Kapitan Costa Concordii: Idziemy więc na dno czy źle zrozumiałem?

13.09.2012 06:26
Wrak Concordii

Wrak Concordii (Fot. Giorgio Fanciulli AP)

- Seria błędów kapitana i załogi statku Costa Concordia, opacznie wykonywanych rozkazów i chaos na mostku kapitańskim - taki obraz wyłania się z ekspertyzy biegłych, którzy przeanalizowali zapis czarnej skrzynki włoskiego wycieczkowca. Okazało się, że sternik pomylił nawet stronę prawą z lewą.
Osiem miesięcy po katastrofie u wybrzeży włoskiej wyspy Giglio, w której zginęły 32 osoby, media rozpowszechniły najważniejsze wnioski ekspertów, rekonstruujących na wniosek prokuratury w mieście Grosseto w Toskanii przebieg wydarzeń styczniowej nocy na podstawie zapisu rozmów zarejestrowanych na mostku kapitańskim.

Błędy Schettino

Przede wszystkim potwierdzili oni wcześniejsze ustalenia śledztwa, wskazujące na to, że wiele błędnych decyzji podjął tuż przed fatalnym w skutkach zderzeniem z podmorskimi skałami i zaraz po nim kapitan Francesco Schettino.

W opinii biegłych chaotyczne działania i brak jakiejkolwiek koordynacji pogorszyły sytuację, która i tak była już krytyczna.

Specjaliści uznali, że rozkazy wydawane przez kapitana, jeszcze zanim doszło do zderzenia ze skałami, a dotyczące zmiany kursu statku, były niekompletne i niezrozumiałe. Zapis czarnej skrzynki dowodzi, że kilku członków załogi prowadziło na mostku dyskusję, by wyjaśnić, jaki dokładnie padł rozkaz. Najbardziej zagubiony w tej sytuacji był, jak ustalono, sternik, który nie rozumiał tego, co się dzieje wokół niego, nie reagował w odpowiedni sposób, zwłaszcza w tak trudnych warunkach, jakie stwarzała bliskość brzegów wyspy. Ostatecznie tuż przed uderzeniem o skały przy wyspie to właśnie sternik w atmosferze toczącej się wokół niego dyskusji popełnił błąd, wykonując rozkaz, i zamiast wziąć kurs na lewo, obrał go na prawo.

"Idziemy więc na dno czy źle zrozumiałem?"

Ponadto z przedstawionej dokumentacji wynika, że kapitan Schettino już 6 minut po zderzeniu ze skałami, otrzymawszy od podwładnych informację o wdzierającej się przez szczelinę wodzie, miał świadomość tego, że statek może zatonąć. Zapytał między innymi innych obecnych: "Idziemy więc na dno czy źle zrozumiałem?". Jednak alarm ogłosił dopiero po 50 minutach. Na to właśnie położono nacisk w ekspertyzie.

Tymczasem zgodnie z obowiązującymi procedurami kapitan powinien był natychmiast uruchomić procedurę awaryjną przewidzianą w przypadku kolizji i zawiadomić całą załogę o tym, co się stało. Schettino jednak, zdaniem biegłych, nie rozumiał powagi sytuacji i nie panował nad nią, a potem starał się zminimalizować to, co się stało, a co było konsekwencją manewru podpłynięcia do wyspy, który w ocenie ekspertów był "skrajnie ryzykowny".

"Co powiem prasie?"

Włoska agencja prasowa Ansa zwraca uwagę na wnioski płynące z 270-stronicowej ekspertyzy. Wynika z nich jednoznacznie, że bilans katastrofy mógłby być mniejszy, gdyby przestrzegano wszystkich procedur, zwłaszcza dotyczących ewakuacji z pokładu. Za dodatkową trudność uznano kłopoty językowe członków międzynarodowej załogi; nie wszyscy władali biegle włoskim i przez to nie rozumieli, że sytuacja jest kryzysowa.

Przytacza się także słowa kapitana jednostki, który w krytycznym momencie, gdy statek coraz bardziej nabierał wody, podczas rozmowy ze sztabem kryzysowym armatora martwił się, co powie prasie.

Francesco Schettino po 6 miesiącach opuścił areszt domowy. Prokuratura postawiła mu między innymi zarzuty nieumyślnego spowodowania śmierci, doprowadzenia do katastrofy morskiej, próbę jej zatajenia przed władzami portowymi i ucieczkę z pokładu podczas ewakuacji. Łącznie grozi mu 15 lat więzienia.

Zobacz także
Komentarze (15)
Zaloguj się
  • kasiav_kasiav

    Oceniono 1 raz -1

    znowu babsztyl pomylil kierunki. typowa baba... ale zaraz, to FACET!
    i tak panowie, gdyby to byla kobieta, to posypaly by sie komentarze, ze "typowa kobieta".
    zauwazcie Panowie i Panie, ze tyle samo kobiet jak i mezczyz miesza kierunki, prowadzi samochod rozmawiajac przez telefon komorkowy, zle parkuje, etc...

  • tirinti

    Oceniono 3 razy -3

    Warto zauważyć, że minęło 8 niesięcy a statek nadal nie zatonął a to dzięki temu, że kapitan nie zatrzymałsię by spuszczać szalupy zanim nie osadziłstatku bezpiecznie na mieliźnie. Gdyby służbiści straży przybrzeżnej nie zrobili paniki to ewakuacja by była spokojna i nie doprowadziłaby do śmierci ludzi w wyniku paniki.

  • bogdanor

    Oceniono 3 razy 3

    Bordello bum bum

  • tsuranni

    Oceniono 2 razy 0

    typowe włoskie burdello... banda drących ryje, nieokrzesanych maminsynków ze sperma zamiast mózgowia...

  • vomitorium1

    Oceniono 1 raz 1

    zgłupiał
    (bo tm
    były eksplozje)

  • xtalatx

    Oceniono 21 razy -9

    rodzina schetyny?

  • kostuh

    Oceniono 27 razy -19

    Znowu ta Costa Concordia? Ile można w kółko o tym nawijać pisowskie oszołomy

  • sabazios.net

    Oceniono 20 razy 14

    Probowal zataic fakt katastrofy??? Jak niby? Powiedzial ludziom "to nie moj statek tam tonie, to tylko miraz"? ;-)

  • amenominakanushi-pan-poczatku

    Oceniono 49 razy 47

    Kapitan to brzmi dumnie, a ze Schettino kapitan jak z koziej d*py sakwojaż. Tchórzliwy palant, który znalazł się w szalupie zanim ewakuowano pasażerów powinien mieć zakaz używania tego tytułu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje