"To był zamach" - incydent podczas pogrzebu Walentynowicz [WIDEO]

28.09.2012 12:20
Podczas pogrzebu wniesiono flagę z napisem

Podczas pogrzebu wniesiono flagę z napisem "To był zamach" (Fot. Dominik Werner/Agencja Gazeta)

Podczas pogrzebu Anny Walentynowicz w Gdańsku-Wrzeszczu doszło do incydentu. W czasie mszy wniesiono polską flagę z napisem "To był zamach", a także baner ze zdjęciem Lecha Kaczyńskiego i napisem "Nasz prezydent".


Flagę i baner wniosło kilka starszych osób, przeszły główną nawą kościoła i stanęły w pierwszym rzędzie przed rodziną Walentynowicz. Zareagował na to wnuk legendy "Solidarności" Piotr Walentynowicz i poprosił o przejście i zajęcie miejsca w bocznej nawie. Przedtem osoby z flagą stały przed kościołem.

Uroczystości pogrzebowe Anny Walentynowicz, która zginęła 10 kwietnia 2010 r. w katastrofie samolotowej pod Smoleńskiem, rozpoczęły się w południe od mszy żałobnej w kościele Najświętszego Serca Jezusowego. W mszy uczestniczył prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński, liczni posłowie klubu PiS oraz rodziny innych ofiar katastrofy.

Po mszy syn Walentynowicz odniósł się do wczorajszych słów prokuratora Andrzeja Seremeta, który mówił, że przyczyną nieprawidłowej identyfikacji było nietrafne ich rozpoznanie przez członków rodzin. Janusz Walentynowicz powiedział dziennikarzom, że nie słyszał dokładnie tej wypowiedzi. Zapewnił jednak, że dokonał identyfikacji swojej matki w Moskwie ze stuprocentową pewnością.

"Żegnamy wielkiego człowieka"

Po nabożeństwie, o godz. 14, rozpoczął się pogrzeb na gdańskim cmentarzu Srebrzysko. Przemawiali na nim m.in. Jarosław Kaczyński i Antoni Macierewicz. Ten pierwszy wspominał życie i walkę Anny Walentynowicz - Przyjdzie taki czas, w którym ta wielka postać będzie w Polsce doceniona tak, jak na to zasługuje. Jej życiorys był życiorysem ze stali. W całym swoim życiu była jak jedna, wielka bryła. Cały czas szła tą samą drogą. Nigdy z niej nie rezygnowała, nie sprzeniewierzyła się idei służenia innemu człowiekowi. Żegnamy wielkiego człowieka - mówił Kaczyński.

Z kolei Antoni Macierewicz żegnał legendę "Solidarności" słowami: Nie ma na niebie i na ziemi, nie ma w naszej pamięci większego obowiązku jak ten, który wynika z dążenia do prawdy o Twojej śmierci. Do prawdy o śmierci tych, którzy tam zginęli i do zrealizowania waszego przesłania. Nie ustaniemy, nie zaprzestaniemy. Z pewnością prawda ujrzy światło dzienne.

Ekshumacja na wniosek rodzin i prokuratury

W ubiegłym tygodniu prokuratorzy wojskowi przeprowadzili w Gdańsku i Warszawie ekshumacje dwóch ofiar katastrofy smoleńskiej: Anny Walentynowicz i - według informacji medialnych - Teresy Walewskiej-Przyjałkowskiej. Powodem ekshumacji były wątpliwości rodziny Walentynowicz oraz Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie, czy ciała obu kobiet nie zostały ze sobą zamienione. Badania genetyczne jednoznacznie wskazały, że tak się stało.

To ponowny pogrzeb legendarnej działaczki "Solidarności". Pierwszy odbył się 11 dni po katastrofie - 21 kwietnia 2010 r.

Zobacz także
Komentarze (409)
Zaloguj się
  • judas1

    Oceniono 624 razy 504

    Gwardia/straż Jarosława już zaczyna zamieszki - ciekawie będzie jutro....

  • lux-ex-silesia

    Oceniono 503 razy 389

    To PIS-owskie pogaństwo.
    Panie Boże przebacz im, choć wiedzą co czynią.

  • milseog

    Oceniono 407 razy 373

    w jakim charakterze poslowie PiS pojechali na ten pogrzeb i za czyje pieniadze? od wczoraj slysze, ze glosowania w Sejmie sie dzis nie odbeda, bo poslowie pojechali sobie na pogrzeb. jak rozumiem w dupie maja swoja prace, mandat narodu i wynagrodzenie z tego tytulu. wszyscy oni oczywiscie bardzo dobrze znali p. Walentynowicz, przyjaznili sie i pomagali jej w niedoli.
    zaraz wroca do Warszawy na koszt obywateli i pewnie jeszcze pobiora diety za ten wyjazd.
    obrzydliwie cyniczna banda frajerow.

  • zigzaur

    Oceniono 262 razy 234

    Transparent "Lech Kaczyński nasz prezydent".
    Za chwilę Jarosław powie, że zamienił się z Lechem przy wsiadaniu do samolotu i sam jest Lechem, wiecznym prezydentem. To wyjaśnia, dlaczego nie jeździ na grób do Krakowa.

  • omniasol

    Oceniono 293 razy 229

    W sumie to fajnie.
    Wiekszosc osob ma tylko jeden pogrzeb i to nawet nie mozna powiedziec ze w zyciu :-)

  • jamj

    Oceniono 118 razy 104

    Zastanawiający jest to, że robi się szum wokół Anny Walentynowicz, a panuje całkowita cisza wokół profesor Teresy Walewskiej - Przyjałkowskiej. Może rodzina to blokuje, czego nie wykluczam, a może jest mało "polityczna", czego też wykluczyć nie można.
    Jedno jest pewne, że w naszym państwie nawet po śmierci ludzie nie są równi, a nawet służą do rozgrywek politycznych i personalnych.
    PRZERAŻAJĄCE I OBRZYDLIWE.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje