Rząd USA tuszował zbrodnię w Katyniu. Amerykańscy jeńcy informowali Waszyngton

11.09.2012 06:24
Mapa lasu Katyńskiego z zaznaczonymi grobami polskich oficerów

Mapa lasu Katyńskiego z zaznaczonymi grobami polskich oficerów (Fot. National Archives)

Dwaj amerykańscy jeńcy wojenni potajemnie informowali Waszyngton o zbrodni w Katyniu. W 1943 r. widzieli w lesie katyńskim zwłoki polskich oficerów - pisze agencja Associated Press, relacjonując ujawnione w poniedziałek dokumenty z archiwów USA.
Associated Press pisze, że zwłoki były w zaawansowanym stanie rozkładu, co przekonało Amerykanów, iż ofiary nie mogły być zamordowane przez Niemców, którzy dopiero od niedawna kontrolowali ten rejon. Opublikowane dokumenty przemawiają na rzecz poglądu, że wyciszanie sprawy na najwyższych szczeblach rządu USA pomogło ukryć odpowiedzialność Sowietów za zamordowanie w 1940 r. 22 tys. polskich oficerów i innych więźniów w lesie katyńskim i w innych miejscach - podkreśla AP.

Zdaniem historyków, którzy widzieli ok. 1000 stron ujawnionych w poniedziałek dokumentów, najważniejszym - jak dotychczas - odkryciem są dowody wysłania do wywiadu wojskowego USA zaszyfrowanych informacji o zbrodni przez dwóch amerykańskich jeńców wojennych pojmanych przez Niemców - kpt. Donalda B. Stewarta i ppłk. Johna H. Van Vlieta jr. AP pisze, że dotychczas dokumenty te nie były znane i przemawiają na rzecz tezy, iż administracja prezydenta Franklina D. Roosevelta stosunkowo wcześnie dowiedziała się o sowieckiej zbrodni.

Według tych dokumentów Stewart i Van Vliet w maju 1943 r. znajdowali się w grupie amerykańskich i brytyjskich jeńców, których Niemcy przywieźli do Katynia, aby byli świadkami ekshumacji masowych mogił polskich oficerów. AP pisze, że obaj Amerykanie nienawidzili hitlerowców i nie chcieli uwierzyć, że zbrodni dokonali Sowieci. Niemcy chcieli wykorzystać jeńców propagandowo, aby wbić klin między ZSRR i jego zachodnich sojuszników.

Jednak daleko posunięty rozkład zwłok oraz znalezione na miejscu przedmioty, takie jak listy, pamiętniki i wycinki z gazet, z których żaden nie pochodził z okresu późniejszego niż wiosna 1940 r., przekonały ich, że zbrodni dokonali Sowieci. Po wojnie Stewart zeznawał o tym, co widział w 1951 r., przed komisją ds. zbrodni katyńskiej powołaną przez Kongres USA. Van Vliet napisał na ten temat dwa raporty w 1945 i 1950 r. (z których pierwszy zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach).

Zdaniem amerykańskiego historyka Allena Paula, autora książki "Katyń: Masakra Stalina i triumf prawdy", ujawnione fakty o zaszyfrowanych informacjach przesłanych przez dwóch amerykańskich jeńców wojennych są "potencjalnie wybuchowe". Dodał, że materiały na ten temat nie ukazały się w dokumentach z przesłuchań w Kongresie w latach 1951-52 i wydaje się, że zostały pominięte.

Zobacz także
Komentarze (163)
Zaloguj się
  • wizytor

    Oceniono 2 razy 2

    Warto przeczytac artykul w Wikipedii: en.wikipedia.org/wiki/Katyn_massacre

    W artykule jest napisane, ze raport Van Vlieta z 1945 roku zostal zniszczony przez jego przelozonego Maj. Gen. Claytona Bissella poniewaz antagonizowanie Zwiazku Radzieckiego, ktory mial byc sojusznikiem w trwajacej jeszcze wojnie z Japonia nie lezalo w interesie USA.

  • wizytor

    Oceniono 2 razy 2

    Natychmiast po wyzwoleniu obozu jenieckiego w ktorym przebywal, Van Vliet zostal przewieziony samolotem do USA gdzie zeznawal na temat zbrodni katynskiej przed specjalna komisja senacka. Cala sprawa zostala utajniona i zadnych dokumentow nigdy nie ujawniono.

    Wypada dodac, ze Wilka Brytania oficjalnie uznawala stalinowska wersje zbrodni katynskiej do 1972 roku.

  • wilhelmeuzebius

    Oceniono 1 raz -1

    Za to i za inne krzywdy, Polska będzie narodem nad narodami!
    My nawet mówimy po angielsku więc nie muszą się bać nauki polskiego :)

  • tornson

    Oceniono 2 razy 0

    A ukrywanie prawdy o Katyniu w czasie IIWŚ było dla dobra samych Polaków. Sporo było w kraju oszołomów którym mogłoby totalnie odwalić po usłyszeniu tej wiadomości, na tyle dużo że mogliby stworzyć kolaborancki rząd i kolaboranckie siły zbrojne wysłane na Wschodni Front, a wtedy Polska po IIWŚ miałaby przesrane. Kolaborancka Polska nie otrzymałaby ziem na Zachodzie, być może nawet Gdańska by nie dostała, a na Wschodzie pozostałaby bez Przemyśli i Białegostoku. Taka byłaby kara za kolaborację.

  • tornson

    Oceniono 3 razy -1

    Ujawnianie tego w czasie IIWŚ to zdrada stanu na rzecz hitlerowców. Tych dwóch amerykańskich tępaków zostało wykorzystanych przez Goebbelsa do jego propagandowych gierek które miały na celu wbić klina pomiędzy sojuszników koalicji anty-hitlerowskiej. Tylko jakiś skończony debil i historyczny analfabeta, tudzież faszystowskie ścierwo, może niezdawać sobie sprawy jakim złem był hitlerowski faszyzm, zniszczenie tej zarazy było celem nadrzędnym, a nie jakieś pie...nie o czymś co było minęło i nie dało się już tego odwrócić.

  • spock2

    Oceniono 2 razy 0

    Niestety w polityce nie ma sentymentów ani moralności, czego my nigdy nie potrafiliśmy pojąć. Gdyby Sikorski nie naciskał na Stalina i nie dał mu pretekstu do wypędzenia armii Andersa i zerwania stosunków dyplomatycznych to historia potoczyłaby sie dla nas bardziej łaskawiej. Nie powstałaby armia Berlinga i sowieci by nas tak łatwo nie podporządkowali jak w latach powojennych. Tak więc nie ma co potępiać ani jankesów ani brytoli bo ich celem było pokonanie Hitlera, a do tego potrzebny był im Stalin i jego mięso armatnie.

  • kamyk39

    Oceniono 1 raz 1

    Encyklopedia Britanica podawal, ze to Niemcy - zagladnalem gdzies w latach 90 - i juz nie bralem do reki.

  • artois12

    0

    Jako że nic nie dzieje się przypadkowo, byłem przekonany, że Amerykanie ujawnili archiwa, aby skontrować ostatnie zbliżenie Kościołów i dodać paliwa Kaczorowi, że to jednak te paskudne Ruskie są ciągle czemuś winne. Jeśli tak, to był to przedziwny strzał nie tylko w stopę, ale także we własne jaja. Nie tylko Anglicy, ale też Amerykanie do początku lat 90' oficjalnie utrzymywali w swojej polityce zagranicznej, że Katyń to dzieło Niemców, żeby nie drażnić ZSRR, nawet mimo "zimnej wojny". Teraz pokazali na swoją bezczelność kwity. Kolej na Anglików, ale ci tacy głupi chyba nie będą. "Sojusznicy" psia ich krew.

  • oczytany-2010

    Oceniono 2 razy 2

    Rząd USA ukrywał prawdę o Katyniu, to żadna sensacja.

    Sensacją byłoby, gdyby amerykanie oficjalnie pokazali dokumenty potwierdzające, że o zbrodni katyńskiej wiedział Rząd Polski w Londynie, Sikorski, Churchill i Rząd Amerykański już w 1940 roku.
    Tak, tak w 1940 roku

    Dla przypomnienia Stalin podpisał rozkaz likwidacji polskich oficerów i inteligencji 5 III 1940 roku.
    Tu ciekawostka Stalin zdechł dokładnie w 13-tą rocznice podpisania tego rozkazu.

    Sikorski wiedział o Katyniu na początku 1940 a od swoich szpiegów u Sikorskiego Churchill.

    W świetle dostępnych dzisiaj źródeł i relacji trudno się oprzeć wrażeniu, że alianci wiedzieli o katyńskiej zbrodni wszystko. Wiedziano, że w kwietniu i maju polscy oficerowie wywożeni z obozu kozielskiego trafiali poprzez stacyjkę w Gniezdowie do Lasu Katyńskiego, skąd już nie wracali.

    Dysponowano informacjami rosyjskich kolejarzy, którzy - to sprawa zupełnie nieznana - uważali za konieczne przekazanie w kwietniu 1940 r. Polakom, że enkawudziści koło stacji Gniezdowo mordują polskich oficerów!
    por. Ryszard Rubasiński "Dolata" ujawnił w 1991 r., że o tym odkryciu osobiście złożył meldunek wraz ze szkicem terenu na ręce oficerów AK pod Warszawą. Co więcej, że ten meldunek został przez radiostację działającą w okolicach Marek przekazany do Londynu.

    Po drugie
    Edward Koźliński po kampanii wrześniowej w lutym 1940 roku został aresztowany przez Sowietów i umieszczony w smoleńskim więzieniu, gdzie oficerowie wywiadu próbowali wyciągnąć od niego informacje nt. złota zakopanego w jego dawnym rodzinnym majątku w 1918 roku. Posiadłością Koźlińskich były Iwiszcze, leżące w pobliżu... lasu katyńskiego. Według innych las katyński należał to tego majątku.

    Według Wikipedii
    „Przed I wojną światową Gniezdowo wraz z lasem katyńskim należało do rodziny Koźlińskich. W XIX wieku Piotr Koźliński ożenił się z Leokadią Lefftreu, która była córką dyrektora angielskiej firmy budującej linie kolejowe m.in. w Rosji. Na mocy intercyzy Gniezdowo i Katyń stały się współwłasnością brytyjską”

    Na początku maja Rosjanie zabrali Koźlińskiego na „wizję lokalną". Miał im po prostu pokazać w terenie miejsce zakopania skarbu. Była wiosna. Polski oficer wędrował z sowieckimi po lesie. W pewnej chwili wyszli na dużą polanę i ujrzeli dwie wielkie zbiorowe mogiły, jedną otwartą. Koźliński zobaczył polskie mundury oblekające ciała z przestrzelonymi głowami.
    Rotmistrz powinien zginąć, ale Rosjanie nie zastrzelili go od razu, tylko zamknęli w areszcie na stacji w Gniezdowie. Stamtąd Polak uciekł, uwolniony przez sprzątaczkę (przekupioną swetrem). W areszcie kolejowym zwykle zamykano drobnych złodziejaszków, dlatego sprzątaczka w nocy wypuściła go za drobny upominek. Po kilku dniach dotarł do Białegostoku i przekazał informacje o tym co widział, własnemu synowi, kurierowi ruchu oporu. Ten, jeszcze w maju, przekazał zdobytą wiedzę do Londynu.
    Sam Edward Koźliński również próbował przedostać się do Anglii, lecz zaginął w drodze.

    CDN...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje