Kpt. Wrona nie musiał lądować awaryjnie? "Samolot był sprawny"

22.09.2012 18:13
Panel bezpieczników w kabinie pilotów

Panel bezpieczników w kabinie pilotów (fot. Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych)

Rządowa komisja badająca kulisy awaryjnego lądowania boeinga LOT na warszawskim Okęciu rzuci cień na pilotów, w tym bohaterskiego kapitana Tadeusza Wronę - donosi "Wprost". Według informacji tygodnika raport Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych zawiera sugestię, że załoga mogła normalnie wylądować, bo samolot był sprawny.
Jak zauważa tygodnik "Wprost", dokument z prac komisji to najbardziej oczekiwany lotniczy raport od czasów katastrofy prezydenckiego tupolewa w Smoleńsku.

Blisko rok temu, 1 listopada, kpt. Tadeusz Wrona posadził boeinga 767-300 polskich linii LOT lecącego z Newarku do Warszawy na brzuchu. Nikomu z 220 pasażerów i 11 członków załogi nic się nie stało. Teraz w ciągu miesiąca ma być gotowa ostateczna wersja opisująca okoliczności tego wydarzenia.



W niespełna miesiąc po awaryjnym lądowaniu powstał wstępny raport i już wtedy pojawiły się pierwsze wątpliwości dotyczące zachowania załogi i działania systemów samolotu. Zaledwie po dwóch minutach od startu z lotniska Newark pękł przewód w systemie hydraulicznym i przestał działać system wysuwania podwozia.

W takiej sytuacji załodze pozostaje jeszcze awaryjny system otwierania podwozia. Oparty jest on na oddzielnym silniku elektrycznym. Komisja szybko ustaliła, że system był sprawny. Czemu zatem załoga z niego nie skorzystała? To największa zagadka listopadowego wypadku. Winny jest bezpiecznik.

Tygodnik "Wprost" dokładnie opisał miejsce w kokpicie boeinga, w którym znajduje się panel z bezpiecznikami. Jeden z nich, o symbolu C829 BAT BUS DISTR, odpowiada za kilka awaryjnych instalacji, w tym system awaryjnego otwierania podwozia. Jeśli bezpiecznik jest włączony, to owe instalacje działają. Jeśli włączony nie jest - są nieaktywne.

Wieża: A bezpiecznik? Załoga: Włączony

Jedną z kluczowych rzeczy, które załoga słyszy od swych przewodników z wieży stołecznego lotniska, jest pytanie o zapasowy system wysuwania podwozia. Odpowiada, że - podobnie jak system hydrauliczny - także nie działa. Wieża pyta: czy bezpiecznik jest włączony? Nagrania z czarnych skrzynek zarejestrowały zarówno to pytanie, jak i odpowiedź: "Tak".

"Wprost" przypomina to, co tuż po lądowaniu ustalili przedstawiciele Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. W kabinie boeinga zastali wybity bezpiecznik, czyli wyłączony. A widać to wyraźnie, bo ma białą obwódkę.

Gdyby bezpiecznik był włączony, to nie byłoby dramatycznego lądowania na warszawskim Okęciu.

- To niezły pasztet, bo nie wiemy, czy to załoga popełniła błąd, czy odpowiedzialność spada na producenta maszyny - mówi w grudniu zeszłego roku "Gazecie Wyborczej" pilot znający opublikowany wstępny raport o wypadku boeinga.

Dowód na to, że instalacja awaryjna była sprawna, komisja miała już w dniu wypadku. Kiedy po wejściu do samolotu eksperci włączyli bezpiecznik, podwozie zostało wysunięte bez najmniejszego problemu. Cała ekipa ratunkowa stała w osłupieniu.

Zobacz także
Komentarze (393)
Zaloguj się
  • pbe64

    Oceniono 397 razy 345

    Trochę gdybania w tej informacji. Bezpieczniki mają to do siebie, że bez powodu nie odłączają obwodu. Brakuje mi informacji dlaczego ten bezpiecznik był wyłączony. Kilka dni po lądowaniu pojawiły się informację, że płyn hydrauliczny, który wyciekł z pękniętego przewodu mógł zamarznąć na klapie osłaniającej podczas lotu koła. Silniki elektryczne nie były w stanie otworzyć podwozia przed lądowaniem i bezpiecznik wybijało, żeby nie spalić obwodów. Czy ta hipoteza została wykluczona?

  • cillian1

    Oceniono 189 razy 117

    Do kapitanów, ale tych nie ulegającym naciskom "ważnych ale małych".
    Proponuję powitanie pasażerów przed startem:

    Drodzy pasażerowie. Jeśli będzie awaria - nie ląduję na "brzuchu". Z miejsca walę w glebę.
    Aby zaoszczędzić komisjom - dylematów!

  • borsuk07

    Oceniono 99 razy 87

    "Gdyby bezpiecznik był włączony, to nie byłoby dramatycznego lądowania na warszawskim Okęciu." , " - To niezły pasztet, bo nie wiemy, czy to załoga popełniła błąd, czy odpowiedzialność spada na producenta maszyny - mówi w grudniu zeszłego roku "Gazecie Wyborczej" pilot znający opublikowany wstępny raport o wypadku boeinga.

    Dowód na to, że instalacja awaryjna była sprawna, komisja miała już w dniu wypadku. Kiedy po wejściu do samolotu eksperci włączyli bezpiecznik, podwozie zostało wysunięte bez najmniejszego problemu. Cała ekipa ratunkowa stała w osłupieniu. " - bolący ząb przez cały dzień też często przestaje boleć jak jesteśmy już u dentysty.

  • 3alfa.alfa

    Oceniono 97 razy 79

    Przecież to było wiadomo od czasu kiedy komisja fachowców od Beninga przyjechała tylko po to żeby wcisnąć bezpiecznik

  • w12121

    Oceniono 49 razy 37

    "Samolot był sprawny" - tylko że miał pęknięty przewód hydrauliczny od wysuwania podwozia i wyciśnięty bezpiecznik wypuszczania awaryjnego.
    To że usterka systemu awaryjnego w postaci wyciśniętego bezpiecznika była teoretycznie łatwa do naprawienia w powietrzu nie oznacza w żadnej mierze, że "samolot był sprawny" jak insynuuje się w nagłówku.

  • ergosumek

    Oceniono 48 razy 36

    Aviation Safety Network:
    "The circuit breaker C829 (BAT BUS DISTR) indicated on Photo 5 protects several airplane systems including the alternate landing gear extension system. The „Off” position of the circuit breaker was not recorded or indicated by the airplane systems (FDR – Flight Data Recorder and EICAS – Engine Indications and Crew Alerting System).
    +++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
    Krótko mówiąc, bezpiecznik wywalił od wibracji, gdy samolot tłukł brzuchem bo betonie.
    A jak ktos nie może sobie tego wyobrazić, niech weźmie młotek, przypie.........i w skrzynkę bezpiecznikową w swojej chałupie i zobaczy czy bezpiecznik wybije czy nie.
    Bezpiecznik w czasie lotu był w pozycji "On", skoro automatyka tego nie sygnalizowała, a i załoga nie widziała, że jest wybity, natomiast najwidoczniej nie zapewniał dobrego styku i uklad sterujący obwodem wykonawczym wysuwania kół nie zadziałał.
    Prawdopodobnie wystarczyło ten bezpiecznik parę razy wcisnąć, żeby styk pojawił sie i wszystko było juz OK.
    Takie sytuacje są częste w przypadku elementów, w których połączenie realizowane jest mechanicznie, czyli we wszelkich przełącznikach, wyłącznikach czy bezpiecxznikach.
    Ten bezpiecznik chronił akurat obwody awaryjne, które w sytuacji , gdy wszystko pracuje normalnie nie są w ogóle używane i najwyraźniej nie zapewniał dobrego styku, mogła pojawić sie śniedź, która zwiekszyła rezystancję styku.
    Zęby zjadłem w serwisie aparatury elektronicznej, wiem, co mówię i powiem krótko: odpie.....cie się od kpt. Wrony.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje