Czechy: chaos i kontrole po wprowadzeniu częściowej prohibicji

ps, PAP
15.09.2012 09:49
Kontrola czeskiej policji w sklepie sprzedającym alkohol

Kontrola czeskiej policji w sklepie sprzedającym alkohol (Fot. JAROSLAV OZANA AP)

Przez całą noc z piątku na sobotę inspektorzy kontrolowali 7 tys. czeskich sklepów, restauracji, nocnych barów, dworców i hoteli, które po zarządzeniu ministra zdrowia Leosza Hegera, musiały usunąć z półek butelki zawierające co najmniej 20-procentowy alkohol.
Sztab kryzysowy w Pradze wprowadził częściową prohibicję w związku z narastającymi przypadkami zatruć alkoholem metylowym.

W wielu czeskich miastach i miasteczkach zapanował chaos. Inspektorzy kontrolowali stacje benzynowe, hotele, wkraczali do nocnych dyskotek i barów. W niektórych sieciach handlowych alkohol sprzedawano nadal po zarządzeniu.

W wielu małych restauracjach zawisły kartki z napisami "Prohibicja. Zakaz sprzedaży alkoholu do odwołania". Prócz wysokoprocentowych alkoholi zakazano również sprzedaży tak popularnych napojów, jak Cinzano czy Campari. Zakaz zaczął obowiązywać nawet na pokładach czeskich samolotów.

"Prohibicja w XXI wieku?" "Potworna głupota"

W Pradze ludzie reagowali na zarządzenie z mieszanymi uczuciami. - Prohibicja? W XXI wieku? To nie przejdzie - twierdzili goście restauracji Local. Jej właściciel był podobnego zdania. - Nikt z nas nie kupuje przecież alkoholu od kogoś, kogo nie zna - mówił. Za złamanie zarządzenia o prohibicji groziła mu grzywna w wysokości 3 milionów koron.

Ze zdumieniem reagowali na zarządzenie także prascy hotelarze - Czy mamy wchodzić w nocy do pokoi i usuwać z lodówek butelki? - pytali.

- To potworna głupota - stwierdził w reakcji na zarządzenie sztabu kryzysowego Petr Pavlik przewodniczący Unii Producentów i Importerów Napojów Alkoholowych. - Ludzie i tak będą kupować alkohol, ale pokątnie. Zyski przejmie czarny rynek, czyli te "garażowe rozlewnie", które zamykacie - mówił Pavlik. Zaprotestował także Związek Handlowców i Ruchu Turystycznego.

Media elektroniczne przypomniały, że zysk ze sprzedaży alkoholu jest w Czechach niebagatelny. W ubiegłym roku do budżetu państwa z tytułu samych podatków wpłynęło 6,8 mld koron.

Minister zdrowia sprowadza lek blokujący toksyczne przemiany

Ogłaszając prohibicję, minister zdrowia nie ukrywał jednak, że po dwóch tygodniach walki z nielegalnymi dystrybutorami sytuacja zaczęła wymykać się spod kontroli. W Czechach zmarło 19 osób, dziesiątki przebywały w szpitalach. Co prawda sztab kryzysowy wprowadził wcześniej częściowy zakaz sprzedaży alkoholu na straganach, w małych sklepach i na targowiskach, ale niewiele to pomogło, chociaż zakup alkoholu zmalał o 50 procent. W czwartek doszło do kolejnego niepokojącego zjawiska. Zachorował 30-letni mieszkaniec Pragi, który twierdził, że kupił butelkę wódki w centrum, w sklepie sieci handlowej. Do tej pory umierali ludzie w małych wsiach i miasteczkach, którzy zaopatrywali się w alkohol pokątnie albo na targach.

Heger zapowiedział, że ministerstwo sprowadziło z Norwegii 85 opakowań Fomepizolu - leku, który blokuje toksyczne przemiany w organizmie. Ministerstwo rozesłało lek do krajowych szpitali. Leczenie jednego pacjenta jest jednak drogie i wynosi 6000 euro.

Tagi:

Zobacz także
Komentarze (49)
Zaloguj się
  • cezar85

    Oceniono 120 razy 118

    panuje ogólny chaos bo wszyscy trzeźwi

  • osik1

    Oceniono 68 razy 60

    Powinniśmy wysłać Braciom Czechom kilka TIRów z wódą w ramach pomocy humanitarnej tudzież rekompensaty za zbrojną ingerencję za komuny.

  • wipowski

    Oceniono 76 razy 40

    Jaka szybka reakcja ministra zdrowia u nas nadal wpier***alaliśmy żarcie z solą drogową.

  • karnisz1

    Oceniono 75 razy 25

    Hahahaha narkomanom typu alkoholicy już sie robi czarno przed oczami. Nie będą mogli ćpać. I do pierdla z nimi za 0,3 ml przy sobie!!!

  • cometto-pl

    Oceniono 24 razy 20

    No proszę, "częściowy zakaz sprzedaży alkoholu na straganach, w małych sklepach i na targowiskach" - widział kto kiedy w "wolnorynkowej" Polszcze legalnie alkohol na straganie czy targowisku... :>

  • polsko07

    Oceniono 21 razy 19

    cyt: Do tej pory umierali ludzie w małych wsiach i miasteczkach, którzy zaopatrywali się w alkohol pokątnie albo na targach.

    To że nie kupowali w Pradze czy Brnie nie znaczy że kupowali po wsiach i małych miasteczkach
    Przykładowe miasto zakupu bodajże pierwszej ofiary...
    Havirov ma blisko 80 tys. mieszkańców , nawet jak na polskie warunki to nie byłoby małe miasteczko, tym bardziej na czeskie....
    Ponadto miasto leży w aglomeracji Śląskiej, (prawie) graniczy z miastami Ostrawa, Karwina, Czeski Cieszyn, Frydek Mistek

    Alkohol nie był raczej kupowany w sieciach sprzedaży, ale najczęściej w małych sklepach (vecerkach) to nie to samo co kupowany pokątnie i na targu ...

    Rzetelność dziennikarska ...

  • saikokila

    Oceniono 10 razy 10

    W zagranicznych serwisach napisali że ten lek Norwegia podarowała (i przyleciał razem ze specjalistą od jego stosowania), a tu piszą o sprowadzaniu i wysokich kosztach, jakby chodziło tylko o koszty tego leku. Czyli albo Norwegia wcale nie "podarowała", albo koszty wynikają z czegoś innego, albo ktoś robi przekręt ;)

  • 2-julita

    Oceniono 21 razy 7

    mamy szansę zarobić na wódce , spragnieni będą przyjeżdżac do nas
    istny czaski film

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX