PiS nie rezygnuje ze Smoleńska: Eksplozje w powietrzu. Nie było brzozy. Osoby trzecie

10.09.2012 12:39
Antoni Macierewicz na prezentacji

Antoni Macierewicz na prezentacji "Białej Księgi" 10 sierpnia (Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta)

Najbardziej prawdopodobną przyczyną katastrofy z 10 kwietnia 2010 r. były eksplozje, które zniszczyły samolot w powietrzu - taką tezę zawiera kolejny raport z prac parlamentarnego zespołu smoleńskiego, który od dziś jest dostępny w internecie. - Na raport końcowy będziemy musieli poczekać jeszcze rok - zapowiedział Antoni Macierewicz.
Dokument "28 miesięcy po Smoleńsku" stanowi rozszerzoną wersję raportu zaprezentowanego przez szefa zespołu Antoniego Macierewicza (PiS) 10 sierpnia.

"Publikowany dziś materiał nie jest jeszcze całościowym raportem - raczej pokazuje i porządkuje ustalone dotychczas fakty i hipotezy. Mamy nadzieję, że jesienią 2012 r. zaprezentujemy ostateczny wynik badań nad technicznymi aspektami katastrofy smoleńskiej, a najdalej za rok będziemy mogli przedstawić raport końcowy" - napisał we wstępie do dokumentu Macierewicz.

W raporcie opublikowanym na stronie internetowej zespołu podkreślono, że "najbardziej prawdopodobną przyczyną tragedii były eksplozje, które zniszczyły samolot w powietrzu". Oznacza to - jak napisano w dokumencie - że "bezpośrednią odpowiedzialność za tragedię ponoszą nie piloci i warunki atmosferyczne, ale wciąż nieustalone "osoby trzecie".

Eksplozje i działania na szkodę

Według autorów opracowania zespół parlamentarny "udowodnił niezgodność z prawdą głównych tez rosyjskiego raportu MAK" dotyczącego katastrofy smoleńskiej. Jak zaznaczono, tezy te, dotyczące przebiegu i przyczyn katastrofy, zostały powtórzone w raporcie Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego, czyli tzw. komisji Jerzego Millera.

Zgodnie z ustaleniami zespołu do katastrofy smoleńskiej "doszło na skutek eksplozji na pokładzie samolotu w trakcie manewru odchodzenia na drugi krąg i odlotu znad lotniska Siewiernyj w Smoleńsku". W raporcie podkreślono, że w trakcie organizowania wizyty Lecha Kaczyńskiego i podczas lotu do Smoleńska doszło ze strony premiera Donalda Tuska, konstytucyjnych ministrów, organów administracji rządowej oraz innych instytucji do "bezprawnych działań na szkodę głowy państwa i interesu RP w porozumieniu z przedstawicielami władz Federacji Rosyjskiej".

Ponadto, jak napisano, prace zespołu wykazały, że po katastrofie z 10 kwietnia 2010 r. m.in. ze strony marszałka Sejmu i organów prokuratury doszło "do bezprawnych działań na szkodę interesu RP, nierzadko sprzecznych z Konstytucją RP, a mających na celu ukrycie prawdziwego przebiegu katastrofy w Smoleńsku, jej sprawców i osób z nimi współdziałających".

Samolot nie uderzył w brzozę

W raporcie zespołu jest też mowa o tym, że "premier Donald Tusk prowadził grę z Władimirem Putinem przeciwko prezydentowi RP" w sprawie jego wizyty w Katyniu. Ponadto, jak oceniono, rząd Tuska "nie zapewnił prezydentowi RP właściwej ochrony kontrwywiadowczej".

Prace zespołu, według autorów raportu, wykazały ponadto, że samolot Tu-154M z prezydentem Lechem Kaczyńskim na pokładzie nie uderzył w brzozę i nie złamał o nią skrzydła, a rozpadał się w powietrzu przed uderzeniem w ziemię.

W raporcie podkreślono, że po katastrofie rząd Tuska "odrzucił pomoc ekspertów z NATO, UE oraz z Polski", a także "zgodził się na rosyjski dyktat w sprawie wyjaśniania katastrofy".

Według autorów raportu po katastrofie ze strony rządu Donalda Tuska, ówczesnego marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego i organów prokuratury "doszło do działań na szkodę państwa polegających m.in. na bezprawnym przyjęciu za podstawę wyjaśniania katastrofy załącznika 13. do Konwencji Chicagowskiej".

Rząd ponosi odpowiedzialność

W dokumencie jest mowa o "świadomym współdziałaniu przedstawicieli rządu premiera Tuska z władzami Federacji Rosyjskiej na szkodę polskiego śledztwa i w celu uniemożliwienia dojścia do prawdy".

Ponadto - napisano w raporcie - "przedstawiciele rządu ponoszą odpowiedzialność za brak odpowiedniej reakcji na rosyjską kampanię oczerniającą ofiary katastrofy".

W dokumencie jest też mowa o tym, że "MSZ świadomie współdziałało ze stroną rosyjską w takim organizowaniu wizyty Prezydenta RP, by była ona gorzej przygotowana i gorzej zabezpieczona niż spotkanie premiera D. Tuska z W. Putinem". Jak oceniono, rząd Tuska ukrywał przed prezydentem i Kancelarią Prezydenta "istotne informacje dotyczące przygotowań do wizyt lub opóźniał ich przekazanie".

Przedstawiając miesiąc temu wstępną wersję raportu, Antoni Macierewicz mówił o "współdziałaniu rządu Donalda Tuska z administracją rosyjską przeciwko prezydentowi". - Kulminacyjnym punktem tego współdziałania było rozdzielenie wizyt, i bez tego ciągu wydarzeń do tej tragedii by nie doszło - ocenił polityk PiS.

7 kwietnia 2010 r. wizytę w Katyniu złożył premier Donald Tusk, na 10 kwietnia zaplanowano wizytę prezydenta Lecha Kaczyńskiego w ramach obchodów 70. rocznicy zbrodni katyńskiej. 10 kwietnia 2010 r. w okolicy lotniska w Smoleńsku samolot Tu-154M uległ katastrofie, w której zginęło 96 osób, w tym prezydent. Premier mówił wielokrotnie, że projekt wizyty Lecha Kaczyńskiego w Katyniu w 2010 r. pojawił się już po ustaleniu spotkania premierów Polski i Rosji w tym miejscu. Podkreślał, że teza o celowym rozdzieleniu wizyt przez rząd jest kłamstwem.

Tagi:

Zobacz także
Komentarze (304)
Zaloguj się
  • milorex10

    Oceniono 235 razy 147

    By przykryć głupotę decydentów będących na pokładzie samolotu, PiS wciąż wymyśla nowe przyczyny katastrofy. Trudno im się przyznać, że najwięksi notable państwowi, zachowali się w Smoleńsku jak łase na cukierki dzieci. Zrobili coś, co dorosłym ludziom nie przystoi. Po prostu. Nie wolno jechać samochodem w miasto, bez sprawnych hamulców. W nocy nie wolno ruszać w drogę bez świateł w samochodzie. Do niektórych Polaków to nie dociera. Do prymitywnego lotniska w Smoleńsku samolot nie powinien się nawet zbliżać, ze względu na mgłę. Próba lądowania, gdy się nie widzi lotniska i ziemi to głupota. Czysta. Po prostu.

  • jerjar

    Oceniono 184 razy 122

    Podobno wiele w sprawie katastrofy powiedział pewien prawdziwy Polak, pracownik leśny spod Kozienic, który ma wiele wspólnego z lotnictwem, bo nazywa się Pilot Zdzisław (48 l.) oraz miał kiedyś dziewczynę, co się kręciła koło pułku w Dęblinie.

    Ten Pilot Zdzisław, kiedy zapoznał się z raportem komisji Millera, oświadczył:

    „ To chooj jest, a nie trajektoria.”

    Podobno mieli dać jego zeznania w raporcie Macierewicza, ale chciał za to 200 zł i pan Antoni się nie zgodził.

  • pasti2

    Oceniono 148 razy 108

    Eeee ja tam stawiam na te elektro-magnesy i sztuczną mgłę oraz pancerną brzozę - zresztą ta eksplozja też jest oczywista - przecież Macierewicz to nie jakiś debil bo w tv go pokazują :D

  • remo29

    Oceniono 151 razy 105

    Ciekawe co Macier zrobi jak się dowie, że ma w aucie koło zamachowe.
    --
    parada karzełków

  • tomspeed

    Oceniono 119 razy 75

    Z tego co można wyczytać to Macierewicz ze swoją PiSiorowatą świtą oskarża Tuska o zamach stanu, zabójstwo prezydenta...
    Problem w tym, że Tuskowi ten rozwydrzony bahor w niczym nie przeszkadzał, prezydent ma za mało do gadania aby się nim przejmować.
    Dziwie się, że jeszcze z maciejerowicza nie zrobili jeszcze PAna Antoniego M. .....

  • snurfik

    Oceniono 136 razy 72

    Tylko w polsce taki oszolom ma czas antenowy w "prime time". W innych krajach wystepowalby o 2:30 nad ranem w programie typu "Nie do wiary".

  • fakiba

    Oceniono 124 razy 66

    Dziwne że Antkowi jeszcze łeb nie eksplodował od wymyślania tych bredni ale to kwestia czasu

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje