Katolicki dziennik zaniepokojony "gorączką" wokół nowego iPhone'a

wg, PAP
16.09.2012 07:13
iPhone 5

iPhone 5 (fot. Apple)

Włoski katolicki dziennik "Avvenire" jest zaniepokojony "gorączką", jaka towarzyszy zbliżającej się premierze telefonu iPhone 5. Według gazety narodził się swoisty "rasizm technologiczny", czyli dyskryminowanie tych, którzy nie mają najnowszych modeli.
Artykuł redakcyjny dziennika włoskiego Episkopatu, pióra profesor filozofii Chiary Giaccardi z katolickiego uniwersytetu w Mediolanie, przytaczają prasa i inne media, zwracając uwagę na to, że jest w nim zawarty apel o pilną refleksję na temat gonitwy za nowinkami technicznymi.

"Symboliczna supremacja nadgryzionego jabłka"

Według autorki "szaleństwo" wokół najnowszego smartfona i - jak stwierdza, odnosząc się do logo firmy Apple - "symboliczna supremacja nadgryzionego jabłka" prowadzą do nowych form nierówności oraz podziałów na tych, którzy mają iPhone'a, i tych, którzy go nie posiadają. W rezultacie - dodaje - ten, kto nie może sobie pozwolić na nowy model, cierpi, bo ma "kompleks społecznej niższości".

"Te same technologie, które uczyniły świat bardziej horyzontalnym, grożą teraz tym, że przyniosą nowe napięcia"- stwierdza prof. Giaccardi na łamach katolickiego dziennika.

Ponadto autorka odnotowała, że niespełna rok od śmierci "legendarnego" założyciela firmy Apple Steve'a Jobsa i premiery poprzedniego modelu ten najnowszy przedstawia się jako "największe wydarzenie w historii iPhone'a".

"Dziennikarze to ludzie marketingu w służbie firm"

Następnie stawia ona pytanie, czy kilka milimetrów i gramów mniej w nowym aparacie uzasadnia całą "wrzawę", jaka panuje obecnie, także w mediach.

W opinii autorki artykułu oznacza to, że dziennikarze rozpowszechniający informacje o zaletach najnowszego urządzenia stają się "ludźmi marketingu w służbie firm".

W zachwycie nad cudami cyfrowej technologii profesor filozofii widzi także rozbudzanie wiary w magię i nostalgię za nią , gdyż jej zdaniem najnowszy telefon dotykowy prezentuje się jako czarodziejską różdżkę, za dotknięciem której wszystko się zmienia.

Tagi:

Zobacz także
Komentarze (220)
Zaloguj się
  • mrmouse

    Oceniono 361 razy 307

    No proszę katolicki dziennik, a dobrze pisze. Pytanie czy jest sens się zabijać, żeby kupić sobie kolejną wersję tego samego. To już nawet nie chodzi o dylemat mieć czy być. Po prostu jak zindoktrynowani są ludzie, którzy wydają kolejne pieniędze na sto piędziesiąty model tego samego.

  • acidity

    Oceniono 186 razy 160

    Jako ateista uważam, że coś w tym jest. Masa publikacji przed premierą i nerwowe oczekiwanie na "najnowszy model" użytkowników, a na koniec szturm na sklepy(jakby miało zabraknąć?!). Ta zbiorowa histeria podbiega pod fanatyzm technologiczny. Cel życia - kupić sobie nowszy model!

  • zewszad_i_znikad

    Oceniono 149 razy 105

    Coś w tym jest. Dlatego ja demonstracyjnie używam prastarego telefonu z czarno-zielonym wyświetlaczem - żeby mieć Inaczej Niż Wszyscy.

  • darmen987

    Oceniono 119 razy 97

    To nie wina Apple, że ludzie to idioci, i lecą jak jak barany do nowego świecidełka.
    Świecidełkiem może być cokolwiek. Dla baranów bowiem najważniejszym jest co o baranach powiedzą inne barany...

  • yaah

    Oceniono 102 razy 68

    Te wszystkie iGoowna, to piękny przykład jak można zdalnie sterować masami Homo nieSapiens przy pomocy magii marki, sprawnego marketingu i reklamy. A przecież bez problemu można znaleźć telefony, które funkcjami i parametrami nie odstają od "i", a nawet je przewyższają. Tylko, że one nie mają w logo ogryzka. Zwykłe pranie mózgów.

  • dzielanski

    Oceniono 80 razy 54

    Reklama jest po to, żeby namawiać ludzi do kupowania rzeczy, których nie potrzebują. Większość ludzi to rozumie (i mimo to czasem jej ulega). Na pewno istnieje jednak jakiś margines osób, które treść reklamy traktują jak nakaz. Są wśród nich ci, którzy nadmiernie się zadłużają albo harują całymi dniami po to, żeby kupić jakiś gadżet, są wśród nich również profesorowie katolickiej filozofii powielający kościelną wizję świata z katolicyzmem jako jedyną oazą dającą wytchnienie pośród pustyni konsumpcjonizmu.
    Zabawne jest to, że tego rodzaju krytyka "współczesnego świata" w ogóle wychodzi spod pióra naukowca. Dzieciaki zawsze lubiły się popisywać posiadaniem jakiegoś badziewia. Kiedy ja sam chodziłem do podstawówki w "socjalistycznej" Polsce były to "węgierskie" flamastry, ale też puszki po piwie i różne inne śmieci z już wtedy "ogarniętego konsumpcjonizmem" Zachodu. Z drugiej strony w kontaktach z ludźmi z tego samego Zachodu odnoszę wrażenie, że wszelkie jarmarczne symbole statusu na ogół robią na nich mniejsze wrażenie niż na ludziach z indoktrynowanej przez komunizm i katolicyzm Polski. Mogłoby się wydawać, że wiek XX oduczył ludzi budowania systemów chroniących przed "konsumpcjonizmem", a propagatorzy utopii zdadzą sobie w końcu sprawę, że droga do rozwoju osobowości człowieka nie wiedzie przez narzucanie mu "nareszcie doskonałego" systemu ideologicznego - ale proszę, gdy komunizm się skompromitował, jego miejsce chce zająć katolicyzm i islam. Kiedy katolicyzm z islamem wezmą się za łby, pewnie tryumfalnie powróci komunizm.

  • jamj

    Oceniono 167 razy 53

    Brak takiego Mercedesa jakiego ma proboszcz nie powoduje "odczucia niższości", ale brak iPhone 5 jakiego ma kolega, to już tak. Dziwna ta "katolicka mentalność".

  • blogfiles

    Oceniono 159 razy 21

    Taaa, lepiej dołożyć się do nowej bryki proboszcza niż kupić coś dla siebie. W końcu "godzien jest robotnik strawy swojej".

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje