27-latek z Wrocławia autorem prowokacji z sędzią Milewskim? "Były trzy rozmowy"

15.09.2012 08:57
Ryszard Milewski

Ryszard Milewski (Fot. za TVN24/x-news)

- To ja nagrałem sędziego Milewskiego - mówi w rozmowie z "Wprost" Paweł Miter. Mężczyzna wcześniej zasłynął tym, że miał dostać pracę w TVP, powołując się na znajomość z prezydentem. Z kolei kilka tygodni temu, gdy zrobiło się głośno o Amber Gold, dostarczył fałszywą notatkę ABW Marcinowi P.
W czwartek dziennik "Gazeta Polska Codziennie" upublicznił nagranie rozmowy rzekomego asystenta Tomasza Arabskiego z szefem Sądu Okręgowego w Gdańsku. Prezes Ryszard Milewski prosił o instrukcje, czy przyspieszać posiedzenie sądu w sprawie aresztu dla Marcina P. W trakcie rozmowy padła propozycja bezpośredniego spotkania sędziego z premierem. - Chciałbym dużo rzeczy przedstawić panu premierowi - mówił Milewski. Rzekomy asystent poinformował go, że do spotkania może dojść dopiero po posiedzeniu sądu ws. zażalenia na areszt dla Marcina P., szefa Amber Gold.

Dziennik "GPC" nie podał, kto przeprowadził rozmowę. Informował, że głos osoby dzwoniącej do prezesa sądu został zastąpiony głosem lektora, "ze względu na ochronę źródła informacji". Dziennik zapewniał, że mimo tego treść rozmowy nie została zmieniona.

Miter: Postanowiłem wykonać telefon testowy

W dniu opublikowania rozmowy zadzwoniliśmy do Pawła Mitera z pytaniem, czy to on stoi za prowokacją. - Nie zaprzeczam i nie potwierdzam - powiedział wtedy "Gazecie".

Teraz w rozmowie z Sylwestrem Latkowskim i Michałem Majewskim mówi, że to on stoi za prowokacją. Tłumaczy, że od dłuższego czasu interesował się sprawą Amber Gold. - 6 września upubliczniona została informacja, że minister Jarosław Gowin zlecił kontrolę pracy sędziego Milewskiego z Gdańska. Wiedziałem o tym dzień wcześniej. Postanowiłem wykonać telefon testowy, by sprawdzić, jak na tę wiadomość zareaguje Milewski - mówi Miter. Twierdzi, że informacje o kontroli zdobył "z okolic Ministerstwa Sprawiedliwości". Mówi, że odbył z sędzią Milewskim trzy rozmowy.

Opisuje, że 5 września najpierw zadzwonił na telefon komórkowy, który dostał "od swego informatora". - Milewski nie odbierał. Po kilku minutach zadzwoniłem przez sekretariat. Powiedziałem, że dzwonię z sekretariatu szefa Kancelarii Premiera, od ministra Tomasza Arabskiego. Sekretarka połączyła mnie z gabinetem prezesa sądu. Pan Milewski w ogóle nie był zaskoczony telefonem. Bez żadnych pytań podjął ze mną rozmowę - twierdzi Miter.

W krótkiej rozmowie Miter miał stwierdzić, że dzwoni w związku z ważną sprawą dla pana premiera. - On powiedział, że domyśla się, iż dzwonię w sprawie Amber Gold. Oznajmił, że oczekiwał kontaktu, bo oni nie wiedzą do końca, co mają robić z tą historią. Zapytałem sędziego, czy wie, że jutro zostanie zarządzona kontrola jego pracy. Pan Milewski nie był zaskoczony - opowiada w rozmowie z "Wprost" mężczyzna. Miter mówi, że pierwsza rozmowa, której nie nagrywał, zakończyła się wskazaniem, aby Milewski czekał na kontakt z kancelarii premiera. Druga rozmowa miała odbyć się pół godziny po pierwszej. - To była krótka wymiana zdań. Zadzwoniłem do Milewskiego na komórkę i powiedziałem, mu że nazajutrz o godz. 14 zatelefonuje do niego minister Arabski. Sędzia powiedział, że będzie oczekiwał na telefon ministra - mówi Miter.

Trzecia rozmowa to ta, której zapis opublikowała "Gazeta Polska Codziennie".

ABW, telewizja i rzekome pobicie

O Pawle Miterze, 27-letni mieszkańcu Wrocławia, pisała na początku września "Gazeta Wyborcza". - Choć nigdzie nie pracuje, jeździ mercedesem i mieszka w jednym z ekskluzywnych apartamentowców. "Fakty trzeba pokazywać inaczej, z dozą brawury, trochę numerancko, z pierwiastkiem narażenia się. Trzeba mieć jaja!" - napisał kilka dni temu na Facebooku. To było parę dni po tym, gdy Sylwester Latkowski z "Wprost" zdemaskował go jako tego, który przekazał Plichcie rzekomą notatkę ABW. Jemu też Miter poświęcił jeden z wpisów: "Dziennikarze ze smyczą to ścierwa" - czytamy w reportażu "Gazety Wyborczej".

Wcześniej o Miterze zrobiło się głośno w marcu 2011 r., kiedy "Rzeczpospolita" opisała go jako młodego człowieka, który rzekomo obnażył zasady panujące w TVP. W listopadzie 2010 podszywając się pod Jacka Michałowskiego z Kancelarii Prezydenta, pisał do ówczesnego prezesa TVP Włodzimierza Ławniczaka. Z e-maili wynikało, że prezydent Komorowski chciałby, aby Miter poprowadził w telewizji program. Spółka podpisała z nim wstępną umowę.

Niedługo potem w mediach pojawiła się informacja, że 24 marca Miter został pobity. Jak relacjonował, sprawcy, zanim uciekli, ponoć rzucili: "Uważaj, z jakimi hienami z jakich mediów rozmawiasz". Zaraz po pobiciu Miter miał powiadomić o nim policję, jednak wrocławska "Gazeta Wyborcza" podała, żadne zawiadomienie do komisariatu, o którym wspominał, nie trafiło. Miter zgłosił się na policję dopiero kilka godzin później.



Zobacz także
Komentarze (244)
Zaloguj się
  • niezyczliwypisiorom

    Oceniono 229 razy 175

    moze i metoda ubecka ale facet obnazył człowieka którego błędnie nazywają NIEZAWISŁYM sędzią

  • wykidajlo2

    Oceniono 209 razy 171

    Biedny ten sędzia, tyle lat wspinania się do góry tam, gdzie stoją konfitury. Tyle tylko, że źle odczytał sygnał, stanął na łapkach przyjmując pozycję na baczność. Nawet biedakowi nie przyszło do głowy, że go robią w bola. No i teraz spadać z wysoka na sam dół..

  • 46greg

    Oceniono 123 razy 97

    To jest nasza wina. Zaślepieni nienawiścią do przeszłości pozwoliliśmy na powstanie grup społecznych i zawodowych stojących ponad prawem. Do takiej grupy należą sędziowie: niezawiśli i nieusuwalni do końca życia. Stanowią oni swoistą kastę nietykalnych nadludzi, żyjących ponad prawem i degenerujących się z braku kontroli i możliwości kary. Podobnie prokuratorzy - tu jeszcze dochodzi dobór negatywny odrzutów nie przyjętych do sądów i adwokatur.

  • bardzowielkibuc

    Oceniono 251 razy 89

    Gazownia rozpoczęła odwracanie kota ogonem i dyskredytowanie gościa , który ujawnił patologię tzw. wymiaru sprawiedliwości.Rozpoczęła nagonkę na Mitera odwracając uwagę od meritum sprawy , czyli służalczości prezesa sądu okręgowego w Gdańsku (specjalnie piszę z mały liter ).Czyżby gw broniła patologii?

  • wildwolf

    Oceniono 98 razy 72

    Co ja widzę ? Czytam, oglądam i oczom nie wierzę ! Sędzia na telefon Milewski, anima vilis, asinus asinorum, człowiek bez krzty honoru, przyłapany za rękę, śmie stawiać warunki swojej rezygnacji.
    Mało tego ! Usłużni "dziennikarze" pokroju Latkowskiego zaczęli mataczyć oczerniając i stawiając w złym świetle autora prowokacji, odwracając uwagę od meritum sprawy. Nie ważne kto dzwonił, ważne co zrobił sędzia Milewski.

  • zaplutykarzelreakcji2

    Oceniono 214 razy 62

    Numer z telewizja i z sędzia z Gdańska pokazał stopień serwilizmu i wdupowlaźztwa rożnych funkcjonariuszy tego państwa w stosunku do PO. Pokazał tez stopień przegnicia państwa pod rządami pełowni. Za samo to facetowi należą sie brawa... Tak trzymać! Oczywiście Gazownia zaraz napisze, ze przypuszczalnie bije psa albo ze jest homofobem albo innym faszystą....

  • jkredman

    Oceniono 79 razy 59

    gotowy do usług, ile jeszcze takich sędziów, bo że są to nie ma wątpliwości,
    nie ma wątpliwości że Milewskiego należy z korporacji sędziowskiej usunąć, ale okazuje się że są dziennikarze i koledzy sędziowie którzy próbują usprawiedliwiać sędziego, sieją wątpliwości, podnoszą niegodziwość prowokacji, wskazują że autorzy nieprawomyślni,
    wszystko po to by przygotować do orzeczenia korporacji - koledzy będą bronić kolegę, a sądy w opinii publicznej osiągną dno i może wtedy pojawi się potrzeba gruntownych zmian,

  • xelene

    Oceniono 69 razy 39

    no teraz to beda zawiasy 3 na 5 :)) trzeba tepic takich co pokazuja slabosc i debilizm wladzy :)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje