono 30 razy 20

    Mam pytanie czy Nałecz od prezydenta i Nałęcz z ministerstwa to jedna rodzina . Jeżeli tak to hasła PSL Rodzina na swoim jest realizowane w pełni

  • kosmiczny_swir

    Oceniono 25 razy 19

    Chcieliscie wolnego rynku? Chcieliscie. Jak tylko pojawia sie jakies glosy o wprowadzeniu regulacji, to od razu wszyscy ujadaja ze to zamach na wolny rynek, ze to komunizm zamordyzm i zlo wszelakie.

    Jak pojawiaja sie kwiatki takie jak ta uczelnia i Amber Gold, to podnosi sie placz "panstwo powinno cos zrobic". Moralnosc Kalego, kiedy wam cwaniakowanie innych idzie dobrze, to niech sie panstwo nie wtraca, kiedy ktos cwaniakuje was, to odrazu placz ze panstwo powinno cos zrobic.

    Do diabla z takim narodem, chociaz wydaje mi sie, ze pewnie i z piekla by was chcieli wyrzucic.

  • tacx

    Oceniono 18 razy 10

    To po prostu zgroza co sie w tym kraju dzieje. Jak można iśc na uczelnie jako potencjalny student i jednocześnie trzymać się za kieszeń traktując pracujacych tam ludzi jako oszustów i przekrętasow???? Czy naprawdę wszędzie już musimy zakładać że zostaniemy oszukani? od marketów po uniwersytety? Od czego są urzędnicy i służby w tym kraju? od pobierania emerytur i innych budżetowych przywilejów?
    Jak ja mam sprawdzać wiarygodnosć każdej wyższej uczelni w tym kraju to strach pomyśleć co mam sprawdzac gdy ide do zwyczajnego sklepu kupić ziemniaki. Rozumiem że też gdy pójdę ze skargą do sanepidu to usłyszę... Cza było paczeć dzie sie kupuje. Brak słów na opisanie takiego sposobu rozumowania

  • budrysat

    Oceniono 13 razy 9

    Po co nam takie państwo? Ludzie których oszukują firmy w rodzaju Amber Gold zdaniem polityków sami sa sobie winni że dali się okraść (przeciętny obywatel powinien mieć przynajmniej doktorat z ekonomii zanim powierzy pieniądze bankowi). Dzieciaki które chciały się uczyć też same sa sobie winne (powinny wiedzieć że mają do czynienia ze złodziejami - nie wiem tylko skąd miały to wiedzieć). Mamy w Polsce prawie milion urzędników - 99% jest zbędnych a pieniądze na ich pensje sa wyrzucane w błoto.

  • naz_niepoprawna

    Oceniono 7 razy 5

    Tyle są warte prywatne szkółki w tym kraju.

  • czesiu.wisniak

    Oceniono 32 razy 4

    Ten rząd i jego niedorobieni ministrowie ze Słońcem Peru na czele wybitnie dąży swoją bezczelnością i krętactwem do kryterium ulicznego.

  • vidi12

    Oceniono 9 razy 3

    Wiceminister nauki Daria Lipińska-Nałęcz... to żona - bohatera liberalnych/prorządowych mediów - prezydenckiego ministra/doradcy profesora... k urwa go mać Nałęcza...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje