Debata ekonomistów? Politolodzy: Lekceważenie tej inicjatywy byłoby dla rządu niekorzystne

07.09.2012 21:23
Prezes PiS zaproponował debatę ekonomistów o gospodarce

Prezes PiS zaproponował debatę ekonomistów o gospodarce (Fot. Sławomir Kamiński)

Propozycja debaty ekonomistów o gospodarce może być dla PiS trampoliną w promowaniu swych propozycji; PiS chce pokazać, że jest uczestnikiem debaty wykraczającej poza rachunki partyjne - uważają politolodzy z Uniwersytetu Warszawskiego. Zdaniem ekspertów każda forma lekceważenia takiej inicjatywy byłaby dla rządu niekorzystna.
Prezes PiS Jarosław Kaczyński zaproponował w piątek, by 24 września odbyła się debata dotycząca gospodarczych propozycji PiS z udziałem ekonomistów.

Według politologa z UJ prof. Wawrzyńca Konarskiego propozycja Kaczyńskiego jest ciekawa i w naturalny sposób korzystna dla PiS, bo pozwala utrzymać w obiegu medialnym propozycje gospodarcze tej partii.

- Spotkanie z udziałem osób, które są uważane za fachowców w kwestiach ekonomicznych, może być dla PiS ważną trampoliną w promowaniu swoich pomysłów. (...) Buduje wizerunek PiS jako partii, która nie zraża się krytyką ze strony obozu rządzącego. Zmusza tym samym rząd do tego, żeby tej sprawy nie traktować ani w kategorii drwiny czy braku powagi, ani samych wyliczeń - uważa Konarski.

Sprawą kluczową jest teraz - według politologa - kto przyjmie zaproszenie Kaczyńskiego. - Jeżeli po takiej propozycji nastąpi pozytywny odzew ze strony osób, które są w Polsce wedle kategorii obiektywnych uważane za miarodajnych ekonomistów, będzie to sygnałem także dla samego PiS, że podobne inicjatywy należy zgłaszać w przyszłości - powiedział.

"PiS dokonuje sprytnego zagrania"

Podkreślił jednocześnie, że "każda forma lekceważenia takiej inicjatywy, skoro miałby w niej uczestniczyć świat nauki, byłaby dla rządu niekorzystna". - Dlatego sądzę, że gdyby PiS udało się przyciągnąć znaczącą liczbę osób do takiej debaty, to także ludzie nauki, którym bliski jest sposób myślenia PO czy rządu, powinni się do niej włączyć - zaznaczył.

W jego ocenie PiS dokonuje "sprytnego zagrania", sondując potencjalne zainteresowanie swymi propozycjami ze strony nauki. - Mnie osobiście to nawet cieszy, ponieważ niejednokrotnie mówiłem, że ta partia ma zupełnie niezłe zasoby, jeżeli chodzi o świat akademicki. Nie jest on jednak dopuszczany do głosu. Natomiast do głosu dochodzą głównie pretorianie prezesa i robią to oczywiście w sposób raczej mało udolny - powiedział Konarski.

"Od Balcerowicza po Bugaja. To wyjście poza rachunki partyjne"

Także politolog dr Rafał Chwedoruk z UW uważa, że debata ekonomistów miałaby sens. Ocenił, że PiS proponuje debatę o gospodarce w momencie optymalnym z punktu widzenia każdej partii opozycyjnej - czyli wstępnej fali kryzysu. Zwrócił też uwagę, że partia, zapraszając ekonomistów o bardzo różnych poglądach - "od Leszka Balcerowicza po osoby o wrażliwości socjaldemokratycznej, jak Ryszard Bugaj" - pokazuje, że jest uczestnikiem debaty wykraczającej poza rachunki partyjne.

Podkreślił też, że "zawsze, gdy mamy do czynienia z kryzysem, to partia rządząca jest ostatnią, która chciałaby dyskutować o gospodarce". - Im więcej teraz będzie dyskusji o gospodarce i polityce społecznej, o tym, jak rozkładać ciężar kryzysu, kto i w jaki sposób jest winny za kryzys, to tym gorzej dla PO - uważa Chwedoruk.

Dlatego - jak mówił - spodziewa się, że odpowiedzią na próby "narzucenia" przez Kaczyńskiego tematyki gospodarczej będzie próba podjęcia dyskusji w innych kwestiach, np. Kościoła czy in vitro. - Sprawy kulturowe byłyby teraz dla Platformy wręcz ratunkiem, dzieląc opinię publiczną wedle linii podziału niezagrażającej przewadze tej partii" - ocenił.

Stereotyp: PiS jest partią zbyt radykalną bez zaplecza intelektualnego

Według Chwedoruka głównym problemem PiS obecnie nie jest brak społecznego poparcia, bo mimo różnych "zakrętów" utrzymuje się ono na wysokim poziomie. - Tym problemem jest raczej przeświadczenie istotnej części obywateli o tym, że PiS jest partią zbyt radykalną i niedysponującą odpowiednim zapleczem intelektualnym, by podołać ciężarowi rządzenia. Ostatnia propozycja Jarosława Kaczyńskiego jest jedną z licznych inicjatyw mających przekreślić taki stereotyp - powiedział.

Chwedoruk zwrócił uwagę, że PiS od 2007 roku zyskał 2 mln nowych sympatyków i nie jest w stanie wykroczyć poza ten poziom, dlatego chce zaprezentować się jako partia, która w kwestiach gospodarczych i społecznych "myśli jak większość Polaków". - PiS pokazuje, że nie jest partią, która epatuje cały czas tematami budzącymi wielkie kontrowersje - powiedział.

Przypomniał, że taka sytuacja miała miejsce podczas kampanii prezydenckiej Jarosława Kaczyńskiego, która miała go pokazać jako polityka spokojnego i wybijającego się w szczególnych momentach ponad podziały. - Teraz tego samego próbuje się w trochę innej formie, na niwie programowej. Ma to udowodnić, że poglądy tej partii wpisują się w to, co myśli przeciętny Polak. Właśnie takie przeświadczenie w skali zbiorowej stało się źródłem sukcesu PiS w rywalizacji z PO w 2005 roku - powiedział.

Zobacz najnowsze wideo

Zobacz także
Komentarze (72)
Zaloguj się
  • cillian1

    0

    politolodzy o ekonomii.
    To coś jak ksiądz o rodzinie!

    Poplątanie z pomieszaniem.

  • losiu4

    Oceniono 3 razy -3

    czyli wyłazi jak szydło z wora robienie pod publiczkę pijaru ryżego z vincentem, co to wystąpili i porzucali liczbami jak za przeproszeniem Gomułka, które to liczby miały Kacze pomysły spostponować. I tyle w ryzym temacie.

    Pozdrawiam

    Losiu

  • mrrafi

    Oceniono 4 razy 0

    Każda inicjatywa, także PIS-owska, z udziałem wszakże ekonomistów z różnych opcji, dotycząca opłakanego stanu polskiej gospodarki jest warta uwagi i ma głęboki sens, bowiem w 2007 roku dług publiczny wynosił 529, 37 mld zł (o tyle wzrósł od 1989 roku) . Za to w ciągu następnych 5 lat wzrósł o dalsze 311, 296 mld. Ma to wpływ na wysokość oprocentowania, np. 10-letnich obligacji. Politolodzy mają pełną racją. Oprócz kolejnego, ósmego chyba z rzędu nie zbilansowanego budżetu rocznego (deficyt 36 mld) mamy ów narastający dług. Dwa tygodnie temu "Najwyższy Czas" podawał szacunkowe zadłużenie na 972 mld; 18 sierpnia sprawdzałem oficjalne zadłużenie - wynosi 841 296... ...mld, zegar długu (inna strona internetowa) wskazywał 996 137... ... (ostatnich liczb nie ma sensu podawać). Moje szacunkowe wyliczenie zadłużenia w % do PKB wyniosło (kwota maksymalna) 66,43. Kwota rocznych odsetek (nawet ca 55 mld) faktycznie poraża przy rocznym dochodzie (zwykle ca 330 mld), rocznych wydatkach na biurokrację rzędu 27-30 mld. Oczywiście to na szczęście jeszcze nie jest grecki horror, to nie są 2-bilionowe długi (w euro) Niemiec i Włoch, 75%-zadłużenie Hiszpanii przy nienormalnej stopie bezrobocia (25%), to nie jest nie zbilansowany od 1974 roku budżet Francji.

  • rejestr06

    Oceniono 5 razy -1

    Car Jarosław Wielki nie chciał rozmawiać o Służbie Zdrowia i nie przedstawił swoich propozycji. Olał temat i zapraszających.

  • errata_net2

    Oceniono 7 razy 3

    Całe to "zaplecze intelektualne" - politolodzy, ekonomiści zaproszeni przez Kaczyńskiego i im podobni - nie dość, że stanowią bardzo zużyty komplet nieustannie wirujący przed kamerami i mikrofonami, to jeszcze są bardzo spragnieni, by zaproponowano im wejście w skład jakiegokolwiek rządu, a że jedni już pokazali, co potrafią i na co ich stać, zaś inni się bezskutecznie lansują, to każda okazja jest dobra, żeby choć przez chwilę zaistnieć w mediach i świadomości społeczeństwa.
    Złudne są oczekiwania, że ci "fachowcy" mają dostęp do wszystkich danych i czerpią z nich wiedzę o realnym stanie gospodarki, że ich analizy będą rzetelne i że wskażą sensowne rozwiązania. Żaden przyzwoity ekonomista nie zaryzykuje utraty swojego autorytetu bawiąc się w futurologię, nikt bowiem nie potrafi przewidzieć rozwoju sytuacji kryzysowej na świecie. Jedynym możliwym działaniem jest łagodzenie przewidywalnych skutków, trzymanie ręki na pulsie i szybkie reagowanie na zachodzące zmiany. Tego właśnie oczekuję od rządu, a nie mrzonek zadufanych we własne racje intelektualistów z podrzędnego kompletu "z pakamery".

  • emerytowany73

    Oceniono 7 razy 1

    Obawiam się że jest to inicjatywa polityczna.Bo żaden szanujący się Ekonomista nie podejmie dyskusji publicznej z oszołomami z PiS Taka dyskusja powinna się odbyć pod patronatem niezależnej uczelni i na jej terenie,bo ogół społeczeństwa i tak nic z tego nie zrozumie.

  • gugcia0

    Oceniono 7 razy -1

    tu nie ma znaczenia ,ze to PiS zwoluje te debate.Istotne jest,ze wreszcie kilku rozsadnych ludzi,majacych wiedze o stanie gospodarki,wiedze nie z TVN i GW,tylko z realnych danych,raportow,statystyk,wypowie sie o tym jak mamy dalej dzialac w nadchodzacych bardzo trudnych czasach.W Niemczech sa bardzo czeste takie spokojne spotkania w TV i ludzie wiedza czego sie spodziewac oraz sa informowani o dzialaniu panstwa,bankow,gield,firm i grup ekspertow.U nas,jak w PRL,nie informuje sie o faktach,tylko uprawia propagande sukcesu i sklada dziesiatki obietnic bez pokrycia,np.euro w portfelu w 2011,3 tys km autostrad,praca dla kazdego mlodego i to az tak dobra,ze emigranci powinni wracac,zielona wyspa o stalym wzroscie,2 elektrownie atomowe,laptop dla kazdego ucznia (na razie jest dla kazdego posla),likwidacja podatku Belki (placimy dalej),VAT podniesiony na chwilke (jest nadal wysoki,ma byc jeszcze wyzszy),itd.
    Spoleczenstwo zyje w swojej masie jak, za przeproszeniem, stado baranow-wierzy w kazda rzecz,ktora plynie z ekranu czy gazety,wiara w sukcesy wladz przeklada sie na branie ogromnych kredytow,ktorych coraz wieksza masa kredytobiorcow nie moze splacac,inni lokuja kase w firmach typu Amber Gold majac pelne zaufanie do wladz,ze to kontroluja i w razie klopotow oddadza kase,bo "panstwo nad tym ma kontrole".Nie jestesmy ogolnie spoleczenstwem majacym wiedze o gospodarce,kapitalizmie,procesach ekonomicznych-jest to spadek po PRL,ktora calkowicie wylaczlal te czesc myslenia u obywatela,nawet u wyksztalconego obywatela,moge to zaobserwowac we wlasnej rodzinie,sa to ludzie majacy dyplomy uniwersyteckie z czasow PRL ale nie rozumieja doslownie nic z ekonomii,nie rozumieja pojec,slow,nie umieja wypelnic PIT,dokonac roznych czynnosci bankowych.Robie to tylko ja dla calej rodziny,tez wyksztalcony w PRL,tez wtedy bez pojecia,ale od 30 lat jezdzacy na Zachod i czytajacy od 22 lat sporo o gospodarce.Stad wiem jak wyglada stan wiedzy ekonomicznej obywateli.Tak jest ale mozna to zmienic-wlasnie za pomoca takich debat oraz ich omowienia w prostych slowach w prasie,radio,TV.Inny wazny aspekt to pokazanie ludziom roznych drog,roznych mozliwosci,porownania roznych rozwiazan,czasem kluczowych dla zycia obywateli.Np.trzeba pokazac,ze debata o wieku emerytalnym nie jest zamknieta na nastepne 100 lat,ze wiek emerytalny moze byc 60 dla kobiet i 65 dla mezczyzn ale ma to swoje koszty,moze byc dobrowolny 67 i to tez ma swoja cene,ze bezrobocie moze byc mniejsze gdy poluzujemy koszty pracy,zmienimy zasady placenia ZUS i ubezp. na zdrowie,ale to ma tez swoje dobre i zle strony,mozna pobudzic gospodarke zmieniajac szereg regul-dowiemy sie jakich,mozna zmienic priorytety,przywileje,inaczej dzielic pieniadze w kasie panstwa,inaczej ksztalcic,laczy sie to z kosztami,zmianami systemu edukacji,itd.Mozna zrobic wiele,trzeba wiedziec co i za ile.

  • dimo333

    Oceniono 5 razy -1

    to wszystko to sraty-taty od 1993 r do 1997 bylo w miare normalnie mimo ze juz bylismy wasalem watykanu,i nie trzeba bylo nam spedu uczonych.od zapasci koscielnej 1997 r kazdy kolejny rzad poglebial kryzys w kraju,i jak dlugo ci nawiedzoni osobnicy beda wybierani przez parafian w katolandzie i sprawowac wladze dla kleru i dla siebie i najblizszych nic sie tu nie zmieni i moze byc tylko gorzej

  • dz46

    Oceniono 12 razy 2

    Panowie Profesorowie, jestescie calkiem oderwani od rzeczywistosci albo jestescie goracymi zwolennikami PiS-u, premiera bis, o malo co prezydenta czyli panstwa w panstwie. Rzad nazwany przez prezesa niepowaznym, ma traktowac powaznie ludzi, ktorzy o debacie decyduja sami wraz z ustaleniem listy obecnych i jedynie slusznych? Rzadu sie nie zaprasza, rzad sie lekcewazy, lekcewazy sie Konstytucje RP. Premier bis J.K decyduje kto bedzie rozmawial i o czym, ale w taki sposob by Kaczynskiemu nie stala sie krzywda. Warunek jest jeden: racja ma zawsze byc po stronie PiS-u. Wg Panow Profesorow, rzad ma na debate wejsc sila? Chyba ze akceptujecie w pelni anarchie do jakiej dazy i jaka systematycznie wprowadza w Polsce pan Jaroslaw Kaczynski, chyba ze akceptujecie jezyk obelg jakim posluguje sie p. Kaczynski w stosunku do LEGALNIE WYBRANYCH WLADZ czyli PREZYDENTA i PREMIERA. Panowie nie przerazaja was ciagle oskarzenia rzadu kierowane do prokuratur, nie przerazaja was jawne pomowienia, wrogie demonstracje oraz demonstracje dla "pietruszki" ? Kiedy ten rzad ma pracowac i wreszcie kiedy prokuratura ma sie zajmowac prawdziwymi przestepcami? Wy to PANOWIE akceptujecie? Czego uczycie studentow, nienawisci do legalnych wladz? Smutne i wieje groza. Gdzie i komu chodzi o Polske i Polakow, niepartyjnych a uczciwych?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje