Ojciec: Porwali mi dziecko. Sąd: znikoma szkodliwość społeczna

27.09.2012 13:59
Prokuratura

Prokuratura (Fot. Tomasz Stańczak / Agencja Gazeta)

Pan Jacek od 8 miesięcy nie widział synka Davida. Jego żona, Portugalka, wywiozła chłopca za granicę i słuch o nim zaginął. A wszystko to w czasie, gdy miała zawieszone prawa rodzicielskie, a sąd zakazał wywożenia dziecka z kraju. Prokuratura postępowanie w sprawie umorzyła, a w piątek sąd tą decyzję utrzymał w mocy. Dziecka szuka Fundacja ITAKA.
Wszystko zdarzyło się w lipcu zeszłego roku. - Podjechałem pod swój dom, zdążyłem tylko otworzyć bramę, gdy nagle podszedł do mnie obcy mężczyzna, złapał mnie i przydusił do samochodu. W tym czasie matka Davida z drugim mężczyzną wyciągnęli syna z mojego auta - opowiada pan Jacek. Mężczyźni zaciągnęli dziecko do swojego samochodu i odjechali. - Mój syn krzyczał, wzywał pomocy - mówi ojciec Davida.

Matka Davida nie miała nawet prawa do opieki nad dzieckiem. Sąd, przyznał prawo do opieki ojcu, a jej wyznaczył jedynie dni i godziny spotkań z dzieckiem. Matka Davida postanowiła działać na własną rękę. - Wiedziałem, że ona planuje go zabrać, bo próbowała zrobić to już wcześniej. Nie myślałem, że ucieknie się do stosowania przemocy - mówi pan Jacek. Zwłaszcza że kilka dni wcześniej wszyscy razem byliśmy w kinie - dodaje.

Ojciec Davida: Nie wiem nawet, czy mój syn żyje

Matka Davida odnalazła się w Portugalii. Dzięki organizacji zajmującej się ochroną praw dziecka, pan Jacek miał okazję zobaczyć syna w styczniu 2011 roku. - Widziałem go dwa razy, bawiliśmy się samochodami. Chociaż z trudem mówi po polsku, to cały czas mnie pamięta - mówi z przejęciem ojciec chłopca.

Jednak gdy w lutym portugalski sąd orzekł, że dziecko ma wrócić do ojca do Polski, matka i David zniknęli. Od tamtej pory ojciec nie miał kontaktu z dzieckiem. - Od ośmiu miesięcy nie miałem kontaktu z moim synem ani żadnej wiadomości o nim. Nie wiem nawet, czy on żyje - mówi zrozpaczony ojciec.

"W tej sprawie nie przesłuchano nawet wszystkich świadków"

Pan Jacek zgłosił sprawę na policję. Prokuratura jednak ostatecznie postępowanie umorzyła. W uzasadnieniu postanowienia czytamy o "znikomej szkodliwości społecznej". Śledczy twierdzą, że zawieszenie władzy rodzicielskiej matki było nieprawomocne, podpierając się formalnym przekazaniem sprawy do sądu w Portugalii. - Tyle że przekazano jedynie sprawę o rozwód, a nie o opiekę. Nawet portugalski sąd, orzekając o rozwodzie, zaznacza, że orzeczenie nie dotyczy opieki - twierdzi pan Jacek.

Zdaniem ojca Davida, to postanowienie jest niesprawiedliwe, a zachowanie prokuratorów - opieszałe. - W tej sprawie zaniedbano wszystko, co możliwe. Prokuratura nic nie robi - mówi. - Nie przesłuchano nawet świadków, których wskazałem. Kilkanaście metrów od zdarzenia pracowała ekipa budowlana, przecież oni wszystko widzieli. Prokuratura nawet ich nie przesłuchała - dodaje.

Adwokat: Sąd przyznał prawo do opieki ojcu Davida

Pełnomocnik pana Jacka zarzuca prokuraturze działanie niezgodne z prawem oraz szereg uchybień proceduralnych. W odwołaniu od decyzji kwestionuje zarówno interpretację przepisów przez prokuraturę, jak i uchybienia w postaci nieprzesłuchania świadków zdarzenia.

"Sądy polskie rozpatrywały tę sprawę wielokrotnie. Z ich postanowień wynika, że dziecko ma być pod opieką ojca, a matka ma jedynie prawo do widzeń z dzieckiem" - czytamy w odwołaniu od postanowienia umarzającego postępowanie. "Nie można uzasadniać tej decyzji twierdzeniem, że z przyczyn formalnych teraz postanowienia sądów polskich nie obowiązują". Jednak rozpatrując odwołanie, piaseczyński sąd utrzymał postanowienie prokuratury w mocy.

Porwanie rodzicielskie? W Polsce to nie przestępstwo

Zdaniem ekspertów z Fundacji ITAKA winę za sytuację po części ponoszą przepisy. - Porwanie rodzicielskie to sytuacja, w której jeden rodzic bez zgody i wiedzy drugiego rodzica, zabiera dziecko w nieznane miejsce, w wyniku czego ten pierwszy rodzic traci z nim kontakt - mówi Paulina Gluza, szef zespołu prawnego Fundacji ITAKA. - Nie jest to definicja prawna i nie widnieje w żadnych przepisach, do których można byłoby się odnieść. Natomiast naszym zdaniem takie ujęcie najpełniej pokazuje problem - dodaje.

Zdaniem Fundacji, w Polsce porwania rodzicielskie to problem niedostrzegany i trzeba zacząć o nim głośno mówić. - To jest trochę jak z przemocą domową. Sto lat temu przemocy domowej w ogóle nie było - twierdzi Paulina Gluza. - Pięćdziesiąt lat temu okazało się, że jednak istnieje coś takiego, a dwadzieścia lat temu ktoś pomyślał o uregulowaniu prawnym tej kwestii - mówi.

ITAKA: Świat porwanego dziecka to życie w ciągłym zagrożeniu

- Nie trzeba mieć głębokiej wiedzy psychologicznej, by sobie wyobrazić, co się dzieje z dzieckiem, które musi się ukrywać, kłamać, jest mu wmawiane, że ojciec czy matka, której nie ma go nie kochają lub nie żyją. Ciągłe zmiany miejsca zamieszkania burzą jego poczucie bezpieczeństwa i stabilności - mówi Aleksandra Andruszczak-Zin, psycholog z Fundacji ITAKA: - Świat takiego dziecka to zagrożenie, inni ludzie to wrogowie, można ufać tylko swojemu opiekunowi, ewentualnie rodzicom mamy czy taty, którzy są zaangażowani w ukrywanie dziecka - dodaje. Jej zdaniem, ciągłe napięcie emocjonalne, brak prawidłowych wzorców wychowawczych oraz poczucie zagrożenia, których doświadcza dziecko w takiej sytuacji, mają ogromny wpływ na jego procesy poznawcze. A to wszystko buduje poczucie własnej wartości i osobowość dziecka.

W Sejmie trwają prace w Komisji Sprawiedliwości nad zmianą treści przepisów kodeksu karnego, regulujących materię bezprawnego uprowadzenia zatrzymania dziecka. Prace trwają z inicjatywy Fundacji ITAKA. - Chcemy doprowadzić do sytuacji, w której dziecko jest bezpieczne i ma kontakt z obojgiem rodziców - mówi Paulina Gluza. - Sytuacją idealną byłaby sprawna egzekucja ustaleń sądów cywilnych. Niestety, ta egzekucja nie przebiega sprawnie - dodaje.

Zobacz także
Komentarze (138)
Zaloguj się
  • tojasz

    Oceniono 270 razy 260

    ...znikoma szkodliwość społeczna... To człowiek nie jest wart w polsce więcej niż 250 zl?!

  • gm0711

    Oceniono 217 razy 199

    No to jak żyć?
    - nie zakładać rodziny
    - pracować na czarno albo kraść
    - nie chorować bo nie wolno
    - nie inwestować w nic tych kilka zaoszczędzonych złotych bo okradną
    - w razie napaści nie chodzić na Policję, bo nie pomogą a jeszcze zamkną jak powiesz że raz oddałeś bandycie
    - nie dawać na tace, bo pójdzie na "tu się domyśl"

    ---------------
    www.terazbiznes.pl

  • marcin1956

    Oceniono 186 razy 182

    To nic takiego, to tylko typowy przykład polskiej polityki prorodzinnej.

  • cartophell

    Oceniono 154 razy 140

    sad w Polsce jest jedynym w europie, ktory zasadza sprawy o dzieci na korzysc cudzoziemcow. Wszystkie inne sady europejskie, sa nawet strofowane przez instancje Unii Europejskiej za dzialanie zupenie odwrotne czyli wydawanie wyrokow korzystnych dla wlasnych obywateli.
    O czym to swiadczy? Ano tym, o czym juz pisano setki razy - to elity polskie sa zacofane, prymitywne i nie-europejskie. Sady - to wlasnie jeden z przykladow.

  • krusnik02

    Oceniono 118 razy 110

    No cóż, polscy sędziowie swoim poziomem dawno już sięgnęli dna więc co się dziwić - wydają zakaz wywożenia dziecka ojcu Polakowi (sic!) a co z matką, obywatelką Portugalii? Jej polskie prawo nie obowiązuje, skoro przebywa na terenie Polski?

  • jamj

    Oceniono 112 razy 92

    Słusznie kochani sędziowie i prokuratorzy. Co za problem, zamiast się procesować niech zmajstruje nowy egzemplarz... Co za pieniacz...

  • brzydzesiepisu

    Oceniono 83 razy 83

    Uważam, że w takich sprawach do publicznej wiadomości powinno się podawać imiona i nazwiska sędziów i prokuratorów. Wszak są urzędnikami państwowymi opłacanymi z naszych podatków. Ooops, chyba, że są postawieni w stan oskarżenia czego bym sobie życzył. Oni nie są, do kruwy nędzy, nietykalnymi gnidami z dorzecza Nilu!

  • freejazzy

    Oceniono 71 razy 69

    Znikoma szkodliwość społeczna, hmmm... Gdyby chociaż Portugalka porwała synka na rowerze to można by było domniemywać, że była pod wpływem. A wtedy wiadomo: paragraf i co namniej areszt wydobywczy!

  • norbert2225

    Oceniono 82 razy 66

    czlowieku ty masz pecha zyjesz w Polsce to; to samo albo jeszcze gorzej jak bys zyl na Sycyli NIE MA W POLSCE PRAWA jest za to mafja dobrze zorganizowana wszystko kosztuje haracz trzeba zaplacic to przy odpowiedniej kwocie LASKAWIE SEDZIA moze zajmie sie sprawa patrz na POLSKIE PROCESY MASAKRY ZIWERZAT ONE NIE PLACA I NIE MA WYROKOW WSZYSTKO JEST MALA SZKODLIWOSCIA CZYNU taka to radosna FANATYCZNO RELIGJNA POLSKA

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje